Nowe głosy ws. rejonu trockiego. Zapytaliśmy ministerstwo o pomysł przejęcia polskiej szkoły

Do 1 września zostały niecałe trzy tygodnie — szkoła w Połukniu rozpocznie rok już jako filia. W tej sprawie zaapelował przewodniczący Sejmu, w odpowiedzi mer rejonu trockiego wydał oświadczenie. „Kurier Wileński” zwrócił się zaś z zapytaniem do ministerstwa. Ministerstwo wyjaśnia czego zrobić nie może i co zrobiło już teraz. To jednak kolejny epizod sprawy, na którą czasu zostaje coraz mniej.

Czytaj również...

Apel Olekasa i odpowiedź Šatevičiusa

Sprawa polskich szkół w rejonie trockim doczekała się nowych głosów. Najpierw przewodniczący litewskiego Sejmu Juozas Olekas zwrócił się apelem, aby rejon trocki rozważył ponownie sprawę polskich szkół w swoim samorządzie.

Po apelu Olekasa, mer rejonu trockiego Andrius Šatevičius wystosował oświadczenie. Twierdzi w nim, że rejon trocki proponował rządowi przejęcie szkół pod swoje zarządzanie już wcześniej, „jeśli państwo uważa, że powinny pozostać samodzielne” (tj. nie jako filie innych placówek). Oświadczenie zostało zacytowane także przez media litewskie.

Faktycznie, taka propozycja została publicznie ogłoszona przez rejon chociażby w lutym tego roku, gdy Šatevičius twierdził w mediach, że państwo może przejąć te szkoły „jeśli jest to kwestia bezpieczeństwa czy polityki zagranicznej”. W nowym oświadczeniu mer twierdzi, że rejon „konkretnych propozycji nie doczekał się”.

Nie wszystko takie proste

W oświadczeniu mera są też pewne niedopowiedzenia — mer krótko konstatuje, że ze społecznością szkolną „były dyskusje”. Jednak ta sama społeczność szkolna podkreśla brak dialogu i buldożerowe podejście do sprawy oraz stawianie przed faktem dokonanym.

Mer podkreśla też, że w obliczu propozycji rejonu o przejęciu szkoły przez państwo, „niepoprawnym jest zachęcanie samorządu raz jeszcze rozważyć praworządnie przyjęte decyzje”. Jednak „praworządność” decyzji podważa raport przedstawiony podczas konferencji przez Europejską Fundację Praw Człowieka (EFHR) oraz Forum Wileńskie.

Raport dowodzi, że przyjęte przez samorząd rejonu trockiego decyzje mogą naruszać prawo Republiki Litewskiej ustanowione przez Sejm, a nawet Konstytucję RL i umowy międzynarodowe.

Przedstawiony raport EFHR nt. polskich szkół w rejonie trockim ostrzega, że może dochodzić do złamania prawa państwowego i segregacji. Teraz pojawiły się nowe głosy, w tym mera i przewodniczącego Sejmu RL.
Przedstawiony raport EFHR nt. polskich szkół w rejonie trockim ostrzega, że może dochodzić do złamania prawa państwowego i segregacji. Teraz pojawiły się nowe głosy, w tym mera i przewodniczącego Sejmu RL | Fot. Apolinary Klonowski

W rejonie może dochodzić do segregacji

Według raportu EFHR w rejonie trockim może dochodzić do najostrzejszej formy dyskryminacji, do segregacji — gdy szkoła polska, spełniwszy te same warunki jakościowe i ilościowe, co szkoła litewska, traci samodzielność i jest zdegradowana do filii, a szkoła litewska zachowuje swój status.

Na tej samej konferencji w sprawie raportu była też społeczność szkoły w Połukniu oraz delegacja Ministerstwa Spraw Zagranicznych RL, zatem można przypuszczać, resort zna sprawę. Z kolei, mimo zaproszeń, nie było przedstawicieli Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin, którzy są obecnie w koalicji rządzącej, w tym także minister sprawiedliwości z ramienia tej partii, Rity Tamašunienė.

Jakie są rozwiązania dla szkoły?

