Więcej

    Jak łotewski emigrant rozkochał w sobie Wilno

    Historyczne, bo pierwsze zwycięstwo nad fińskimi atletami na polskiej ziemi, zapewniło mu sympatię wileńskiej publiki. Start na Pióromoncie miał być jednym z wielu w tym mieście, ale okazał się pierwszym i zarazem ostatnim oficjalnym występem Stanisława Petkiewicza w Wilnie.

    Czytaj również...

    Burzliwe losy polskiego biegacza łotewskiego pochodzenia, pogromcy Paavo Nurmiego i nie mniej legendarnego Janusza Kusocińskiego, nie pozwoliły mu na dalszy romans z metropolią położoną u ujścia rzeki Wilejki do Wilii.

    Kusociński i Nurmi w pokonanym polu

    Na przełomie lat 20. i 30. XX w. cała sportowa Polska żyła pojedynkami legendarnego Janusza Kusocińskiego, przyszłego mistrza olimpijskiego z Los Angeles (1932; bieg na 10 tys. m), ze Stanisławem Petkiewiczem. Łotewski emigrant po udanych dla niego igrzyskach w Amsterdamie (1928), gdzie w rywalizacji na 5 tys. m zajął wybitne jak na nastolatka 7. miejsce (najlepsze z zawodników pochodzących z Europy kontynentalnej), szukał możliwości dalszego sportowego rozwoju.

    W Rydze i pozostałych miastach swojej ojczyzny nie miał sobie równych, a dodatkowo był skonfliktowany z krajowym związkiem. Dlatego gdy podczas zawodów czterolecia pojawiła się okazja przyjazdu do Polski i startowania pod biało-czerwona flagą (jego ojciec miał polskie korzenie), krnąbrny młodzieniec długo się nie zastanawiał. Możliwość treningu w lepszych warunkach oraz rywalizacji z błyszczącym coraz jaśniej „Kusym” (przydomek Kusocińskiego) była dla niego silnym afrodyzjakiem.

    Stanisław Petkiewicz przyjechał nad Wisłę i szybko podbił serca polskich kibiców. Początkowo bił Kusocińskiego na wszystkich biegowych frontach, a potwierdzeniem jego dobrej formy i pasma krajowych oraz zagranicznych sukcesów (m.in. kilkumiesięczne amerykańskie tournée zakończone serią zwycięstw) było przyznanie mu tytułu najlepszego sportowca Polski 1929 r. w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”.

    Stanisław uchodził za wschodzącą gwiazdę krajowej królowej sportu i miał być gwarantem wieloletnich sukcesów na arenie międzynarodowej. Zwieńczeniem jego krótkiego pobytu w Polsce było pokonanie w Warszawie fińskiego multimedalisty olimpijskiego i multirekordzisty świata, Paavo Nurmiego.

    Występ, który chwytał za serce

    Jeszcze za czasów swojego łotewskiego rozdziału Staszek (tak go pieszczotliwie nazywano) nigdy nie odwiedził Wilna. Po przyjeździe do Polski musiał poczekać do kolejnego sezonu, zanim przedstawił się tamtejszej publice. W okresie pierwszych wspólnych startów Petkiewicza i Kusocińskiego miasto nad Wilią nie błyszczało na krajowej lekkoatletycznej mapie. Początkowo tylko dwa stadiony, w Warszawie i we Lwowie, spełniały wymogi organizacji wszystkich lekkoatletycznych konkurencji.

    W pierwszych powojennych latach do Lwowa należał tytuł krajowej stolicy królowej sportu. Potwierdzeniem lwowskiej dominacji były obfite medalowe plony jego reprezentantów podczas odbywającego się „w domu” krajowego czempionatu w 1922 r.

    Kolejne lata nie były już jednak dla tego miasta tak tłuste. Niedożywianie tamtejszej młodzieży oraz zmierzch starej gwardii mistrzów z wybitnym Wacławem Kucharem (wielokrotnym mistrzem Polski w kilku lekkoatletycznych konkurencjach) na czele sprawiły, że szala krajowego prymatu zaczęła się przechylać w stronę Warszawy. W kolejnych sezonach klasowych zawodników wywodzących się ze Lwowa można było policzyć na palcach jednej ręki.

