45
Jadwiga Sinkiewicz: Robię to, co lubię

Jadwiga Sinkiewicz

Przepiękna wiązanka orchidei, którą podarowali rodzice jej wychowanków, ustawiona na biurku, jest bodajże najcieplejszym wspomnieniem tej chwili, kiedy to ze wszystkich stron posypały się gratulacje — za zdobycie zaszczytnego tytułu „Polak Roku 2011”.

— Kiedy dowiedziałam się, że to właśnie ja z tej chlubnej czternastki, która była w plebiscycie czytelników „Kuriera Wileńskiego” — „Polak Roku 2011” — zebrałam największą liczbę głosów — nie mogłam uwierzyć! Bo, przecież byli ludzie bardziej znani niż ja, nauczycielka początkówki – mówi Jadwiga Sinkiewicz. — Gdyby mi ktoś inny o tym powiedział, a nie naczelny „Kuriera” – wzięłabym to za żart. Owszem, wielu ludzi, zanim trwał plebiscyt, mówiło, że swoje głosy oddadzą na moją kandydaturę, ale jednak to było ogromne zaskoczenie. Rozpłakałam się ze wzruszenia, bo taki tytuł — „Polak Roku” — to dla każdego Polaka chyba największa ocena. I ogromne zobowiązanie. A kiedy ochłonęłam, zaczęłam się zastanawiać: „Za jakie zasługi nadano mi tak wysoki tytuł?”.

Miejscem naszego spotkania jest szkoła „Santarvės” w Solecznikach, gdzie Gimnazjum J. Śniadeckiego wynajmuje kilka klas. We własnym lokalu się nie mieszczą. Cieszy to bardzo, gdyż liczba dzieci w początkówce nie maleje i rokrocznie jest kilka klas równoległych. A w tym roku mają aż trzy pierwsze klasy.

Pani Jadwiga ma klasę czwartą. Liczną, bo składającą się z aż 22 dzieci. Wesołych, a jednocześnie bardzo zdyscyplinowanych. I rozśpiewanych. Zresztą, jak może być inaczej, skoro ich pani całe życie śpiewa w miejscowym zespole „Solczanie”, który w roku przyszłym swoje ćwierćwiecze obchodzić będzie.

Zdjęcie pamiątkowe klasy czwartej ze swą panią Fot. Marian Paluszkiewicz

Ale zanim dzieciaki z wielkim przejęciem zaśpiewają nam piosenkę o rodzimych Solecznikach, gdzie to wszystko bliskie jest i swojskie — z panią Jadwigą przenosimy się do lat minionych.

Dzieciństwo Jadwigi, z domu Kozar, upłynęło we wsi Soboluny, które leżą na pograniczu rejonu solecznickiego. W rodzinie była czwórka dzieci – dwaj starsi bracia, ona i młodsza siostra.

Najpierw była szkoła ośmioletnia w Szorkojciach, po ukończeniu której Jadwiga wyjechała do stolicy i wstąpiła do Szkoły Pedagogicznej w Nowej Wilejce. W 1971 r. po jej ukończeniu podjęła się pracy w Małych Solecznikach, z którymi jej życie związane było przez 25 lat. Tu też poznała swego przyszłego męża, Henryka Sinkiewicza.

Ślub kościelny był w Narwiliszkach. Ale nie taki, jakiego by się chciało, bo po kryjomu. Jak mówi Jadwiga, pojechali do kościoła z samego rana, kiedy goście zaproszeni na wesele niby tylko cywilne jeszcze spali. Nie mogła się wtedy jako nauczycielka  afiszować, że ślub biorą w kościele. Ksiądz też doskonale to rozumiał. Miał nawet dwie księgi rejestracyjne. Jedną taką prawdziwą, a drugą, jak mówił, dla kontroli. Kontroli, która czasami tu się zjawiała, by wyłapać, czy ten albo inny człowiek w kościele dziecko nie chrzcił, czy też mszy świętej nie zamawiał.

Po ślubie młodzi początkowo mieszkali w wynajmowanym mieszkaniu, a po kilku miesiącach przenieśli się do własnego w Solecznikach, w którym pani Jadwiga mieszka do dziś.

Niestety, już sama. Mąż zmarł przed siedmiu laty. Nagle. W tym dniu wybierał się na ryby.

Z najbliższą rodziną podczas chrztu wnuczki Wiktorii (u dołu zdjęcia) w Niemczech Fot. z albumu rodzinnego

Dzieci — dwaj synowie, od dawna dorośli — własne rodziny założyli i z gniazda domowego wyfrunęli. Starszy — 37-letni Władysław w Niemczech mieszka. Tam studiował i tam rodzinę założył. Młodszy o siedem lat Edward z rodziną do Solecznik często przyjeżdża, by mamę odwiedzić, z kolegami się spotkać. Planuje w najbliższej przyszłości tu się przenieść.

Ale nie ma święta, by razem wszyscy nie byli. Co prawda, ostatnia wigilia była wyjątkowa, po raz pierwszy od lat 12 Władysław z rodziną nie mógł przyjechać. Obowiązki służbowe go zatrzymały. Jednak mama jest pewna, że jak tylko synowie wolny czas wykroją, to do rodzinnych stron jak te ptaki przylecą.

Czy nie jest jej smutno samej? Aż się dziwi memu pytaniu.

„Nigdy nie byłam i nie jestem sama, zawsze mam obok siebie dzieci, które uczę, znajomych, przyjaciół i bardzo dużo obowiązków!”.

Jak Jadwiga siebie pamięta, zawsze była energiczna i wszystkiego jej się chciało: i działalności społecznej, i udziału w „Solczanach”, gdzie między innymi prowadzi też konferansjerkę.

W 1983 roku zaocznie ukończyła wydział polonistyki Wileńskiego Instytutu Pedagogicznego.

— Kiedy pracowałam w Małych Solecznikach, to zakres mojej działalności był mniejszy. Ale od kiedy pracuję w Gimnazjum im. J. Śniadeckiego, to i pracy mi przybyło. Pełniłam obowiązki prezesa „Macierzy Szkolnej” w gimnazjum, potem wybrana zostałam na prezesa rejonowego oddziału „Macierzy Szkolnej”, no i drugą już kadencję jestem radną samorządu rejonu solecznickiego — mówi Jadwiga Sinkiewicz.

