Więcej

    Wstrzymał słońce, ruszył ziemię!

    550 lat temu, dokładnie 19 lutego 1473 r., urodził się Mikołaj Kopernik. Z tej okazji odwiedziliśmy w Toruniu dom, w którym przyszedł na świat. – Najprawdopodobniej było to tutaj, bo stuprocentowej pewności jednak nie mamy – precyzuje Michał Kłosiński, kustosz z Muzeum – Dom Mikołaja Kopernika.

    Czytaj również...

    Okrągła rocznica urodzin Mikołaja Kopernika, twórcy teorii heliocentrycznej budowy Układu Słonecznego, jednego z najważniejszych odkryć w historii ludzkości, to duże wydarzenie. Stało się podstawą jednogłośnej uchwały Senatu RP ustanawiającej 2023 Rokiem Mikołaja Kopernika. Również polski Sejm podjął z tej okazji specjalną uchwałę upamiętniającą rocznicę, w której podkreślono ogromny wkład astronoma w rozwój światowej nauki.

    W związku z rocznicą w Polsce przez cały rok odbywać się będą liczne wydarzenia. Szczególnie dużo dziać się będzie w Toruniu, w którym Kopernik przyszedł na świat. Dokładnie w dniu jego urodzin, 19 lutego, rozpocznie się tu Światowy Kongres Kopernikański pod patronatem honorowym prezydenta RP Andrzeja Dudy, którego obecność na inauguracji także jest spodziewana. Głównym celem kongresu jest przedstawienie stanu badań nad życiem i działalnością wybitnego uczonego, a także jego wpływem na rozwój nauki, kultury i sztuki.

    Siłą rzeczy nie mogło zabraknąć w Toruniu w tych rocznicowych dniach także magazynu „Kuriera Wileńskiego”. Postanowiliśmy zabrać naszych Czytelników do Muzeum – Dom Mikołaja Kopernika. Jego siedzibą jest zespół dwóch średniowiecznych kamieniczek. Ta bardziej okazała, ze strzelistą, gotycką fasadą, w drugiej połowie XV w. należała do rodziny Koperników i w niej najprawdopodobniej przyszedł na świat Mikołaj.

    Czytaj więcej: Konkurs dla młodzieży z wyjątkowo atrakcyjnymi nagrodami — „Portret Mikołaja Kopernika”

    Tu czy tam?

    – Jeszcze pół wieku temu, w 1973 r., podczas świętowania 500. rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika, panowało pełne przekonanie, że urodził się właśnie tu, w kamienicy przy dzisiejszej Kopernika 15, a wówczas św. Anny 15, w której od lat 60. XV w. zamieszkiwała rodzina Koperników – mówi nam w progach muzeum Michał Kłosiński, jego kustosz. – Dzisiaj takiej absolutnej pewności nie mamy, ale na 90 proc. możemy przyjąć, że wydarzyło się to właśnie tu. Skąd wątpliwości? Otóż od poprzedniej rocznicy pozyskaliśmy wiedzę, że w późnych latach 60. XV w. rodzina Koperników w dość skomplikowanej procedurze dziedziczenia nabyła także własność budynku przy Rynku Staromiejskim 36. Wiemy więc, że gdy rodził się Mikołaj, jego rodzice mieli dwa domy i teoretycznie w każdym z nich mógł on przyjść na świat.

    Jak podkreśla Michał Kłosiński, dom przy ul. Kopernika 15, w którym jest dzisiaj muzeum, zachował się w fantastyczny sposób do dnia dzisiejszego. Jego układ, struktura, przede wszystkim konstrukcja drewniana, pochodzą z drugiej połowy XV w. Jest to zabytek późnej architektury średniowiecznej, mający wielkie znaczenie nie tylko dla Torunia i Polski, lecz także dla świata.