Rada Redaktorów „Kuriera Wileńskiego” w lipcu odniosła się do raportu EFHR na temat szkół polskich w rejonie trockim. Proponowała przejęcie szkoły przez rząd pod swoją egidę w sytuacji, gdy władze rejonu nie widzą możliwości zachowania statusu szkoły.

Jak zauważyli redaktorzy, przejęcie szkół przez państwo ma precedens w Republice Litewskiej. Tak funkcjonuje chociażby Gimnazjum Tysiąclecia w Solecznikach, w rejonie solecznickim, zamieszkiwanym w niemal 80 proc. przez obywateli Litwy polskiej narodowości.

Odpowiedź resortu oświaty

„Kurier Wileński” zwrócił się z pytaniem do Ministerstwa Oświaty, Nauki i Sportu Republiki Litewskiej, czy resort planuje przejąć Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu. Powołaliśmy się na przykład Gimnazjum Tysiąclecia w Solecznikach, które jest szkołą ministerialną, nie samorządową.

„Reorganizacja sieci szkół nie może odbywać się bez konsultacji z mieszkańcami. (…) Szkoda, że ta sprawa ciągnie się już od dawna, a oczekiwania społeczności wciąż są ignorowane” — komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” resort oświaty.

Ministerstwo nie planuje przejęcia szkoły

Jak dowiadujemy się, ministerstwo nie rozważa przejęcia szkoły. Twierdzi, że na to nie pozwala Ustawa o miejscowej samorządności i „inne akty”.

„Ministerstwo Oświaty, Nauki i Sportu nie rozważa obecnie przejęcia szkoły — nie pozwala na to ustawa o samorządzie lokalnym i akty prawne. Gimnazjum Tysiąclecia w rejonie solecznickim to szkoła państwowa, założona zgodnie z Ustawą o oświacie, która przewiduje tworzenie szkół państwowych w ramach realizacji obowiązku państwa, jakim jest zapewnienie możliwości zdobycia wykształcenia w języku państwowym na całym terytorium Litwy. W Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu nie uczy się w języku państwowym” — dowiaduje się „Kurier Wileński”.

Ministerstwo powołuje się też na malejącą liczbę uczniów.

„Siecią szkół w rejonie zarządza samorząd, opierając się na kryteriach ustalonych przez rząd. Wraz ze spadkiem liczby uczniów w rejonach maleje też liczba szkół — dotyczy to również szkół, w których językiem nauczania jest litewski. Pracownicy ministerstwa wielokrotnie spotykali się ze społecznością gimnazjum w Połukniu i samorządem, żeby wysłuchać wszystkich argumentów. Naszym celem było pomóc znaleźć rozwiązanie, które spełni oczekiwania społeczności, zachowa jej zaufanie i zapewni dzieciom najlepsze możliwości w zakresie kształcenia” — przekazuje resort.

„Skorygowaliśmy przepisy”

Ministerstwo powołało się także na zmiany, które wprowadziło już 12 sierpnia.

„Ministerstwo zaproponowało też inne możliwe rozwiązanie. Skorygowaliśmy przepisy dotyczące sieci szkół — od 1 września w gimnazjach w rejonach wileńskim, solecznickim, trockim i święciańskim, prowadzonych w języku mniejszości narodowej, a także w gimnazjach z językiem litewskim, jeśli są jedynymi w danej okolicy, w klasach maturalnych od września będzie można zmniejszyć liczbę uczniów z 12 do 8, a liczba uczniów w szkole może być mniejsza niż 60. Decyzja w tej sprawie jednak pozostaje w gestii samorządu. Dzisiaj, 12 sierpnia, rząd zatwierdził zmiany w sieci szkół” — wyjaśnia nam ministerstwo.

„Podkreślamy, że decyzje dotyczące sieci szkół samorządowych podejmuje rada samorządu, zgodnie z Ustawą o oświacie, Ustawą o miejscowej samorządności oraz zatwierdzonymi przez rząd zasadami tworzenia sieci szkół” — przekazuje ministerstwo, tym samym przerzucając piłeczkę z powrotem do Samorządu Rejonu Trockiego.

