143
Polacy na Litwie a Europa

Sprawa dyskryminacji polskiej mniejszości na Litwie już od blisko 20 lat pozostaje kwestią zatruwającą polsko-litewskie relacje. Niestety, na przeciągu minionych dziesięcioleci nie udało się rozwiązać żadnego z problemów litewskich Polaków. Strona litewska pozostaje na pozycji, że Polacy na Litwie właśnie nie mają żadnych problemów. Dzisiaj przedstawiamy czytelnikom artykuł znanego litewskiego publicysty Anatolijusa Lapinskasa w znacznej mierze odzwierciedlający pozycje strony litewskiej. Redakcja „Kuriera Wileńskiego” ma nadzieję, że ta publikacja posłuży do rozpoczęcia dyskusji na łamach naszej gazety i forum internetowym kurierwilenski.lt.


Polacy na Litwie a Europa

Być może czytelników zaskoczy taki tytuł artykułu, ponieważ Litwa i jej mieszkańcy geograficznie i historycznie już od tysiąca lat należą do Europy. Zwłaszcza obecnie, gdy się zatarły granice Europy i w kontaktach Litwy z Europą, w tym obywateli Litwy, Polaków, nic absolutnie nie stoi na przeszkodzie: jedźcie, pracujcie, uczcie się. Jednakże po otwarciu się Europy, Polacy litewscy inaczej zrozumieli ten dostęp: nie nawiązywać aktywnych kontaktów gospodarczych i kulturalnych z Europą, tylko skorzystać z nieograniczonej możliwości składania skarg w instytucjach europejskich, a dokładniej — oczerniać Litwę z powodu rzekomej dyskryminacyjnej polityki jej władz wobec Polaków na Litwie.

* * *
Jedną z takich pierwszych skarg europejskich było sprawozdanie duńsko-szwedzkiej delegacji komitetów helsińskich (założonych po roku 1975 na helsińskiej konferencji Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie komitetów obrony praw człowieka, początkowo zwanych grupami helsińskimi) z wizyty na Litwie w grudniu 1991 r.
Niewątpliwie „gorącej” informacji o sytuacji Polaków na Litwie delegacji udzielili liderzy miejscowych Polaków. O tym dokumencie, mówiąc oględnie, jego niedokładnościach, napisałem wtedy artykuł „Wypaczony duch Helsinek”, opublikowany w gazecie polskiej na Litwie „Kurier Wileński” (19 06 1991). Wkrótce (09 07 1992) ówczesny redaktor gazety Zbigniew Balcewicz w swoim artykule „Jak wyleczyć z nacjonalizmów” grzecznie i kulturalnie zareagował na mój artykuł, wyrażając swoją, nieco odmienną od moich myśli, opinię.
Pod ostatnim akapitem artykułu redaktora mógłbym się i sam podpisać, toteż zacytuję go: „Na zakończenie chcę wyrazić poparcie dla idei otwartej, szczerej i rzetelnej dyskusji na poruszone tematy. Czas już najwyższy, aby w stosunkach litewsko-polskich w naszym imieniu — w imieniu Polaków i Litwinów — przestali mówić ci, którzy pokłócili się ze sobą i skłócają narody. Niech inteligencja z prawdziwego zdarzenia oraz inni pozbawieni kompleksów nacjonalistycznych ludzie spotykają się ze sobą i dyskutują. Również przed kamerami telewizyjnymi. Dobre stosunki wzajemne są możliwe tyko wówczas, kiedy wyeliminujemy poczucie wzajemnego zagrożenia oraz krzywdy, przywrócimy wzajemne zaufanie do współobywateli innej narodowości naszej wspólnej Ojczyzny — Litwy”. Złote słowa, wypowiedziane w 1992 r., swą aktualność zachowały do dziś.
O czym więc była mowa w tym sprawozdaniu komitetów helsińskich? Rozpocznijmy od pierwszej niedorzeczności, że „Rząd litewski dąży do wysiedlenia i rozrzucenia po całym kraju Polaków zamieszkałych w tym tradycyjnie polskim regionie”. Ani jednego takiego faktu komitety helsińskie nie przedstawiły, ale o rzekomym „rozrzuceniu Polaków po Litwie” (dobrze, że nie Syberii…) poinformowały Europę z poważną twarzą. Żadnych przeprosin z powodu tego paszkwilu ze strony polskiej, oczywiście, nie było.
„Polacy narzekają, że są dyskryminowani w pracy. Mówi się, że przede wszystkim zwalnia się z pracy ludzi narodowości polskiej”. Nie było i nie ma żadnych faktów na potwierdzenie tego, iż Polacy są wyrzucani z pracy tylko za to, że są Polakami. Przeprosin za to ohydne kłamstwo również nie było.
I wreszcie odwieczny konik Polaków na Litwie: „W latach sowieckiego panowania system szkół polskich na Litwie podupadł. W 1945 r. było 300 szkół polskich, obecnie zostało zaledwie około 80”.
I to nie jest prawdą: w 1957 r. na Litwie było aż 350 szkół polskich, a więc w okresie sowieckim oświata początkowo nie podupadła, tylko wzrosła.
Co prawda, przed rokiem 1990, jak tłumaczą sami Polacy, z powodu usilnej rusyfikacji szkół polskich pozostało zaledwie 92. Po odrodzeniu niepodległości, zdaniem Polaków, „sytuacja zmieniła się kardynalnie” i w 1993 r. już działało 130 szkół polskich. Obecnie ich liczba zmniejszyła się do 99, przeważnie z przyczyn demograficznych oraz z powodu optymizacji sieci szkół (z tych samych przyczyn znacznie ubyło też szkół litewskich).
Sprawą najważniejszą jest jednak to, że z działającymi na Litwie blisko stu państwowymi szkołami polskimi nie może współzawodniczyć żadne inne państwo świata. Wydawana na Litwie po polsku „Nasza gazeta” (1995, Nr.32) pisała: „Na pierwszym polonijnym forum oświatowym (Pułtusk, 23-27 07 1995) z udziałem specjalistów oświaty polskiej mniejszości narodowej z 20 państw świata przyznano, że najlepszy system oświatowy polskiej mniejszości narodowej jest na Litwie”.
Niestety, zamiast reklamowania Litwy na całym świecie, jako najlepszego wzoru oświaty polskiej, działacze polscy na Litwie zarówno w roku 1991, jak i w 2010 besztali i nadal besztają władze Litwy z powodu oświaty polskiej najbrzydszymi słowami w najwyższych urzędach europejskich.

* * *

Nie mniej „ciekawe” rzeczy znalazł członek Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, rumuński Węgier Gheorge Frunda, który odwiedził Litwę wiosną 1995 roku. Informacji o mniejszościach narodowych, oczywiście, udzielili mu również działacze polscy na Litwie.
Jego memorandum o Litwie zawiera skargę, że „w przygotowaniu nauczycieli dla szkół polskich używa się języka litewskiego” (ang. „use of Lithuanian in training teachers for Polish language schools”). Trudno zrozumieć, co nie zadowoliło Frundy, czyżby to, że np. studentom polonistyki Wileńskiego Uniwersytetu Pedagogicznego psychologia czy filozofia na zajęciach ogólnowydziałowych jest wykładana w języku litewskim?
Sugeruje się również, że „szkoły polskie nie powinny rozmawiać z rodzicami uczniów po litewsku”, ponieważ „znacznie ogranicza to prawa lingwistyczne mniejszości”.
Kto i kiedy wydał tak dziwne rozporządzenie — z rodzicami dzieci polskich obowiązkowo rozmawiać po litewsku — autor dokumentu nie wskazuje. Co prawda, możliwe jest i to, że rodzice nie znają polskiego, a wtedy ludzie kulturalni szukają zrozumiałego dla obu stron języka, ale jeśli tym wspólnym językiem jest litewski, godzi to, jak się okazuje, w ich prawa.
Frunda w swoim memorandum ubolewa nad tym, że Polacy na Litwie nie mają „specjalnych praw”.
Niemniej w 1994 r. na piątym Zjeździe Związku Polaków na Litwie jego przewodniczący Ryszard Maciejkianiec potwierdził, że „Polacy, jako mniejszość narodowa, mają przedstawicieli swych organizacji we władzy ustawodawczej tylko w jednym państwie, tj. na Litwie”.
W ówczesnym Sejmie Litwy było czterech członków frakcji polskiej (w Restytucyjnym — aż ośmiu).
I o jakim „braku praw” może być tu mowa, skoro jak nigdzie indziej na świecie mieli całą „brygadę” członków parlamentu.
Wiadomo, że już sam ten fakt obraca w proch sugestie, że polska mniejszość narodowa ma ograniczone prawo udziału w życiu politycznym.
Jeszcze głupsza jest sugestia Frundy o tym, że parlament odrzuca każdą propozycję Polaków. Tę niedorzeczność obala też statystyka obrad Sejmu. Nikt jednak nie zwracał na nią uwagi.
Wreszcie w 1995 r. Frunda zaproponował przedłużyć okres nieznajomości języka urzędowego, ponieważ, jak głosi memorandum, „za wcześnie jest jeszcze na to, aby żądać od lekarza pisania po litewsku historii choroby”.
Wyobraźmy sobie, jakim Babilonem byłyby konsylia lekarskie, gdyby papiery chorego były w językach polskim, rosyjskim, litewskim, albo i żydowskim. Z niewiadomego powodu przestrzegając praw mniejszości narodowych również w salach operacyjnych, prawdopodobnie niemało chorych odprawilibyśmy na cmentarz…
Memorandum wniesiono pod obrady Komitetu Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego w Paryżu w dniu 11 września 1995 r.
Po krótkiej debacie postanowiono opublikować ten dokument, aby rząd Litwy mógł oficjalnie odpowiedzieć na przedstawione zarzuty.
Kolejna wizyta Frundy nastąpiła wiosną roku 1997. Tym razem delegacja spotkała się również z akredytowanymi na Litwie ambasadorami Danii, Zjednoczonego Królestwa oraz innych państw Rady Europy. Przygotowane po tej wizycie memorandum bardzo się różniło od pierwszego swym duchem dobrej woli. Jesienią tegoż roku Zgromadzenie Parlamentarne przyjęło Rekomendację Nr. 1339 w sprawie Litwy, w której m. in. odnotowano, że różne reformy administracyjne są przeprowadzane według programów Rady Europy, a prawo używania języków mniejszości narodowych jest zapewnione prawnie zgodnie z założeniami Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, a sprawy mniejszości są rozstrzygane na zasadach wzajemnego kompromisu.
Zgromadzenie gratulowało Litwie ugruntowania państwa prawa i dobrych stosunków z państwami sąsiedzkimi oraz orzekło zakończenie monitoringu, rozpoczętego w roku 1995.

