Coraz mniej osób para się rzemiosłem palmiarstwa

Niedziela Palmowa nazywana jest Niedzielą Męki Pańskiej. Tego dnia rozpoczyna się najważniejszy, a zarazem najbardziej uroczysty czas w roku liturgicznym, jakim jest Wielki Tydzień. Na Wileńszczyźnie rzemiosło palmiarskie obrosło wielkimi tradycjami i szacunkiem.

Agata Granicka: Gdy zasiadam do robienia palmy, to nie wiem, jak ona będzie wyglądała. Palma rodzi się w trakcie wykonywania
| Fot. archiwum Agaty Granickiej

W Niedzielę Palmową chrześcijanie udają się do kościoła, aby poświęcić palmy. Obrzęd ten został wprowadzony przez Kościół w XI w., jednak same procesje palmowe są dużo starsze, bo pochodzą jeszcze z początków IV w. W krajach basenu Morza Śródziemnego święcono i święci się do dziś liście prawdziwych palm. Tam, gdzie palmy nie rosną, pojawiły się różne tradycje ich wykonywania.

Dla dzieci i młodzieży z pewnością największą atrakcją tego dnia są konkursy. Co roku w kościołach w całej Polsce wybierane są najładniejsze palmy przygotowane przez wiernych. Poza Polską i Litwą zwyczaj robienia palm przetrwał też w Niemczech i Austrii.

O wydarzeniach ostatniej niedzieli przed Niedzielą Zmartwychwstania wspominają wszyscy czterej Ewangeliści w Biblii. Związane jest ono z wjazdem Jezusa do Jerozolimy. Zebrane wtedy tłumy rzucały palemki na drogę, którą kroczył osiołek wiozący Odkupiciela.

W Wielką Sobotę palmy są palone, a ich popiół wykorzystywany jest w trakcie obchodów Środy Popielcowej w następnym roku.

Palma przyda w tym roku koloru

Poświęcona palma to symbol sakralny – mówi palmiarka Agata Granicka, artystka ludowa. – Dawniej były w domach kąty święte, gdzie wisiał obraz i obowiązkowo musiały stać dwie palmy. To mogły być wianeczkowe palmy, których już się nie robi. Teraz już nie ma świętych kątów, nie praktykujemy tego, ale palma powinna być w każdym domu. Nieważne jaka, czy duża, czy mała, czy gałązka jałowca. Palma ochrania dom w ciągu całego roku. Tę samą palmę święcić można nawet kilka lat z rzędu. Wystarczy ją przemyć zimną wodą i zostawić, aby wyschła – tłumaczy.

W jej domu od pokoleń wije się okrągłe palmy, tzw. ruszczycówki. Do ich wytworzenia używane są naturalne materiały: kwiaty, zioła, mietlica i kłosy.

W 2019 r. tradycja wicia wileńskich palm została wpisana na Listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego Litwy. To dodatkowa promocja tego rzemiosła artystycznego.

– Mody na wzory, kształty palm raczej nie ma, ale jest moda na kolory. Śledzimy, w jakich kolorach ubierają się w danym roku ludzie, te kolory staramy się wykorzystywać w palmach. W tym roku modne są fiolet i czerń, ale my czarnego nie wykorzystujemy. Częściej trzymamy się kolorów naturalnych, bo po koronawirusie, po całych naszych emocjonalnych zawirowaniach, które przeżyliśmy i które teraz przeżywamy, ludzie są wymęczeni. Zauważyliśmy też, że ludzie zaczęli wracać do przyrody, do wszystkiego, co naturalne. A więc w tym roku staramy się dużo nie malować na palmach – objaśnia palmiarka.

Jeszcze do niedawna ludzie przynosili do kościoła jak największą i jak najładniejszą palmę. Była taka moda, żeby się wyróżniać. Jak mówi rozmówczyni „Kuriera Wileńskiego”, dzisiaj już tak nie ma. Wystarczy, ze ksiądz niesie dużą palmę, a wierni mogą trzymać malutkie. Wielkość palmy nie zaświadcza już o prestiżu.

Czytaj więcej: Radość i nadzieja Niedzieli Palmowej

Wzory palm głęboko w sercu

Agata Granicka wiciem palm zajmuje się od ponad 30 lat, a swoje umiejętności doskonaliła u babci oraz u mamy.

