— Uważam, że w danej sytuacji sam inspektor powinien dokonać uczciwej oceny własnego postępowania oraz standardów etycznych, jakie powinien reprezentować. To na nim spoczywa odpowiedzialność za podjęcie decyzji, czy w zaistniałej sytuacji nadal może pełnić swoje obowiązki — zauważa Daniel Ilkiewicz, radny Samorządu Rejonu Wileńskiego, przewodniczący samorządowej komisji etyki.
Odpowiedzialność etyczna
Komisja zajęła się sprawą Valotki po otrzymaniu skargi. W ubiegłym tygodniu Daniel Ilkiewicz złożył do VTEK wniosek, w którym stwierdził, że wypowiedzi Valotki naruszają godność człowieka, mogą przyczyniać się do wykluczenia społecznego oraz podważać zaufanie do instytucji. Powodem był wywiad udzielony portalowi informacyjnemu LRT, w którym przewodniczący VKI, komentując spory wokół nazwy kowieńskiego sklepu roślinnego „Čigono daržas”, stwierdził, że można używać nie tylko słowa „Cygan”, ale także „Murzyn”.
— W związku z tym zwróciłem się do VTEK z wnioskiem o ocenę, czy wypowiedzi pana inspektora są zgodne z zasadami etyki. Jako radny Samorządu Rejonu Wileńskiego jestem świadomy, że nasz rejon zamieszkują przedstawiciele różnych kultur i narodowości. Jako Polak i przedstawiciel mniejszości narodowej szczególnie uwrażliwiony jestem na tego typu kwestie. Rozumiem, że dziś problem dotyczy Romów, ale w przyszłości może dotknąć także Polaków lub przedstawicieli innych mniejszości narodowych — zauważa w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Daniel Ilkiewicz.
Radny podkreśla, że gdy mówimy o języku, nie chodzi wyłącznie o jego formalne aspekty czy poprawność wypowiedzi, lecz także o odpowiedzialność etyczną.
— W przypadku osób, takich jak pan inspektor, pełniących funkcję urzędnika państwowego, a więc będących osobami publicznymi, należy podkreślić, że ich słowa kształtują opinię publiczną oraz pokazują stosunek do osób ciemnoskórych czy narodowości romskiej. Kluczowa jest tu kwestia etyki, a nie, jak próbuje to uzasadniać pan inspektor — odwoływanie się do argumentów historycznych czy lingwistycznych. Użyte przez inspektora określenia są odbierane negatywnie i są uznane za obraźliwe wśród poszczególnych grup społecznych — podkreśla Daniel Ilkiewicz.
Valotka: Nie należy wprowadzać cenzury językowej
Z kolei Audrius Valotka w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” przypomniał, że używanie takich wyrazów jak „Cygan” i „Murzyn” nie jest zakazane przez Najwyższy Sąd Litwy, a zatem nie jest sprzeczne z prawem.
— Trzeba po prostu kierować się zdrowym rozsądkiem i mieć świadomość, w jakich sytuacjach można używać określonych słów. Na Wydziale Medycznym UW prowadzę zajęcia z języka litewskiego dla studentów z zagranicy. Wśród nich są m.in. obywatele Nigerii czy Kamerunu. Nie przyszłoby mi do głowy użyć w ich obecności słowa „Murzyn”, ponieważ wiem, że może ono zostać odebrane jako obraźliwe. Choć samo słowo występuje w słowniku języka litewskiego i bywa używane, uważam, że w takich sytuacjach należy zachować szczególną wrażliwość.
Nie oznacza to jednak, że należy wprowadzać cenzurę językową. Nie znam żadnego państwa europejskiego, w którym istniałby prawny zakaz używania słów takich jak „Cygan” czy „Murzyn” — komentuje przewodniczący Państwowej Inspekcji Językowej.
W kwestii użycia danych słów Valotka musiał wytłumaczyć się przed minister kultury Vaidą Aleknavičienė. Po rozmowie minister oświadczyła, że zostanie wszczęte postępowanie w sprawie wypowiedzi przewodniczącego VKI.
Używanie słowa „Cygan” w języku polskim jest kwestią sporną i bywa odbierane jako niestosowne. Choć jest to określenie o charakterze historycznym, obecnie preferuje się nazwę własną Rom lub Romowie. Termin „Cygan” często wiąże się z negatywnymi stereotypami. Podobne zasady dotyczą także słowa „Murzyn”, które jest odbierane jako obraźliwe i przestarzałe. Zaleca się używanie określenia czarnoskóry lub osoba czarnoskóra.



