Te rozmowy nie muszą być poważnym „wykładem”, ale naturalną wymianą myśli, dzięki której dziecko poczuje, że jego opinia i potrzeby są naprawdę ważne. Rozmowa z dzieckiem – o celach, marzeniach, mocnych stronach i trudnościach – może sprawić, że szkoła stanie się przestrzenią rozwoju, a nie tylko obowiązkiem.
Jako nauczycielka z doświadczeniem podkreślam, że uczeń, który rozumie, jak się uczy i po co się uczy, staje się bardziej samodzielny, odpowiedzialny i zmotywowany. Dlatego właśnie przełom sierpnia i września to idealny moment, by wspólnie zatrzymać się i porozmawiać o uczeniu się.
Rodzic jako przewodnik
Jako rodzice często obawiamy się, że nie jesteśmy w stanie pomóc dzieciom w nauce, bo „zapomnieliśmy matematykę” czy „nie znamy angielskiego na poziomie dziecka”. Ale wsparcie nie polega na rozwiązywaniu zadań. Najważniejsze jest stworzenie atmosfery dialogu i poczucia, że uczenie się ma sens. Posłużę się przykładem.
Otóż ojciec 10-letniego Adama zaproponował mu wspólny spacer. Zamiast tradycyjnego: „Musisz się wziąć do roboty”, zapytał: „Co najbardziej chciałbyś w tym roku poznać albo opanować?”. Chłopiec odpowiedział, że marzy o nauce programowania, bo chce stworzyć własną grę. Ojciec nie obiecał cudów, ale pomógł znaleźć darmowy kurs online i ustalić, że raz w tygodniu będą razem sprawdzać postępy. To drobny gest, który sprawił, że Adam poczuł się współodpowiedzialny za swoje uczenie się.
Rodzice, którzy chcą wspierać dziecko w nauce, powinni przede wszystkim zadawać pytania otwarte. Zamiast oczekiwać gotowego planu poprawy ocen, lepiej zapytać: „Czego chciałbyś spróbować w tym roku?”, dając tym samym przestrzeń do wyrażenia zainteresowań i marzeń. Warto też pamiętać, że większą wartość ma docenienie wysiłku niż samego wyniku. Zamiast porównywania ocen i pytania: „Dlaczego siódemka, a nie dziesiątka?”, lepszym wsparciem będzie stwierdzenie: „Podoba mi się, jak się przygotowałeś”. Takie podejście wzmacnia motywację wewnętrzną i buduje poczucie kompetencji.
Niezwykle pomocne jest też wspólne planowanie – prosty harmonogram dnia albo tablica z celami na lodówce sprawiają, że dziecko czuje się współodpowiedzialne za organizację swojego czasu, a jednocześnie wprowadza to porządek i jasne zasady w codziennym funkcjonowaniu.
Nauczyciel jako partner
Szkoła to nie tylko miejsce przekazywania wiedzy, lecz także przestrzeń, w której uczeń uczy się uczyć. Na początku roku szkolnego warto zainwestować kilka lekcji w rozmowy o strategiach uczenia się; to później procentuje.
Przypomniał mi się mój własny przykład. Jako nauczycielka biologii wprowadzałam na pierwszych lekcjach ćwiczenie „Mój sposób na naukę”. Każdy uczeń miał wypisać trzy rzeczy, które pomagają mu zapamiętywać materiał, i jedną, która przeszkadza. Pamiętam, jak jedna z uczennic napisała: „Lubię kolorować notatki, ale przeszkadza mi hałas w domu”. Podsunęłam jej pomysł pracy w bibliotece szkolnej po lekcjach. Dzięki temu uczennica nie tylko zyskała lepsze warunki do nauki, lecz także poczuła, że jej głos jest ważny.
