26
Czy Litwie grozi drugi „Williams”?

Układ premiera Andriusa Kubiliusa z Wiktorem Uspaskichem pozwolił przeforsować projekt budowy elektrowni atomowej Fot. Marian Paluszkiewicz

Centro-prawicowy rząd Andriusa Kubiliusa we czwartek „buldożerem” przepchał przez sejmowe głosowanie pakiet ustaw energetycznych. Pakiet zawiera, m. in. ustawę atomową, otwierającą drogę budowie na Litwie nowej elektrowni atomowej oraz umowę koncesyjną na budowę atomówki. Umowa zostanie podpisana z inwestorem strategicznym japońskim koncernem „Hitachi”, planowany zaś termin podpisania zaplanowano na 28 czerwca. Podczas głosowania w parlamencie koalicji rządzącej udało się zapewnić na sali większość głosów, m. in. dzięki wsparciu opozycyjnej Partii Pracy Wiktora Uspaskicha.

Niektóre źródła twierdzą, że rządzącym udało się przekonać uwikłanego w aferę finansową lidera Partii Pracy, obiecując mu za poparcie pakietu energetycznego umorzenie sprawy dotyczącej malwersacji finansowych w księgowości jego partii. W każdym razie dziwnym zbiegiem okoliczności, w przeddzień głosowania w Sejmie sąd ogłosił przerwę do jesieni w toczącej się od kilku lat i bliskiej już terminu przedawnienia tzw. sprawie szarej księgowości Partii Pracy.

Mimo jednak przychylnego głosowania w Sejmie los przyszłej atomówki wciąż nie jest przesądzony. Wczoraj grupa 25 posłów, w tym szefowie pozostałych czterech ugrupowań opozycyjnych wystąpiła z apelem do prezydent Dali Grybauskaitė, żeby zawetowała przyjęty w czwartek pakiet ustaw energetycznych. Zdaniem autorów apelu, w tak ważnych kwestiach, jak bezpieczeństwo energetyczne kraju oraz wielomiliardowe przyszłe wydatki na budowę elektrowni, do tego konieczne jest przeprowadzenie referendum, bądź zapewnienia konstytucyjnej większości w Sejmie.

Prezydent w tej sprawie prawdopodobnie wypowie się w przyszłym tygodniu, bo obecnie jest na delegacjach zagranicznych, aczkolwiek wcześniej prezydent nie ukrywała swego poparcia dla rządowych projektów energetycznych. Ostrzegała jednak rządzących, żeby sprawę załatwili klarownie, a nie jak będąc u władzy przed kilkunastoma laty, kiedy również buldożerem przepchali przez Sejm sprzedaż rafinerii w Możejkach amerykańskiej spółce Williams International, co w przyszłości okazało się jedną z największych afer w najnowszej historii kraju.
Czwartkowa sytuacja w Sejmie przypominała właśnie tę sprawę sprzed kilkunastu laty, więc nie wiadomo, jak na to odreaguje prezydent Grybauskaitė.

Nieoczekiwana zmiana stanowiska Wiktora Uspaskicha ws. pakietu ustaw energetycznych zaskoczyła nie tylko socjaldemokratów, ale też jego najwierniejszą koleżankę partyjną Loretę Graužinienė (w centrum) Fot. Marian Paluszkiewicz

— Nie ma wyjścia, podpisze te ustawy — mówi „Kurierowi” poseł Partii Socjaldemokratów Vytenis Andriukaitis, jeden z autorów apelu do prezydent. Jego zdaniem, prezydent wcześniej popełniła zbyt wiele błędów, popierając rządowy projekt, jak też w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi (dostawcą reaktora do przyszłej litewskiej elektrowni ma być japońsko-amerykański koncern Hitachi — General Electric Nuclear Energy — przyp. red.), dlatego prezydent nie może już wycofać się. Dlatego sygnatariusze apelu traktują ten dokument przede wszystkim jako wyraźny sygnał dla prezydent, że istnieje odmienna opinia od tej, którą forsują konserwatyści premiera Andriusa Kubiliusa.

— Prezydent powinna zdawać też sprawę, że przyjęte ustawy mogą być sprzeczne z konstytucyjną zasadą suwerenności kraju — zauważa Vytenis Andriukaitis. Poseł nie wyklucza też, że jeśli pakiet energetyczny nie zostanie zawetowany, a ustawa koncesyjna zostanie podpisana, to zostanie zainicjowane postępowanie prawne przeciwko złamaniu Konstytucji. Socjaldemokraci, jako największe ugrupowanie opozycyjne i jeden z sondażowych faworytów powyborczej koalicji rządzącej, odgrażają się, że jeśli ich obecne działania nie powstrzymają realizację projektu nowej atomówki, to po ewentualnych wygranych wyborach parlamentarnych jesienią tego roku odwołają przyjęty w czwartek pakiet energetyczny.