Jak za chwilę się dowiem, początkowo bardzo się bała, że ją na listę wyborczą zgłoszono. Teraz się przyzwyczaiła, że czasami ktoś ją zatrzyma na ulicy i poprosi o jakąś radę, pomoc. Podczas pierwszej kadencji pracowała w komitecie ds. oświaty, teraz jest w budżetowym.

Ale najwięcej jej wieloletnie pedagogiczne doświadczenie pomocne jest w „Macierzy Szkolnej”, szczególnie w ostatnich latach, kiedy to tyle spraw związanych jest z kontrowersyjną Ustawą o Oświacie.

Jest to niepełny wykaz działalności naszej laureatki plebiscytu, która także bardzo aktywnie się udziela w Uniwersytecie Trzeciego Wieku, należy do Koła Kulturalno-Oświatowego.

Ale bez wątpienia jej codzienny dzień skupiony jest najwięcej na szkole, dzieciach, których stara się nie tylko nauczyć przedmiotów podstawowych, ale też zaszczepić miłość do języka rodzinnego, ziemi ojczystej, folkloru.

A już jak mowa o tym, to dwa razy woziła swoje maluchy do Polski, by zobaczyły choć cząstkę Macierzy, by ją pokochały tak jak swoją ziemię, na której się urodziły.

— Dla większości dzieciaków był to pierwszy wyjazd do Polski. Byliśmy nie tylko w Łomży, ale też w Warszawie – wspomina nauczycielka.

Tu, na miejscu, klasa też się nie nudzi. Bo oto przed Bożym Narodzeniem klasa odwiedziła Dom Starców w Czużakampiach, tam dała koncert, przygotowała dla seniorów własnoręcznie zrobione laurki z życzeniami.

A z programem na Dzień Niepodległości w tym roku zawitali do Kamionki.

Dokonania, dokonania… I plany. A kiedy o nich mówimy, to aż dziw ogarnia, ile ta drobna, delikatna kobieta potrafi zrobić. Sama i z pomocą innych. Kiedy w maju roku ubiegłego wicedyrektor klas początkowych wpadła np. na pomysł, by konkurs talentów dla rodziców zrobić, jej klasa chętnie ten pomysł poparła. I takie święto się odbyło. Ku ogromnej radości nie tylko nauczycielki, ale samych uczestników i ich najwierniejszych widzów — dzieci, które im kibicowały.

Dwa razy tygodniowo pani Jadwiga prowadzi nie tylko kółko śpiewu, ale też krajoznawcze, bo chce jak najwięcej dzieciakom pokazać. Zaczynając od stron rodzimych. Bo przecież tyle jest ciekawego. W najbliższych planach są Ejszyszki i Jaszuny.

A kiedy mówimy o roku minionym, pani Jadwiga nie może się nacieszyć, że był tak owocny – miała możliwość uczestniczyć w uroczystości beatyfikacyjnej w Rzymie. Jak przypomina, podróż autokarem do Rzymu trwała 36 godzin. 3 godziny odpoczynku i 12 godzin stania w kolejce (całą noc), bo na plac wpuszczano od 6 godziny rano. Na plac ich grupa weszła przed godz. 10. I na samym placu była 6 godz. Tym nie mniej wszystkie trudy kompensowała sama ta chwila.

— Było to niesamowite uczucie, ogromne przeżycie. Dołączono nas (pięć osób) do grupy z Łomży, a wśród naszych członków byli przedstawiciele szkół z Polski z imieniem Jana Pawła II — wspomina moja rozmówczyni.

Jadwiga Sinkiewicz z delegacją Związku Polaków na Litwie w Katyniu Fot. z albumu rodzinnego

Z delegacją Związku Polaków na Litwie Jadwiga odwiedziła też miejsce Tragedii Smoleńskiej.

To takie wzruszające chwile, których się nigdy nie zapomni.

Za tydzień, po finale konkursu „Polak Roku 2011” Jadwiga Sinkiewicz będzie obchodzić swój kolejny dojrzały jubileusz. Będzie więc jeszcze jedna okazja do zastanowienia się, co udało się zrobić, co jeszcze trzeba zrobić i o czym można pomarzyć.

A te marzenia jak u każdej mamy są bardzo podobne: by dzieciom dobrze się wiodło, by zdrowie wszystkim dopisało, by kontaktów przyjacielskich coraz to przybywało. By informacja o jej rodzimym rejonie w telewizji, w prasie litewskiej nie była przekręcana. Bo, jak mówi Jadwiga:

— To bardzo boli, kiedy pokazują takie nonsensy o szkołach tu działających, o ludziach mieszkających.

A jakie jest jej credo życiowe?

— Robić to, co się lubi. Mnie to się udało i dlatego uważam to za największe osiągnięcie życiowe — mówi z uśmiechem laureatka plebiscytu „Kuriera Wileńskiego” „Polak Roku 2011” Jadwiga Sinkiewicz z Solecznik.

45 odpowiedzi to Jadwiga Sinkiewicz: Robię to, co lubię

  1. Albert mówi:

    ale tytul. ja tez robię to, co lubię, nowina.
    laureatce gratulacje.

  2. Znad Solczy mówi:

    Ciekawie, czy mówią wnuczęta do Pani Sinkiewicz, “Guten Tag, mein lieben Oma”?, czy jednak, po polsku?

  3. Astoria mówi:

    Ja mam do laureatki kilka konkretnych pytań i liczę, że na nie szczerze odpowie:

    1. Cele polityków są naturalnie różne od celów pedagogów: pierwsi walczą o władzę, drudzy mają kształcić. Czy nie uważa Pani, że łączenie posady prezesa instytucji pedagogicznej z posadą polityka rodzi konflikt interesów?

    2. W demokracjach jest powszechnie przyjęte, że osoba pełniąca funkcje publiczne podaje źródła i wielkość swoich dochodów. Czy pobiera Pani dwie pensje: jako polityk AWPL sprawujący urząd oraz prezes rejonowy “Macierzy Szkolnej”? Jeśli tak, ile wynoszą Pani dochody z tych posad?

    3. W roku 2007 Stowarzyszenie Naukowców Polaków Litwy przedstawiło następującą propozycję do programu wyborczego AWPL:

    “Odnotowujemy spadek liczby uczniów w szkołach polskich średnio o 1000 rocznie (z 22 tys. w 2000 r. do 17 tys. obecnie), co grozi likwidacją szkolnictwa polskiego w przyszłości. Proponujemy by AWPL opracowała konkretny program działań skierowanych na odbudowanie zaufania do szkolnictwa polskiego zarówno wśród rodziców, jak i dzieci”.

