Honorata Adamowicz: Pani Renato, co oznacza dla Pani nominacja do tytułu Polak Roku?
Renata Brasel: Dla mnie nominacja to ogromny zaszczyt i przyjemność, ale też moment refleksji. Czuję się wyróżniona, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że wiele osób również zasługuje na takie wyróżnienie. Dla mnie to nie tylko docenienie mojej pracy, ale przede wszystkim uznanie dla całej społeczności — nauczycieli, uczniów i wszystkich, którzy wspierają naszą działalność edukacyjną i kulturalną. To dowód na to, że to, co robimy na Wileńszczyźnie, ma znaczenie i jest dostrzegane. Czuję, że nominacja to sygnał: „Wasza praca ma sens, wasze wysiłki są ważne” i to daje ogromną satysfakcję.
Niedawno „Wilia” obchodziła swój wielki jubileusz 70-lecia. Czy mijający rok zaowocował dla Pani jeszcze jakieś ważne wydarzenia?
Rok był niezwykle intensywny, pełen pracy, wyzwań, ale też radości i satysfakcji. Najważniejszym wydarzeniem był jubileusz naszego zespołu — ogromne przedsięwzięcie, które wymagało przygotowania od miesięcy. Organizacja tak dużego jubileuszu oznaczała koordynację wielu prób, pracy z różnymi grupami, dbanie o stroje, scenografię, muzykę i logistykę. Było to niezwykle trudne, bo zawsze pojawiają się drobne problemy i niedociągnięcia, które trzeba na bieżąco rozwiązywać, ale ogólnie jestem bardzo zadowolona z rezultatu. To było wspólne święto dla wszystkich — uczestników, ich rodzin, mieszkańców miasta — i czułam, że wysiłek każdego członka zespołu się opłacił.

Poza pracą zawodową rok przyniósł mi też ogromną radość prywatną — w październiku urodziła się moja druga wnuczka. Był to czas niezwykle szczęśliwy, rodzinny i pełen emocji. Przygotowania do jubileuszu były absorbujące, więc nie miałam zbyt wiele czasu, żeby pomagać córce, ale obecność wnuczki w naszym życiu wynagrodziła mi te wszystkie trudności. To było prawdziwe rodzinne szczęście.
Rok więc był naprawdę intensywny. Ale wraz z rozpoczęciem nowego – zacznie się też nowy etap roboczy. Jakie są więc plany na przyszłość?
Po zakończeniu jubileuszu koncentrujemy się na najbliższych wyjazdach i występach. Już wkrótce czekają nas Kaziuki w Polsce, a następnie Dni Narodowe w Dubaju. Równocześnie intensywnie pracujemy nad nowym programem koncertowym i przygotowujemy się do kolejnych wyjazdów artystycznych. Chcemy, aby młodzież mogła poznawać polską kulturę w praktyce, ale także aktywnie uczestniczyć w jej tworzeniu. Planujemy rozwijać repertuar, wprowadzać nowe formy prezentacji tradycji tak, aby polskość była obecna w życiu młodych ludzi w sposób naturalny i atrakcyjny.
Jakie wyzwania wiążą się z zarządzaniem tak dużym zespołem?
Najtrudniejsze jest pogodzenie wszystkich obowiązków naraz — od organizacji prób, przygotowania scenografii i kostiumów, przez logistykę wyjazdów, po opiekę nad młodzieżą i bieżące rozwiązywanie problemów. Często bywałam „rozrywana” na wszystkie strony. Zdarzało się, że w jednym dniu musiałam koordynować próby, jednocześnie dopilnowywać strojów i ustalać szczegóły wyjazdu. Na szczęście miałam pomocników, którzy wspierali mnie w codziennych zadaniach — bez ich wsparcia nie udałoby się przygotować tak dużego przedsięwzięcia na wysokim poziomie. Mimo trudności czułam też ogromną satysfakcję, bo widziałam, jak wiele wysiłku wkłada każdy członek zespołu.
Czy młodzież chętnie angażuje się w zespół?
Tak, widać ogromną chęć i zaangażowanie. W tym roku dołączyło wielu nowych uczestników, co pokazuje, że młodzież docenia możliwość bycia częścią zespołu. Oczywiście, zespół charakteryzuje wysoka rotacja — uczniowie kończą szkołę, wyjeżdżają za granicę, podejmują pracę — ale mimo to młodzi ludzie są zmotywowani i pełni entuzjazmu. To widać podczas prób i koncertów — młodzież oczekuje ich z niecierpliwością, włącza się aktywnie w każdy element pracy i wkłada w to całe serce.
Co zespół daje młodzieży i polskości?
Zespół to przede wszystkim żywa lekcja polskiej kultury i tradycji. Jest to pierwszy polski zespół w powojennym Wilnie, który od początku miał na celu podtrzymywanie polskiej tożsamości wśród młodzieży. Uczestnicy „Wilii” uczą się polskich tańców, pieśni, folkloru, a przede wszystkim — pracy zespołowej i odpowiedzialności. Dzięki zespołowi młodzi ludzie mają okazję poczuć więź z polską kulturą i przeżywać polskość w praktyce. Zespół inspiruje też powstawanie kolejnych grup artystycznych i jest przykładem dla innych społeczności, że polskość można pielęgnować w aktywny i radosny sposób.
Co „Wilia” oznacza dla Pani osobiście?
Dla mnie to coś więcej niż praca — to pasja, sposób życia i źródło ogromnej satysfakcji. Nie jest to „praca od ósmej do piątej”, lecz codzienna, pełna zaangażowania działalność, która łączy mnie z młodzieżą, kulturą i tradycją. Praca w zespole daje mi możliwość realizowania siebie, dzielenia się doświadczeniem i kultywowania polskiej kultury w praktyce. To także sposób na budowanie wspólnoty — uczymy się wspólnie, pomagamy sobie nawzajem i przeżywamy sukcesy razem.
Jak rodzina reaguje na Pani zaangażowanie w zespół?
Rodzina jest bardzo wspierająca. Mąż rozumie, że praca w zespole jest dla mnie ważna, wszyscy wspierają mnie w niej, kiedy tylko mogą. Dzięki temu mogę połączyć pasję zawodową z życiem rodzinnym, co jest dla mnie ogromnie cenne.
A co osobiście oznacza dla Pani polskość?
Polskość to dla mnie życie zgodne z wartościami i tradycjami, które przekazali nam rodzice i dziadkowie. To kultywowanie polskiej kultury w pracy, w zespole, w rodzinie — po prostu życie po polsku, naturalnie i autentycznie, bez sztuczności. Polskość oznacza także otwartość na innych, gotowość do współpracy, szacunek dla innych kultur i jednoczesne pielęgnowanie własnej tożsamości. To wartości, które staram się przekazywać młodym ludziom w zespole i w codziennym życiu — aby polskość była obecna w ich życiu w sposób świadomy i pełen radości.