* * *

Mogłyby się na tym zakończyć i skargi przed Europą działaczy polskich na Litwie. Niestety! Nadal nie ucichały, a nowym bodźcem do tej konfrontacji posłużyła działalność wybranego do Parlamentu Europejskiego Waldemara Tomaszewskiego.
Teraz już nie są potrzebne wizyty na Litwę organizacji europejskich, skargi bez opuszczenia swego miejsca pracy w Brukseli redaguje nasz europoseł. Niekoniecznie we własnym imieniu, ostatnio częściej w imieniu swych kolegów z Polski. Oto kilka przykładów jego tegorocznej działalności.
24 lutego 2010 r. w Parlamencie Europejskim posłowie różnych państw mieli możliwość zwrócenia uwagi parlamentu na ważne dla Europy sprawy polityczne. Wśród tych mówców wyróżnili się dwaj europosłowie z Polski i jeden z Litwy, wszyscy mówili po polsku. Cała trójka, jak widać, jednocześnie i w jednym miejscu przygotowywała się do gromiących Litwę wystąpień, gdyż tymi samymi słowami mówiła o tym samym: „strasznej” sytuacji mniejszości polskiej na Litwie.
Polka Joanna Skrzydlewska rozpoczęła przemówienie następującymi słowami: „Wyrażam swe głębokie zaniepokojenie dynamicznie pogarszającą się sytuacją Rodaków na Litwie”. Jej zdaniem, „prawie 300 tysięcy Polaków nie ma prawa do publicznego posługiwania się językiem ojczystym jako pomocniczym… Są oni dyskryminowani przy zwrocie ziemi, uszczuplane jest prawo dzieci polskich do pobierania nauki w języku polskim, ograniczane są prawa wyborcze ich rodziców”. Te wszystko oskarżenia można z łatwością obalić.
Zdaniem innego przedstawiciela sąsiedniego państwa Ryszarda Czarneckiego, kraj należący do Unii Europejskiej powinien przestrzegać jej wszystkich standardów, ale Wilno nie robi tego: brak zgody na tabliczki z dwujęzycznymi nazwami ulic, istnieją istotne problemy w oświacie polskiej — zlikwiduje się 100 klas polskich, wprowadzono ograniczenia dla polskich zespołów artystycznych.
„Czas na elementarny ludzki rewanż” — straszył europoseł, jeszcze dobrze, że nie straszył rewanżem zbrojnym…
Zresztą nasz Waldemar Tomaszewski również niczym się nie różnił od swych współmówców. Rozpoczynając najpopularniejszym obecnie tematem — dwujęzycznych tabliczek, przeszedł do cięć finansowych szkół mniejszości, oryginalnej pisowni nazwisk, „zwrotu ziemi zagrabionej przez system komunistyczny”.
A ostatnie akordy jego przemówienia były zaiste muzyczne:
„Najstarszemu, reprezentacyjnemu, polskiemu zespołowi pieśni i tańca »Wilia« instytucja rządowa czterokrotnie zmniejszyła finansowanie i odebrała 3 etaty pozostawiając tylko jeden”.
Cóż tu dodać, skoro etat kierownika kapeli zespołu polskiego na Litwie jest tak ważny dla całej Europy i jego los jest wnoszony pod obrady parlamentu Europejskiego, to wkrótce, jak widać, kwestia tego kierownika, np. niedostatecznej jego kwalifikacji, a i rozstrojonego pianina również zostanie poruszona na najwyższym szczeblu europejskim.
Swoją drogą chcę zauważyć, że jeszcze w ubiegłym roku środki dla Wileńskiego Centrum Kultury „Taurakalnis”, (do którego należała podówczas „Wilia”), zostały okrojone ogółem o blisko 70 proc., w związku z czym zawieszono działalność aż 12 amatorskich zespołów artystycznych. W tym roku „Wilia” kontynuuje działalność w Centrum Kultury Regionu Wileńskiego, które również z powodu cięć finansowych musiało zrezygnować z jeszcze większej liczby zespołów, pozostawiając tylko 8, w tym wszystkie zespoły mniejszości narodowych. Tymczasem dla niektórych zespołów litewskich nie zostało pieniędzy i ich działalność została zawieszona.
W lipcu zaczął działać nowy teatr wojny propagandowej przeciwko Litwie, tym razem w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy.
Obowiązki dowódcy wojskowego przypadły szefowi delegacji polskiej na Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy Dariuszowi Lipińskiemu.
Ten działacz w lipcu przygotował projekt rezolucji „W sprawie równego dostępu do oświaty w szkołach mniejszości narodowych na Litwie”.
Zapewnia on, że projekt nowej ustawy o oświacie na Litwie „zagraża istnieniu szkół mniejszości narodowych”, ponieważ w szkołach uczących w językach mniejszości narodowych „część przedmiotów ma być wykładana w języku litewskim”.
Rezolucja groźnie stwierdza, że „polityka władz Litwy godzi w artykuły 8, 9 i 14 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawdopodobnie chodzi o Europejską Konwencję Praw Człowieka i Ochrony Podstawowych Wolności”. O czym jest mowa w tych artykułach? W artykule 8 mówi się o prawie każdego człowieka do poszanowania jego życia prywatnego i rodziny, do nietykalności mieszkania i poufności korespondencji, a artykuł 9 traktuje o prawie każdego człowieka do wolności myślenia, sumienia i wyznania. Co wspólnego z nauczaniem historii Litwy ma nietykalność mieszkania czy wolność wyznania?!
Przygotowana przez pana Lipińskiego rezolucja oskarża również Litwę o to, że polityka jej władz (odnośnie potencjalnego nauczania dwóch-trzech przedmiotów w szkołach mniejszości narodowych w języku urzędowym) koliduje z litewsko-polskim traktatem o przyjaźni, w którym obie strony zapewniają odpowiednie możliwości nauczania w języku mniejszości narodowej w instytucjach przedszkolnych, szkołach początkowych i średnich.
W tym traktacie nie ma jednak żadnej wzmianki o nauczaniu historii bądź geografii Litwy i nawet języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych na Litwie. Zarówno jak i historii oraz geografii Polski, czy języka polskiego w szkołach litewskich w Polsce.
Toteż autor rezolucji, zanim oskarżył Litwę o nauczanie kilku przedmiotów w języku litewskim, mógł się zainteresować, jak wyglądają te sprawy w kilku szkołach litewskich w jego ojczyźnie.
Już dawno uregulowano je ustawowo. Artykuł 13 polskiej Ustawy o systemie oświaty głosi:
„1. Szkoła i placówka publiczna umożliwia uczniom podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej, a w szczególności naukę języka oraz własnej historii i kultury. 2. Na wniosek rodziców nauka, o której mowa w ust. 1, może być prowadzona… w osobnych grupach, oddziałach lub szkołach z dodatkową nauką języka oraz własnej historii i kultury… 3. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania określi, w drodze rozporządzenia, warunki i sposób wykonywania przez szkoły i placówki zadań, o których mowa w ust. 1 i 2…”.
Co ustala rozporządzenie, podpisane przez ministra edukacji Polski 14 listopada 2007 r. (Dz. U. 2007 nr 214 poz. 1579)? Paragraf 4 głosi, że „nauczanie języka mniejszości lub języka regionalnego może być organizowane: „w szkołach lub oddziałach z nauczaniem w języku mniejszości…, w których zajęcia edukacyjne są prowadzone w tym języku, z wyjątkiem zajęć obejmujących: a) w szkole podstawowej: w I etapie edukacyjnym — kształcenie zintegrowane w zakresie treści nauczania języka polskiego; w II etapie edukacyjnym — język polski oraz część historii i społeczeństwa dotyczącą historii Polski, b) w pozostałych typach szkół — język polski, część historii dotyczącą historii Polski i część geografii dotyczącą geografii Polski”.
Wyraźniej już być nie może: przyszła ustawa o oświacie na Litwie jest całkowicie zgodna z założeniami oświaty w Polsce, toteż zaskarżenie przez przedstawiciela Polski „dyskryminacyjnej” ustawy litewskiej w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy jest całkowitym absurdem. Czy usłucha tego argumentu, a dokładniej głosu zdrowego rozsądku autor rezolucji wraz ze swymi zwolennikami na Litwie, pokaże najbliższa przyszłość.

Anatolijus Lapinskas

143 odpowiedzi to Polacy na Litwie a Europa

  1. Miss mówi:

    Rozumiem, ze jest to tlumaczenie z jez. litewskiego? Tak tylko z ciekawosci pytam.

  2. zybedeusz mówi:

    Chyba tak. W którymś tam swoim tekście na delfi Lapiskas cytując coś z „Kuriera” pokazał, że ze znajomością języka polskiego raczej u niego krucho, więc wątpię, by sam napisał po polsku.

  3. tomasz mówi:

    Teraz nie mam czasu aby odnieść się obszerniej. A jest do czego. Oj jest. 🙂 🙂 🙂
    Na razie tylko powiem kilku sprawach najważniejszych.
    1. Dlaczego Ponas Lapinskas chce aby Polacy przepraszali za rezolucję „duńsko-szwedzkiej delegacji komitetów helsińskich” to naprawdę nie wiem. Może warto zacząć się domagać od Litwinów przeprosin za mordy na Wołyniu???
    2. Bardzo ciekawe są „płacze” Ponasa Lapinskasa nad tym złymi Polakami co to się skarżą w Europie. Dziwne jest dlaczego te skargi zyskują posłuch choć przecież Ponas Lapinskas wyraźnie powiedział że to bzdury są. A oni te całe europejczyki znaczy, nie posłuchali go. Dranie jedne.
    3. A tak w ogóle to jest spisek bo i Duńczycy i Szwedzi i Węgier jakiś nie wspominając już o Polakach z Polski i z Litwy, ględzą to samo. Czyli spisek jak w mordę strzelił. Bo przecież inaczej wytłumaczyć się tego nie da. Prawda? 🙂

  4. pšv mówi:

    Pisma towariszcza Anatolija- zasieranie umysłów i eteru.

  5. Jan mówi:

    Jestem zaskoczony art.p.Anatolasa Lapińskasa.Widocznie p.Anatolas jest mieszkańcem/obywatelem innej Litwy? Istnieją przecież światy równoległe i zapewne w innym wymiarze jest kraj Litwa z normalnymi politykami i mediami.Ciekawe jak on się przemieszcza? Mam nadzieję że red.KW przeprowadzi z nim wywiad w tej sprawie?

  6. obywatel mówi:

    Pan Lapiskas stale pisze artykuły antypolskie na sławnej Delfii.

  7. józef III mówi:

    bo, jak z Łapińskiego „zrobił sień” Lapinskas, to musi być bardziej „papieski niż papież”

  8. tomasz mówi:

    Dobra teraz więcej:

    – Bardzo podoba mi się wykładnia tego co należy robić we wspólnej UE a czego nie; udzielona przez AL. Rozumiem że został do tej wykładni upoważniony prze odpowiednie instytucje europejskie. Ciekawe też że tak doskonale wie iż Polacy na Litwie NIE nawiązują z Europą żadnych innych kontaktów.
    Czy kontakty pomiędzy samorządami różnych rejonów Europy są dozwolone czy zabronione Ponas Lapinskas?

    – Sądzę że AL ma absolutną rację że informacji o swojej sytuacji udzielili duńsko-szwedzkiej delegacji komitetów helsińskich litewscy Polacy. Zapewniam ze nie byli to Karaimi, Etiopczycy ani marsjanie, nawet. Rozumiem żal AL że nie zapytano o tę sytuację Ponasa Songailę ale żale w tej sprawie proszę kierować do nich. Choć być może było tak jak na zjeździe MIDAS że strona litewska nie była zainteresowana rozmową na te tematy i zwyczajnie sprawę olała.

    – Również podpisuję się pod zdaniem P. Bacewicza. Czy Litwini siądą do rozmów z osobami twierdzącymi uparcie że nie są oni Litwinami a nie jedynie zlituanizowanymi Rosjanami?

    – O przeprosinach już było. Ciekaw jestem czy strona litewska podjęła dialog z tymi stwierdzeniami komitetu helsinskiego skoro się z nimi nie zgadzała. W końcu o dialog AL jeszcze kilka zdań wcześniej, gorąco apeluje.

    – Zgadza się dla Polaków odwiecznym „konikiem” jest oświata bo dotyczy przyszłych pokoleń. Litwinom tez szczerze i życzliwe to radzę. Ciekawostka, jak były wypowiedzi ze strony polskich działaczy iż na Litwie w czasach sowieckich szkolnictwo polskie miało się lepiej to były protesty na Delfi i nie tylko. A teraz AL ma pretensję o to że ktoś kiedyś twierdził iż miało się ono gorzej. No nie dogodzisz. 🙁
    Faktycznie system oświaty polskiej na Litwie poza granicami kraju jest najlepszy. Moim skromny zdaniem nie dzięki staraniom Litwinów tylko pomimo tych „starań”. Słowem reklamuje się fakty.
    A jakie są te „najbrzydsze słowa”?

    – Tak ten Frunda podobnie jak Szwedzi i Duńczy też poleciał z pytaniami do Polaków aby się dowiedzić jak oceniają swoją sytuację. Rozumiem że Ponas AL jak chce kupić chleb to leci do perfumerii. Rozumiem i współczuję ale nie polecam.
    Brak mi w tym momecie podjęcia dialogu ze strony litewskiej. Znowu.

    – Skoro dla Ponasa AL w 141 – osobowym Sejmasie, CZTERECH członków to „brygada” to sugeruję inne słowo. „Armada” będzie bardziej adekwatne. Oj coś czuję że miało być – „horda”. 😉

    – Szkoda że brak przykładów jaką to propozycję polskiej mniejszości w parlamencie dotyczącą jej sytuacji, parlament przyjął. Bo podobno podaje to „staystka obrad”. Swoja drogą o co chodzi? O to ze „statystycznie” ci wybrani posłowie biorą udział w obradach. No to chyba by warto podziękować za taką łaskawość i a może i przeprosić na wszelki wypadek?