    Zgodnie z przewidywaniem SNPL, liczba uczniów w polskich szkołach spadła od roku 2007 do dzisiaj o 4 tysiące. AWPL nie zareagowała na propozycję SNPL w ogóle. Czy był to błąd Pani partii? Czy jako prezes regionalny “Macierzy Szkolnej” zareagowałaby Pani konstruktywniej, nie będąc jednocześnie politykiem AWPL?

    4. W ostatniej dekadzie liczba uczniów w polskich szkołach spadła o 40%. Dalece bardziej, niż spadła liczba uczniów w szkołach litewskich. O ile ubytek uczniów w szkołach litewskich jest wprost proporcjonalny do ubytku ludności Litwy z powodu niżu demograficznego i emigracji, to ubytek uczniów w polskich szkołach jest trzykrotnie wyższy od ubytku Polaków na Litwie. Czym Pani to tłumaczy? Czy nie należy przypuszczać, że liczba uczniów w polskich szkołach maleje głównie dlatego, że polscy rodzice niechętnie posyłają do nich swoje dzieci? Czy to nie znaczyłoby, że polskie szkoły są coraz mniej atrakcyjne dla Polaków na Litwie? A to, że polskie szkolnictwo należy radykalnie zreformować, żeby nie zanikło?

    5. Ilu uczniów w polskich szkołach w rejonie solecznickim ubyło w ostatniej dekadzie?

    6. Jakie reformy – Pani zdaniem – są konieczne, żeby ocalić polskie szkolnictwo na Litwie?

    7. Co Pani w tym kierunku robi?

  4. Jadwiga mówi:

    JA ROBIE TO CO LUBIE:ZAWSZE SZUKAM MIEJSCA WYGODNEGO(kolo WLADZY),spiewam ,dobrze tancze jak mi graja,jezdze,gdzie mie wysylaja.Wnuki moje i dzieci tez teraz juz po polsku rozmawiac zaczynaja!!!Ile zarabiam? Tyle ile pracuje:ucze dzieci,ukladam budzet rejonu solecznickiego,spiewam w reprezentacyjnym zespole,jezdze w delegacje bo to lubie,ludziom doradzam jak zyc i na wladze pracowac maja,kiedy wybory sie zblizaja!!!

  5. józef III mówi:

    Serdeczne gratulacje dla Szanownej Pani Laureatki.
    PS. Zaszczytny Tytuł – po raz drugi (kolejny) dla Solecznik !

  6. Czytelnik mówi:

    Ulozone przez Astorie pytania naprowadzily na mysl,ze ten plebiscyt mozna bylob takze organizowac,czyli ulozyc ankiete z 20-u lub wiecej konkretnych pytan,na ktore kandydat odpowiedzial by,zas komisja ocenilab po punktach i bylob to najbardziej prawidlowo.Co do nazwy artykulu oraz wypowiedzi samej bohaterki,ze robi to co lubi,mozna zgodzic sie tylko czesciowo,bo niestety w dzisiejsze czasy nawet nie wszyscy wykonuja uliubiony zawod,juz nie mowiac o sprawach spolecznych,jezeli zas szanowna zwyciezyni i prace spoleczna wykonule ze ja lubi,zostaje tylko pogratulowac temu.

  7. pani mówi:

    Widac z powizy, mowy ciala, wyrazu twarzy i, nawet, ukladu zmarszczek ze, przewaznie, robi to co lubi. A lubi podobac sie … Na wiekszosci fotek wyglada na ciepla energiczna osobe. /// Tym nie mniej komentarz 4 :”…Jadwiga, Styczeń 21, 2012 at 10:33 –

    JA ROBIE TO CO LUBIE:ZAWSZE SZUKAM MIEJSCA WYGODNEGO(kolo WLADZY),spiewam ,dobrze tancze jak mi graja,jezdze,gdzie mie wysylaja.Wnuki moje i dzieci tez teraz juz po polsku rozmawiac zaczynaja!!!Ile zarabiam? Tyle ile pracuje:ucze dzieci,ukladam budzet rejonu solecznickiego,spiewam w reprezentacyjnym zespole,jezdze w delegacje bo to lubie,ludziom doradzam jak zyc i na wladze pracowac maja,kiedy wybory sie zblizaja!!!…” – wydaje sie rowniez sluszny, jak znamy zycie! Wiecznie kwitniace superEGO. cHWALa mu towarzyszy

  8. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria:

    ad. 1- cele różne ale nie wykluczające się. Nawet co do tego, że są to różne cele nie do końca się zgodzę, bo partia dąży do władzy w konkretnych celach, w przypadku AWPL jest to m.in ochrona polskiego szkolnictwa na Litwie, umożliwienie nauki w języku ojczystym. Gdyby istniał konflikt interesów wprowadzono by regulacje prawne zabraniające nauczycielom zajmowania się polityką a z obserwacji własnych wiem, że ten zawód dość często jednak z polityką jest związany.

    ad.3- o SNPL już się kiedyś wypowiadałem ale się powtórzę: moim zdaniem błędne jest w ogóle stwierdzenie, że polskie szkoły utraciły zaufanie wśród rodziców i dzieci, bo niby w jaki sposób? Czy są polskie szkoły odpowiedzialne za to co wyprawiają Litwini, jak straszą litewskich Polaków itp? Dlatego nie wiem czego SNPL tak na prawdę oczekuje od AWPL, może powinni się raczej zwrócić do tych, którzy rozpowszechniają fałszywe informacje na temat polskich szkół?

    ad. 4- czy uważasz, że propaganda litewska określająca polskie szkoły jako te, po których rzekomo twoje dziecko będzie miało trudniej w życiu, będzie miało trudności w znalezieniu pracy itp nie wpływa na decyzje rodziców, tym bardziej w dobie kryzysu??? Co niby nieatrakcyjnego jest w polskich szkołach?

  9. do jozef III mówi:

    errata – po raz TRZECI (kolejny)

  10. Jadwiga S. mówi:

    Do Jadwiga 4
    Nie upoważniałam Panią wypowiadać się w moim imieniu. Robię to co lubię dla swojej przyjemności. Udzielam się pracy społecznej nieodpłatnie. To stanowi sens mego życia.