Nauczyciel, który chce wspierać uczniów w świadomym uczeniu się, może sięgnąć po proste, a zarazem bardzo skuteczne narzędzia. Jednym z nich jest technika „stopklatka”. Polega ona na tym, że na koniec lekcji uczniowie zatrzymują się na chwilę refleksji i zapisują trzy krótkie odpowiedzi: co dziś zrozumiałem, co szczególnie mnie zaciekawiło oraz co okazało się dla mnie trudne. Taka praktyka pomaga im nie tylko porządkować wiedzę, lecz także dostrzegać własne postępy i wyzwania.
Innym ciekawym rozwiązaniem jest „list do siebie z przyszłości”. Na początku roku szkolnego uczniowie piszą krótki tekst, w którym określają, jakie cele chcą osiągnąć i co dla nich będzie ważne w nauce. Do tego listu wracają pod koniec roku, aby sprawdzić, co się udało zrealizować, a co wciąż wymaga pracy. To narzędzie rozwija samoświadomość, pokazuje sens podejmowanych wysiłków i uczy autorefleksji.
Trzecim sposobem jest „zeszyt pomagający się uczyć” (cyfrowy notatnik z przypominajką też się sprawdzi). To nie zwykły brulion na notatki, lecz osobista przestrzeń ucznia, w której może on zapisywać refleksje, tworzyć rysunki, mapy myśli, notować pomysły czy wnioski. Dzięki temu nauka staje się bardziej indywidualna, uporządkowana i osadzona w osobistym doświadczeniu, a uczeń zaczyna postrzegać ją jako proces, w którym ma realny udział i odpowiedzialność.
Uczeń – dajmy mu głos!
Dzieci i młodzież najlepiej wiedzą, w jakich warunkach uczą się najefektywniej, lecz rzadko ktoś ich o to pyta. Tymczasem wystarczy zaprosić uczniów do rozmowy i potraktować ich odpowiedzi poważnie, by zobaczyć, jak wiele można się od nich nauczyć. „Łatwiej mi się uczyć, jak mogę coś komuś wytłumaczyć, a nie tylko czytać” – mówi jeden z gimnazjalistów. Inny dodaje: „Nie lubię zadań domowych, ale jak mogę zrobić projekt, to wciągam się w temat”. Maturzystka zauważa: „Jak wiem, po co mi dana wiedza, to uczę się szybciej”, a jej kolega przyznaje: „Najgorzej, gdy wszyscy pytają tylko o oceny. Chciałbym, żeby ktoś spytał, co mnie naprawdę interesuje”.
Te głosy pokazują jasno, że uczniowie potrzebują poczucia sensu i wpływu na własną edukację. Rozmowa o uczeniu się staje się dla nich sygnałem, że ich opinia ma znaczenie, a szkoła to przestrzeń, w której naprawdę mogą się rozwijać, a nie jedynie zdobywać oceny.
Koniec wakacji jako punkt zwrotny
Dlaczego właśnie teraz, pod koniec wakacji, warto rozmawiać o uczeniu się? Bo to moment, gdy dzieci są wypoczęte, a presja ocen jeszcze nie istnieje. To czas, kiedy można spokojnie zaplanować cele i marzenia, ustalić rytm dnia, porozmawiać o tym, co motywuje, a co demotywuje, przygotować się emocjonalnie do szkolnych obowiązków.
Koniec wakacji to doskonały czas, by zadać dzieciom i młodzieży kilka prostych, ale ważnych pytań: „Co cię ciekawi? Czego chcesz spróbować? Jak lubisz się uczyć?”. Taka rozmowa może stać się początkiem zupełnie innego roku szkolnego – pełnego motywacji, pasji i świadomego uczenia się.
Bo w gruncie rzeczy najważniejsze nie jest to, ile dziecko się nauczy, ale jak będzie uczyć się przez całe życie. A tego możemy nauczyć je tylko w dialogu.
A o co ty jako rodzic zapytasz swoje dziecko na koniec wakacji?
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 34 (95) 23-29/08/2025