    – Znowu: dla dobra Polaków lekarze nie odprawili ich na cmentarz. No to chyba – Dziękujemy bardzo. 🙂

    – Ponownie brak mi odpowiedzi udzielonej przez Litwę na memorandum Komitetu Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego. Zwracam jednak uwagę ze dochodzi nowy uczestnik nagonki na Litwę. Komitet Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego – zwie się ten uczestnik. Może jakaś litewska organizacja uświadomiła im że „Paris” jest „etnicznie litewską” nazwą? Inaczej tej zajadłej niechęci wytłumaczyć sobie nie potrafię.

    – Czyli w 1997 roku Litwa dała odpór. I WSZYSTKO było „cacy”. Tak należy rozumieć „dobrą wolę” i jest jedynie słuszne rozumienie.

    – I już mogło być super i gęba w kubeł, ale…nie. Znowu Polacy. 🙁
    Konkretnie Tomaszewski. Zmusił on cały parlament europejski żeby nie jeździli na Litwe bo on im sam wszystko opowie. Wychodzi na to że inni litewscy parlamnetarzyści (w tym sam Landsbergis) to jakaś banda mięczaków i nieudaczników. Jeden Tomaszewski zagiął parlament europejski a oni siedzą z rozdziawionymi ustami. Żenada. 🙁

    – Także uważam za skandal to iż posłowie z Polski oraz Tomaszewski wypowiadają się na forum UE po polsku. Rzoumiem ze parlamentarzyści narodowości litewskiej wypowiadają się w języku suachili. Podziwiam.

    – Nie jestem upoważaniony aby to robić. Mimo to w imieniu Pana Tomaszewskiego przepraszam AL za to iż konsultuje swoją działalność z posłami z innych krajów w tym (O zgrozo!) z „sąsiedniego kraju”. Przy pierwszej okazji przekażę sugestię iż warto by aby konsultował się z Landsbergisem lub telefonicznie z samym Lapinskasem. Oni mu najlepiej wyjaśnią jak należy gadać. Kto wie? Może i posłucha?

    – Ciekawostka kolejna. AL odnosi się tylko do zespołu muzycznego. To go w tych wystapieniach najbardzej ubodło. Brak zgoduy na dwujęzyczne napisy bardzo dyskretnie pomija. Bo też i oczym tu gadać? Nieprawdaż…

    – Rozumiem że już niebawem Lipiński zostanei zmiażdżony przez litewską „kontrofensywę” (skoro już w ramach dialogu AL chce używać takiej retoryki). Z niecierpliwością czekam jak to Litwini wykażą że oni myśleli iż skoro nie jest zapisane w dokumentach że trzeba uczyć historii po polsku to znaczy że jest obiwązek nauki po litewsku. Będzie ciekawie.

    – „Szkoła i placówka publiczna umożliwia uczniom podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej, a w szczególności naukę języka oraz własnej historii i kultury.” Przecież jasno z tego zapisu wynika iż nauczenia ma się odbywać po polsku. Jest zapisane że po litewsku? No nie ma. Zatem wszystko jasne. Litwa robi tylko to co Polska. Morda w kubeł. A teraz – Kto chce chrupka? 🙂
    Ciekawe że Polska ustawa mówi o części dotyczącej historii Polski (że to ma być po Polsku) natomiast jeśli chodzi o Litwę to Ponas AL już mówi generalnie o „historii”. A zna ktoś jakąś „historię” co by nie była litewska? Tylko proszę bez propagandowych kłamstw. 🙂

    – Sądzę na koniec że Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy z pewności uzna argumenty AL i da nam tak popalić ze hej. 🙂
    Gratuluję Ponasowi Lapinskasowi owego „zdrowego rozsądku” który z taką skromnością sobie przypisuje. Jestem pod wrażeniem i proszę o więcej. 🙂
    uffffff……

  9. Agatka mówi:

    uffffff….quelle belle caca.

  10. Znad Solczy mówi:

    >>>z powodu cięć finansowych musiało zrezygnować z jeszcze większej liczby zespołów, pozostawiając tylko 8, w tym wszystkie zespoły mniejszości narodowych. Tymczasem dla niektórych zespołów litewskich nie zostało pieniędzy i ich działalność została zawieszona.
    Jaki wstyd! Pan Łapiński nie widzi oznak bankructwa „zdrowo” nacionalistycznej Litwy? Dlaczego pan Anatol Łapiński nie chce opowiedzieć, jak bracia-Litwini poharatali granice okręgów wyborczych, byle by Polacy nie wybrali więcej swoich przedstawicieli? To się nazywa gerrymandering i jest źle odbierane przez Europę. I na pytanie na koniec, czy pana rodzice pochodzą z Wileńszczyzny? Nie? Pan jest zwyczajnym przybłędą na tej ziemi? I jeszcze waży się pouczać autochtonów, z dziada-pradziada tu mieszkających? A może ten nieszczęsny ma zamęt w głowie, był dla jednych Анатолий Лапинский(привет Толик мы помним!), dla innych Lapinskas. A w rzeczywistości jest odmianą Płuta…

  11. marek mówi:

    Szanowny Pan Lapinskas, jak już cytuje przepis, to powinien go cytować w brzmieniu dosłownym.
    Pisze mianowicie o ust. 2, art. 13 ustawy o systemie oświaty:
    „Na wniosek rodziców nauka, o której mowa w ust. 1, może być prowadzona… w osobnych grupach, oddziałach lub szkołach z dodatkową nauką języka oraz własnej historii i kultury…”

    zmieniając jego brzmienie i pomijając jego ISTOTNĄ część, mianowicie pkt 1, a CAŁY zapis tego ustępu brzmi:
    „Na wniosek rodziców nauka, o której mowa w ust. 1, może być prowadzona:
    1) w osobnych grupach, oddziałach lub szkołach;
    2) w grupach, oddziałach lub szkołach – z dodatkową nauką języka oraz własnej historii i kultury,
    3) w międzyszkolnych zespołach nauczania…”

    Na czym polega manipulacja? Ano na tym, że Pan Lapinskas nie pisze wprost, że polska ustawa DOPUSZCZA, obok 2 innych form naukę W OSOBNYCH grupach, oddziałach, czy szkołach. I nie chodzi tutaj o DODATKOWĄ naukę języka oraz własnej historii i kultury, jakby to sugerowała jego wypowiedź.
    Innymi słowa w Polsce to rodzice wnioskują o wybór formy i może być i tak, że całość przedmiotów, poza tymi wymienionymi w rozporządzeniu MEN z 2007 roku jest nauczana w języku mniejszości. Wyjątki są oczywiste, trudno sobie wyobrazić, aby nauka języka polskiego odbywała się, np.po litewsku. Tak samo jeśli chodzi o nauczanie historii, czy geografii POLSKI.
    Zresztą, jakby Pan Lapinskas był zainteresowany, to można byłoby trochę porównań pociągnąć, choćby porównać, tzw. koszyczki ucznia, dodatki dla nauczycieli szkół mniejszościowych, nie mówiąc już o praktyce polegającej na utrzymywaniu państwowych szkół, konkurujących (za pomocą hojnych nakładów) ze szkołami samorządowymi.
    Można podyskutować, tylko nie bardzo jest z kim, bo jakoś tak się składa, ze strona litewska nie bardzo jest w stanie zauważyć granicę pomiędzy faktami, a swoją mitologią i toporną propagandą.

  12. Jacek z Poznania mówi:

    O nastawieniu do litewskich Polaków
    wiele może powiedzieć fakt,że gdy byłem w Wilnie pare lat temu osoba pracujaca w schronisku młodzieżowym
    nie chciała mówić po polsku przy zwierzchnikach.Gdy była jednak sama to biegle piekną litewską polszczyzną władała.

  13. Andrzej mówi:

    Moi drodzy jestem już naprawdę rozgoryczony to całą batalią. Mam wrażaenie że litwini sobie taktują polaków jak durniów. Mam na jasnej anieli XXI wiek i powiem dość…. My niewalczymy o prawa jakieś i złaski swojej oni nam je dadzą. My mamy te prawa z racji tego iż się nam należą. A męczenie i kręcenie przy okegach wyborczych jest już chore i do tego poszło już to wszystko za daleko. Mam naprawde dość co my tak na prwdę polacy na litwie powinii mieć to :
    1. Nazwiska Pisane w ich orginalnymi zasadami wszędzie na paszportach doamch urzedach i stronach internetowych !!!! Nie potrzebna nam żadna ustawa bo itnieją litewskie utawy dopuszczające tę formę pisobni nie na końcu paszporty ale jako jedyna dozolona forma.
    2. Polskie szkolńctwo powinno być jedynym szkolnctwem gdzie ludność polska przewyższa 80% a dwujęzyczna gdzie jest ludości polskiej więcej niż 5% i to bez głupiego wyścigu jakości nauczania.
    3. Nazwenictwo powinno być w dwóch języka i basta są na to ustawy RL i my tylko poiwinniśmy żadać ich egzekwowania.
    4. firmy i przywatne instytucję powinny mieć prawo do pisania nazw produjtów szysldów po polsku rosjanie po rosyjsku. to od ich marketingowego planuy zależ to.
    5. Kościów Rzymsko katolicki powinien respektować prawa mniejszości jeśli nie to może się to skończyć jak w USA powstaniem Polskiego Kościoła Narodowego lub Polskokatolickiego.
    6. Powinien powstać Uniwersytet Wielński drug z językem wykładowym Polskim i angielskim niezależny niezawisły. To polacy sami powinni go otworzyć. Ze skłądek własnych i dotacji polonii z całego świata, Powinien on być symbolem jedności Polonijnej.
    Moim marzeniem jest stworzeni uniwersytetu, którego pracownicy będą również czuwać nad poziomem edukacyjnym wszystkich polskojęzycznych szkół średnich gdzie normą będzie że pracownik liceum będzie również mógł robić badania naukowe z swojej dziedzinie.
    Polacy nie chcą walczyć chcą żyć pracować i rozwijać się.

  14. wilniuk mówi:

    Do Andrzej:
    Z większością Twoich postulatów można się zgodzić. Jednakże punkt 2 budzi poważne zastrzeżenia:
    2. „Polskie szkolnictwo powinno być jedynym szkolnictwem, gdzie ludność polska przewyższa 80 proc., a dwujęzyczna, gdzie jest ludności polskiej więcej niż 5 proc. i to bez głupiego wyścigu jakości nauczania.”
    Więc w tej miejscowości, gdzie jest 20 proc. Litwinów, ich dzieci będą musiały uczyć się po polsku? Litwin we własnym kraju nie będzie mógł uczyć dziecka w języku ojczystym?
    To co? Znów to samo,co mamy teraz,tylko w odwrotnym kierunku, czyli decyduje większość, a mniejszość w ogóle się nie liczy?
    Naprawdę to lekka przesada.

  15. zybedeusz mówi:

    wilniuk: ale z tego, co się orientuję, to w Polsce na Sejneńszczyźnie chyba tak właśnie jest.

  16. andrzej mówi:

    wilniuk , Litwa dla Litwinów , tak ? Czy my Polacy nie mieszkamy u siebie ? Czy to przyjechaliśmy masowo na te ziemie , czy Litwini ? Jak chcą mieszkać na Wileńszczyźnie , to niech uczą się polskiego . Litewski język jako jedyny państwowy to jest dyskryminacja miejscowej ludności i pogwałcenie praw obywatelskich . Co jest ważniejsze żywy człowiek , który tu zamieszkuje od wieków , czy legenda o wilku żelaznym ? Zresztą możliwie , że ten wilk wcale nie umiał wyć po litewsku , tylko po białorusku . Każdy kamień , każdy stary grób mowi o tym , że Litwini są tu narodem napływowym , dostali władzę w swoje ręce i nie liczą się miejscową ludnością .

