Więcej

    Babcia, wakacyjne SOS

    Babcie są często nazywane wakacyjnym pogotowiem ratunkowym. Szczególnie w tym czasie widać je na placach zabaw czy w parkach, zapatrzone w swoich wnuków z wózeczkami – okrążają alejki. Podążają troskliwym wzrokiem za starszymi wnukami, są kochające i oddane.

    Czytaj również...

    Są babcie, które mieszkają ze swoimi dziećmi tylko po to, aby zajmować się wnukami. Są też babcie eksportowe, które potrafią lecieć do innych krajów, bo tam akurat zakotwiczyło dziecko z rodziną i trzeba mu pomóc. Są babcie dochodzące. To są babcie, które nie wyobrażają sobie, aby nie pomagać w opiece nad wnukami. Wnuki to ich życie. I wcale nie traktują tego jako obowiązku, ale jako wielką przyjemność i radość. I coś, co jest bardzo oczywiste. Robią to, bo mają swój bagaż doświadczeń, bo im również pomagano, bo taka jest tradycja, ale też dlatego, że chcą uczestniczyć w życiu swoich wnuków, obserwować, jak dorastają.

    „Nie mogłam im nie pomóc”

    Badania pokazują, że ogólnie dziadkowie, którzy zajmują się wnukami, żyją dłużej. Zanim jednak okrzykniemy entuzjastycznie, by dla ich dobra zamknąć żłobki i przedszkola, warto upewnić się, czy na pewno wszystkie babcie mają ochotę na spędzanie ostatnich lat życia, opiekując się wnukami. Bo często jest to „praca” na cały etat. Od rana do nocy. I chociaż przebywanie z wnukami to rozkosz, to jednak do pewnych granic. Bo co za dużo, to niezdrowo – zbyt duże obciążenie opieką nad dziećmi niweluje te pozytywne efekty kontaktu z nimi. Powinno się więc znaleźć odpowiednie proporcje w opiece nad wnukami. Spędzać z nimi jak najwięcej czasu, bo to ważne, ale nie w stopniu, który wywołuje nieustanne poczucie stresu i zmęczenia.

    Opieka nad wnukami to tradycja od pokoleń. Jednak w ostatnich latach wiele się zmieniło. Dziadkowie coraz częściej chcą żyć własnym życiem. Są aktywni, mają znajomych, z którymi chcą się spotykać, uczą się nowych rzeczy. Wielu z nich wciąż pracuje. Ze świecą szukać babć, które znamy bajek – z siwym kokiem, siedzących w bujanym fotelu, z drutami w rękach. Czy mamy więc prawo oczekiwać, aby babcia z dziadkiem, którzy mają wreszcie czas, by zadbać o siebie, rzucili wszystko i zajęli się wnukami?

    „Moja emerytura była wyczekana i wymarzona. Miałam tyle do zrobienia! Cała lista jeszcze przed pójściem na emeryturę wisiała na lodówce. Moje plany jednak szybko zniweczyły córki, które przyparły mnie do muru. Nie mogłam im nie pomóc…” – żaliła się jedna ze znanych mi babć.

    Coraz więcej mówi się o tym, że babcie i dziadkowie nie mają żadnego obowiązku zajmować się wnukami, wszystko zależy od ich dobrej woli. Mogą pomagać, ale nie muszą. Czy jednak taka postawa nie jest odbierana jako nieżyczliwość? Albo skrajny egoizm?

    Czytaj więcej: Police solidarne z Ukrainą. Kolonie dla ukraińskich dzieci

    Z życia wzięte

    Jest wiele takich sytuacji, gdzie kochające babcie (i dziadkowie też) mają dość.

    Przykład 1. Babcia Magda. Została zaproszona na wakacje do USA przez swoją przyjaciółkę, z którą nie widziały się ponad 10 lat. To dla Magdy podróż życia. Zafascynowana podzieliła się tą wiadomością z synem i synową. I nieoczekiwanie padła propozycja zabrania w tę podróż młodszego, 8-letniego wnuka, bo starszy akurat na kolonii, a ten będzie zachwycony zwiedzaniem Ameryki. I tu pełna konsternacja, bo babcia kocha swoje wnuki, nigdy nie odmawiała opieki nad nimi, a przecież chce sama odpocząć, nacieszyć się przyjaciółką. A tu już słyszy, że synowa wpadła w wir załatwiania paszportu i wyprawia syna… Babcia nie wiedziała, jak z tego wybrnąć, aż amerykańska przyjaciółka wzięła sprawy w swoje ręce i zmieniła lot na koniec września, kiedy już trwa rok szkolny.

    Przykład 2. Babcia Basia. Ze swoim dziadkiem zdrowi i majętni, wykupili zagraniczne wczasy dla siebie i wnuczki. Włączyła się córka i okazało się, że wybór miejsca jest beznadziejny, że po wnuczkę trzeba jechać ponad 100 km, a właściwie to powinien też z dziadkami jechać i wnuczek. I z miłych planów zrodziły się niesnaski, dąsy. A w końcu to ich dobra wola, że zdecydowali się zabrać ze sobą wnuczkę, bo to spokojna i grzeczna dziewczynka, mogą przy niej odpocząć. Doszło w końcu do zaplanowanego wyjazdu, ale córka pozostała obrażona i niezadowolona.