  11. krzysztof( Bydgoszcz) mówi:

    Do Piotrka : Zapomniałeś dodać, że Pani Sinkiewicz koniecznie musi podać ile zarabia. Laureat konkursu Polak Roku nie ma prawa pobierać dwóch pensji. Etyka Astorii na to nie pozwala !

  12. KAKTUS mówi:

    GRATULACJE LAUREATCE!!!

  13. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Krzysztof: fakt, zapomniałem 🙂

  14. Stary mówi:

    Jak zawsze przesadzacie – Astorio i Pani. Mozna pisac troche bardziej do rzeczy.

  15. pani mówi:

    Stary, ty stary.Z jakiej bezkrytycznej epoki? Zacytowalam inna osobe – glos ludu. Polityk niestety powinien byc gotowy do atakow krytyki. Bez tego ta gazeta jest wystawiana na zarzuty nie tylko Astorii, w zasadzie zainteresowanego rozwojem, lecz i wasacza RM, ze jest ona sowieckim reliktem. Paradoksalne gdy adept kompartii z leningradzkim dyplomem zarzuca przedsiebiorcom sowieckosc. Ubolewam ze Koroniarzy tu sa zbyt delikatni i nie krytykuja. Przynajmniej zarcikow pare by puscili tam gdzie ta sowieckosc wudza.

  16. pani mówi:

    Mysle ze AWPL wystawi JS na liscie sejmowej. A dobrze by bylo. AWPL potrzebuje wiecej osob obdarzonych jawnymi charyzmatami. Osoby usmiechnietych, zwyklych do publicznych wystapien, rezolutnych. O otwartych europejskich postawach.

  17. Czarek mówi:

    Mysle ze to wlasnie przez Kuriera powinny byc pobrane pytania i odpowiedzi na pytania n.p jakie zadal Astoria .Konkurs byl przeciez zorganizowany przez gazete i dla czytelnikow gazety. Pytania od czytelnikow ,ludzi ktorzy glosowali na zwyciece lub nie .

  18. Astoria mówi:

    @ Piotrek Trybunalski:

    ad 1 Prezesi PMS (Kwiatkowski, Sinkiewicz) są politykami AWPL na stanowiskach w samorządach. Poprzez nich, AWPL kontroluje PMS. Przez to PMS nie posiada własnej, niezależnej polityki edukacyjnej, ale realizuje politykę AWPL. W takiej kontroli nie byłoby nic złego, gdyby polityka szkolna AWPL była sukcesem. Niestety od lat jest ona tragiczna w skutkach. Podczas ostatnich 12 lat prezesury Kwiatkowskiego z polskich szkół ubyło 9 tys. uczniów (40%) i ubędzie kolejny tysiąc w tym roku, i kolejny w następnym, przy obecnym trendzie. Dlaczego Kwiatkowski nie został pociągnięty do odpowiedzialności za fatalną prezesurę i odsunięty dawno temu?

    Kwiatkowski twierdzi, że PMS prowadzi politykę status quo czyli politykę utrzymania stanu posiadania. To nie jest polityka racjonalna, ale smutny dowcip – by celem był status quo czegoś, co się osuwa po równi pochyłej w niebyt. Polskie szkolnictwo trzeba ratować, a nie utrzymywać jego upadek. To wymaga gruntownych reform wewnętrznych, których nie da się przeprowadzić przy obecnym układzie partyjno-edukacyjnym. PMS potrzebuje niezależności i nowych twarzy. To jedyna szansa na lepsze rozwiązania i powrót do polskich szkół Polaków, którzy z nich masowo rezygnują od 12 lat.

    Polityka szkolna AWPL polega, w skrócie, na: gloryfikacji własnych osiągnięć partyjnych i osiągnięć polskich siłaczy i siłaczek, związanych z PMS, na zwalaniu winy za jakiekolwiek problemy polskich szkół na Litwinów, na zamiataniu problemów wewnętrznych pod dywan i fałszowaniu realiów polskiego szkolnictwa.

    Jeśli mogę zapytać, od kogo dowiedziałeś się, że liczba uczniów w polskich szkołach spadła z 22 tys. w roku 2000 do 13 tys. dziś? Jak mniemam, mogłeś się tego dowiedzieć tylko z dwóch polskich źródeł: od Radczenki, na jego niezależnym blogu, albo, na tym forum, ode mnie – od człowieka, który mieszka po drugiej stronie Atlantyku, nigdy na Litwie nie był i nic go sentymentalnie nie łączy z Polakami na Litwie. Nie mogłeś się tego dowiedzieć od europosła Tomaszewskiego, od prezesa Kwiatkowskiego, od prezes Sinkiewicz, ani z polskiej prasy wydawanej przez AWPL, ani z prasy niezależnej, ale służebnie przychylnej AWPL, jak ta gazeta, dlatego, że nikt z tej koterii nie wspomniał o tym nigdy ani słowem. Bo to było i jest tabu. Jak można coś naprawić, gdy się problem ukrywa, zamiast o nim rozmawiać i szukać rozwiązań?

    ad 3 Nie wiem, dlaczego nie miałbym ufać opinii SNPL. Cytowana przeze mnie propozycja SNPL do programu wyborczego AWPL była podpisana przez Wołkonowskiego, prezesa SNPL, profesora UwB i dziekana filii UwB w Wilnie, człowieka głęboko związanego z polską oświatą od lat, który wie, jak sądzę, o czym mówi. W zeszłym roku Wołkonowski, jako dziekan filii UwB, głośno narzekał, że mu polskie szkoły przysyłają absolwentów za słabo posługujących się językiem polskim.

    ad 4 Biorąc pod uwagę opinię polskiego uniwersytetu w Wilnie, polskie szkoły na Litwie są nieatrakcyjne dlatego, że przede wszystkim źle kształcą po polsku. Przy tym źle kształcą też po litewsku, ucząc litewskiego na poziomie języka państwowego. Nic dziwnego, że są coraz mniej atrakcyjne dla polskich rodziców i uczniów.

    Od 20 lat polskie szkoły są niezdolne zakrzewić polszczyznę i kulturę polską swoim wychowankom, jako ojczyste, żywe i warte w nich uczestnictwa. Przeciwnie, absolwenci polskich szkół masowo uciekają od polszczyzny i polskiej kultury natychmiast po opuszczeniu polskich szkół. Nie czytają polskiej prasy w ogóle, nie chodzą na polskie imprezy kulturalne, nie oglądają polskiej telewizji, nie posługują się nawet językiem polskim między sobą, etc., słowem, pomimo wieloletniej edukacji w polskich szkołach, nie są do polskości przywiązani, ale są od niej wyalienowani.

