Gniew i brak zaufania
37-letnia Angelina nie ma wątpliwości. Decyzję już podjęła — razem z mężem wyjdą z drugiego filaru.
— Jasne, że zabiorę. To oszustwo — mówi bez wahania. — Jeszcze parę miesięcy temu zgromadzona suma była o wiele wyższa, a 2 stycznia, gdy to sprawdziłam, okazało się, że znacznie się zmniejszyła. Oczywiście, że oszukają. Nie ma się nad czym zastanawiać — dzieli się wilnianka.
Rozmówczyni dodaje, że odzyskane pieniądze mają już konkretne przeznaczenie.
— Zabierzemy swoje pieniądze. Ja i mąż planujemy remont mieszkania. A jak przejdziemy na emeryturę, to zobaczymy, co tam będzie. O ile w ogóle dożyjemy — mówi gorzko.
„To przecież kopiejki”. Rozczarowanie starszych
Podobnie uważa 56-letni Władysław. On również zamierza wycofać się z systemu.
— Oszuści. Brak słów. To przecież kopiejki — mówi z irytacją. — Oczekiwałem zupełnie innej sumy. Jedno wielkie rozczarowanie.
Mężczyzna podchodzi do sprawy z dystansem, ale jego decyzja jest równie stanowcza.
— Wstawię sobie szczękę — śmieje się, choć w tym śmiechu słychać rozgoryczenie.
Czyje to pieniądze?
42-letnia Renata podkreśla, że jej decyzja wynika nie tylko z własnych doświadczeń, ale także z sytuacji jej ojca.
— Zabiorę swoje oszczędności, bo czuję się oszukana — ja i mój ojciec — mówi. — W tym roku mój ojciec przeszedł na emeryturę i chciał zabrać swoje pieniądze z drugiego filaru. Usłyszał jednak, że nie można — zamiast tego co miesiąc doliczają mu po 40 euro.
Renata nie kryje frustracji.
— To jakby twoje pieniądze, ale tak naprawdę nie należą do ciebie — podsumowuje.
Młodzi: jeszcze nie teraz
Inaczej na sprawę patrzy młodsze pokolenie. 25-letnia dziewczyna, pracująca od pięciu lat, nie planuje wychodzić z drugiego filaru.
— Nie mam tam takiej sumy, żeby teraz ją zabierać — mówi. — Ja już dziś myślę o emeryturze i to samo mówię rodzicom. Ja z drugiego filaru nie wyjdę.
Jej podejście pokazuje wyraźny rozdźwięk międzypokoleniowy w podejściu do systemu emerytalnego.
Tymczasem 29-letnia Karolina wciąż się waha.
— Zastanawiam się — przyznaje. — Te pieniądze są dziś potrzebne, ale boję się, co będzie, kiedy przejdę na emeryturę.
Jej słowa oddają dylemat wielu młodych dorosłych — czy ratować bieżący budżet kosztem przyszłego bezpieczeństwa.
Decyzja, która dzieli
Rozmowy z mieszkańcami pokazują jedno: drugi filar emerytalny budzi ogromne emocje. Starsi czują się oszukani i chcą odzyskać choć część pieniędzy „tu i teraz”. Młodsi częściej myślą długofalowo, choć i w ich głosach słychać niepewność. Rok 2026 może okazać się momentem przełomowym — nie tylko dla systemu emerytalnego, ale także dla zaufania obywateli do państwowych rozwiązań finansowych.