    – Mamy wiele źródeł mówiących o tym, co się działo z domami należącymi do Koperników – kontynuuje Kłosiński. – Wiemy też, co się działo w kręgu rodzinnym, że ojciec Mikołaja był ławnikiem zaangażowanym w wiele spraw sądowych. Kopernikowie byli bogatą rodziną, właścicielami nie tylko tych dwóch domostw, ale posiadali też majątki pod Toruniem, a w samym mieście m.in. łaźnię, która przynosiła im bardzo dobre dochody. W tych czasach nie było jeszcze przecież prywatnych łazienek, korzystało się z infrastruktury wspólnej. Na tej podstawie wiele wiemy o życiu, jakie toczyło się wokół dorastającego Mikołaja, ale trudno byłoby znaleźć źródło świadczące o jakichś szczegółach życia jego samego w okresie toruńskiej młodości. Pierwsze ściśle z nim związane źródła zaczynają się od momentu, gdy trafia do Akademii Krakowskiej i podejmuje studia.

    Na pewno Polak?

    W rozlicznych debatach na temat Mikołaja Kopernika regularnie wraca pytanie o jego narodowość. – To pytanie było bardzo charakterystyczne dla debaty czy wręcz walki politycznej z przełomu XIX i XX w. – tłumaczy Kłosiński. – Wówczas było to zrozumiałe, zwłaszcza w zaborze pruskim, w którym znajdował się Toruń. Żyły i działały tu dwie społeczności, polska i niemiecka, dosyć agresywnie z sobą rywalizujące, z oczywiście słabszą pozycją społeczności polskiej. Swoją działalność prowadziło wówczas niemieckie towarzystwo Copernicus Verain, skądinąd bardzo zacne, które przyczyniło się do publikacji wielu cennych prac na temat Kopernika. Jednocześnie w drugiej połowie XIX w. działalność rozpoczęło też Polskie Towarzystwo Naukowe i zaczęły się spory i dyskusje o narodowość Kopernika. Odpowiadając na to pytanie, musimy jednak zawsze pamiętać, że przykładamy dzisiejszą miarę, czy nawet tę XIX-wieczną, do kontekstu XVI w.

    W czasach życia Kopernika kwestią kluczową była przynależność do monarchii. W jego wypadku jest ona jednoznaczna. Przez całe swoje życie był poddanym króla Polski. Najpierw Kazimierza Jagiellończyka, potem Jana Olbrachta, wreszcie Zygmunta Starego. – Tu, w domu rodzinnym Kopernika, mówiono po niemiecku – mówi kustosz Kłosiński. – W życiu zawodowym władał biegle łaciną, językiem urzędowym i uczonych, absolutnie niezbędnym w dyskursie naukowym. Nie zachował się żaden dokument, żadna zapiska sporządzona przez niego, która wskazywałaby, że w piśmie posługiwał się polskim. Natomiast rozpatrując czasy, w których żył, trudno byłoby uwierzyć, że polskiego nie rozumiał i nim nie władał. Żyjąc na Warmii, pełnił wiele funkcji administracyjnych, które predysponowały go do kontaktów z tamtejszą ludnością pogranicza Prus i Królestwa Polskiego i choćby tylko z tego powodu musiał językiem polskim operować.

    Michał Kłosiński mówi, że gdyby musiał jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o narodowość Kopernika, to określiłby go Prusakiem, torunianinem, poddanym króla polskiego. – To jest ciekawa rzecz – wyjaśnia – że obywatele prowincji pruskiej mieli głęboko zakorzenioną tożsamość przynależności do tej prowincji. Mówimy o obywatelach ówczesnych miast królewskich Prus, czyli Torunia, Elbląga czy Gdańska. Trochę mniej Królewca, bo on wszedł potem w obręb Prus Książęcych. Te miasta królewskie były odpowiedzialne za wybuch wojny trzynastoletniej i opowiedziały się w niej po stronie króla polskiego przeciw zakonowi krzyżackiemu. W wyniku tej wojny mieszczanie tych miast wywalczyli sobie duże przywileje, z których byli dumni i które sobie bardzo cenili. Tym samym podległość królowi polskiemu również była dla nich bardzo istotna. Kopernik pochodził właśnie z takiej rodziny. Wyniósł tą tożsamość pruską, toruńską z młodości i bardzo mocno sobie ją cenił, o czym świadczy m.in. to, że na wielu książkach i w wielu miejscach podpisywał się jako torunianin. Na wydaniu najważniejszego swojego dzieła „De revolutionibus orbium coelestium” („O obrotach sfer niebieskich”) również jest podpisany jako Nicolaus Copernicus Thorunensis, podkreślał w ten sposób swoje pochodzenie, swój toruński rodowód.