    Gdyby polskie szkoły były atrakcyjniejsze od litewskich, to by je szturmowali nie tylko Polacy, ale też Litwini, Białorusini, Rosjanie i Żydzi. Ewidentnie nie są atrakcyjne, skoro nie mogą przyciągnąć nawet połowy Polaków. Zaklinanie rzeczywistości nie uratuje ich przed postępującym upadkiem.

    Argument, że Litwini zastraszają polskich rodziców, którzy przez to masowo rezygnują z posyłania dzieci do polskich szkół, wkładam między bajki.

    @ krzysztof( Bydgoszcz):

    Czytaj ze zrozumieniem: nic nie piszę o problemach etycznych Sinkiewicz. Pytanie o pensję radnej samorządu i prezesa instytucji pedagogicznej jest całkiem na miejscu. W Polsce jest normą, że radni samorządowi składają oświadczenia majątkowe i ich pensje są publicznie znane. Również, powszechnie w krajach demokratycznych przejrzystą jest działalność w organizacji pożytku publicznego, jaką jest PMS. Dzięki tej przjrzystości wiadomo, kto działa dobroczynnie, a kto pobiera pensję czyli działa zawodowo.

    @ Stary:

    Pan mi zarzuca, że nie piszę do rzeczy? Pan uważa, że laurka Gładkowskiej dla Sinkiewicz jest pisaniem do rzeczy? Albo, że do rzeczy jest konkurs “Polak Roku”, o zwycięstwie w którym decyduje to, kto najlepiej zorganizuje akcję wycinania kuponów konkursowych? Z Pana komentu, natomiast, można odnieść wrażenie, że Pan siedzi w mysiej dziurze i boi się wystawić głowę na zewnątrz. Przy takiej filozofii pobłażliwości i bezkrytycznej akceptacji polityki AWPL i PMS i dziennikarstwa “KW”, wkrótce zniknie na Litwie i polskość, i Pana mysia dziura.

    @ Jadwiga Sinkiewicz:

    Miło, że odwiedziła Pani ten wątek. Szkoda, że skupia się Pani wyłącznie na polemice z komentarzem frustracyjnym. Nie liczyłem na Pani odpowiedzi na moje pytania – pytania zadane w formie raczej retorycznej – ale o odpowiedź na jedno chciałbym prosić.

    Czy Pani pobiera pensję jako prezes PMS, czy też pełni tę funkcję społecznie?

    To pytanie wynika z tego, że nie jestem sam zdolny sprawdzić tego w internecie. PMS, mimo iż działa od 20 lat, nie posiada własnej strony internetowej. Gdzie jest opublikowany statut PMS, źródła jej finansowania i uposażenie je prezesów? Chyba nie są to tajemnice – w organizacji pożytku publicznego.

  19. krzysztof( Bydgoszcz) mówi:

    Astorio : Masz całkowitą rację. W Polsce i na świecie przy okazji każdego wywiadu w gazecie radni składają szczegółowe oświadczenie majatkowe. To jest absolutna konieczność. A już zwłaszcza w sytuacji, gdy ktoś wygrywa konkurs Polak Roku. Organizowanego przez gazetę wydawaną przez prywatnego wydawcę.

  20. ben mówi:

    “Proponujemy by AWPL opracowała konkretny program działań skierowanych na odbudowanie zaufania do szkolnictwa polskiego zarówno wśród rodziców, jak i dzieci”.
    Te słowa troszeczkę mnie zaszokowały…
    Kto bowiem przyczynił się do tego, że to “zaufanie do szkolnictwa polskiego” zarówno wśród rodziców jak i młodzieży zostało “NADWĄTLONE”, skoro teraz AWPL ma opracować “program naprawczy”?

  21. ben mówi:

    cd.
    Oczywiście moje pytanie odnosi się nie do treści artykułu, ale do fr. wypowiedzi Stowarzyszenia Naukowców Polaków Litwy”, cytowanej przez Astorię.

  22. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria: widzę, że argumenty, które ci nie pasują “wkładasz między bajki”, stawiasz jakieś swoje tezy, które na siłę starasz się udowodnić, zupełnie pomijając “argumenty przeciw”. Nawet nie starasz się być choć trochę obiektywny ale oczywiście masz do tego prawo.
    Mam specjalnie dla ciebie fragmenty artykułu napisanego we wrześniu zeszłego roku przez twojego ulubionego autora: pana Radczenkę. Zauważyłem, że “mówisz” jego słowami tam gdzie ci pasuje a inne kwestie pomijasz…

    proszę, tutaj fragmencik o straszeniu Polaków gorszymi perspektywami na litewskim rynku pracy i przykład manipulacji jakich się Litwini dopuszczają:

    “Inicjatorzy poprawek do Ustawy o oświacie uważają, że poprawki przeciwko którym protestuje polska społeczność zostały wprowadzone w trosce o… dobro mniejszości narodowych i przytaczają jako argument raport Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej z roku 2010 w którym znalazło się zdanie, że na „Litwie 42% objętych badaniem przedstawicieli mniejszości wskazało, że napotkali problemy na rynku pracy z powodu słabej znajomości języka litewskiego”. Okazało się jednak, że w raporcie błędnie zinterpretowano wyniki badań przeprowadzonych przez litewski Instytut Pracy i Badań Społecznych. Instytut opublikował sprostowanie i wyjaśnił, że cytowana w raporcie liczba 42 % odzwierciedla tylko obawy respondentów i zaistniałe mity, a nie rzeczywistą sytuację. Instytut wskazał, że tylko 3,9% badanych litewskich Polaków jako przyczynę swego niezatrudnienia wskazało niedostateczną znajomość języka litewskiego[1]. Minister oświaty i nauki RL nadal jednak powołuje się na ten raport, a także na wyniki próbnego egzaminu maturalnego z języka litewskiego, podczas którego uczniowie z litewskich i nielitewskich szkół składali identyczny egzamin: „Wyniki uczniów ze szkół mniejszości narodowych były dwukrotnie gorsze niż wyniki uczniów ze szkół z litewskim językiem nauczania”[2]. Algis Čaplikas, wiceprzewodniczący litewskiego parlamentu i szef Litewskiego Związku Liberałów i Centrum, zaś nawet zasugerował, że ci którzy sprzeciwiają się nauczaniu w szkołach polskich po litewsku, skazują litewskich Polaków na los niewykwalifikowanych pracowników, na posady kasjerek w supermarketach i bazarowych sprzedawców[3].”

    tu fragment traktujący o tym jak sobie w rzeczywistości radzą Polacy na litewskim rynku pracy, argument na korzyść szkół polskich i jakości kształcenia w nich:

    W tym roku podjęliśmy decyzję i postanowiliśmy wcielić w życie to, o czym było mówione już od kilku lat —zapewnić wszystkim uczniom równe możliwości w przygotowaniu do studiów na wyższych uczelniach Litwy.