    Wilno dołączyło do lekkoatletycznej krajowej czołówki w 1929 r. za sprawą niestrudzonego propagatora lekkiej atletyki, oficera Wojska Polskiego Tadeusza Kawalca. To dzięki jego staraniom otwarto przepiękny, nowoczesny stadion na Pióromoncie (to niewielki obszar miasta położony na prawym brzegu rzeki Wilii, ta dzielnica dziś nie istnieje).

    Na uświetniające jego otwarcie zawody przyjechało wielu wybitnych lekkoatletów z północy Europy. Furorę robili głównie Finowie, dla których był to pierwszy start na polskiej ziemi. Ich formę miał sprawdzić znajdujący się w życiowej formie Staszek Petkiewicz.

    Polak nie zawiódł żywiołowo reagującej, trzytysięcznej publiki i wygrał bieg na 5 tys. m z wyjątkową łatwością i w świetnym czasie 15 min 10,8 s. Dwaj faworyzowani rycerze Północy – Kalle Matilainen i były mistrz kraju w crossie Väinö Jeremias Sipilä – dotarli do mety daleko za liderem.

    Kalle Matilainen w finale olimpijskim w Amsterdamie (1928) na 10 tys. m był ósmy. O potencjale biegowym Kallego świadczyła jego życiówka z tego roku na 5 tys. m (14 min 44 s). Uzyskał ją w bezpośrednim starciu z Nurmim, które przegrał zaledwie o kilka metrów.

    Bracia Kallego również trenowali „lekką”. Jukka był płotkarzem, olimpijczykiem z Amsterdamu, a Martti – czwartym przeszkodowcem w Los Angeles (1932) i Berlinie (1936).

    Trzeci na mecie w Wilnie Sipilä miał na koncie złoty krążek w przeszkodowej drużynówce wywalczony na paryskich igrzyskach (1924). W stolicy Francji zajął też „najgorszą” dla sportowca 4. pozycję na 10 tys. m.

    Kibice byli wniebowzięci. Długo oklaskiwali Petkiewicza, skandując jego imię. Entuzjazm udzielił się również ekspertom, którzy rozpływali się nad stylem, w jakim odniósł zwycięstwo. Według prasy odbyło się to „niemal zupełnie bez wysiłku, przy niezaprzeczalnej klasie jego rywali”.

    Chwilę później „Petek” dorzucił triumf na 1500 m (4 min 5,2 s), urywając się na ostatnich 200 metrach znanemu Finowi Tauno Pohjali (4 min 9,6 s – lub 4 min 9,8 s według innych źródeł). Po zawodach został uhonorowany nagrodą i dyplomem za najlepszy wynik podczas całego mityngu.

    Petkiewicz-2026-10-17-2
    Stanisław Petkiewicz podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, 1930 r. | Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

    Burzliwe losy Staszka

    Stanisław Petkiewicz stał się ulubieńcem wymagającej wileńskiej publiki, ale przewrotny los uniemożliwił mu kolejne starty w tym mieście. Z początkiem 1932 r. został oskarżony o złamanie statusu amatora (pobieranie wynagrodzeń za starty). W toku wielomiesięcznego śledztwa zebrano obciążający go materiał dowodowy, który nie pozostawiał żadnych złudzeń…

    Staszek był winny, a karą za jego „grzeszki” była dożywotnia dyskwalifikacja. Okryty hańbą uciekł do Buenos Aires. Wrócił po trzech latach, próbując swoich sił jako trener. Jak się szybko okazało – z dobrym skutkiem.

    W nagrodę za dobre wyniki swoich podopiecznych Petkiewicz jeździł po całym kraju i w dużych ośrodkach prowadził trwające kilka dni zajęcia z utalentowana młodzieżą, szkoląc przy tym lokalnych trenerów. W końcu zawitał również do Wilna, gdzie spędził cały miesiąc, wyszukując przyszłe biegowe, nieoszlifowane diamenty. Miasto żyło wizytą utytułowanego sportowca, a przez lokalny obiekt przewinęło się w tym czasie kilkuset młodych adeptów „lekkiej”, marzących o karierach na miarę „Kusego” czy właśnie Staszka.

    Ciekawostką był fakt, Petkiewicz z powodzeniem łączył pracę trenerską z codziennymi profesjonalnymi treningami. Co prawda z powodu dyskwalifikacji nie mógł startować w oficjalnej krajowej i międzynarodowej rywalizacji, ale często podczas zajęć na bieżni ścigał się z młodymi i zazwyczaj wychodził z tych pojedynków zwycięsko.