– Z dziada pradziada w domu robiono palmy. Jestem już siódmym pokoleniem parającym się tym rzemiosłem. To była dla mnie codzienność, nawet nie myślałam, że to zamiłowanie. Na początku trochę się buntowała, myślałam: „Czemu  ja? No i co z tego, że to rodzinna tradycja”. Ale pewnego razu, podczas otwarcia wystawy palm, usłyszałam frazę: „A kto jak nie ty?”. To zapadło mi głęboko w sercu i wtedy pomyślałam: „A kto jak nie ja!”. Z czasem zrozumiałam, że bez tego nie mogę żyć, że to moje. Nie wyobrażam sobie jutra bez palm – rozrzewnia się Agata Granicka.

Palmy robi od dzieciństwa, ale na początku traktowała to raczej jako zabawę. Ale już w szkole podstawowej wicie palm przeszło w zamiłowanie. Pierwsze, co robiła po powrocie ze szkoły, to siadała do robienia palm. To były małe, zwykłe palemki. Później faktycznie przyszedł czas, że nieco zwątpiła w sens wykonywania palm. Ale ten kryzys twórczy to już przeszłość.

– Gdy zasiadam do robienia palmy, to nie wiem, jak ona będzie ostatecznie wyglądała. Palma rodzi się w trakcie wykonywania. Najpierw na stole rozkładam zioła, kwiaty i z nich układam wzory, kreują się pomysły. Każdy wzór znajduje się gdzieś głęboko w głowie czy w sercu, nawet nie wiem. Jednak gdy jest zamówienie na konkretną palmę, to robię według tego zamówienia – opowiada Agata Granicka.

Niegdyś zbierały się palmiarki po kolei w domach i wszystkie palmy, które uwito, oddawano gospodyni tego domu. Wijąc palmy, śpiewano, rozmawiano, żartowano. Dzisiaj już tego nie ma… | Fot. archiwum Agaty Granickiej

Palmiarki tworzyły życie społeczne

Zioła i kwiaty na palmy Agata Granicka zbiera z całą rodziną. W to są zaangażowani rodzice, mąż. Wszystko przygotowują sami. Sami sadzą rośliny, zbierają i sami suszą. Córki umieją wykonywać palmy, mówią, że to fajne zajęcie, ale na dzień dzisiejszy nie wiążą z tym przyszłości.

– Moim ulubionym zielem jest tymotka łąkowa. Jest miękka, elastyczna, można z niej zrobić wszystko. Mniej więcej 10 lat temu zioła zbieraliśmy jeszcze na łąkach, teraz już nie. Pola dziczeją, porastają chwastami. Dlatego większość ziół hodujemy w ogródku – mówi palmiarka.

Jedna z palm, które uwiła, spoczęła na grobie św. Jana Pawła II.

– Tradycje wicia palm zmieniają się, odchodzą. Pamiętam, gdy jeszcze byłam dzieckiem, były pewne reguły, których przestrzegano. We wsi kiedyś było dużo palmiarek. Każda miała swój wzór, styl wyplatania. Było tak, że zbierały się palmiarki po kolei w domach i wszystkie palmy, które uwito, oddawano gospodyni tego domu. Wijąc palmy, śpiewano, rozmawiano, żartowano. Niestety, dzisiaj już tego nie ma. Palmiarek jest coraz mniej, młodzież nie chce się tym zajmować. Dla większości ludzi palmiarka to nie zawód… – zawiesza głos Agata Granicka.

Czytaj więcej: Palmy wileńskie w Mariampolu

Studia z palmiarstwa

Palmy wije się nie tylko przed Niedzielą Palmową, ale przez cały rok. Palma stała się już symbolem Wileńszczyzny, a nawet całej Litwy. Palmy Agaty Granickiej chętnie zabierają delegacje, by za granicą wręczyć jako prezent.

Palmiarka Agata Granicka za swój wkład w rzemiosło otrzymała nagrodę litewskiego Ministerstwa Rolnictwa. Wyróżnienie przyznano za upowszechnianie wicia palm. Sama Granicka cieszy się powszechnym uznaniem. Ma za sobą wiele wystaw oraz twórczych spotkań edukacyjnych. Jako uznany twórca ludowy otrzymała certyfikat uprawniający do nauczania sztuki wicia palm dorosłych i dzieci, z czego bardzo chętnie korzysta, jeżdżąc po Litwie z programami edukacyjnymi. Wykłada także w Wyższej Szkole Technologii i Biznesu w Białej Wace, gdzie kształci młodzież studiującą turystykę wiejską.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 14(42) 09-15/04/2022