    Czytaj więcej: Mikołaj Kopernik i Wilno mają ze sobą wiele wspólnego

    Historia i nowoczesność

    Dom Mikołaja Kopernika to miejsce łączące najnowsze technologie multimedialne z historyczną tkanką zabytkowego domu średniowiecznego. Na gości czeka nowoczesna, multimedialna, interaktywna ekspozycja wykorzystująca osiągnięcia współczesnego muzealnictwa: aplikację na smartfony, dzięki której zwiedzający mogą pogłębiać swoją wiedzę związaną z wystawą, audioprzewodnik w trzech wersjach językowych (polskiej, angielskiej i niemieckiej), także z audiodeskrypcją, rozszerzoną rzeczywistość, kino 4D, hologramy czy projekcje wizualne.

    Zwiedzający mogą oczekiwać wiedzy i wrażeń ogniskujących się wokół trzech tematów: nauka dawna i współczesna, życie codzienne rodziny mieszczańskiej w późnogotyckim hanzeatyckim domostwie oraz życie i dzieło Mikołaja Kopernika. Architektura XV-wiecznego gotyckiego domu i zabytki z epoki pozwoliły również na odtworzenie realiów życia codziennego ukazujących funkcjonowanie mieszczan we wnętrzach późnośredniowiecznego domostwa. – Mamy liczne, oryginalne pamiątki XV-wieczne, ale nie ściśle związane z Kopernikiem – mówi Michał Kłosiński. – Jeśli chodzi o średniowiecze, zachowało się bardzo mało rzeczy, które można by identyfikować z konkretną postacią. Pokazujemy wiele obiektów, świadków kultury materialnej, życia w drugiej połowie XV w. Różnego rodzaju elementy ubioru, stroju, np. obuwie, ale też ceramikę, rzemiosło metalowe i inne. Tymi przedmiotami Kopernik prawdopodobnie się otaczał. Są żywym świadectwem czasów, gdy w Toruniu dojrzewał, chodził po ulicach miasta. Te obiekty, zwłaszcza pokazujące kulturę materialną i zwyczaje mieszczan toruńskich pochodzą w większości z wykopalisk archeologicznych z terenów Starego i Nowego Miasta Torunia.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Jedną z nowości jest udostępnienie zwiedzającym wyjątkowej, średniowiecznej więźby dachowej, na której rozgrywa się pokaz rozgwieżdżonego nieba, przypominający, że to właśnie tutaj po raz pierwszy młody Mikołaj skierował swe oczy ku gwiazdom. – Prezentujemy również kolekcję przyrządów naukowych, ale to już przyrządy czasów pokopernikańskich, np. XVII-wieczne – wyjaśnia kustosz. – Jednym z cenniejszych jest cyrkiel Jana Heweliusza. To jedyny przyrząd naukowy, jaki zachował się po słynnym gdańskim astronomie z jego rozbudowanego obserwatorium astronomicznego. Pobudował je na dachach kilku swoich gdańskich kamienic, niestety, spłonęło w połowie XVII w. Nic się z tej pracowni nie zachowało, jedynie ten cyrkiel jeszcze w czasach młodości przekazany toruńskiemu gimnazjum akademickiemu i stąd ten piękny, cenny obiekt znalazł się w naszych zbiorach. Ale mamy też kilka globusów czy zegary słoneczne.

    Czytaj więcej: Rok 2023 — jakich patronów proponują nam politycy?

