Historia obwodu Kaliningradzkiego. Niezależnie od zagrożenia, nikt nie kwestionuje integralności Rosji

Obwód kaliningradzki oficjalnie został przyłączony do Rosji w 1946 r. Część ekspertów kwestionuje prawny status enklawy, tym niemniej, politolog i poseł na Sejm RL Raimundas Lopata twierdzi, że nikt na Zachodzie nie kwestionuje integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej.

Raimundas Lopata.
„Obecnie wojska rosyjskie w Kaliningradzie nie zagrażają Litwie” — twierdzi Raimundas Lopata.
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Stolica Prus Wschodnich, Królewiec (obecnie Kaliningrad, a po niemiecku Königsberg), został zajęty przez oddziały Armii Czerwonej 9 kwietnia 1945 r., czyli faktycznie miesiąc przed ostateczną kapitulacją III Rzeszy. Zaraz po zajęciu Prus Wschodnich sowieckie władze wojskowe powołały Königsbergski Specjalny Okręg Wojskowy, który przejął również administrację cywilną. Po wojnie Prusy Wschodnie zostały podzielone między Polskę a ZSRR. 7 kwietnia 1946 r. ZSRS oficjalnie włączył te tereny w skład swego państwa. Początkowo nazywał je obwodem königsbergskim. Jednak 4 lipca 1946 r. Królewiec stał się Kaliningradem, dlatego automatycznie została zmieniona nazwa obwodu. W tym czasie tereny obwodu praktycznie w całości opuściła ludność niemiecka.

Czytaj więcej: Słaby punkt Rosji. Co teraz z Kaliningradem?

Pomysły Stalina

Stalin po raz pierwszy kwestię przynależności Prus Wschodnich poruszył jeszcze w roku 1941. W rozmowie z premierem Wielkiej Brytanii Anthony Edenem oświadczył, że chciałby, aby Królewiec po wojnie został przyłączony do Litwy. Wówczas nikt serio nie potraktował jego słów. Do tej kwestii Stalin powrócił dwa lata później na konferencji w Teheranie. Jednak wówczas również sojusznicy nie podjęli żadnej decyzji. Sprawa powróciła na konferencji w Jałcie, gdzie została ustalona granica między Polską a ZSRS. Tym niemniej, żadnych dokumentów dotyczących Prus Wschodnich nie było.

Stalin powrócił do tej kwestii na konferencji w Poczdamie, kiedy ZSRS już faktycznie zarządzało tym terytorium. Stalin przekonywał Wielką Brytanię i USA, że Królewiec powinien należeć do ZSRS, ponieważ jego kraj na Morzu Bałtyckim nie posiada portów, które nie zamarzałyby w okresie zimowym, a po drugie, to miało być zadośćuczynienie dla mieszkańców ZSRS za wielomilionowe ofiary podczas wojny.

„Uczestnicy konferencji w zasadzie zgodzili się z propozycją rządu sowieckiego, aby Królewiec i terytoria dookoła miasta zostały włączone do ZSRS” — pisze Aliona Gaidarowicz w pracy magisterskiej pt. „Międzynarodowy status prawny obwodu kaliningradzkiego”, obronionej na Uniwersytecie Michała Romera.

Tym niemniej, jeszcze wówczas sojusznicy postanowili, że ostateczna decyzja dotycząca Prus Wschodnich zostanie podjęta na konferencji pokojowej. Szybko jednak rozpoczęła się tzw. zimna wojna i do konferencji nie doszło.

Czytaj więcej: Jałta: Stalin chciał, by Polacy zrozumieli, że to koniec

Po 1990 r.

Sprawa powróciła w roku 1990, kiedy została podpisana umowa o granicach między ZSRS a Niemcami. W jednym z artykułów umowy mówiło się: „Zjednoczone Niemcy nie mają żadnych terytorialnych pretensji wobec innych państw i nie będą miały w przyszłości”. „Ten artykuł zmusza Niemcy do rezygnacji z jakichkolwiek ziem nienależących wówczas do RFN lub NRD. Jednak ta umowa nie przewiduje, że Niemcy muszą przekazać swe prawa własności innym krajom. Ważne jest to, że w umowie nic nie mówi się o przekazaniu terytoriów ani Polsce, ani ZSRS. Co prawda, część druga artykułu pierwszego mówi, że zjednoczone Niemcy i Polska potwierdzają obecne granice. Ciekawe jest to, że umowa nic nie mówi o kwestiach terytorialnych między Niemcami a ZSRS” — pisze Gaidarowicz.

Politolog i poseł z Ruchu Liberałów Raimundas Lopata wiele artykułów poświęcił tematyce obwodu kaliningradzkiego. Jego zdaniem wszelkie kwestionowanie przynależności obwodu kaliningradzkiego jest absurdalne.

— Wszystko zostało rozwiązane. Tak naprawdę, nie ma tutaj żadnej problematyki prawnej. Oczywiście, możemy podnosić różne kwestie i je roztrząsać. Jednak faktem jest, że terytorium jest częścią terytorium Federacji Rosyjskiej — zaznacza w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.

Granica Litwy z Federacją Rosyjską wynosi prawie 275 km
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Zagrożenie dla Litwy

Granica Litwy z Federacją Rosyjską wynosi prawie 275 km. Oficjalnie granica została ustalona 24 października 1997 r. Obecnie to jest zewnętrzna granica Unii Europejskiej. Obwód kaliningradzki jest terytorium mocno zmilitaryzowanym. W styczniu 2018 r. Ministerstwo Obrony Rosji poinformowało, że w obwodzie kaliningradzkim powstanie pułk myśliwców, który ma być wyposażony w nowoczesne myśliwce Su-35 oraz zmodernizowane Su-27. Wojska rakietowe posiadają rakiety typu Iskander, których celem są cele lądowe. To oznacza, że kaliningradzka jednostka rakietowa zwiększyła możliwości uderzeniowe na obiekty w państwach sąsiednich, co może sparaliżować działania wojskowe wschodniej flanki NATO.

— To terytorium nigdy nie przestawało stanowić pewnego czynnika ryzyka i nawet zagrożenia. Tam została rozlokowana duża liczba żołnierzy oraz techniki wojskowej. Jednak w danym momencie najbardziej przeszkoleni i najbardziej zawodowi żołnierze są na Ukrainie. Teraz żadnego zagrożenia dla Litwy te wojska nie stanowią — podkreśla Raimundas Lopata.

Zdaniem politologa mieszkańcy obwodu są mocno izolowani od reszty Rosji.

— To są fakty. Na przykład 80 proc. młodzieży z obwodu kaliningradzkiego nigdy nie była w Moskwie. Rosja jednak cały czas prowadzi taką politykę, że mieszkańcy tej enklawy są izolowani, poddawani praniu mózgu. Jednak trzeba podkreślić, że Litwa nie kwestionuje ustalonych granic i integralności terytorialnej Rosji — komentuje Lopata.