Więcej

    Opuszczone czy przejęte? Kulisy „recyklingu” miejsc pochówku

    30 czerwca 2025 r. zgłosiła się do mnie, członka Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą (SKOnSR), poruszona mieszkanka Wilna. Nie szukała rozgłosu, przeciwnie, prosiła o dyskrecję. Od lat z własnej inicjatywy opiekowała się starym, zapomnianym grobem na Cmentarzu Małych Pupojów w Nowej Wilejce.

    Czytaj również...

    Nie znała osoby tam pochowanej, ale miejsce to leżało niedaleko mogił jej bliskich, a z czasem stało się jej równie drogie. Tym większym wstrząsem była dla niej tabliczka, która nagle pojawiła się na nagrobku: „Opuszczone i zaniedbane miejsca pochówku będą przeznaczone do ponownego pochówku zmarłych według kolejności zgłoszeń i zgodnie z życzeniem osób grzebiących”. Zwróciła się do mnie nie tylko z pytaniem, co można zrobić, ale też z potrzebą podzielenia się bólem i przestrogą, jak łatwo znikają ślady ludzkiej troski, gdy system nie widzi tego, co niewidoczne w rejestrach.

    Nagrobek nieznanej osoby na Cmentarzu Małych Pupojów, 01.07.2025 | Fot. autor

    Kiedy administracja cmentarza nie widzi opieki

    Osoba zainteresowana najpierw zwróciła się do administracji cmentarza i dowiedziała się, że grób sąsiadujący z opuszczonym nagrobkiem należy do Jonasa Jurkšasa (1914-1979). Kobieta, która opiekuje się tym sąsiednim grobem, złożyła wniosek o objęcie opieką także opuszczonego miejsca pochówku. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli przez kolejne trzy lata nikt nie zgłosi roszczeń do tej mogiły, a opieka nad nią będzie odpowiednio udokumentowana, administracja może formalnie uznać tę kobietę za „osobę dopatrującą grobu”. Taki status daje jej prawo do dysponowania miejscem, czyli możliwość przeznaczenia go na nowy pochówek: dla siebie lub dla bliskiej osoby.

    Ta sprawa stawiała ważne pytania nie tylko o przepisy, lecz także o etykę pamięci i wspólną troskę o takie miejsca. Choć prawo dopuszcza ponowne wykorzystanie grobów uznanych za „opuszczone”, omawiany przypadek pokazuje, że formalne „zaniedbanie” nie zawsze odzwierciedla rzeczywistą, choć nieudokumentowaną troskę. Czy zapalone znicze i położone kwiaty nie powinny być traktowane jako forma opieki? Czy głos takich nieformalnych opiekunów nie powinien być wysłuchany, zanim na grobach pojawi się nowy napis?

    Proces, który nie zawsze jest przejrzysty

    Choć Cmentarz Małych Pupojów nie jest wpisany do Rejestru Dóbr Kultury Litwy (dalej — RDKL), należy do najstarszych zachowanych nekropolii w Wilnie. Uchwałą Rady Miasta z dnia 29 sierpnia 2018 r. nr 1-1692 cmentarzowi nadano status miejsca pochówku o ograniczonym charakterze. Cmentarz stanowi ważne miejsce poznawania historii i kultury regionu. Przechowuje pamięć o zasłużonych przedstawicielach kultury, nauki i życia społecznego oraz innych mieszkańcach Wilna (Litwinach, Polakach, Białorusinach i innych).

    Niestety, stare pomniki znikają, a w ich miejsce pojawiają się nowi „zarządcy”. Dzieje się to nie zawsze w sposób przejrzysty, a w niektórych przypadkach występują cechy korupcyjne po stronie administracji cmentarza. Szczególnie niepokojące jest to, że takie przypadki są już odnotowywane na historycznych nekropoliach, m.in. na Cmentarzu św. Piotra i Pawła na Antokolu — miejscu, gdzie każdy grób ma trwałe znaczenie historyczne.

    Wyobraźmy sobie teraz, że tego rodzaju inicjatywy zaczęliby szerzyć nieodpowiedzialni ludzie, których, niestety, nie brakuje w różnych sferach naszego życia, w kulturze, oświacie i innych, i przenieśliby te praktyki na inne historyczne cmentarze: Rossę lub Bernardyński.

    Nagrobek Bogusławy Giedrojć na Nowej Rossie, 2025 r. | Fot. autor

    Do kogo mógł należeć zapomniany grób?