    Przykład 3. Babcia Zofia. Mieszka w górach, a jej dom otwarty jest dla rodziny o każdej porze dnia i nocy. Babcia dyspozycyjna dla swoich wnuków, począwszy od dnia ich urodzin. A ma ich troje (wiek 15, 10, i 5). Przez lata trwały weekendowe odwiedziny, później wakacje samodzielne już bez rodziców. Babcia to emerytowana nauczycielka pełna energii, aktywna. Takie też były wakacje u babci – pełne aktywności, wycieczek po górach, zwiedzania pod kątem historii. W domu gry i zabawy edukacyjne i dogadzanie podniebieniu – naleśniczki, paróweczki, pizza, każdy coś innego. I w tym roku miała ich wszystkich troje. Odczuła wielkie zmęczenie. Starszy już „kawaler” przeżywający pierwszą miłość, bujający w obłokach, drugi chciał mu dorównać „dorosłością” i denerwował go, opędzał się więc od niego nieustannie, a trzeci pętał im się pod nogami zdziwiony, że nie bawią się z nim. Babcia tego nie ogarniała. Z niecierpliwością czekała piątku, piąteczku, piątunia, bo wtedy wracali do swych rodziców.

    Jakiś czas temu byłam na basenach termalnych i w parku wodnym. Wśród odpoczywających tam i zażywających kąpieli były też babcie i dziadkowie w towarzystwie czeredy wnucząt w wieku 3–10 lat. O ile starsi państwo opiekujący się maluchami jakoś dawali sobie radę, bo dzieci nieco wystraszone wodą i otoczeniem były w miarę posłuszne, o tyle rozbrykana „prawie młodzież” przyprawiała dziadków o palpitacje serca.

    Czytaj więcej: Dzieci + rodzice + lato = bezpieczne wakacje. Jak zapewnić bezpieczny wypoczynek?

    Nowocześni dziadkowie

    Babcie, pytane o wakacje z wnukami, w pierwszym odruchu są „za”. Bo to takie kochane maleństwa, bo trzeba pomóc młodym, którzy w wielu wypadkach wykupują wczasy dla dzieci i dla babci, bo… nie wypada odmówić. Ale gdy babcie się rozgadają, okazuje się, że po prostu są taką sytuacją zmęczone. Co innego przygarnąć wnuczęta na dwa, trzy dni, a co innego – na kilka tygodni. Z całkiem małymi kłopot, bo albo budzą się po nocy, albo nie wiadomo czego chcą. Starsze – dokazują i trudno za nimi nadążyć. A wszystkie, nawet jeśli dobrze się bawią, tęsknią za rodzicami. Zwłaszcza wieczorami…

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Zdaniem psychologów dziadkowie mają pełne prawo odmówić wakacyjnej opieki nad wnukami czy opieki codziennej, forsującej i trudnej. Wiek emerytalny wiąże się z wieloma dolegliwościami. Starsza osoba, choćby nie wiadomo jak sprawna, odczuwa swój wiek.

    Oczywiście, przebywanie z wnukami daje dużo radości, odmładza, buduje kreatywność, bo nowoczesna babcia musi podążać za inteligentnymi wnukami. Ale dzisiejsze babcie chcą mieć też czas dla siebie i to w innych proporcjach niż kiedyś.

    Dzisiaj babcie nam młodnieją – fizycznie i mentalnie. Zamiast kraciastych spódnic za kolana noszą dżinsy, w miejsce drutów i krzyżówek wybierają nordic walking, jazdę na rowerze, zabiegi spa, planują podróże. Mają swoje zajęcia pozadomowe, należą do chórów, zespołów ludowych, chodzą na basen. Ostatnio widziałam taką babcię na basenie, a jej kondycja bynajmniej nie była babcina!

    O miłości dziadków do wnuków i vice versa można by pisać całe tomy. Wiele się zmienia, bo świat pędzi naprzód – obecni dziadkowie są ostatnim pokoleniem dziadków w historii ludzkości, które przeżyło swoje dzieciństwo przed epoką cyfrową. Zmieniają się warunki życia, podejście do wielu spraw, ale relacje babci i dziadka z wnukami są zawsze bezcenne.

    Czytaj więcej: Wakacje z Wileńszczyzną

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 33 (96) 20-26/08/2022

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Czesław i Bartosz. Dwaj artyści i jedno nazwisko – Połońscy

    Czesław Połoński należy do grona czołowych artystów plastyków Litwy. Jest członkiem Związku Plastyków Litwy, Stowarzyszenia Akwarelistów i Restauratorów Malarstwa Ściennego. Należy do klubu plastyków „Plekšnė” oraz Twórczego Związku Polskich Artystów Malarzy na Litwie „Elipsa”. Jak powstają jego obrazy? Czy wymagają...

    Misja dziecko: o trudnościach zajścia w ciążę i sposobach rozwiązania problemu

    Niepłodność nie jest karą, tylko chorobą i jak każda choroba ma swoje rozliczne przyczyny — twierdzi pani Danuta Wasilewska, doktor nauk medycznych i ginekolog Wileńskiego Szpitala Uniwersyteckiego Santaros Klinikos. Niepłodność zawsze jest czymś spowodowana, lecz nie zawsze za pomocą rutynowych...

    Muzea – miejsca cudów w zasięgu ręki

    Muzea zawsze miały funkcję kształtowania i kulturowego wychowywania zwiedzających, szczególnie tych najmłodszych. Jednak, jeszcze pod koniec ubiegłego wieku, dla dzieciaków wyjście do muzeum to była wycieczka klasowa, ogólnie nielubiana.  W mojej pamięci lekcje muzealne zapisały się jako nudne wykłady, niewzbudzające...

    Fredrowska arcykomedia w Wilnie

    My, wileńscy widzowie, zostaliśmy wyjątkowo usatysfakcjonowani tym, że „Damy i huzary” zawitały do Wilna, i to niemal dosłownie. Bo co zobaczyliśmy, usadowiwszy się wygodnie na krzesłach? Na zamontowanym obok sceny wielkim ekranie interaktywnym w rytm stylowej muzyki zobaczyliśmy poruszających...