1
Bohater dla dziedzictwa

Stanisław Lorenz

Cóż może łączyć Wilno, dziś stolicę Litwy, z małym miasteczkiem w Polsce, Lidzbarkiem Warmińskim?

Po części odpowiedziały na to pytanie wileńskie dziennikarki Krystyna Adamowicz i Helena Gładkowska, wydając w 1998 roku albumik pod nazwą „Otwórzmy serca przed słońcem”, a tym łącznikiem okazało się święto kaziukowe. Istnieje jednak postać, która przed laty mocno zbliżyła te dwa miasta i zapisała się w ich historii. Mówię tu o profesorze Stanisławie Lorentzu (1899-1991), który w latach 1929–1935 był konserwatorem zabytków na województwo wileńskie i nowogródzkie, a także wykładowcą Uniwersytetu Stefana Batorego.

Dzięki wspomnieniom Stanisława Lorentza z okresu wileńskiego, które ukazały się w Warszawie w 1986 r. i składały się z wpisów, wycinków prasowych i fotografii, umieszczonych w specjalnym albumie wiemy dziś wiele o życiu przedwojennego Wilna. Warto nadmienić, że album ten był prezentem imieninowym od żony Ireny i przyjaciółki rodziny Heleny Schrammówny w 1934 roku, dlatego nosi tytuł „Album wileńskie”.

Po raz pierwszy Stanisław Lorentz był w Wilnie w latach 1908 i 1912 jako dziecko. Przodkowie profesora pochodzili ze Szwecji. Ślub młodego Stanisława z ukochaną Ireną odbył się w 1927 r. w kościele kalwińskim, mieszczącym się na ulicy Zawalnej, właśnie w wielokulturowym, wielowyznaniowym Wilnie. (Uw. red.: przy obecnej ul. Pylimo ten kościół istnieje i jest czynny dotychczas. W okresie sowieckim znajdowało się w nim kino „Kronika”). Prezydent Warszawy Stefan Starzyński powołał Lorentza w 1936 roku na stanowisko dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie, którą to funkcję z przerwą wojenną profesor pełnił do 1982 roku. Przed tym jednak był okres wileński, o którym profesor napisał: „Lata wileńskie w życiu naszym były okresem o szczególnej wymowie, pełnym różnorodnych przeżyć, tak innym od wcześniejszych i późniejszych lat w Warszawie (…). Dodajmy, że lata wileńskie (1929-1935), kiedy to nad zabytkami Wileńszczyzny i Nowogródczyzny czuwał profesor Lorentz, były bardzo pomyślne dla rozwoju kultury na tych terenach.

Ogromne znaczenie miały takie prace profesora Lorentza jak konserwacja ruin zamku trockiego, Góry Zamkowej, kościoła pw. Pana Jezusa na Antokolu, kościoła Wszystkich Świętych przy ulicy Rudnickiej czy też kościoła pw. Św. Teresy. Gdy 26 kwietnia 1931r. Wilia wylała z brzegów aż po fasadę katedry i podmyła jej fundamenty, powstał Komitet Odnowienia Bazyliki Wileńskiej pod przewodnictwem biskupa Kazimierza Michalkiewicza. Stanisław Lorentz wszedł w skład prezydium komitetu. Kierownictwo robót objął profesor Juliusz Kłos. Najpierw natrafiono na dwie puszki zawierające serce i wnętrzności króla Władysława IV. Natomiast 20 kwietnia 1931 roku odkryto kryptę pod nawą główną. Następnego dnia już wiedziano, że jest to grobowiec królewski, czyli szczątki króla Aleksandra Jagiellończyka oraz królowych, Elżbiety i Barbary Radziwiłłówny — żon króla Zygmunta Augusta. Było to wielkie wydarzenie, które pasjonowało Wilno przez kilka następnych lat. Uroczyste przeniesienie trumien królewskich do kaplicy Niepokalanego Poczęcia NMP — dawnej kaplicy królewskiej — nastąpiło 31 sierpnia 1933 roku. (Szczegółowy opis tych wydarzeń ukaże się w drugim odcinku artykułu prof. Mieczysława Jackiewicza „Aleksander Jagiellończyk i Wilno”, który zamieścimy 16 czerwca — red.)