W dalszym ciągu komentarza ministerstwo przypomniało, że ogólny plan reorganizacji szkoły musi być poddany dyskusji społecznej. Wedle wiedzy „Kuriera Wileńskiego”, nie były przedstawione konkretne kwoty, które samorząd zaoszczędzi, reorganizując Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu.

Czas na reakcję już minął?

Reorganizacja szkoły stała się faktem tego lata. Była dyrektorka tego gimnazjum Renata Krasowska zaznaczała to, co pokazywał wcześniej raport EFHR — że litewskie szkoły (np. w Hanuszyszkach w tym samym rejonie trockim) mogą zachować status nawet, jeśli mają mniejszą liczbę uczniów, a polskie, jak gimnazjum we wspomnianym Połukniu — nie.

Co dalej ze sprawą szkoły? Do początku roku szkolnego zostało mniej niż trzy tygodnie. Szkoła w Połukniu już nie ma samodzielnego statusu, dyrektorka została zwolniona. Jeśli Rada Samorządu Rejonu Trockiego ma podjąć decyzję w zgodzie ze zmianami w przepisach, które 12 sierpnia wprowadziło Ministerstwo Oświaty, Nauki i Sportu — to posiedzenie rady jeszcze nie zostało ogłoszone, ale zwyczajowo odbywa się już we wrześniu, po letniej przerwie. Sprawa zatem pozostaje otwarta mimo zbliżającego się 1 września.

Co na to polska dyplomacja?

Polska dyplomacja podkreślała wcześniej przy okazji czerwcowej konferencji Forum Wileńskiego i Europejskiej Fundacji Praw Człowieka, że sprawa szkół „jest przede wszystkim wewnętrzną sprawą Republiki Litewskiej”, wyrażała zrozumienie dla „jak w każdy państwie, dość skomplikowanego systemu zarządzania oświatą”. Jednak przestrzegała też przed zbliżającym się kryzysem.

„I ja bym bardzo nie chciał, żeby coś podobnego zaczęło się nagle wydarzać w stosunkach polsko-litewskich (jak w stosunkach polsko-ukraińskich — przyp.red.). Pewnie niektórzy z was znają pojęcie najsłabszego ogniwa, »the weakest link«. My wiemy, jak wiele Polskę i Litwę łączy. Jak wiele mamy wspólnych wyzwań. Wiemy też, kto korzysta na tym, że my się spieramy, że coś się między nami psuje” — mówił w czerwcu Dariusz Wiśniewski, konsul generalny RP na Litwie.

„Ale obawiam się, że bez zaangażowania politycznego na wyższych szczeblach to może być bardzo trudne” — dodawał, choć wyrażał nadzieję, że uda się temu zapobiec.

Czy w obecnym momencie da się uniknąć niekontrolowanego pogorszenia relacji polsko-litewskich i kryzysu? Na danym etapie nie da się prognozować.

Afisze

Więcej od autora

W Nowej Wilejce sortują odpady, jest protest. „Tymczasowe rozwiązanie, alternatyw nie ma wiele”

Mieszkańcy Nowej Wilejki zostali postawieni przed faktem – w ich dzielnicy sortuje się odpady z dwóch stref Wilna. Jednak mer uspokaja, że to stan tymczasowy i podał terminy. Zorganizowano protest.

Bunt maszyn. Kosiarki uciekają z posiadłości. Rewolucja? Raczej nie. „Zakłócenia sygnałów”

Sceny jak z filmu „Terminator”. Maszyny na Litwie się buntują – kosiarki wypowiadają posłuszeństwo swoim właścicielom i wyrywają się na niezależność. Operator tłumaczy, że to zakłócenia nawigacji GNSS – i co w tym przypadku robić.

Czy zakaz jak w Polsce uratowałby dzieci na Litwie? Chrystyna Masalska: „Są cztery grupy dzieci”

Apolinary Klonowski: Jak ten zakaz telefonów, który wprowadziła Polska, wygląda z perspektywy polskich szkół na Litwie?Chrystyna Masalska: To niełatwe pytanie, bo u nas też staramy się trzymać podobnych zasad,...