Są jednak świadomi, że nawet jeśli po wyborach w parlamencie będą największym ugrupowaniem, to mogą być odizolowani od władzy właśnie przez układ premiera Andriusa Kubiliusa z Wiktorem Uspaskichem. O możliwości takiego scenariusza donosi gazeta „Karštas komentaras”, która w oparciu na poufne źródła w partii konserwatywnej — Związek Ojczyzny-Chrześcijańscy Demokraci Litwy, przekonuje, że konserwatyści oraz wpływowe siły stojące za nimi już dziś prowadzą nową strategię powyborczą koalicji na czele z starym-nowym premierem Andriusem Kubiliusem.

Według gazety, wespół z konserwatystami, koalicję mają tworzyć kilka drobnych ugrupowań, w tym też powstała na fali tzw. skandalu pedofilskiego partia „Szlak Odwagi” na czele z siostrą „ojca-mściciela” z Neringą Venckienė, sędzią Kowieńskiego Sądu Okręgowego.
Spoiwem tej koalicji ma być właśnie Partia Pracy, której lidera konserwatyści rzekomo trzymają krótko na uwięzi właśnie. Zdaniem posła Vytenisa Andriukaitisa, o takich relacjach między konserwatystami i Uspaskichem sugeruje jego nieoczekiwana zmiana poglądów w kwestii projektu atomówki.

Centroprawicowy rząd Andriusa Kubiliusa ma poważne kłopoty finansowe z zamknięciem starej elektrowni atomowej, a już forsuje budowę nowej Fot. Marian Paluszkiewicz

Przypominamy też, że przed ponad miesiącem Partia Pracy podpisała porozumienie z innymi ugrupowaniami opozycyjnymi — Partią Socjaldemokratów i partią „Porządek i Sprawiedliwość” o współpracy przedwyborczej i ewentualnej współpracy koalicyjnej po wyborach.

— W ciągu kilku ostatnich tygodni wiele dyskutowaliśmy w tym gronie o proponowanym pakiecie ustaw energetycznych i byliśmy zgodni, że nie może on zostać przyjęty bez wcześniejszej debaty publicznej i ocen eksperckich. Takie też stanowisko popierała Partia Pracy. Przed tygodniem jednak dotarła do nas informacja, że Andrius Kubilius rozmawia z Wiktorem Uspaskichem, po czym Partia Pracy kardynalnie zmienia zdanie w sprawie budowy elektrowni, w przeddzień zaś głosowania, sąd zaś — dziwnym zbiegiem okoliczności — ogłasza przerwę w sprawie malwersacji finansów Partii Pracy — poseł Vytenis Andriukaitis opowiada nam o zakulisowych rozgrywkach przed decydującym głosowaniem w Sejmie.

Po takim zachowaniu się Uspaskicha socjaldemokraci poczuli się zdradzeni. Ich lider, poseł Algirdas Butkevičius, oświadczył, że wcześniej zawarte z Partią Pracy porozumienie o współpracy przedwyborczej w obecnej sytuacji przestaje obowiązywać. Nie mniej, opozycję nie zaskoczyło zachowanie się Partii Pracy, która również wcześniej łamała wcześniejsze ustalenia międzypartyjne i nieoczekiwanie zmieniała stanowisko przed decydującymi głosowaniami.
— Wszyscy zdają sobie sprawę, że jest to partia jednej osoby i wszyscy jej posłowie głosują, uwzględniając interesy Uspaskicha — mówi Vytenis Andriukaitis. Zauważa jednak, że być może tym razem lider Partii Pracy przegiął, bo wielu jego posłów nie kryło zażenowania nieoczekiwaną zmianą stanowiska, a niektórzy posłowie nawet ośmielili się nie głosować zgodnie z wolą szefa.

26 odpowiedzi to Czy Litwie grozi drugi „Williams”?