Zabytkowe gotyckie podwóże Fot. autor

Po 40 latach, w 1973 roku Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, w gestii którego znajduje się od zamek lidzbarski, do swoich zbiorów zakupiło obraz „Nad grobem Barbary Radziwiłłówny” (funkcjonuje też tytuł „Odkopanie grobu Barbary Radziwiłłówny”), namalowany przez Kazimierza Kwiatkowskiego o wymiarach 2 m x 1,5 m, który jest eksponowany w głównym holu dyrekcji w Olsztynie. Centralnie malarz umieścił profesorów Michała Reichera i Stanisława Lorentza. Z prawej strony obrazu stoją Ferdynand Ruszczyc, słynny malarz, założyciel Wydziału Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Stefana Batorego oraz biskup Michalkiewicz. Przy głowie zwłok królowej siedzi technik budowlany Jan Pekszta, który pierwszy zobaczył na odbiciu cegły w zamurowanej krypcie koronę królewską. Było to 20 września 1931 r.

Po lewej stronie obrazu stoi inny sławny malarz wileński Lubomir Sleńdziński, którego obraz „Sprzedawczyni dewocjonaliów” z panoramą wileńskich kościołów, znajduje się na lidzbarskim zamku. Pozostałe osoby to Michał Brensztejn, kustosz biblioteki uniwersyteckiej; profesor geolog Mieczysław Limanowski (po wojnie profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu); dr Witold Sylwanowicz (po wojnie profesor Akademii Medycznej w Gdańsku; Jerzy Hoppen — malarz, grafik, pedagog, historyk sztuki, konserwator, twórca graficznej „Szkoły wileńskiej” i profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu; dalej — nierozpoznany bliżej rysownik.W październiku 1957 r. Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne „Pojezierze” w Olsztynie stało się administratorem lidzbarskiego zamku, przeprowadzając wiele prac zabezpieczających obiekt.

A już 24 maja 1959 r. zamek lidzbarski wypełnił się skarbami sztuki polskiej, jakich nigdy nie oglądano. W ekspozycji „Wybitni malarze polscy XIX wieku” znalazły się następujące dzieła: „Hołd Pruski” i „Mikołaj Kopernik” M. Bacciarelliego, „Śmierć Wandy” A. Lessera, szkic „Bitwy pod Grunwaldem” J. Matejki (niewystawiany od 1939 r.), „Śmierć Barbary Radziwiłłówny” J. Simmlera, „Zachwycenie” W. Gersona, „Widok parku w Radziejowicach” i „Epizod z powstania” J. Chełmońskiego, „Przysięga Kościuszki” i inne należące do skarbnicy malarstwa polskiego.

 

Obraz „Nad grobem Barbary Radziwiłówny” autorstwa Kazimierza Kwiatkowskiego Fot. autor

Nieco później Muzeum Literatury Polskiej im. Adama Mickiewicza przygotowało wystawę o Ignacym Krasickim, a Muzeum Wojska Polskiego — pokaz zabytkowej broni. Zamek lidzbarski stał się wtedy głównym ośrodkiem wystawowym na terenie województwa. Przy pomocy „Pojezierza” 19 czerwca 1960 r. Muzeum Narodowe zorganizowało drugą wielką wystawę „Życie polskie w dawnych wiekach”. 4 czerwca 1961 roku czołowe instytucje muzealne Polski otwierają wystawę „Ignacy Krasicki i Wiek Oświecenia”.
Opracowało ją wielu pracowników naukowych. Z kolei 3 czerwca 1962 roku otwarto wystawę „Jak rozpoznawać style”. Znowuż były dzieła wielkich mistrzów takich jak Brodowski, Michałowski, Matejko, Gierymscy, Chełmoński, Mehofer, Wyspiański, Malczewski, Coubert. Odbyły się też inne arcyciekawe wystawy. W prasie pojawiały się entuzjastyczne recenzje i reportaże z Lidzbarka. Z okazji czwartej wielkiej wystawy na zamku lidzbarskim (3 czerwca 1962 r.) Miejska Rada Narodowa w Lidzbarku Warmińskim nadała Honorowe Obywatelstwo Miasta Lidzbarka Warmińskiego prof. Stanisławowi Lorentzowi oraz innym działaczom kultury.

