Prezydent Mołdawii Maia Sandu w rozmowie z brytyjskim podcastem „The Rest is Politics” twierdzi, że popiera zjednoczenie jej kraju z Rumunią.
„Głosowałabym za zjednoczeniem z Rumunią. Spójrzcie na to, co dzieje się dzisiaj w Mołdawii i na świecie. Małemu krajowi, takiemu jak Mołdawia, coraz trudniej jest przetrwać jako demokracja i suwerenne państwo oraz przeciwstawiać się Rosji” – oświadczyła liderka państwa.
Bez zaskoczenia
Słowa prezydent wywołały oburzenie wśród mołdawskiej opozycji. Partia Socjalistów Republiki Mołdawii, czyli największa siła opozycyjna, zaapelowała o odwołanie Sandu z urzędu. Kolejna siła opozycyjna, Partia Komunistyczna, oświadczyła, że słowa prezydent są zdradą stanu oraz złamaniem przysięgi prezydenckiej.
– To, co niedawno powiedziała Maia Sandu, nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem, ponieważ w przeszłości mówiła to kilkakrotnie. Jeszcze zanim została prezydentką, Sandu na przełomie lat 2015–2016 powiedziała to samo. Pod tym względem jest konsekwentna i to nie budzi większych wątpliwości i kontrowersji wśród jej wyborców. To bardziej wywołuje kontrowersje wśród mieszkańców o orientacji prorosyjskiej. W Mołdawii mamy do czynienia z takim paradoksem, że największymi obrońcami mołdawskiej niepodległości są ci, którzy nie mówią na co dzień w języku mołdawskim, tylko po rosyjsku – komentuje sytuację w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” dr Piotr Oleksy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznianiu.
Praktycznie od XIV w. Hospodarstwo Mołdawskie było lennem Turcji. Na początku XIX w. Imperium Rosyjskie przyłączyło wschodnią część Mołdawii, tzw. Besarabię. Sytuacja zmieniła się po rewolucji lutowej 1917 r. Początkowo powołano Mołdawską Republikę Ludową w składzie Rosji, a później niepodległą Mołdawską Republikę Demokratyczną, która przetrwała zaledwie kilka miesięcy.
Rada Krajowa Mołdawii, czyli ówczesny rząd, bojąc się przejęcia władzy przez komunistów, poprosiła o interwencję Rumunii. W marcu 1918 r. do Mołdawii weszły wojska rumuńskie, a Rada Krajowa podjęła decyzję o przyłączeniu się do Rumunii. Ten stan rzeczy został zatwierdzony na konferencji pokojowej w Paryżu.

Rozczarowanie państwem
Mołdawia była częścią Rumunii do 1940 r. W tajnym protokole do paktu Ribbentrop-Mołotow określono, że Besarabia jest strefą wpływu ZSRS. Pod koniec czerwca ZSRS wystosowało ultimatum względem Rumunii, w który zażądano nie tylko Besarabii, ale całej Mołdawii. Rumunia zgodziła się na przekazanie Mołdawii Rosji sowieckiej. W 1990 r. Mołdawia ogłosiła niepodległość. Część mieszkańców już wtedy opowiadała się za zjednoczeniem z Rumunią.
– Od kiedy zajmuję się Mołdawią, czyli gdzieś od 2009 r., to regularnie muszę wyjaśniać i odpowiadać na pytanie, czy Mołdawia zjednoczy się z Rumunią. Jak to wygląda? Według sondaży robionych na przestrzeni lat zaledwie 8–9 proc. mieszkańców Mołdawii deklaruje narodowość rumuńską. Jednocześnie od 30 do 40 proc. deklaruje chęć zjednoczenia się z Rumunią. Tego wyniku jednak nie można jednak traktować tak, że te 30–40 proc. uważa się za Rumunów i w ten sposób sfinalizuje się sprawiedliwość historyczna – mówi dr Piotr Oleksy.
– To wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze, z silnych więzi językowych, kulturowych, historycznych i tożsamościowych. Po drugie, i to jest moim zdaniem ważniejsze, wynika z totalnego rozczarowania projektem „Republika Mołdawia”. Ogromna liczba ludzi straciła wiarę, że Mołdawia może stać się państwem, które zmodernizuje się i będzie krajem przyjaznym do życia, dlatego chcą zjednoczenia z Rumunią, aby zapewnić sobie w miarę normalne funkcjonowanie. Poza tym połączenie ma zwiększyć bezpieczeństwo kraju, bo Rumunia jest członkiem NATO i Unii Europejskiej. Wśród proeuropejskich mieszkańców Mołdawii rosyjska inwazja na Ukrainę wzmocniła chęć przyłączenia się do Rumunii – tłumaczy Oleksy.