  17. tomasz mówi:

    Mnie natomiast bardzo zaciekawiły ubolewania Ponasa Lapinskasa nad „brakiem dobrej woli” ze strony polskiej. Już to Andrzej poruszył ale rozwinę. Są takie sprawy które naprawdę nie wymagają żadnych wielkich zabiegów czy starań. Mimo to nie udaje się ich rozwiązać przez LATA całe.
    – Niech mi ktoś wytłumaczy co „ubędzie” Litwinowi Lanpiskasowi jeśli ktoś inny będzie miał wpisane w dokumenty „Łapiński”? No co?
    – Co „ubędzie” Litwinowi Lapinskasowi jeśli na ulicach w Niemenczynie będą tabliczki o treści: „Vilniaus gt., ul.Wileńska”? No co?
    – Dlaczego restauracja nie może się nazywać „Pan Tadeusz” a sklep może się nazywać „Wrangler & Lee”? No dlaczego?
    – Dlaczego dostaje się mandat za tabliczkę na autobusie o treści „Vilnius – Nemenczyne; Wilno-Niemenczyn”? A za wielki napis na boku autobusu o treści „Rheine Reissen” nie? No dlaczego?

    Można by takich pytań postawić więcej. Jak na nie Ponas Lapinskas da odpowiedź wtedy możemy zacząć rozmawiać o „dobrej woli”. Bo „do tanga trzeba dwojga”….

  18. Andrzej mówi:

    Do wilniuk nie wyraziłem się precyzyjnie nie chodziło mi o dyskryminowanie kogokolwiek ale o stworzenie w miejszcowościach o ludności litewskiej litewskojęzycznych klas w szkołach polskich. a nie tworzenie obok konkurencyjnych szkół. Przeciesz w jednym budynku mogą być klasy z jedenym i drugim językiem nauczania

  19. andrzej mówi:

    Nie ma mowy o tym , aby Litwini w miejscowościach , gdzie są mniejszością nie mieli prawa do nauczania się w języku ojczystym , ale skoro tu przyjechali , a wiedzieli dokąd jadą , to nie muszą na gwałt mieć własną szkołę pod bokiem tylko dla tego , że są Litwinami . Nie widzę w tym nic strasznego , aby pofatygowali się do odległej litewskiej , lub zaczęli się uczyć w polskiej . Znając nasze realia , to taki stan rzeczy wywołał by antypolską histerię , że Polacy krzywdzą Litwinów na ich własnej ziemi .

  20. Agatka mówi:

    Andrzej:ja już dawno stwierdziłam,że kto z wilniukiem dyskutuje to sam sobie szkodzi(jest jeszcze taki drugi,na bukwu „t”).Np.w ub.roku głośna była sprawa prelekcji pracowników IPN w szkołach Wileńszczyzny dot.inwazji sowieckiej 1939.Można było(z obrzydzeniem)zauważyć jak wilniuczek(dla ścisłości również niejaki senbuvisek) pił sobie z dziubków z różnymi takimi Vidokami i Senasami.Jak się oburzali,jak się wspierali.Ponownie,po raz kolejny,odkrywa swoje prawdziwe oblicze.Oblicze konia trojańskiego.Pod którymś z art.Tomek z W-wy pisz jak to jest super w Szwajcarii.Tak Tomku ale nie zaznaczyłeś,iż obowiązuje rozgraniczenie terytorialne.W kantonie francusko-języcznym nie ma szkół z jęz.niem. a jęz.niem. jest nauczany jako obcy(ewent.rozszerzony) i vice-versa.Uczeń z rodziny niem. MUSI uczęszczać do szkoły z jęz.franc.Na Wileńszczyźnie przybysze(żeby nie powiedzieć przybłędy)jeśli chcą tam mieszkać powinni uczęszczać do szkół większości.Do szkół z polskim językiem wykładowym.

  21. wilniuk mówi:

    Do Andrzej:
    Widocznie nieprecyzyjnie wyraziłeś się pisząc, że tam, gdzie jest 80 proc. ludności polskiej, nauczanie ma się odbywać tylko po polsku. I właśnie z tym się nie zgadzam. Bez względu na to, czy po białorusku, czy po litewsku wył niegdyś żelazny wilk, dziś mieszkają tu ludzie, którzy się uważają za Polaków, Litwinów, Rosjan, Żydów i in.(notabene , w Wilnie jest szkoła żydowska) I wszyscy powinni mieć takie same prawa, bez względu na to, czy są mniejszością, czy większością. Inna sprawa, że w wypadku mniejszości jest to z różnych względów ( często w grę wchodzi zła wola) nieraz trudne.
    Przykro mi, że imputujesz mi to, czego nie powiedziałem. Mianowicie, że Litwa jest dla Litwinów. Przecież wyraźnie pisałem, że z innymi postulatami Twoimi zgadzam się. Poza tym chodzi mi o to, że Litwa powinna być jednakowo sprawiedliwa dla wszystkich. I o tym pisałem.
    Jeśli my chcemy, żeby nasze dzieci uczyły się w języku ojczystym, to jakie prawo mamy żądać, by dzieci Litwinów nie mogły się uczyć w swoim języku ojczystym?

  22. tomasz mówi:

    do andrzej 19: „Nie widzę w tym nic strasznego , aby pofatygowali się do odległej litewskiej , lub zaczęli się uczyć w polskiej.”
    Na jedna chora sytuację chcesz odpowiedzieć drugą chorą. Bez sensu.
    Andrzej 18 gada z sensem. W szkole polskiej mogą przecież być klasy z litewskim językiem nauczania tam gdzie Litwini stanowią mniejszość. Co w tym złego?

    do Agatka: Taka nowa forma „tolerancji”. Litwini „muszą” i koniec. Bo „przybłędy”. Właśnie tacy „obrońcy” dostarczają argumentów Lapinskasom, Songailom i innym. No ale jak wiadomo głupota nie ma narodowości. 🙁

  23. andrzej mówi:

    Tomaszu , dla czego bez sensu ? Przecież nie mówię , że specjalnie działać na złość Litwinom . Niejednokrotnie czytałem w litewskiej prasie zarzuty , że w pewnych miejscowościach na Wileńszczyźnie są polskie szkoły , a Litwini są krzywdzeni w swoim kraju , bo do szkoły litewskiej mają daleko . Nie chodzi o to otwierać litewskie klasy , czy załatwić to w inny sposób , ale o samo nastawienie . Dla czego naród zwarcie zamieszkały w danym regionie nie może czuć się w swoim domu gospodarzem ? Przypuśćmy , że Polacy osiedlą się w podobnych ilościach , co Litwini na Wileńszczyźnie , to na pewno nawet marzyć nie będą mogli o polskiej szkole . Wiem , że na świecie są kraje , gdzie zwarcie zamieszkują mniejszości , czy wszędzie są tendencje do ich rozproszenia ? Przecież u nas przed laty była litewska krucjata na Wileńszczyznę , ściągano nauczycieli do litewskich szkół na ulgowych warunkach . Czy nie było by to normalnie skoro ktoś przyjeżdża , to musi uszanować gospodarza i nauczyć się jego języka ? U nas jest odwrotnie , gospodarz jest pozbawiany swoich praw , a przybysz twierdzi ,że jest gospodarzem .
    wilniuk , Andrzej i andrzej , to są różne osoby . Litwa , dla Litwinów – to nie było do ciebie , tylko w ten sposób określam sytuację , kiedy nie liczy się z innymi narodowościami , a Litwini chcą zaspokoić wszystkie swoje kaprysy , w tym wypadku wymaganie sobie wyjątkowych warunków tam , gdzie przybyli zaledwie przed kilkoma laty .

  24. andrzej mówi:

    wilniuk , kto tu żąda tego , aby dzieci litewskie nie mogły by uczyć się po litewsku ? Przecież w rejonie Wileńskim , Solecznickim było wiele miejscowości , gdzie nie było żadnych Litwinów ( piszę o czasach obecnych ) , jeżeli w okolicy była jedna malutka szkółka z polskim językiem wykładowym , a tu raptem ponajechało kilku osadników z odległych litewskich terenów , to trzeba im na gwałt budować szkołę , otwierać klasę , kiedy dawni uczniowie się ledwie mieszczą ? Czym chata bogata , zmieścimy się , ale przecież oni czuli się panami ich nie obchodziło są warunki , czy nie , zaraz wystąpili z żądaniami , roszczeniami i trąbili o tym że są krzywdzeni ze względów narodowościowych . Ja to rozumiem w ten sposób , skoro przyjechaliście do Polaków , to ich uszanujcie , czy na Litwie brakuje terenów , podobno nawet ziemie Wilńszczyzny są mało żyzne , to o co naprawdę tu chodzi ?

  25. Lubomir mówi:

    Oj Lapinskis, Lapinskis…Wiecie, rozumiecie…Z was taki Litwin jak z Suworovasa, Wlasovasa, Stalinasa i Molotovasa. Robicie politykę Kremlowi…Chciałoby się podsumować wypociny Anatolija Ł. Jedność polsko-litewska zawsze drażniła Moskwę i Berlin. Sianie zamętu pomiędzy tymi narodami było niejako działaniem profilaktycznym ze strony tych stolic.

  26. Jacek z Poznania mówi:

    Czy ten Pan Lapinskas to nie kuzyn polskiego byłego ministra zdrowia Łapińskiego? Ten nasz lewicowy krętacz został już jednak zdemaskowany i nawet komuszki go nie chca w swojej ekipie ?

  27. tomasz mówi:

    do andrzej: Bardzo mi przykro ale jeśli chce się czuć pełnoprawnym obywatelem danego kraju to trzeba za takowego uznać i innych. Zatem na Wileńszczyźnie obecnie u siebie są i Polacy i Litwini. Jeśli chcesz to zmienić to zacznij działać na rzecz niepodległości Wileńszczyzny oraz wygnania Litwinów z niej; i tyle. Będzie uczciwiej i jasno. Choć jeśli sądzisz że sytuację polskiej mniejszości na Litwie w obecnej sytuacji, to poprawi, to ja się z tobą nie zgodzę. 🙂

  28. andrzej mówi:

    Tomaszu , o czym ty mówisz ? Czy ty w ogóle potrafisz czytać ? Może przeczytaj jeszcze raz i dopiero wtedy pisz komentarz .

  29. tomasz mówi:

    do andrzej: W szkole twierdzili że potrafię.
    W takim razie wytłumacz mi co napisałeś „po prostemu” może skumam. Najlepiej w punktach.

    Widzę że już są i polscy ksenofobii od „prawidłowej” interpretacji i nazwisk i narodowości. 🙁

  30. Bronislaw mówi:

    moim zdaniem ten artykul to napad najlepsza obrona po rosyjsku mowi się napadienie luczszaja zaszczyta,im wstyd že w UE wylazi szydlo litewskie z worka juž 20lat,zaczyna kluc,jak to wychodzi za tarybu lietuwa možno bylo im robic cos więcej a teraz ogranicza się jakimsUE,nie dziwic się bo tak bylo.bo na zjazdach w Moskwie czasami pisali co litewskie deputaty wysuwali žeby bylo cos po litewsku tu,powstalo po litewsku i rosyjsku ulicy napisy ružne,teraz my znalezlismy na ich miejscu,tylko komu lžej dobic się swego,czy nam czy im bylo.na dyskusyja wypowiedzi w artykule A Lapinskasa szkoda czasu,to nie terazniejszosc a paranoja jakas,možliwie pod wybory zporządzona.

  31. andrzej mówi:

    Czy ktoś przypadkiem nie podszywa się pod forumowicza ” tomasz ” , bo po tym prawdziwym nie spodziewałem się pochopnych wniosków i ataku nie wiadomo z jakiej przyczyny . Jeśli wyraziłem się niedosyć jasno i ktoś ma wątpliwości , to powtarzam raz jeszcze : nie mam nic przeciwko szkołom litewskim i innym , nie chcę żadnej narodowości traktować w sposób gorszy czy lepszy . Czyli nie mam nic przeciwko szkołom , klasom litewskim na Wileńszczyźnie , tym bardziej nie zamierzam nikogo wyganiać . Protestuję tylko przeciwko takiej postawie , że Litwinom wolno wszystko , bo to terytorium nazywa się Litwa , Polacy muszą zadowolić się tym , co im raczą dać ci ” równiejsi ” obywatele . Przyjedzie jeden Litwin do wsi zamieszkałej wyłącznie przez Polaków , więc wszyscy muszą mówić po litewsku , jak ktoś zaproponuje mu nauczyć się polskiego , to tomasz27 , określi to jako próbę wygnania z danej miejscowości i krok ku niepodległości Wileńszczyzny .
    Chodzi mi wyłącznie o to , o czym napisała Agatka , czyli jak mają się sprawy w szwajcarskich kantonach . Może nawet nie koniecznie potrzeba wszystko uprawniać , wystarczy zwykła tolerancja , Litwinom trzeba po prostu uświadomić , że tu mieszkamy i należy nam się jakiś szacunek . Obecnie jest odwrotnie , Litwinom wbija się do głów , że tylko oni są najważniejsi , cała reszta nie ma nic do gadania i jeszcze mamy im być za to wdzięczni , że na niektore rzeczy mamy ich łaskawe przyzwolenie .