    W związku z tą bulwersującą sytuacją postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce, mimo że nie mam obowiązku pomagać każdemu ani w każdej sprawie dotyczącej cmentarzy Wilna. Bez zbędnej zwłoki zwróciłem się na piśmie do różnych instytucji, domagając się wyjaśnień, doprecyzowania kryteriów uznawania miejsc pochówku za „opuszczone” oraz wprowadzenia rozwiązań chroniących groby otoczone rzeczywistą, choć niezarejestrowaną troską. Co więcej, i co najciekawsze, moje oko przykuł nagrobek będący sobowtórem innego pomnika i już przy pierwszym spojrzeniu wiedziałem, że nie powinien być likwidowany.

    Grób na cmentarzu parafialnym w Nowej Wilejce wieńczy poruszająca figurka klęczącego, modlącego się aniołka z połamanymi skrzydłami; inskrypcja nie zachowała się, więc tożsamość pochowanego pozostaje nieznana. Z wieloletniej praktyki wynika, że pomniki z takimi figurami często (choć nie zawsze) stawiano dzieciom lub nastolatkom. Kilka lat temu natrafiłem na niemal identyczny nagrobek na Cmentarzu Na Rossie, którego napis brzmi: „Ś.P. Bogusława Giedrojć, zm. 21 II 1939 r., Śpij spokojnie, drogi aniołku” (Nowa Rossa, sektor 11a), co sugeruje, że chodzi o osobę młodą. Ten analogiczny przykład pozwala z dużym prawdopodobieństwem datować nagrobek z Nowej Wilejki na lata 30.-40. XX w. i traktować go jako możliwe miejsce pochówku dziecka z tamtego okresu; pomnik mógł zostać wykonany przez miejscowego fachowca.

    Jak tłumaczą się urzędy…

    Najpierw odpowiedziało Ministerstwo Kultury Republiki Litewskiej, które przekierowało moją prośbę do Ministerstwa Środowiska, argumentując, że problem dotyczy także innych starych cmentarzy z pomnikami o potencjalnie wartościowych cechach nieujętych jeszcze w RDKL. Ministerstwo zasugerowało korektę przepisów dotyczących użytkowania zaniedbanych miejsc pochówku, by zapobiec niszczeniu dawnych nagrobków będących świadectwem pamięci kulturowej i historii regionu. Byłem zaskoczony, że Ministerstwo Kultury w praktyce zrzuciło odpowiedzialność na inny resort, a w odpowiedzi Ministerstwo Środowiska przesłało obszerny dokument wyjaśniający, że sprawa nie leży w jego kompetencjach, co wskazuje na brak koordynacji między instytucjami i możliwe luki prawne.

    Departament Mniejszości Narodowych, kierowany przez dyrektora Dainiusa Babilasa, wyraził swoje stanowisko w tej sprawie. W piśmie podkreślono, że Departament nie odpowiada za zarządzanie ani utrzymanie cmentarzy i nie podejmuje decyzji dotyczących statusu miejsc pochówku. Jednocześnie zaznaczono, że jeśli sprawa dotyczy możliwego niszczenia miejsc pamięci przedstawicieli konkretnych mniejszości narodowych lub ich nieprzejrzystego przejmowania, Departament może podjąć działania. W pierwszym kroku może zainicjować analizę dostępnych informacji, a gdy pojawią się uzasadnione dane, zwrócić się do właściwych instytucji o ocenę działań, które mogłyby naruszać zasady ochrony tożsamości narodowej i pamięci historycznej. Zaproszono mnie do współpracy, jednak nie dysponowałem wystarczającymi dowodami, by stwierdzić, że na tym cmentarzu pochowana jest osoba narodowości polskiej lub innej mniejszości. Jak już wspominałem, nie wiadomo, kto tam spoczywa, ponieważ zapisy w księgach cmentarnych się nie zachowały.

    Z kolei Państwowa Komisja Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Litwy początkowo zignorowała moje pismo, twierdząc, że go nie otrzymała. Gdy po pewnym czasie nagłośniłem sprawę na swoim profilu i oznaczyłem Komisję, reakcja była natychmiastowa — zadzwoniono do mnie z prośbą o ponowne przesłanie dokumentu. W odpowiedzi Komisja napisała, że rozumie zgłaszany problem, ale wyjaśniła, iż pełni funkcję eksperta i doradcy Sejmu, prezydenta oraz Rządu Republiki Litewskiej w zakresie ochrony dziedzictwa kulturowego oraz polityki jego realizacji, oceny i doskonalenia, dlatego przedstawione przeze mnie informacje nie mieszczą się w kompetencjach Komisji.