    Cztery wystawy

    W roku 550-lecia urodzin Mikołaja Kopernika toruńskie muzeum zaplanowało aż cztery wystawy jubileuszowe. – Zaczęliśmy wystawą „Pamięć bardzo rzeczowa”, to pokaz pamiątek kopernikańskich z XX w., ukłon w stronę kultury popularnej – opowiada Michał Kłosiński. – Chcemy pokazać, że Kopernik zostawia swój ślad nie tylko na cennych dziełach artystycznych, lecz także w XX-wiecznej produkcji masowej. Ceramika, proporczyki, breloczki, długopisy, cały arsenał rzeczy błahych, którym dajemy świadectwo kultury XX w. w aspekcie pokazania ważności postaci Kopernika. 18 lutego otwieramy kolejną wystawę, „Ze wszech ksiąg najbardziej godna przeczytania… Wokół »De revolutionibus«”. Nie tylko o tej słynnej książce, ale o całej produkcji wydawniczej sprzed jej ukazania się. Głównym punktem będzie pokaz dwóch pierwszych wydań „De revolutionibus”. Na marginesie dodam, że w Polsce znajduje się 14 egzemplarzy pierwszego wydania. W sensie wartości materialnej to wybitne dzieło też jest niezwykle cenne. Na aukcjach osiąga astronomiczne kwoty, przekraczające milion dolarów.

    Otwarcie głównej wystawy muzeum planuje na wrzesień. – Ma już swój tytuł „Misterium słońca. Kopernik, syn renesansu” – zdradza kustosz. – Pomysł jest taki, żeby pokazać Kopernika od strony jego spotkania z kulturą włoską, włoskim renesansem. Planujemy duże wypożyczenia z wielu miejsc Polski i zagranicy. Bardzo wymagający projekt logistycznie i organizacyjnie. Mamy nadzieję, że uda nam się wszystko zrealizować i że wystawa znajdzie uznanie u zwiedzających. Zakończymy rok wystawą o plakacie kopernikańskim. Mamy bogaty zbiór, przede wszystkim plakatów XX-wiecznych, klasyków polskiej szkoły plakatu. Chcielibyśmy pokazać wszelką produkcję plakatową, która była związana z tematem kopernikańskim w XX w.

    Żegnając się z nami, kustosz Michał Kłosiński wyraża nadzieję, że wystawy w Domu Mikołaja Kopernika odwiedzi także wielu turystów z Wileńszczyzny. – Gościmy wiele wycieczek z Wilna, szczególnie latem, gdy Polacy ze Wschodu przyjeżdżają do Torunia na zajęcia Letniej Szkoły Polonijnej. Zapraszamy w nasze progi, a myślę, że w tym roku szczególnie warto – kończy, uśmiechając się serdecznie.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    | Fot. dzięki uprzejmości Muzeum – Dom Mikołaja Kopernika w Toruniu, Krzysztof Deczyński, wikipedia


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 7(20) 18-24/02/2023

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Wolność była w Nim [Z GALERIĄ]

    Jarosław Tomczyk: W tym roku minie 40. rocznica tragicznej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Czy wszystkie okoliczności tego zdarzenia są już dzisiaj wyjaśnione? Ewa K. Czaczkowska: Według dokumentów i oceny specjalistów, z którymi rozmawialiśmy wraz z Tomaszem Wiścickim, pracując nad...

    Starzyński – prezydent niezłomny

    Jarosław Tomczyk: Z czego zrodziła się u Pana niewątpliwa fascynacja Stefanem Starzyńskim? Grzegorz Piątek: Jestem warszawiakiem, a z wykształcenia architektem. W Warszawie zaś Starzyński jest symbolem idealnego rządzenia, uważanym za najlepszego prezydenta w historii, a także opiekuna architektów i urbanistów,...

    35 lat wolności

    4 czerwca 1989 r. miałem skończone 16 lat i byłem o włos od ukończenia pierwszej klasy liceum. Cała ta pierwsza klasa to był przełomowy czas w moim życiu. Świętując zdane egzaminy i przyjęcie do wymarzonej szkoły, nie zdawałem sobie...

    35 lat organizacji słupskich Wilniuków

    Do Bałtyku stąd raptem 18 km, do Wilna jakieś 750 km. Niespełna stutysięczny Słupsk administracyjnie leży w województwie pomorskim, ale historycznie to Pomorze Zachodnie.  Prawa miejskie otrzymał 20 sierpnia 1265 r. z rąk księcia gdańskiego Świętopełka II. Jego wizytówką jest...