  32. Kmicic mówi:

    Bardzo dziękujemy Panu Łapińskiemu za przysługę dla Polaków na Litwie i innych mniejszości narodowych.I prosimy o więcej takich „europejskich”wypowiedzi 😀
    Na razie tylko ogólnie zauważę, że zdaniem wspomnianego Pana mniejszość litewska w Polsce(Puńskie) ma stworzone najlepsze warunki na świecie z wszystkich mniejszości, skoro my tylko chcemy tego samego(!)co Litwini w RP już mają.
    Dziwne, litewskie władze uporczywie jakoś nie chcą nam tych samych praw zapewnić 😀
    Dotyczy to również dzieci i rodziców Litwinów w RP, od których to zależy, w jakich językowych proporcjach ich dzieci będą kształcone.
    Polscy rodzice, wysyłający swoje pociechy do szkół polskich zgadzają się wyłącznie na nauczanie w jęz. litewskim języka litewskiego. Wszystkie pozostałe przedmioty mają być po polsku i basta.
    Żadne odgórne, przymusowe zastępowanie języka ojczystego – polskiego litewskim nie wchodzi w ogóle w rachubę. Decydującym podmiotem w tej sprawie są organizacje narodowe mniejszości, społeczności szkolne i RODZICE. Posługiwanie się słowem „integracja” w przypadku przymusowego wynaradawiania rdzennych mniejszości jest skandalicznym nadużyciem. Taki „kowieński” sposób na „integrację” służy jednemu , ANTYintegracji mniejszości polskiej z większością litewską i zrażaniu Polaków do litewskości w ogóle.
    Spróbujcie nas, drodzy Litwini, sobie zdobyć i przekonać do litewskości, to jedyna europejska droga.
    Dotychczasowe kilkunastoletnie antypolskie działania(również te ostatnie) tylko nam tą Litwę zochydzają i są jaskrawym przykładem odgórnego konfliktowania litewskiego społeczeństwa z polskim.Takie wypowiedzi po prostu nawołują do wzniecania waśni narodowościowych, co na Litwie jest karalne. Gdzie są litewskie rozmaite „etyczne” komisje ? Do pracy, pracujecie również za podatki Polaków.
    A porównanie sytuacji mniejszości w obydwu państwach , w skrótowej, przystępnej formie szybko dopracuję i nie omieszkam podać.Na razie prosimy o zajrzenie do Raportu Wspólnoty Polskiej.

  33. zybedeusz mówi:

    Kmicic: chociaż ogólnie się z ostatnim komentarzem zgadzam, to jednak po raz kolejny chciałbym Cię poprosić — nie „polonizuj” nazwisk Litwinów. Pojedyńcze takie wypadki można by uznać za jako taki żart, ale kiedy to się robi stale — niczym się nie różnimy od samych lituanizatorów, którzy to z nas w dokumentach robią różne poczwary. Nie ma sensu naśladowanie tej ich miałkiej i podłej postawy.

    Co się tyczy dyskusji na temat szkół litewskich na Wileńszczyźnie — oczywiście, niech sobie będą. Ale jest inna sprawa — czy dla dwóch Litwinów trzeba było koniecznie budować gigantyczne (całe Soleczniki by się w tym kompleksie gmachów zmieściły) Gimnazjum Tysiąclecia w Solecznikach za kilkadziesiąt milionów litów, z basenami, stadionami i czym tam jeszcze, finansowane i zarządzane bezpośrednio przez Ministerstwo Oświaty i Nauki Litwy? Przecież dla tej dwójki uczniów można by stworzyć odpowiednią klasę w istniejącej polskiej szkole w Solecznikach. Identyczne przypadki mamy w kilkunastu innych miejscowościach Wileńszczyzny. Dlatego się zgadzam z andrzejem w tej kwestii.

  34. Kmicic mówi:

    Zybedeusz 15:
    Sprecyzuj, bo nie rozumiem. Powiat Sejneński w ogóle jest ewenementem w RP. Jest najmniejszym powiatem w Polsce 22 tys. Specjalnie, aby nie rozproszyć głosów wyborców litewskich. Przecież wystarczyło by go rozszerzyć (ma to wiele uzasadnień), aby tych 5 800 Litwinów stanowiło 3-5% ludności. Wystarczyło by zrobić to, co Litwini zrobili z Ejszyszkami lub Nowa Wilejką.

  35. Kmicic mówi:

    zybedeusz 34:
    Dobrze,jesteś rodowitym Wilniukiem i doceniam Twoją wileńską uprzejmość.
    Na potrzeby wydania papierowego zgadzam się na podaną przez Ciebie pisownię?(dotychczasowe posty).A od dzisiaj zlitewszczonych polskich nazwisk nie będę podawał w komentarzach w orginalnej pisowni.Poza oczywiście naszymi działaczami. .
    O oświacie, jak i w innych aspektach życia powinni decydować sami zainteresowani. Czyli Litwini o litewskich szkołach, Polacy o polskich. Przy czym , zgodnie ze standardami europejskimi i międzynarodowymi zobowiązaniami Litwy, to szkolnictwo mniejszości powinno być szczególnie przez państwo chronione i finansowane.
    Litewskie powiatówki, te powstałe na bazie kilku uczniów, i te budowane teraz za ogromne pieniądze (np. w Mościszkach, ponad 90% Polaków i kilku Litwinów)już dawno powinny zostać przekazane szkolnictwu polskojęzycznemu, bo takie są prawdziwe oświatowe potrzeby,a dla kilku dzieci litewskich(o ile nie ma tam litewskich kompletów w „samorządówkach”) należy taki komplet stworzyć. I tego należy się domagać w instytucjach międzynarodowych,to jawna dyskryminacja polskiej oświaty na rzecz litewskiej.
    Przez domaganie się, rozumiem doprowadzenie do przejęcia tych kolonizacyjnych kombinatów, a nie wymianę korespondecji, z której nic nie wynika.Najwyższa pora na kontrolę unijną w tych szkołach, przy obecności polskich działaczy.

  36. zybedeusz mówi:

    Kmicic: słyszałem otóż, że w Puńsku bodajże zlikwidowano polską szkołę i polskie dzieci zmuszone są chodzić albo do litewskiej, albo do o wiele odleglejszej szkoły polskiej.

  37. Kmicic mówi:

    Pomiedzy Agatką :-), Tomaszem i Andrzejem:
    Szwajcaria rzeczywiście mogła by być świetnym wzorem dla wielonarodowej i wielojęzykowej Litwy. A może zamiast o „poszkodowanych” litewskich dzieciach dysponujących i czysto litewskimi, i łączonymi szkołami samorządowymi, i kolonialnymi powiatówkami, zajmiemy się dostępnością do polskojęzycznych szkół i przedszkoli polskich dzieci z innych rejonów niż Wileński i Solecznicki np. Trocki ,Szyrwincki itd., gdzie polskim maluchom bardzo , bardzo daleko do najbliższej polskojęzycznej placówki(!) Czasem trzeba jechać do rejonu sąsiedniego, aby zachować dzieciom ich tożsamość narodową.Tymi problemami warto drodzy internauci się na poważnie zająć. Dlaczego np. w Jawniunach europejskie Państwo Litewskie nie buduje luksusowej polskojęzycznej powiatówki, korzystając z funduszy unijnych, w ramach ochrony polskiej mniejszości przed wynarodowieniem ?

  38. Kmicic mówi:

    To mów od razu.To przykra wiadomość dla polskich maluchów,ale jednocześnie rewelacja dla mediów.Sprawdzmy u zródła.

  39. tomasz mówi:

    do andrzej 31: Nie nikt się nie podszywa. Widocznie faktycznie wyraziłeś się co najmniej nie jasno.
    Dodam tylko ze nie wiem jak inaczej rozumieć to co napisałeś:
    „Nie widzę w tym nic strasznego , aby pofatygowali się do odległej litewskiej , lub zaczęli się uczyć w polskiej .” niż tak ja ja to zrozumiałem.

    do zybedeusz: W sprawie budowy takich szkół jak Solecznikach sporu nie ma. To jest bez sensu i trudno to traktować inaczej niż tak jest to odbierane przez Polaków na Litwie.

    do Kmicic: Co to znaczy „doprowadzenie do przejęcia tych kolonizacyjnych kombinatów”? Znowu cię ponosi?
    Problem polskich szkół w rejonach gdzie Polacy nie stanowią większości faktycznie wart jest uwagi.

  40. Kmicic mówi:

    Tomasz: Ponosi? nie rozumiem. Przecież te gmaszyska powinny spełniać rolę kształcenia dzieci miejscowej ludności i zostać przekazane(już dawno)po pierwsze- Samorządom, po drugie- zaistnieć dla tych nacji gdzie istnieją prawdziwe oświatowe potrzeby, po trzecie- wspierać zachowanie tożsamości przez zwarcie zamieszkujące mniejszości narodowe.
    Przy kosztach budowy i utrzymania tych litewskich piramid litewskości tłumaczenia o brakach środków na remonty i budowę polskich placówek oświatowych można włożyć między litewskie bajki i uznać za swiadome okłamywanie opinii publicznej.
    tomasz 39:
    „Problem polskich szkół w rejonach gdzie Polacy nie stanowią większości faktycznie wart jest uwagi.”
    Jest wart bardzo uważnej uwagi!!!!, po pierwsze ze względu na krzywdę czynioną polskim dzieciom i ich rodzicom, po drugie- jako argument przy analizach porównawczyc. Dopiero takie porównania odsłaniają całą prawdę.Porównajmy sytucję 22% Litwinów w Rejonie Wileńskim z sytucją Polaków i ich dzieci w rej. Szyrwinckim, gdzie są miejscowości gdzie ludność polska jest najliczniejszą narodowością, a nie ma tam polskiego przedszkola i szkoły, a są oczywiście litewskie(!)

  41. andrzej mówi:

    Tomaszu ,zybedeusz jakoś zrozumiał mnie poprawnie . No właśnie , co w tym złego ? Jak nie ma w danej miejscowości szkoły litewskiej , to ma być na gwałt zbudowana , albo polskie dzieci wycieśnione , bo narodowość litewska ma szczególne prawa ? Przecież nie wszędzie były warunki , aby utworzyć nowe litewskie klasy i to dla kilku przybyłych . Więc dojeżdżanie , czy możliwość uczenia się w polskiej szkole jest dyskryminacją ? Jak czegoś nie rozumiesz to zapytaj i nie wyskakuj z obraźliwymi komentarzami .