    Bądźmy szczerzy, maturzyści szkół mniejszości narodowych, którzy języka państwowego uczą się według węższego programu, takiej możliwości nie mieli i nie mają. Największa przeszkoda na drodze ich kariery — to niedostateczna znajomość języka litewskiego” – tłumaczy Gintaras Steponavičius[6], zapominając zarazem, że ci „biedni” Polacy litewscy doskonale sobie w życiu radzą. Gdyby minister zaglądnął na stronę internetową jakiejkolwiek litewskiej instytucji państwowej bez trudu na własne oczy przekonałby się jak wielu Polaków pracuje w administracji ministerstw i innych urzędów, w tym na bardzo renomowanych stanowiskach (pierwsze z brzegu przykłady: Paweł Borkowski – prezes wileńskiego sądu dzielnicowego, Jan Tomaszewicz – sędzia Sądu Najwyższego, wiceminister kultury Stanisław Widtmann, szef wileńskiej policji kryminalnej Antoni Mikulski).

    Polacy są szefami największych litewskich korporacji (np. Jarosław Niewierowicz – prezes spółki o strategicznym znaczeniu „LitPolLink”, dyrektorzy największych litewskich spółek ubezpieczeniowych Zbigniew Gawerski i Tadeusz Podworski itp. itd.). Na tegorocznej Eurowizji Litwę reprezentowała Polka Ewelina Saszenko (wybrana głosami Litwinów), zresztą Polaków w litewskiej muzyce i sztuce jest więcej: Jan Maksymowicz – doskonały saksofonista jazzowy, Zbigniew Lewicki – koncertmeister Litewskiej Państwowej Orkiestry Symfonicznej, Tomek Sinicki – niegdyś lider jednego z najlepszych litewskich zespołów rockowych „Gravel”, Mundek Sztengier – piosenkarz pop i showman, Agnieszka Dobrowolska – znana piosenkarka popowa, Gabriela Vasiliauskaitė, której soprano już sporo namieszało w świecie litewskiej muzyki klasycznej, Romuald Ławrynowicz – poeta i reżyser. Przykłady można mnożyć w nieskończoność”.

    i na koniec o tym jak to “miło” na Litwie wprowadzać Polakom jakiekolwiek reformy w szkolnictwie:

    „Pomimo różnych kolei losu polskiego odrodzenia i niekiedy różniących się opcji w pewnych sprawach, w kwestii oświaty byliśmy i jesteśmy jednomyślni. Już to daje dużo do myślenia. A odpowiedź jest prosta: wychowani i wykształceni w polskich szkołach doskonale wiemy, że model ten nam odpowiada. Nie idealizujmy, jest też w nim coś niecoś do naprawienia, ale postawa władz oświatowych ciągle mocująca się z nami i próbująca swych sił w uszczuplaniu stanu posiadania szkoły mniejszości narodowej, nie pozwala skoncentrować się na doskonaleniu naszych szkół, krytycznego na nie spojrzenia” – uważa dziennikarka należącego do prezesa Związku Polaków na Litwie „Magazynu Wileńskiego” Janina Lisiewicz[18]. Nie jestem zwolennikiem opcji reprezentowanej przez ten miesięcznik, jednak w tym konkretnym przypadku się zgadzam z opinią pani Lisiewicz.”

  23. Piotrek Trybunalski mówi:

    PS ze sprostowania opublikowanego przez litewski Instytut Pracy i Badań Społecznych jasno wynika, że prawie połowa respondentów a byli nimi przecież przedstawiciele mniejszości narodowych na Litwie, jest ofiarą propagandy litewskiej szkalującej polskie szkoły i tu masz prawdopodobnie odpowiedź na pytanie: “dlaczego część polskich rodziców nie posyła swoich dzieci do polskich szkół?”

  24. Piotrek Trybunalski mówi:

    do ben: i o to właśnie chodzi. Też nie spodobało mi się to sformułowanie sugerujące, że AWPL ponosi odpowiedzialność za utratę zaufania do polskiego szkolnictwa.

  25. ben mówi:

    do Piotrek Trybunalski:
    Oczywiście, każda partia MOŻE mieć swój program dotycząca funkcjonowania oświaty w danym kraju, ale nie odpowiadać za coś, na co wpływu nie będąc partią rządzącą, nie może.
    Może natomiast ponosić odpowiedzialność za swoje działania, które mogłyby mieć destrukcyjny wpływ na stan oświaty. Póki co nie widzę takowych działań AWPL. Mogę jedynie ubolewać nad tym, że Polacy w RL chętnie rezygnują z możliwoiści popularyzowania języka polskiego na co dzień, zwłaszcza przez tych, którzy w tym języku otrzymali edukację, a preferują mix. To się dzieje w polskich szkołach, na ulicach i domach. I nie dlatego, że Litwin zły, ale widocznie tak wygodniej. Tyle tylko, że potem żal i płacz, gdy Litwin wprowadza niekorzystne dla Polaków w RL zmiany oświatowe.
    Bez “mody” na polskość, a szczególnie na stosowanie ęzyka poslskiego na co dzień, zadne programy naprawcze nie pomogą.

  26. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    Astoria jak zawsze tendencyjny z tendencyjnymi danymi. One nie mogą być prawdziwe,to co przytaczasz to fikcja- na Litwie po prostu dużo szkół jest zamykanych, w tym litewskich. Emigracja, niż demograficzny mają na to wpływ a zaufanie do polskich szkół jest i bedzie, bo są to dobre szkoły ze świetnymi pedagogami. Każda szanująca się rodzina polska posyła dziecko tylko do polskiej szkoły. Udowodnione jest, że wiedza jest lepiej przyswajana w jezyku ojczystym a nie wyuczonym, dlatego istnienie polskich szkół jest bardzo ważne. Twoja propaganda ma na celu tylko wzbudzić frustrację wśród polskich rodzin a nie ma nic wspólnego z prawdą.