    Czytaj więcej: Igrzyska Europejskie w Krakowie otwarte!

    Spór z Sidorowiczem

    Ostatni kontakt Stanisława Petkiewicza z Wilnem miał personalny charakter i oparty był na… osobistym zatargu.

    Wacław Sidorowicz był uznanym w latach 20. lekkoatletą, czołowym średniodystansowcem, który nie zaniedbywał edukacji. W Wilnie był gwiazdą tamtejszego Akademickiego Związku Sportowego, a jednocześnie studiował medycynę na Uniwersytecie Stefana Batorego. Po zdobyciu dyplomu lekarza porzucił biegi na rzecz kariery naukowej, ale pozostał przy sporcie. Zajmował się głównie krakowskimi lekkoatletami.

    W 1937 r. Petkiewicz wydał podręcznik lekkoatletyczny poświęcony w całości zagadnieniom treningu biegowego. Książka została ciepło przyjęta przez środowisko. „Przegląd Sportowy” informował, że jest to wyjątkowa pozycja nie tylko w krajowej, lecz także zagranicznej literaturze. O jej prestiżu świadczył fakt, że była ona oficjalnie zalecana przez Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego.

    Niestety, w gronie osób wychwalających tę książkę na próżno było szukać Sidorowicza. Ten z uporem maniaka wylewał wiadra pomyj na Staszka i jego podręcznik, zarzucając mu brak podstaw naukowych.

    Toczona między Petkiewiczem i Sidorowiczem medialna pyskówka była publikowana na łamach najbardziej poczytnych gazet sportowych, takich jak „Przegląd Sportowy” czy tygodnik „Raz, Dwa, Trzy”. Po kilku tygodniach obfitej wymiany zadań konflikt zelżał, a obaj panowie oddali się swoim codziennym, mniej emocjonalnym obowiązkom.

    Tragiczny koniec, ale nie na froncie

    Karierę trenerską Stanisława Petkiewicza przerwał wybuch II wojny światowej. Zawodnik ponownie wyjechał do Buenos Aires, gdzie realizował się jako trener (wychował kilku medalistów mistrzostw Ameryki Północnej), głowa rodziny oraz przedsiębiorca.

    Zginął tragicznie dwie dekady później zastrzelony przez swojego byłego pracownika…

    Burzliwe życie nie pozwoliło mu nawiązać bliższych relacji z Wilnem, któremu zakochało się w nim po spektakularnym zwycięstwie nad dwoma fińskimi gwizdami biegów długich. Jego krótkim romans z dzisiejszą stolicą Litwy stał się już wyblakłym wspomnieniem.


    Więcej o życiu, karierze i rywalizacji Stanisława Petkiewicza z Jerzym Kusocińskim można przeczytać w wydanej niedawno przez Bibliotekę „Przeglądu Sportowego” (Ringier Axel Springer Polska) książce pt. „Wrogowie. Losy najsłynniejszej przedwojennej rywalizacji biegowej”. Jej autorem jest dziennikarz i historyk sportu Michał Hasik, autor niniejszego artykułu. Książka dostępna jest w księgarniach internetowych.


    Michał Hasik


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 02 (06) 17-23/01/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Bohaterowie kalendarza „KW” na 2026 rok: „Wieszają je polskie szkoły, jesteśmy zaszczyceni”

    Do prenumeratorów dziennika „Kurier Wileński” wraz z pierwszym wydaniem magazynowym w 2026 roku trafił kalendarz. Na nim — wyjątkowo zgrana, wręcz promieniejąca Kapela Podwileńskich Kawalerów.

    Dyskusja „Kobiety a Powstanie Styczniowe” w Pałacu Władców w Wilnie

    Powstanie Styczniowe przez długi czas opisywane było jako wydarzenie o charakterze militarnym i męskim. Najnowsze badania historyczne coraz częściej ukazują je jednak jako złożony proces społeczny i kulturowy, w...

    Ruszył nabór do konkursu „Młody Lider Polonii Świata”

    Celem konkursu jest wyróżnienie młodych osób polskiego pochodzenia lub zaangażowanych w działalność na rzecz Polonii, które poprzez aktywność społeczną, kulturalną, edukacyjną, sportową, naukową lub zawodową promują Polskę oraz wzmacniają...