  42. Znad Solczy mówi:

    Zybedeuszu, nie gorączkuj tak z nazwiskami. Polacy muszą konsekwentnie wszystko robić na zasadach parytetu, jeśli ktoś ma nazwisko Borowik, a Litwini wpisują mu Baravykas, albo wymyślili formę taką, że dodają -as, to dlaczego Polacy nie maj takiego prawa. Dlaczego na posągu Puszkina jest napisane Puškinas, na pomniku Mickiewicza-Mickevičius, dlaczego nam nie wymyslić takiej formy. Przecież dzisiejsze nazwiska litewskie to są w swojej większości nazwiska nowe, powstałe w wyniku ustawy Seimasu z 1921 roku. Do tego okresu po litewsku brzmiące nazwiska spotykały się sporadycznie. Tenże Basanavičius podpisywał się Бассанович, а później Basanowicz. Biskup Valančius wasnoręcznie podpisywał się Wołonczewski, późnie litwomani mianowali go Volončiauskis, aż przeszli ewolucję do Valančius. Nazwiska na Litwie powstawały za czasów polskiego urzędowania i polskiej kancelarii. Myślę, że klin klinem się wybija i warto powrócić do korzeni, a wówczas się okaże, że większość nazwisk litewskich-wynik fantazji. Prezydent Litwy przedwojennej Grinius, na pytanie, dlaczego on zmienił nazwisko z Gryniewicz na Grinius, odpowiedział „Kadangi kaime mus visada Griniais vadindavo”, taki oto „żelazny” argument.A przecież jego przodkiem był niejaki Hryń(Hrynia-Hryszka, stąd Hryniewicz, Hryszkiewicz). Litewskie(nie żmudzkie-lietuvisskie) imiona stanowią trzon(Mićka-Mickiewicz, Sieńka-Sienkiewicz, Stańko-Staś-Stankiewicz, Taras-Tarasiewicz etc).Przykłady możemy mnożyć, ale może by pokazać Litwinom, jak to nieprzyjemnie, gdy działa oficialna lituanizacyjna maszyna. Ale proszę zauważyć, jeżeli hidraulik o nazwisku lub dozorca o nazwisku Mickiewicz, to lietuvisy nazywają go Mickevič bez żadnych problemów, natomiast gdy znany poeta, to już obowiązkowo Mickevičius. Ja nie widzę nic złego, by bawić się głupio, ale bardzo w unisono z litewską mentalnością. Przyjechała Pani Prezydent Grzybowska, Premier Kubilicki, Marszałek Sejmu Dzieguciowa, były prezydent Adamkiewicz. A gdy wywalą gały ze zdziwienia, powiedzieć, no tak przecież po polsku mówimy, wy po swojemu zlitewszczacie, my poswojemu polszczymy. A jeszcze jeśli sprawdzić oryginały nazwisk z metryk 18-19 wieków, to się okaże, że Polacy wcale nie wymyslają czegoś nowego, w odróżnieniu od braci Lietuvisów

  43. zybedeusz mówi:

    Znad Solczy: czym innym jest prawda historyczna (o tą trzeba dbać i ją propagować), a czym innym to, jak nosiciele nazwisk sobie życzą, by były pisane. Bo ja akurat myślę, że przekręcanie imiona czy nazwiska jest brakiem szacunku — i jest brakiem szacunku niezależnie od tego, czy Litwin napisze „Znad Šalči”, czy też gdy Znad Solczy napisze „Dalia Grzybowska”. I nawet nie chodzi o brak szacunku do osoby — bo, bądźmy sczerzy, osobnicy pokroju Garšvy, Zinkevičiusa, Songaily, Kupčinskasa, Landsbergisa czy Jurkevičiusa na żaden szacunek nie zasługują — tylko o szacunek do kwestii pisowni nazwisk właśnie. Dlatego właśnie te wszystkie „Kupczyńskie”, „Grzybowskie”, „Adamkiewicze” et consortes mnie tak drażnią.

    Przy czym, podkreślam, o prawdzie historycznej i historii tych nazwisk mówić jak najbardziej trzeba. Ale też to trzeba robić na pewnym poziomie. Bo, moim zdaniem, przekręcanie czyjegoś nazwiska „ot tak, bo można”, prezentuje poziom uczniów klas początkowych — a na takim poziomie za argument może robić i pociągnięcie za warkocz lub zadarcie spódniczki, więc wolałbym go unikać.

  44. Anonim mówi:

    Znad Solczy: Brawo!!!Właśnie tak,klina klinem i nie wolno popuścić nawet na milimetr.Nie może być tak,iż do mej rodzinnej miejscowości przybywa ktoś,niech ich będzie nawet 2 czy 3.Przywłaszcza sobie ziemię moich ojców,stawia z moich podatków przedszkole,szkołę i w taki czy inny sposób przymusza mnie i moje dzieci do nauki w obcym mi języku.Jakim prawem zajmuje moje miejsce,miejsce gospodarza.Prawem złodzieja i pasera?A faryzeusze i pożyteczni idioci tudzież inni enkawudziści co to jedynie potrafią rżnąć Bronka,pisać obraźliwe komentarze,jątrzyć na wszelkie możliwe sposoby niech sobie wracają ze swoimi mocodawcami pod Memel czy z powrotem na Wzgórza Golan.Wolna droga.Fora ze dwora.

  45. andrzej mówi:

    Zniekształcanie litewskich nazwisk , to strzał do własnej bramki . Nie obniżajmy poziomu dyskusji do pojedynku na pyski . Polacy też zniekształcają np. Jerzy Waszyngton . Nie zapominajmy o co na prawdę chodzi . Nazywajmy wszystko każdy według własnych tradycji , ale Litwini te zniekształcenia wpisują do dokumentów , u nich George Washington , był by albo Jurgis Vašingtonas , albo Džordžas , u Polaków tak , jak właściciel sobie zażyczy . W tym jest cała różnica .
    Jeżeli Jonas Basanavicius na prawdę nazywał się inaczej , mamy na to dowody i to nazwisko demaskuje go jako działacza , to mówmy o tym , ale samo zniekształcanie nazwiska nasze argumenty po prostu ośmiesza .

  46. andrzej mówi:

    Co ja widzę ? Anonim ? A może Vidoq ? Szukasz prowokacji ? Ale jesteś zbyt prymitywny , chyba urwałeś się z DELFI ? 🙂

  47. piast mówi:

    Pan A.Lapinskas leje łzy krolodyle jacy to Polacy sa niedobrzy….. bo sie skarżą na rażące naruszanie praw mniejszości ludności polskiej na Litvie. Panie Lapinskas musi Pan wiedziec że nie mieszka Pan w XIX wiecznej carskiej Rosji lub w Azji gdzie siła i terror mocniejszego decyduje o wszystkim.Mieszka Pan w Państwie dwukrotnie wywalczyło niepodległośc -Republika Litevska tylko na skutek dwukrotnych zrywów i zwycięstw Polakow: Pierwsze w 1920 roku -pokonanie bolszewików przez Piłsudzkiego notabene Litvina / 20 lat oddechu dla Polski i Litvy/ i drugi zryw to Solidarność który to ruch skutecznie i bez żadnej wojny rozmył sowietski komunizm . W tej sytuacji gdy PL i RL są członkami UE niedopuszczalne jest przesladowanie i ograniczanie praw mniejszości przez wiekszość co ma miejsce na Litvie. Każde zagranie litevskie majace na celu ograniczenie praw Polaków nie ujdzie naszej uwadze i wszystkie zobowiazanie miedzynarodowe dotyczące praw tej ludności będą wyegzekwowane.

  48. ustawa o prawach autorskich mówi:

    Pod każdym artykułem w Delfi.lt są poniższe oświadczenie:
    Griežtai draudžiama DELFI paskelbtą informaciją panaudoti kitose interneto svetainėse, tradicinėse žiniasklaidos priemonėse ar kitur arba platinti mūsų medžiagą kuriuo nors pavidalu be sutikimo, o jei sutikimas gautas, būtina nurodyti DELFI kaip šaltinį.

    Czy KW dostał zgodę Delfi.lt na zamieszczenie tłumaczenia artykułu, opublikowanego na Delfi?

  49. Astoria mówi:

    Autor wydaje się argumentować, że prawa Polaków na Litwie są przestrzegane w sprawach najważniejszych, z czego powinni być zadowoleni, wdzięczni Litwie i przestać narzekać na sprawy nieważne. To jest bardzo niecelny argument. Polacy nie negują, że mają prawa obywatelskie, wyborcze, mogą wydawać gazety, posyłać dzieci do polskich szkół i nie narzekają na prześladowanie w pracy. Ale co w tym nadzwyczajnego w normalnym demokratycznym państwie? Dlaczego mieliby za to być wdzięczni państwu, które jest ich państwem i ma obowiązek im to zapewnić? Autor nie raczył nawet ustosunkować się do takich „nieważnych” spraw, jak zmuszanie Polaków do pisania nazwisk po litewsku, jak nakładanie kar sądowych za używanie nazewnictwa polskiego w Rejonie Wileńskim na ulicach i w komunikacji busowej, jak ciągle manifestowane poczucie zagrożenia polskiego szkolnictwa, czy niesprawiedliwy, faworyzujący Litwinów rozdział ziemi. Dla niego mogą to być sprawy nieważne, nawet wyimaginowane, ale ewidentnie są one ważne dla Polaków, skoro od dwóch dekad o tym trąbią, a państwo litewskie ich ignoruje. Nic dziwnego, że szukają sprawiedliwości poza Litwą. Prywatnie nie sądzę, by była to skuteczna droga, ale im się wcale nie dziwię. To trochę tak, jakby autor przyjechał do Solecznik i wdał się w taki oto dialog z miejscowym Polakiem:

    Lapinskas: Ma pan demokrację, a pan narzeka.

    Polak: No bo mnie sąd każe zdjąć tabliczkę z polską nazwą ulicy, podrożał autobus, bo przewoźnika karzą grzywną za napis nie tylko po litewsku, chodziaż na lotnisku w Wilnie też napisy nielitewskie są, i muszę się pisać po litewsku, i chcą przenieść szkołę do Kłajpedy, bo ma za mało uczniów.

    Lapinskas: Ale ma pan demokrację, może pan głosować na AWPL, czytać polską gazetę, a takiego szkolnictwa jak tutaj nie ma nawet na Białorusi.

    Polak: Ale mnie chodzi o to, co powiedziałem.

    Lapinskas: Ale ma pan demokrację, to po co pan narzeka?

    Polak: To co z tymi karami dla busów?

    Lapinskas: Ma pan demokrację i to jest najważniejsze. Dlaczego pan tego nie może zrozumieć?

    To niestety nie jest dialog rodem z państwa demokratycznego, szanującego odczucia i opinie swoich obywateli i starającego się rozwiązywać ich problemy. Przez to, że Pan Lapinskas umniejszy lub zignoruje problemy Polaków na Litwie, one nie znikną. Bo są autentyczne, są rzeczywiste. A jeśli są mało istotne, jak sugeruje, to w czym problem, żeby je jak najszybciej rozwiązać i mieć z nimi święty spokój. Czego autor broni? Konieczności dalszego pisania nazwisk Polaków po litewsku? Konieczności dalszego nakładania kar sądowych za napis po polsku na busie?

  50. Albert mówi:

    pan Anatolijus Lapinskas czytuje KW, co często wspomina w swych „przemysleniach” na delfi. ciekawe, jaka będzie jego reakcja na ten przedruk i komentarze? jak celnie zauwazyl marek, autor zyje w swej mitologii, gdzie nie ma miejsca na rozumną logikę. chcialbym, by autor ustosunkowal się na post tomasza Nr. 17 z punktu widzenia litewskiej mitologii nt. pojęcia panstwa, panstwowosci, demokracji, praw mniejszosci narodowych…

  51. pruss mówi:

    artykul napisamy dla ciemogrodu przez aparatczyka ze stare szkoly glupiej i nierzeczowej propagandy czyli dla tych co nie znaja na biezaco tej problematyki i skierowany jest do przecietnego Litwina pewnie po to aby wywolac i poglebic juz istniejace antagonizmy narodowe.Tylko komu to potrzebne?Pewnie dla rzadzacych aby odwrocic uwage od grozacej Litwie fali strajkow i rosnacemu niezadowoleniu spolecznemu.Beznadziejnosc artykulu wykazali inni internauci wiec sie bede powtarzal

  52. stasys mówi:

    „autor zyje w swej mitologi”

    Czy Pułtusk, 23-27 07 1995 – tez mitologia?

  53. Albert mówi:

    no nie. jeszcze raz przeczytalem artykul w papierowym KW. pierwszy akapit to jest skandal, prymitywne chamstwo. autor nawet nie stara się o pozory do ukrycia swego antypolonizmu. z takimi się nie da dyskutowac.
    stasiu: Pultusk to nie mit. naprawdę w porownaniu z innymi krajami szkolnictwo polskie na Litwie jest najlepsze. problem w tym, ze z jednej strony wladze Litwy publicznie to podkreslają, ale w tym samym czasie robią tez wszystko, by to zmienic, na niekorzysc. stąd caly ten szum, robiony przez Polakow na Litwie – by ochronic stan obecny. chodzi o schizofreniczną postawę politykow litewskich, ktorzy jedno mowią, a drugie robią.
    artykul jest tendencyjny, autor, ktory niby chce dialogu, absolutnie go nie chce, nawet nie probuje zrozumiec racji drugiej strony.

  54. czarek mówi:

    Przeczytalem artykol i wszystkie wpisy i …sa rzeczy ktorych nie rozumie . Dlatego tez pytam :
    ¿ Kim jes p.Lipiskas ze zwrocil az taka uwage i jest publikowany w Kurierze ?
    ¿Co orginalnego wnosi jego artykol do tematu ,cos co nie bylo juz powiedziane przez innych nacjonalistow ?
    ¿Co nowego moga dodac czytelnicy do dyskusji ?