  27. ben mówi:

    do Kazimierz Kronsztadzki:
    Nie sądzę, by Astoria przedstawiał tendencyjne dane. One takie są, jakie są i tyle. Inna sprawa to tzw. “chciejstwo”, które tu wielokrotnie przytsłania to, co niestety jest faktem, dlatego mam pytanie do ciebie:
    Dlaczego polska młodzież edukowana w języku polskim na co dzień nie posługuje się tym językiem w kontaktach między sobą (przerwy międzylekcyjne, boisko, ulica, dom)?
    Dlaczego nie robi z polskiego języka “manifestu” zwłaszcza teraz, gdy Litwini wprowadzili nową ustawę oświatową?!

  28. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    do ben: według mnie to co piszesz niezupełnie jest prawdą. Z moich obserwacji wiem, że dzieci po polskich szkołach w kontaktach między sobą porozumiewają się jak najbardziej po polsku, w pieknej gwarze wileńskiej. Tu nie Warszawa czy Częstochowa, i nie trzeba “podrabiać” warszawskiej mowy a pielęgnować to bogactwo jakim jest gwara kresowa. Warto podkreślić, że po polskiej szkole dzieci rozmawiają prawie perfekt w trzech językach. Należy też pamietać, że Kresy to pogranicze kultur i wiele dzieci jest z małżeństw mieszanych, co też ma wpływa na język jakim się posługują na co dzień. Duży plus to to, że wiele dzieci z takich związków posyłają do polskich szkół. Na koniec przytoczę osobę generała Żeligowskiego, który słabo rozmawiał po polsku a był wielkim patriotą polskim.

  29. Jadwiga S. mówi:

    Do Astoria 18
    Funkcję prezesa Solecznickiego Oddziału PMS pełnię społecznie.

  30. krzysztof( Bydgoszcz) mówi:

    Pani Jadwigo ( 29): Obawiam się, że Astorii takie wyjaśnienie nie wystarczy. Nie napisała Pani, czy zdarza się, że w czasie pełnienia obowiązków prezesa Oddziału PMS ktoś Panią podwiezie za darmo na miejsce spotkania albo do domu. Nie napisała Pani również, czy nie zdarzało się, by posilała się Pani za darmo w podczas kolacji albo jakiegoś bankietu organizowanego przez PMS.
    A może jako prezes Oddziału PMS otrzymala Pani jakiś upominek rzeczowy albo jednorazową gratyfikację pieniężną ? A może pojechała Pani kiedyś za pieniądze PMS na jakąś wycieczkę, np. do Wilna ?
    To są bardzo ważne sprawy, gdyż transparentność obowiązuje wszystkie osoby publiczne.

  31. Budzik mówi:

    Tu też widzę skłonność w zakresie zaglądania do cudzych portfeli. A cóż to za maniera?
    Tam gdzie mieszkam pytanie w stylu “ile zarabiasz” traktuje się jak przejaw nienajlepszego wychowania.
    Natomiast transparentność życia publicznego uwzględnia ciekawość podglądaczy zawartości cudzych kont bankowych. Można to uczynić w każdej chwili, zaspakajając swoją ciekawość i nie czyniąc z tego histerii

  32. Piotrek Trybunalski mówi:

    do ben 25: podejrzewam, że na Litwie, wśród litewskich Polaków sytuacja, jeśli chodzi o używany na codzień język, jest podobna do sytuacji na Śląsku, gdzie dzieci uczą się w szkołach języka literackiego, natomiast na podwórku używają gwary śląskiej. Jest to dla nich po prostu naturalne, bo to język jaki słyszeli w domu rodzinnym. Sztuczne natomiast byłoby dla nich używanie literackiej polszczyzny między sobą. Kto nie mówi po śląsku to gorol, ktoś z zewnątrz. Tak więc gwara jest też elementem ich tożsamości. Myślę, że w przypadku litewskich Polaków jest tak samo, manifestacja literackiej polszczyzny byłaby czymś nienaturalnym, co nie oznacza, że Kresowiacy takowej nie znają. Pamietam zamieszczany tu filmik, chyba z wizyty prezydenta Polski na Litwie, gdzie wypowiadał się pewien starszy pan. Polacy z Litwy na tym forum od razu zauważyli, że ów pan w rozmowie z dziennikarzem z Korony, przestawił się na bardziej “koroniarski” polski.

  33. ben mówi:

    Do Kazimierz Kronsztadzki:
    Co do tej używalności “pięknej mowy wileńskiej” przez polską młodzież, nawet komentować tego nie będę. Po prostu wiem, jakiej używają na co dzień i niewiele ma ona wspólnego z językiem polskim.
    Druga sprawa, zestawienia typu dzieci ze Śląska dzieci z Wileńszczyzny ma się tak jak pięść do nosa, więc pomijam te kwestię z oczywistych względów, nie będę uwłaczał twojej inteligencji.
    Niestety nie uzyskałem odpowiedzi na swoje pytania.

  34. ben mówi:

    do Kazimierz Kronsztadzki i Piotrek Trybunalski:
    Przepraszam.
    Część wypowiedzi dotyczącej zestawienia sytuacji “dzieci”, odnosiła się do wypowiedzi Piotrka Trybunalskiego.
    Do Piotrek Trybunalski:
    Sprawa filmiku nijak ma się do moich pytań.

  35. ben mówi:

    do panów Kazimierz Kronsztadzki i Piotrek Trybunalski raz jeszcze:
    Proszę zwrócić uwagę na post 3 (Kmicic) pod “Znowu okroją „polskie” okręgi wyborcze”. Doskonała ilustracja powodów, dla których propaguję tę “modę”.

  36. Astoria mówi:

    @ Jadwiga S.:

    Uprzejmie dziękuję za wyjaśnienie.

  37. Kazimierz Kransztadzki mówi:

    ben do twojej wiadomości jeszcze- na Litwie jest bardzo dużo zespołów folklorystycznych itp., które śpiewają w języku polskim. Istnieje ok 30 domów kultury, w każdym po kilka zespołów, to o czymś świadczy. Podczas pięknych imprez takich jak np. dożynki czy Kwiaty Polskie, wysocy dygnitarze z Polski mówią, że dopiero tutaj można nauczyć się patriotyzmu, więc nie musisz nikogo pouczać jak manifestować polskość.