Ekspert od Mołdawii uważa wypowiedź Sandu za błąd. – Osobiście oceniam taką wypowiedź Sandu na minus. O ile jej prezydenturę w większości kwestii oceniam pozytywnie, o tyle moim zdaniem głowa niepodległego państwa nie powinna mówić takich rzeczy. Bo inaczej są odbierane słowa, kiedy była jedną z wielu działaczek politycznych, co innego, kiedy to mówi prezydent. Nie jest też tajemnicą, że Maia Sandu posiada obywatelstwo rumuńskie i regularnie głosuje w wyborach rumuńskich. To również oceniam negatywnie, ponieważ wygląda to niepoważnie i kładzie się cieniem na jej działalności. Niemniej, biorąc pod uwagę mołdawską specyfikę kulturową i tożsamościową, to jej wypowiedź nie wygląda kontrowersyjnie. To bardziej kontrowersyjnie wypada z perspektywy obserwatorów zewnętrznych niż jej wyborców – podkreśla ekspert.
Droga do Europy
W marcu 2022 r. Mołdawia oficjalnie wystąpiła o członkostwo w Unii Europejskiej. W czerwcu tego roku uzyskała status kandydata. Negocjacje akcesyjne rozpoczęły się w roku 2024.
„Negocjacje akcesyjne odbywają się na forum konferencji międzyrządowej (tzw. konferencji akcesyjnej) między ministrami i ambasadorami państw członkowskich UE a krajem kandydującym. Negocjacje obejmują zbiór wspólnych praw i przepisów (tzw. dorobek prawny UE). Są podzielone na rozdziały lub grupy rozdziałów obejmujące różne obszary polityki. Konferencje akcesyjne mogą się toczyć na szczeblu ministrów lub wiceministrów. 25 czerwca 2024 r. UE zorganizowała pierwszą konferencję akcesyjną z Mołdawią, formalnie otwierając negocjacje w sprawie członkostwa” – czytamy na stronie Rady Unii Europejskiej.
W ubiegłym tygodniu Mołdawię odwiedził przewodniczący Sejmu RL Juozas Olekas, który zapewnił stronę mołdawską, że Litwa wspierała i nadal będzie wspierać członkostwo Mołdawii w Unii Europejskiej.
„Mołdawia jest bliska Litwie nie tylko jako partnerka dzisiaj, ale także jako państwo, które w ważnym dla naszego kraju historycznym momencie wykazało się odwagą – 31 maja 1990 r. Rada Najwyższa Mołdawii jako jedna z pierwszych uznała odnowioną niepodległość Litwy. Mołdawia jest nieodłączną częścią Europy – geograficznie, historycznie, kulturowo i poprzez swoje wartości. Dziś obrana przez was droga integracji europejskiej otwiera historyczny moment, który trzeba wykorzystać zdecydowanie i w jedności” – oświadczył polityk w Kiszyniowie.

Jedno „ale”
Unia Europejska jest podstawowym partnerem gospodarczym Mołdawii. W 2024 r. obrót handlowy szacowano na poziomie 7,5 mld euro. Handel Mołdawii z Unią jest większy niż z Ukrainą.
– Czy połączenie się z Rumunią jest realnym scenariuszem? Przed 2022 r. powiedziałbym, że jest on absolutnie nierealny. Na dzisiaj taki scenariusz jest bardzo mało realny, niemniej jest szansa, że w ciągu najbliższych kilku lub kilkunastu lat tak potoczy się przyszłość Mołdawii. Jest jednak pewne „ale”. Proces integracji Mołdawii z Unią Europejską rozmywa potrzebę i chęć zjednoczenia się z Rumunią. Ten proces powoduje, że scenariusz staje się jeszcze mniej realnym, bo kiedy oba państwa będą w Unii Europejskiej, to w zasadzie nie będzie to nikomu potrzebne – ocenia dr Piotr Oleksy.
Maia Sandu jest prezydentem Republiki Mołdawii od 2020 r. Wcześniej piastowała stanowiska ministra oświaty oraz premiera. W 2020 r. w I turze wyborów zdobyła pierwsze miejsce. W II turze zgarnęła 57 proc. oddanych głosów.
W roku 2024 odbyła się reelekcja Mai Sandu na prezydenta Mołdawii. „Sandu zawdzięcza swój sukces w głównej mierze niebywałej mobilizacji Mołdawian żyjących poza granicami (wśród elektoratu w kraju największe poparcie uzyskał Stoianoglo – 51,2 proc.). W niedzielnym głosowaniu frekwencja wśród diaspory, która w 82 proc. opowiedziała się za urzędującą prezydent, była o ponad 35 proc. wyższa niż w trakcie pierwszej tury. Można szacować, że wzięło w nim udział nawet 30 proc. z tej liczącej przeszło milion osób grupy, co stanowi historyczny rekord” – tłumaczył wygraną Kamil Całus, główny specjalista w Zespole Białorusi, Ukrainy i Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie.
Czytaj więcej: Mołdawia nadal na proeuropejskim kursie. W parlamencie jest też niespodzianka

