Bożena Bieleninik: „To dobry czas, by zadawać pytania babciom i dziadkom”

„Rodzinne historie pozostają wciąż nieodkryte. O wielu przez lata nie wolno było mówić, ale dziś, gdy nie trzeba się obawiać, warto je przywołać, a być może także opisać” — mówi Bożena Bieleninik, nauczycielka języka polskiego w Gimnazjum im. św. Rafała Kalinowskiego w Niemieżu.

Bożena Bieleninik  z uczniami.
„Rodzinne historie pozostają wciąż nieodkryte” — mówi Bożena Bieleninik
| Fot. uczestnicy konkursu

Ilona Lewandowska: Razem ze swoimi uczniami zaangażowała się Pani w projekt literacko-historyczny „Droga do Wolności” z cyklu „Z kuferka Prababci”.

Bożena Bieleninik: „Droga do wolności” to był wspólny projekt Polskiej Szkoły Wirtualnej na Litwie oraz Fundacji Odtworzeniowej Dziedzictwa Narodowego — Genealogia Polaków. To już VII edycja konkursu, a w tym roku zaangażowały się również szkoły z Wileńszczyzny. Bardzo się cieszę, że poświęciliśmy mu sporo czasu i energii, bo finał był dla nas ogromną satysfakcją. Uroczystość odbyła się w bardzo pięknej oprawie w Ambasadzie RP, a swego rodzaju nagrodą jest również to, że wszyscy otrzymali książki, w których wydrukowane są ich rodzinne opowieści, które sami opracowali. Uważam, że nam, wileńskim Polakom, bardzo brakuje takich okazji do głębszego pochylenia się nad naszą lokalną historią. Często słyszę, że bardziej potrzeba czegoś wesołego, lżejszego, np. tematów związanych z tradycjami kulinarnymi, ale do końca tak nie jest. Te trudne tematy również warto poruszać i z doświadczenia mogę powiedzieć, że uczniowie bardzo się w nie angażują. Tyle przecież jest tych historii walk o wolność, ale także wysiedleń, zsyłek w naszych rodzinach… Póki mamy świadków tych wydarzeń, starajmy się do nich dotrzeć. Niejedna rodzina ma piękne, choć niełatwe wspomnienia i warto teraz, gdy są bardzo dobre warunki, do tych opowieści wrócić.

Czytaj więcej: Polska Szkoła Wirtualna na Litwie wyłoniła laureatów konkursu majowego

Jak propozycję zajęcia się własnymi rodzinnymi historiami przyjęli uczniowie?

Bardzo dobrze, ale myślę, że wynika to też trochę z tego, że ja zaangażowałam się bardzo emocjonalnie. To był po prostu temat ważny dla mnie osobiście. Opowiadałam im o swojej rodzinie, prosiłam także, by porozmawiali ze swoimi rodzicami, dziadkami, zapytali, czy wśród ich krewnych byli legioniści, a może żołnierze AK? I okazało się, że znaleźliśmy ich niemało. Byli i legioniści, i ułani, także uczestnicy II wojny światowej. Rozmawialiśmy też z rodzicami, zachęcaliśmy do zaangażowania. Dla mnie było to bardzo ważne, bo jestem wnuczką legionisty. Mój dziadek doszedł z legionami najpierw do Kijowa, brał udział w bitwie warszawskiej. Opisałam też własną rodzinną historię, by zachęcić uczniów. W mojej rodzinie historia była bardzo ważna. Doskonale pamiętam opowieści mojego ojca o naszej rodzinie, ale także o całej Wileńszczyźnie, o ludziach z nią związanych. Przekazał mi bardzo wiele, ale jednak jest tyle rzeczy, o które go nie zapytałam, a przecież mogłam.

„Droga do wolności” to był  wspólny projekt Polskiej Szkoły Wirtualnej na Litwie oraz Fundacji Odtworzeniowej Dziedzictwa Narodowego — Genealogia Polaków
| Fot. uczestnicy konkursu

Jeszcze niedawno mówienie o działalności wojskowej nie było bezpieczne. Czy w ramach projektu wyczuła Pani również takie nastroje?

Była rzeczywiście jedna rodzina, w której powiedziano dziecku, że o takich sprawach się nie pisze, że to może kiedyś być niebezpieczne. Swego rodzaju nieufność, jeszcze z czasów sowieckich, na pewno pozostała. Więcej może jest jej w starszym pokoleniu, które było wychowane do milczenia, tajemnicy. Dzisiejsza młodzież na pewno nie ma tego lęku w sobie, jest więc świetna okazja do tego, by poszukać wiadomości o przeszłości swoich dziadków czy pradziadków. Chodzi nie tylko o ciekawość, ale również pewnego rodzaju hołd, który możemy im złożyć poprzez naszą pamięć. Nikt przecież ich historii dotąd nie opisał, przez lata nie mogli się pochwalić swoim zaangażowaniem. Jest to więc też wyraz swego rodzaju sprawiedliwości z naszej strony.

Co takie projekty dają uczniom?

To często szansa nie tylko na lepsze poznanie wiedzy historycznej czy z języka polskiego. To często także szansa na poznanie własnej, rodzinnej historii. Często zdarza się, że pamięć o pewnych wydarzeniach umiera razem z dziadkami, pradziadkami, bo po prostu nie mamy czasu zadać im pytań, może nie wiemy, że powinniśmy to zrobić. Wiem, że w wielu rodzinach w projekt zaangażowało się kilka pokoleń i odkryto niejedną nieznaną dotąd historię.

To już VII edycja konkursu, a w tym roku zaangażowały się również szkoły z Wileńszczyzny
|Fot. uczestnicy konkursu

Mówimy o konkursie, jednorazowym wydarzeniu. Czy jednak ta lokalna historia obecna jest programach szkolnych?

Trudno mi powiedzieć, jak to wygląda w nauczaniu historii, ale bardzo się cieszę, że tej lokalnej tradycji o wiele więcej miejsca niż dotąd poświęcono w nowej podstawie programowej z języka polskiego, którą niedawno omawialiśmy. Potrzebujemy poznawania naszych lokalnych tradycji, obyczajów, ale także literatury związanej z Wileńszczyzną, naszej historii. I myślę, że dokształcanie w tym względzie bardzo przydałoby się najpierw nauczycielom. To taki obszar, w którym mamy wiele do zrobienia i nie możemy korzystać z cudzych, gotowych rozwiązań. Czekam natomiast na kolejne edycje konkursu „Z kuferka Prababci”. Weźmiemy w nim na pewno udział, jeśli będzie tylko taka możliwość. Tak naprawdę, bardzo brakuje nam w szkołach czasu dla lokalnej historii, naszych tradycji. A Wileńszczyzna jest pod tym względem bardzo bogata. Ten projekt pokazał, że nie trzeba się bać trudnych tematów, że uczniowie bardzo się w nie angażują i wyniki potrafią nieraz przerosnąć nasze oczekiwania.

Czytaj więcej: „Moja mowa — moją dumą”. Gimnazjum Kalinowskiego w Niemieżu dołącza do kampanii #KTOTYJESTEŚ