    Nie mniej satysfakcjonującą odpowiedź otrzymałem od administracji cmentarza zarządzanego przez ZSA „Ecoservice” i pana starosty dzielnicy Wilna Nowej Wilejki, Jerzego Grydziuszki. Odpowiedź brzmiała: „brak odpowiedzi”. Wygląda na to, że tutaj najwyraźniej obowiązuje zasada „odpowiadamy tylko wtedy, gdy mamy na to ochotę”. Co ciekawe, nigdzie nie widziałem takiej klauzuli w regulaminie. Osoba, która się zwraca z zapytaniem, ma prawo oczekiwać choćby krótkiego potwierdzenia otrzymania zgłoszenia; to nie prośba o audiencję u króla, tylko elementarna kultura obsługi.

    Nagrobek nieznanej osoby na Cmentarzu Małych Pupojów, 18.08.2025 | Fot. Departament Dziedzictwa Kulturowego Litwy

    Od obywatelskiej inicjatywy do formalnej ochrony zabytku

    Nadzieja pozostawała przy dwóch ostatnich instytucjach. Oddział terenowy w Wilnie Departamentu Dziedzictwa Kulturowego przy Ministerstwie Kultury Litwy potwierdził, że pomnik z aniołkiem może posiadać istotne cechy wartości memorialnej i znaczenie lokalne, dlatego sprawa miała zostać rozpatrzona przez Miejską Radę ds. Oceny Dziedzictwa Kulturowego Nieruchomego w Wilnie. W związku z tym oddział zwrócił się do Wydziału Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Administracji Samorządu Miasta Wilna z prośbą o rozważenie potrzeby objęcia prawnej ochrony wskazanego miejsca pochówku.

    Administracja Samorządu Miasta Wilna Wydziału Ochrony Dziedzictwa Kulturowego, biorąc pod uwagę przedstawione przeze mnie argumenty, podjęła odpowiednie kroki. W sierpniu ubiegłego roku rozpoczęto procedurę rozpatrzenia sprawy; administracji cmentarza polecono usunięcie tabliczki oraz wstrzymanie wszelkich prac do czasu zakończenia postępowania. Po upływie dwu i pół miesiąca, 24 października 2025 r. w wyniku podjętej decyzji nagrobek został wpisany do RDKL pod numerem 3192 i uznano go za wartościowy ze względu na walory artystyczne. Wyrażam szczególne podziękowania dla głównej specjalistki Moniki Čekanauskaitė za komunikację i uwzględnianie moich oczekiwań.

    Cieszę się, że włożony przez mnie wysiłek przyniósł wymierny efekt. To dowód, że nawet pojedyncze działania mają znaczenie. Jednocześnie trzeba pamiętać, że to tylko fragment znacznie większego problemu: na cmentarzach Litwy jest wiele podobnych miejsc wymagających opieki, a zachowanie zabytków z XIX w. i pierwszej połowy XX w. wymaga systemowych rozwiązań.

    Jakie są formalne skutki wpisania obiektu do rejestru? Oznacza to, że obiekt został uznany za wartość kulturową i objęty formalną ochroną prawną: od tej chwili traktuje się go jako dobro kultury. W praktyce wiąże się to z ograniczeniami w ingerencjach: wszystkie prace, remonty, przeniesienie czy usunięcie wymagają zgody właściwego organu konserwatorskiego, a administracja cmentarza musi konsultować swoje działania. Sama decyzja o wpisie jednak nie rozwiązuje kwestii finansowania ani stałego nadzoru. Potrzebne są długofalowe programy, stabilne źródła finansowania, wyspecjalizowane kadry i jasne procedury współpracy między instytucjami a lokalnymi społecznościami.

    Warto też podkreślić rolę społeczników: często to oni inicjują działania, dokumentują, sprzątają i przypominają o wartościach kulturowych, lecz nie zawsze mają siły, środki ani formalne wsparcie, by objąć opieką wszystko, co wymaga interwencji. Ich praca bywa niewidoczna — czasem doceniona dopiero wtedy, gdy efekt jest już trwały. Dlatego ochrona dziedzictwa powinna łączyć zaangażowanie obywatelskie z odpowiedzialnością instytucji. Tylko w takim układzie zachowamy „perełki” przeszłości dla siebie i przyszłych pokoleń.

    Afisze

    Więcej od autora