  55. andrzej mówi:

    Niebardzo można porównywać z innymi krajami , bo tam mieszkają emigranci , albo jakieś drobne skupiska . Polacy na Litwie mieszkają u siebie i to skandal , że stale musimy niepokoić się o losy szkolnictwa chociaż należy polski język uznać jako drugi państwowy na terenie Wilna i okolic , bo w wielu miejscach stanowimy nawet większość . Stan obecny to jest pogwałcenie praw człowieka , obywatela .

  56. Kmicic mówi:

    Po prostu wprowadzenie pełnej symetrii w prawach mniejszości w obu krajach dopiero uciszy takich tanich kłamczuchów liczących na naiwność czytelnika. Czyli na Litwie ma być jak w RP i Czechach:wystarcza 10-20% ludności:język pomocniczy w urzędach, środowiska narodowe, szkolne i rodzice decydują o wprowadzaniu lub niewprowadzaniu jęz.większości do szkół i o innych zmianach,napisy dwujęzyczne na koszt państwa,okręgi wyborcze korzystne dla wyborców i kandydatów mniejszości, pełny zwrot ziemi lub jej rynkowej wartości-wyrównanie wszelkich strat, egzamin maturalny obowiązkowy z jęz. ojczystego,proporcjonalne(X 40)dotowanie polskich mediów,polskie podręczniki dopuszczone do nauczania, dotowanie,zniesienie progu wyborczego itd, itd, itd. I nic o nas bez nas, a już absolutnie nic wbrew nam.

  57. stasys mówi:

    „Zgromadzenie Parlamentarne przyjęło Rekomendację Nr. 1339 w sprawie Litwy, w której m. in. odnotowano, że różne reformy administracyjne są przeprowadzane według programów Rady Europy, a prawo używania języków mniejszości narodowych jest zapewnione prawnie zgodnie z założeniami Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, a sprawy mniejszości są rozstrzygane na zasadach wzajemnego kompromisu”.

  58. tomasz mówi:

    do andrzej: Aby nie kontynuować tego jałowego sporu. Bo faktycznie bardzo możliwe że się nie zrozumieliśmy.
    Ja uważam tak:

    Jeśli w jakiejś wiosce jest kilkoro dzieci litewskich to budowanie tam oddzielnej szkoły dla nich jest bez sensu. Powinno się zorganizowac dowóz tych dzieci do POBLISKIEJ szkoły litewskiej. A jeśli takiej nie ma to stworzyć klasy litewskie w polskiej szkole.

    Jeśli się pod tym podpisujesz to sporu nie ma i fatycznie zaszło nieporozumienie.

  59. tomasz mówi:

    do Kmicic 40: Dzieci litewskie i ich rodzice także są „miejscową ludnością”. Do odbierania szkół Litwinom i przekazywania ich Polakom mam taki sam stosunek jak do odbierania szkół Polakom i przekazywania ich Litwinom. Negatywny stosunek.
    Co do ekonomiki i tak dalej. Mnie akurat dziwi nurt dążący nawet do powiększania liczby polskich szkół. Moim zdaniem jedynie w Wilnie ma to sens. Sytuacja demograficzna na Litwie jest taka a nie inna. Dzieci jest po prostu mało. Dotyczy to także Polaków. W bardzo podobnym budynku (chodzi o kubaturę i lata budowy) w polskiej szkole na Litwie uczy się 20 – dzieci. W prawie takim samym w Warszawie uczy się ponad 700 dzieci. Wiem że powileńska wieś to nie Warszawa. Wiem że Litwa to nie Polska. Mimo to uważam że rozbieżności są zbyt duże. Utrzymanie takich maleńkich szkół musi być koszmarnie drogie. Gdyby je trochę skomasować to moze by się znalzło na kolenie w Polsce, pomoce naukowe itd. To także warto brać pod uwagę.

    Co do polskich szkół w innych rejonach.
    Jeśli chcesz to mogę napisać że wymaga to: GIGANTYCZEJ UWAGI!!!!!! 🙂

  60. tomasz mówi:

    Co do pisowni tutaj litewskich nazwisk to zgadzam się z zybedueszem i andrzejem.

    do Astoria 49: Zgadzam się.

    do Albert: Dokładnie tak.

    Popieram też Kmicica 56.

    do stasys 57: No i teraz to samo Zgromadzenie ponownie zajmie się tymi sprawami. Trudno. 🙂

  61. stasys mówi:

    Panowie, poprosze choc jeden (najmocniejszy) fakt rzekomej dyskryminacji Polakow na Litwie.

  62. tomasz mówi:

    do stasys: Nie wiem czy są one „najmocniejsze” ale kilka znajdziesz w poście nr 17. Jak się ustosunkujesz to pogadamy czy dyskryminacja jest „rzekoma” czy jednak niekoniecznie?

  63. stasys mówi:

    To nie dyskryminacja.
    Dwujezyczne tabliczki „Vilniaus gt., ul.Wileńska” czy „Wilno-Niemenczyn“ na Litwie są simbolami okupacji.
    „Wrangler & Lee” – to znak towarowy, a nie nazwa. „Rheine Reissen” – tez.
    „Łapiński” – to popularne nazwisko. Jakie problemy?

  64. Albert mówi:

    stasiui: powiedz moim sp. dziadkom, ktorzy pod Wilnem zyli od „samego początku”, ze byli okupantami Litwy. po prostu puknęliby się w czolo. okres międzywojenny byl najszczęsliwszym okresem w ich zyciu.
    przykro, ale twoj ostatni post zdradza, ze tez zyjesz mitami.

  65. stasys mówi:

    Drogi Albercie,
    To symbol rosyjskiej okupacji, kiedy rosyjski jezyk stosowany zawsze i wszędzie byl symbolem okupacji.

  66. tomasz mówi:

    do stasys: Nie powiem czego ty jesteś „simbolem” bo to zabronione przez regulamin. Sądzę że to twój ostatni post jest najlepszym przykładem „dialogu” z wieloma Litwinami. 🙂

  67. Kmicic mówi:

    Czyli stasio nie zgadza się na te same prawa dla Polaków na Litwie,którymi dysponują Litwini w Polsce? Jak szkoda , a tak wszyscy na stasia liczyliśmy 😀

  68. czarek mówi:

    Skoro dla Litwinow nazwy jak „Wilno-Niemenczyn „to symbole okupacji to jak oni widza Polakow Wilenszczyzny ? Jako okupantow ktorych nie dalo sie jeszcze wybic ,wyrzucic zasymilowac ?Nacjonalizm to choroba ina Litwie ma rozmiar epidemi( jezeli wiekszosc Litwinow mysli jak Statys)
    ps: moje gratulacje dla milosnikow „kosza „na Litwie za zasluzone 3 miejsce na Mundialu.

  69. wb mówi:

    do stasys,
    drogowskaz WARSZAWA (po polsku), pod Kownem to w porządku, a za to samo pod Wilnem – kary! To nie dyskryminacja?

  70. stasys mówi:

    do wb

    Warszawa – Polska, a
    Nemenčinė – Litwa.

    Jezeli litewska nazwa – dyskrymincja, to pan – mistrz absurdu.

  71. zybedeusz mówi:

    To czemu w Polsce użycie napisu „Seinai” jest w porządku, a na Litwie „Niemenczyn” — to przestępstwo?

  72. elpopo mówi:

    Litewskie nazwy na Wileńszczyźnie dla Wilniuków są synonimem okupacji, bo to w tym momencie Wy jesteście okupantami. Pamiętaj, że istniało państwo Republika Środkowej Litwy i to Wy jesteście okupantami albo zaborcami wraz z Białorusią tego państwa.

  73. stasys mówi:

    Wysiedlenia Niemców po II wojnie światowej – nie przestępstwo?

  74. tomasz mówi:

    Agencja informacyjna DEBIL (Dobre Ewentualnie Beznadziejne Informacje Litewskie) donosi:

    Witamy.
    Informacje z kraju.

    Dzisiaj w godzinach porannych grupa ekstremistyczna spolonizowanych Litwinów dokonała ataku terrorystycznego. W centrum Wilna wywiesili wielki plakat z napisem po polsku: „W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie”. Ten bandycki napad spowodował uzasadnioną panikę. Dopiero około południa ewakuacja mieszkańców zaczęła przebiegać planowo. Około godz. 18.00 wyposażona w specjalistyczny sprzęt ekipa, usunęła transparent. Zostanie on jutro unicestwiony w specjalistycznym Ośrodku Atomowym w Ignalinie.
    Niestety nie obyło się bez ofiar. Piętnaście osób przeczytało napis i zostało przewiezionych do szpitala miejskiego w Wilnie. Łączymy się z jego dyrektorem, doktorem Gintarasem Levatyvasem:
    „Niestety stopień spolonizowania dwóch przywiezionych osób był już nieodwracalny. Nic nie mogliśmy zrobić. Cześć ich pamięci!
    Stopień spolonizowania pozostałej trzynastki jest znaczny ale stabilny. Trudno teraz wyrokować czy i jak szybko będzie możliwy ich powrót do zdrowego nacjonalizmu litewskiego.”
    Dziękujemy doktorze i trzymamy kciuki.
    Prokuratura zapewnia że schwytanie sprawców tego bandyckiego ataku jest kwestią czasu. Nieoficjalnie udało się nam dowiedzieć, że ślady prowadzą na ulicę Fujarkową, gdzie pod przykrywką warsztatu samochodowego; działa nielegalna wytwórnia szyldów z polskimi napisami.
    O dalszym rozwoju sytuacji będziemy informować.

    Ze świata.
    Europejska Agencja Badań Opinii Społecznej wywołała skandal dyplomatyczny. Przeprowadziła ona wśród respondentów krajów europejskich ankietę. Oto jej wyniki:
    Pytanie – Jak kojarzy ci się Litwa?
    a) Dobrze – 1% odpowiedzi
    b) Źle – 1 % odpowiedzi
    c) Nie mam zdania – 1% odpowiedzi.

    Pozostałe 97% odpowiedzi brzmiało: „A co to jest Litfa?”
    Nasza dyplomacja przy Parlamencie Europejskim już zareagowała. Przytaczamy wypowiedź prosefora Vytautasa Gruntbergisa:
    „Jest to kolejny przykład antylitewskiej działalności określonych kół inspirowanych z Warszawy. Wystarczy podać nazwisko dyrektora tej agencji – Pollock!
    Wpisuje się to w tak liczne na kartach naszej histroii, ataki polskie na nasz kraj. Jednak tak jak wtedy gdy rozbiliśmy polsko-krzyżacką koalicję pod Żalgirisem. Tak jak wygraliśmy bitwę o Wilno z koalicją polsko-soviecką w 1940 roku. Tak i tym razem damy odpór. Zwyciężymy! Jak mawiał nasz wielki rodak Jonas Paulas II – Nie lękajcie się!”
    Dziękujemy proseforowi za tę wzruszającą wypowiedź.

    Sport.
    Pod pretekstem rozgrywek pucharu UEFA, grupa piłkarzy i horda kibiców Legii Warszawa; usiłowała wtargnąć na stadion miejski w Kownie. Siły prewencji kowieńskiej policji wyparły przeciwników z miasta. Akcja zakończyła się sukcesem. Zdobyto na bandytach dwa szaliki i breloczek. Specjaliści twierdzą że odbudowa stadionu i centrum miasta zakończy się najpóźniej w roku 2015. Pełniący obecnie obowiązki szefa kowieńskiej policji, kapral Arunas Cykorunas, w związku z wakatami w policji ogłasza rekrutację:
    „Wszyscy chętni proszeni są o zgłoszenia osobiste. Liczba miejsc jest nieograniczona. W związku z chwilowymi trudnościami lokalowymi rekrutacja będzie prowadzona na parkingu przy dworcu głównym, na lewo od budki z kebabem. Przypominam że następne rozgrywki pucharu UEFA dopiero za rok.”
    My także zachęcamy do wstępowania w szergi dzielnych policjantów kowieńskich.

    Pogoda.
    Niestety w ciągu najbliższych dni metorolodzy zapowiadają deszcze, zamglenia oraz lokane przymrozki. Mamy także dobre wiadomości. Nad Polską spodziewane jest gradobicie i przynajmniej dwa cyklony.

    I tym optymistyycznym akcentem kończymy nasze wiadomości.
    Za uwagę dziękuje Ingrida Propagandiene.
    Do usłyszenia.