  38. ben mówi:

    Do Kazimierz Kronsztadzki:
    Nie o zespoły tu chodzi, a o używanie polskiego języka literackiego na co dzień przez polską młodzież.
    jest to moim zdaniem najlepszy sposób na to, co się w RL obecnie dzieje (nowa ustawa oświatowa). I nie trzeba wtedy się nadymać, jakim to się jest patriotą. Zapewne Ciebie nikt i tak w patriotyzmie nie przebije.
    I na koniec: jeżeli chcesz dyskutować, to grzeczniej proszę!

  39. Piotrek Trybunalski mówi:

    do ben: pewnych spraw po prostu nie rozumiesz. Już ci pisałem, że używanie polskiego literackiego na codzień byłoby sztuczne i nienaturalne. Na siłę chcesz kogoś uszczęśliwiać swoimi nietrafionymi pomysłami nie zwracając uwagi na to co mówią na ten temat sami zainteresowani. Co niby, twoim zdaniem, zamanifestowali by używając literackiej formy polskiego?

  40. ben mówi:

    Do Piotrek Trybunalski:
    Obawiam się, że to ty nie rozumiesz, o czym piszę.
    Gdybym wziął pod uwagę twój punkt widzenia, musiałbym uznać, ze język, w którym się ta młodzież uczy w polskich szkołach w RL jest SZTUCZNY I NIENATURALNY dla nich. zatem w jakim języku ta młodzież się w poslich szkołach w RL uczy?!
    NBajpierw pomyśl, potem się sil na swoje bardzo cenne uwagi.

  41. Żurek mówi:

    Ludzie, przestancie! Pani Jadwiga nie zasluzyla takich komentarzy, bowiem kazdy, kto ja zna, zna ja tylko z pozytywnej strony. Jest to osoba zaslugujaca na szacunek, a po takich komentarzach, znajac ja, moze zawalu dostac… ZASLUGUJE NA TEN TYTUL! Jest (choc juz nie uczy, ale zawsze nia pozostanie) nauczycielka mojego dziecka. Innej (lepszej) nawet sobie nie wyobrazam. Poza tym osoba szczera, skromna, pracowita i oddana wszystkiemu, co robi. Szczerze przyznam, ze czasami sie dziewie, co robi w Radzie samorzadu… Bo to jedna z niewielu osob, ktore ratuja jej pozytywny wizerunek 🙁 A co dotyczy procesu konkursu, to sie zgadzam, ze trzeba to przepatrzec. Cos tez wiem, w jaki sposob zbierano kupony w rejonie solecznickim, i moim zdaniem, wladze nie powinny tak sie zachowywac, gdyz uzyskanie tytulu, ktory pani Jadwiga Sinkiewicz i tak mogla zdobyc, wywoluje tyle niepotrzebnych dyskusji. I tym samym “inicjatorom” ta sama Laureatka nie wiem czy jest az tak wdzieczna, bo podejrzewam jak sie czuje…
    Tym niemniej. Pani Jadwigo, jest Pani najlepsza nauczycielka, jestem Pani bardzo wdzieczna, CO ( 🙂 ) wyroslo z mego dziecka, bo to tylko Pani zasluga. Gratulacje!

  42. Piotrek Trybunalski mówi:

    do ben: jeśli nie rozumiesz analogii z młodzieżą ze Śląska to co ja ci będę tłumaczył… ale spróbuję- literacki polski zarówno dla Ślązaków jak i Wilniuków nie jest językiem sztucznym!!! tylko używanie go na codzień, na podwórku, między kolegami jest szcztuczne, rozumiesz już? Więc może ty najpierw pomyśl zanim będziesz dawał swoje “cenne” rady bez zupełnej znajomości realiów.

  43. ben mówi:

    do Piotrek Trybunalski:
    A kto ci napisał, że czegoś nie rozumiem? JA NIE WIDZĘ TAKIEJ ANALOGII!
    A to różnica.

    Przeczytaj uważnie to, co proponuję,albo daruj sobie swoje “cenne uwagi” na temat moich pomysłów. jak dorośniesz, to zrozumiesz to, o czym piszę. Wtedy też pojmiesz, dlaczego kogoś za używanie języka biją, komuś nakładają za używanie języka mandaty, a reszta ma to w wielkim poważaniu i nie reaguje. Pojmiesz też, dlaczego młodzi Polacy z RL mają jakieś dziwne kompleksy (sporo osób o tym pisało tu na forum KW), że po przyjeździe do Polski na studia traktują ich jak “ruskich”.
    Zrozumiesz też, dlaczego śmieszną się staje “obrona” polskich szkół i języka polskiego jako wykładowego, skoro młodzież nie chce go używać na co dzień.
    Tylko już dorośnij!

  44. Piotrek Trybunalski mówi:

    do ben: może ty najpierw dorośnij bo przejawiasz głęboką naiwność w pewnych sprawach. Jeśli myślisz, że używanie literackiego polskiego uchroni Wilniuków przed burakami nazywającymi ich ruskimi to jesteś w błędzie. Zawsze pozostaje charakterystyczne wileńskie “ł” i wymowa, tylko jednostką udaje się wyuczyć odpowiedni akcent. Na prawdę uważasz, że Litwini nie będą karać ani bić za literacki polski??? Oni nienawidzą Polaków po prostu i to jest problem.

  45. ben mówi:

    Do Piotrek trybunalski:
    O! Powolutku coś do ciebie zaczyna docierać. 🙂
    Pora zatem byś troszeczkę poszedł dalej i się zastanowił, jak dalece używanie języka literackiego (nawet z charakterystycznym “ł” i podpowiem, także dźwięcznym “h” bo sam takiego używam), uczonego w szkole, podkreślam: polskiej szkole w RL (tu się zastanów, jaka jest funkcja szkoły poza stroną dydaktyczną) mogłoby zintegrować nowe pokolenie Polaków.
    Czy teraz rozumiesz, czy wolisz nadal lansować pogląd, że pojedynczo sobie lepiej poradzą, zwłaszcza przy pomocy “szabelek z RP”? Jeżeli tak, to gratuluję pragmatyzmu. 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.