Warto podkreślić, że dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie profesor Lorentz specjalną troską otaczał lidzbarski zamek. Kto wie, czy nie dlatego, że w naszym mieście znalazło się tylu dawnych kresowiaków, w tym byłych wilniuków. W 1965 roku był on inicjatorem kolejnej ekspozycji. Tym razem była to sztuka sakralna. Jednakże w nocy z 26 na 27 sierpnia 1965 roku zdarzyła się w Lidzbarku niebywała kradzież, która mogła wpłynąć na dalszą współpracę z profesorem Lorentzem. Sprawcy dokonując włamania wykradli 11 obiektów sztuki sakralnej z tej wystawy, pochodzących z XV i XVI wieków, a wykonanych ze złoconego srebra. Dopiero w kwietniu 1968 roku natrafiono na ich ślad w Warszawie. Część z nich już była wstawiona do sklepu „Desy”, firmy zajmującej się handlem dzieł sztuki. Zanim to nastąpiło, cenne eksponaty najpierw leżały zakopane w worku w piwnicy u jednego ze sprawców kradzieży, następnie przeniesione i zakopane na Krzyżowej Górze w Lidzbarku. W 1968 roku wykopano je i przewieziono do Warszawy. Zrozumiałe, że profesor Lorentz miał w związku z tym zajściem ogromne przeżycie.

Dopiero 11 maja 1968 roku zabytkowe dzieła sakralne wróciły do Muzeum Narodowego. Część z nich uległa uszkodzeniu. Wartość skradzionych muzealiów wynosiła ok. 23 mln ówczesnych złotych. Powrót tak wartościowych eksponatów stał się prawdziwym świętem dla wszystkich pracowników Muzeum Narodowego.

Profesor Stanisław Lorentz nie ukrywał, że zamek lidzbarski zasługuje być Oddziałem Muzeum Narodowego. Jednakże ówczesne władze województwa olsztyńskiego nie zgadzały się z tym i postarały się odsunąć profesora Lorentza od decyzji o tej sprawie. Wiadomo, ze szkodą dla zamku. W najnowszej historii muzeum na zamku lidzbarskim były ciekawe wystawy, ale nigdy na skalę organizowanych za czasów profesora Lorentza, także pod względem frekwencji. Ostatni pobyt Stanisława Lorentza miał miejsce w 1975 roku, kiedy to orędował w zamku za Lidzbarkiem Warmińskim w telewizyjnym turnieju Bank Miast, zresztą zwycięskim.

Dzisiaj zamek lidzbarski, w którym mieszkali tak słynni luminarze nauki i kultury jak Mikołaj Kopernik, Marcin Kromer czy Książę Poetów Polskich Ignacy Krasicki, a przebywało w nim 6 królów i 4 cesarzy, po wielu pracach konserwatorskich wygląda o wiele korzystniej niż cztery dziesięciolecia wstecz, chociaż przed nami jest wiele do zrobienia. Na przedzamczu zaś powstał czterogwiazdkowy hotel „Krasicki”, uznany przez międzynarodowe jury za najlepiej urządzony hotel na świecie w zabytkowej budowli.

Władysław Strutyński

 

 

 

 

 

 

Jedna odpowiedź do Bohater dla dziedzictwa

  1. Jurgis mówi:

    Po wojnie prof Stanisław Lorentz był w Wilnie i oglądając dobrze znane sobie zabytki ,którymi się opiekował przed 1939 miał okazję posłuchać objaśnień litewskiej przewodniczki. Zdziwiony jej błędami i nieścisłościami skorygował jej wypowiedzi .Usłyszał od niej,że jak Pan wie lepiej to niech Pan dalej objaśnia sam.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.