  75. elpopo mówi:

    rozpie*****ś mnie Tomku 🙂 🙂 🙂

  76. tomasz mówi:

    do elpopo: I śmiech niekiedy może być nauczką. 😉

  77. elpopo mówi:

    A do stasia.

    Wysiedlenia Niemców były niestety podjęte przez wielką trójkę na którejś z konferencji, niestety Polaków, ani Niemców nikt o zdanie nie pytał. Nie ukrywam, że wysiedlenia te były barbarzyńsko przeprowadzone. Ja, a i większość Polaków zapewne wolała by aby to Wilno i Lwów były w Polsce a nie Szczecin czy Wrocław.

  78. elpopo mówi:

    Do Tomka

    A może by to nagrać po litewsku z polskimi napisami i na youtube 🙂 Ale to już sprawa raczej dla Wilniuków mających duże poczucie humoru.

  79. tomasz mówi:

    do elpopo: Każdy kto się tego podejmie może liczyć na moją współpracę a nawet na przygotowanie całego cyklu.

  80. Kmicic mówi:

    Śmiech jest potężną bronią.
    Przed obchodami Wilnius-stolica (anty)kultury europejskiej, proponowałem zawiązanie grupy na wzór Pomarańczowej Alternatywy.
    Chętnie z Tomaszem wystąpię pod stosownymi transparentami np. na Gedymina 😀
    Tomaszu, kiedy?
    Ps.
    Drobna uwaga, poczucie humoru Wileńskich Polaków różni się od poczucia humoru Koroniarzy. Jestem za, ale tutaj trzeba brać pod uwagę poczucie godności ludności polskiej. Dowcip tak, ale ostrożnie z wygłupami.

  81. Kmicic mówi:

    Tomasz , Elpopo:
    dopisuję się Waszej radosno prześmiewczej paczki 😀

  82. tomasz mówi:

    do Kmicic: A nie boisz się że przyjdę pod kilkoma postaciami i zdominuję te grupę? 🙂
    Czy może już ci przeszło?
    Zastanowię się jak Polacy na Litwie będą tym zainteresowani.

  83. Kmicic mówi:

    Stasiu,to kiedy nareszcie doczekam się na wspólny wyjazd do Puńska i na Wileńszczyznę . Aby wszęęęęędzieeeeee, gdzie dwujęzycznych tablic jeszcze nie ma , powiesić je uroczyście.W Puńsku/Punskas już wiszą, ale może jeszcze gdzieś nie powiesili? A Soleczniki,Jawniuny,Troki,Landwarów,Wilno i kilkadziesiąt innych miejscowości? Kiedy jedziemy? Taka cudna pogoda , tracimy tylko czas na pogaduszki w komentarzach.
    Stasiu, dotrzymaj słowa, bądż słownym i uczciwym Litwinem 🙂

  84. Kmicic mówi:

    Tomasz:A im więcej Was bedzie , tym lepiej 🙂
    Jestem po prostu konsekwentny.
    Czekam na propozycję wspólnej akcji „Polskie napisy na ulicach Wilna”

  85. tomasz mówi:

    Kmicic: „Jakość nie ilość jest ważna”. 😉
    Jestem po prostu konsekwentny.
    No to czekaj.

  86. andrzej mówi:

    Litewska logika : autochtoni , to okupanci .
    Każdy normalny człowiek wie , że okupantem jest obcy .

  87. Kmicic mówi:

    Wobec tej samej od kilku lat ilości pierwszoklasistów w szkołach polskich(i to pomimo niekorzystnych zmian demograficznych na całej Litwie), to właśnie polskie szkolnictwo należało by w pierwszej kolejnosci rozwijać. A „powiatówki” powinny być przekazane demokratycznie wybranym samorządom i służyć zgodnie z autentycznymi potrzebami miejscowej ludności. Najczęściej jest tak, że mamy szkolnictwo „samorządowe” litewsko-polsko-rosyjskojęzyczne, ale żeby przebić się przez wysoki poziom nauczania powstają dodatkowo, finansowane bezposrednio z budfżetu LT, luksusowe kombinaty kolonizacyjne, gdzie jakiekolwiek limity kompletów klasowych w ogóle nie istnieją.
    Tomasz 59:
    dziwię się twojemu zdaniu?- przecież mowa o pustych ,i na siłę ,wielkimi kosztami budowanych i utrzymywanych „powiatówkach”.
    Co do Wilna, w jednym tylko polskim przedszkolu, brakuje miejsc dla 100 polskich dzieci. To wskazuje na ogólną tendencję i prawdziwe potrzeby.

  88. tomasz mówi:

    do Kmicic: Skąd te dane o takiej samej od kilku lat ilości pierwszoklasistów w polskich szkołach?
    Co mają do poziomu nauczania te szkoły powiatowe?

    Dziwić się jest rzeczą ludzką. No jasne. Przecież mowa jest o szkołach litewskich więc proste jak budowa cepa, jest że należy je przejąć. Pokojowo czy „zajazdem”?
    Co do Wilna to przecież pisałem że moim zdaniem tam potrzeby tworzenia nowych placówek, są.

  89. tomasz mówi:

    do Kmicic: A jeszcze jakbyś był uprzejmy powiedzieć: Na czym polega kolonizacyjna działalność owych „luksusowych kombinatów”?

  90. Kmicic mówi:

    do Tomasz 90:
    zapytaj się Zybedeusza, Wilno,Pana Klonowskiego i wielu wielu Wilniuków.Wydawało mi się, że „powiatówki”przerabiamy już od kilku lat. Sam się podpisywałeś po petycjami i na ten temat. Nie wiesz, naprawdę? To zajrzyj do Raportu Wspólnoty Polskiej,sięgnij do wypowiedzi Panów Talmonta,Narkiewicza,Mincewicza, Tomaszewskiego itd. na tym i innych zannych ci forum. Mnie już się znowu odechciało się do Ciebie odzywać..
    Zwracam uwagę na tytuł artykułu

  91. tomasz mówi:

    do Kmicic: Dziękuję za „wyczerpującą” odpowiedź na moje pytania. Nawet nie pytam pod jakimi petycjami na temat „powiatówek” się podpisywałem bo jakoś przypomnieć sobie nie mogę.
    Trudno jakoś będę musiał to przeżyć że nie chce ci się do mnie odzywać. 🙂

  92. tomasz mówi:

    Moje stanowisko w sprawie tych szkół powiatowych:

    To że są one tworzone, to że dla niewielkiej liczby uczniów, to że są dobrze wyposażone i nowoczesne (bo niby jakie maja być NOWE szkoły?) i dość drogie w utrzymaniu, to że nie podlegają pod lokalne samorządy; to wszystko wiem. Nie trzeba mnie też przekonywać jakie intencje kierowały tymi którzy je tworzyli. Problem polega jednak na tym że o „niecnych intencjach” to se można przy piwku pogwarzyć.
    Stawianie natomiast postulatów o likwidację/ przejęcie pod zarząd/polonizację tych szkół jest po prostu … głupie. Przykro mi ale nie potrafię inaczej tego nazwać. I co jeszcze? Może jeszcze postulat zakazu osiedlania się Litwinom w promieniu 100 km od Wilna? Do kogo można się zwrócić z takim postulatem? Chyba nie do UE? To już lepiej samemu wycofać się ze wszystkich wcześniejszych zażaleń tam składanych i powiedzieć że to był żarty takie.
    Nie spotkałem się jak dotąd z takimi postulatami formułowanymi prze polskie organizacje/samorządy/AWPL. I bardzo dobrze, że nie strzelają sobie w stopę.
    Moim zdaniem to trzeba uważanie przejrzeć przepisy na podstawie których te szkoły są budowane. Kto wie czy nie okaże się że na podstawie TYCHŻE SAMYCH przepisów nie będzie można się domagać budowy podobnych szkół na terenach gdzie ludność polska stanowi mniejszość a nie ma żadnej możliwości posyłania dzieci do polskich szkół? Od tego trzeba zacząć jak się to ustali to wtedy można kombinować co dalej. Wiem że najprostsze jest pokrzykiwanie w stylu „Bij Litwina! Bij!” tylko że i najmniej sensowne.
    A tu myśleć trzeba. Niestety….

  93. Kmicic mówi:

    ostatni raz Tomasz:
    Petycje, które podpisywałeś i współtworzyłeś, jak większość apeli z Litwy dotyczą stosowania podwójnych standardów(Pan Talmond mówił o potrójnych)w dotowaniu i prawach szkolnictwa na Wileńszczyżnie i w Wilnie..
    Myśl dalej, powodzenia , jeśli z tego myślenia cokolwiek wyniknie szczerze pogratuluję.
    Trzeba żądać przekazania tych ogromniastych szkół właściwym samorządom.Domagać się nie na Litwie, to bez sensu(już wielokrotnie o to proszono), ale tam gdzie można wyegzekwować zwykłą sprawiedliwość- w instytucjach europejskich.
    I do tego właśnie zachęcam polskich liderów. A szkoły kolonizacyjne budują się, aż się kurzy, nawet w niedzielę praca wre. Ale to nie dla szkolnictwa polskojęzycznego.A Ty myśl sobie dalej…

  94. tomasz mówi:

    Ło matko. OSTATNI RAZ.
    Aż boję się dalej czytać.
    No nic odwagi „tomasz” w końcu jesteś mężczyzną.

    To tak podpisywałem, natomiast o „powiatówkach” nic nie było. Na tej samej zasadzie możesz mnie uświadamiać że podpisywałem protesty przeciwko wyganianiu Romów z Francji. Bo jestem przeciwko podwójnym standartom. A nawet przeciwko mniejszym przydziałom kaszy z ONZ dla ludu Tutsi w Rwandzie.

    Co do myślenia. Mądrzejsi od ciebie i ode mnie też, twierdzili że myślenie ma przyszłość. Być może ty masz inne doświadczenia ale ja niejednokrotnie się przekonałem iż mieli rację, skubańce. Machanie kijem tylko czasem jest przydatne. Jak cię Azor sąsiadów chce dziabnąć w łydkę, na przykład.

    To sobie żądaj w instytucjach europejskich. Jeszcze nikt nikomu nie zabrania się wygłupiać.

    No i jak ci to zachęcanie idzie?
    Mam dla ciebie propozycję. Skoro myślenie tak cię mierzi to weź no kiedyś w nocy (najlepiej w niedzielę) podkradnij się na taką budowę. A potem….piachem w tryby betoniarki! A co. Niech mają. Nigdy cię nie zapomną. 🙂

  95. Kmicic mówi:

    Wracamy do tytułu artykułu i jego „treści”.
    Do redakcji:
    pewnie więcej, na podobnym poziomie, litewskich „mądrości”ukazuje sie w litewskojęzycznych mediach. Wilniuków to już nudzi, poza tym płaskie i miernej jakości.
    Ale publikowanie takich „kwiatków” w Macierzy może mieć dużą rolę w uświadamianiu czytelnikom (i politykom)z kim mamy do czynienia.

  96. Kmicic mówi:

    W ramach wspomnień:
    http://www.midas-press.org/NR/rdonlyres/D7F057A3-7B26-4D63-A50D-2BD5B1AFA665/0/1905DolomitenMIDASAppellandenStaatLitauen.pdf

    Od admina: naprawdę proszę o dodawanie do odnośników jakichś szerszych komentarzy — aby komentarz podpierał się linkiem, a nie link dwoma słowami do niego dodanymi. Internauci się mierżą, że to spam i tak dalej, a i dyskusji nie buduje wrzucanie wyrwanych z kontekstu odnośników.

  97. marek mówi:

    Oświata na poziomie szkół podstawowych i średnich powinna być domeną samorządów. Tworzenie szkół państwowych, konkurujących z tymi samorządowymi, pomijając już oczywiste tego powody, jest niecelowe. Rodzice powinni mieć wpływ na szkoły, a to w większym stopniu gwarantuje im samorząd.

  98. tomasz mówi:

    do marek: Słusznie. Brakuje jednak jednego elementu. Nie słyszałem o protestach rodziców dzieci z tych szkół państwowych i prośbach o przekazanie ich pod zarząd samorządów.

  99. marek mówi:

    tomasz
    O tym jacy to są rodzice, pisał swego czasu psv.

  100. Kmicic mówi:

    marku:
    zostaw obrońcę „ministerialnych powiatówek”, to bez sensu, podpuszcza Cię.
    może wrócmy do tematu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.