  1. tomasz mówi:

    Czy grozi drugi “Williams”? Dobre pytanie. Moim zdaniem niestety grozi. Sytuacja coraz bardziej nosi znamiona aferalnej. Obecnie rządzący Litwą nie dostrzegają pewnych uwarunkowań jakim podlegają prawie wszystkie rządy. Sprawy gospodarki a szczególnie energetycznej są ściśle powiązane z polityką międzynarodową. Ściśle mówiąc nawet z bliskimi sąsiadami. A tutaj obecny rząd Litwy ma takie efekty, że praktycznie u wszystkich zdążył sobie “nagrabić”. Samej Litwy na “atomówkę” nie stać. Z innymi nie może się dogadać. Czyli będą ustawy i możliwości uzyskania i wydawania pieniędzy ale elektrowni nie będzie. Będzie w wiecznej budowie i ciągle wymagać dodatkowej kasy która w sposób niezwykle tajemniczy ale systematyczny, będzie znikać gdzieś w ignalińskich lasach. 😉

  2. Wereszko mówi:

    tomasz
    “Dobre pytanie”?
    Maleszko?
    Po co ty się bierzesz za komentowanie spraw ponad twoje intelektualne możliwości?

  3. zozen mówi:

    czyli mamy nic na Litwie nie budować, bo każda inwestycja jest potencjalnie korupcjogenna.
    Żałuję, że mimo wszystkich afer nie dokończono stadionu na górze szeszkińskiej – mielibyśmy stadion, a tak stoją tylko ruiny.
    A konserwatyści musieli przyjąć te ustawy już teraz, bo wyborów raczej nie wygrają, a ich następcy (będą to chyba socjaldemokraci) na pewno elektrowni budować nie będą za wiele w ich szeregach przeciwników.
    I tak na marginesie, zauważam ostatnio w prasie na Litwie bardzo aktywną propagandę antyatomową. W gazetach rosyjskich – co tydzień artykuł, a to i dwa przeciwko elektrowni. Kurier Wileński też wpisuje się w ten nurt. No i prasa litewska też raczej pisze negatywnie o elektowni atomowej.

  4. pani mówi:

    Wereszko, jeszcze nie spotkalam osoby dla ktorej historia zmagan litewsich politykow z kwestiami energetycznymi nie przerastala by jej intelektualne mozliwosci.Gdy by byla osoba zdolna do tego minimum to juz po wyroku na Ignalinie a przed tworzeniem LEO, napisala by ze nie bedzie przyjeta do klubu jakichkolwiek, a tym bardziej atomowych, mocarstw, ktore ewidentnie goraczkowo lacza sie w rozne konfiguracje by sie utrzymac siako-tako rozwojowo.
    Wobec tego i zapis Maleszki mogl by byc tu.

  5. pani mówi:

    Litwa nie bedzie przyjeta do klubu mocarstw atomowych.Nawet jesli cud nad Vilia sprawi ze reaktor ktos postawi.

  6. tomasz mówi:

    do Wereszko 2: “Po co ty się bierzesz za komentowanie spraw ponad twoje intelektualne możliwości?”

    Odpowiadam: Z dobroci. Aby dać szansę takim intelektualnym tuzom jak “Wereszko” do wykazania się. 🙂

  7. tomasz mówi:

    ad 3 zozen: Oczywiście że nie. Należy budować ale z sensem i przy odpowiednich przepisach. Na razie to sam widzisz jak czasem bywa. Sam podajesz adekwatny przykład stadionu. A co z miliardem (bodajże) litów które już zaginęły w związku z atomówką.

    Co do kampanii antyatomowej to się zgadzam. Co ciekawe w Rosji jest takich elektrowni od cholery o trochę jeszcze. Technologia często z czasów Chruszczowa. Mimo to jakoś nikt o tym nie pisze. Ba nawet Rosja jest przeciwko elektrowniom atomowym w …innych państwach. 😉

  8. antanas mówi:

    Musza podpisac ta umowe,zeby skryc przestepstwa,zdrajca,wladzo litewska.

  9. Budzik mówi:

    Nie ma ucieczki przed energetyką jądrową. Tymczasem w związku z “życzliwością” państw ościennych i “vice versa”, lepiej będzie jeśli Litwa bardziej energicznie będzie promować biogazownie:)))))
    Ale mam dziś dobry dzień!

  10. tomasz mówi:

    do Budzik 9: Nie wierzę w biogazownie. Bez dopłat to nieopłacalne. I ten stan rzeczy będzie się pogłębiał wobec coraz większego zapotrzebowania na żywność. Co zresztą wszyscy widzimy po co cenach. W takiej sytuacji przeznaczanie areału na uprawy nie spożywcze nie może się opłacać. No chyba że wykorzystywane będą tylko produkty uboczne z właściwej produkcji żywności. Tylko że to z pewnością nie zaspokoi nawet połowy zapotrzebowania na energię.

    Moim zdaniem pierwsze czym Litwa powinna się zająć to połączenie się z europejską siecią energetyczną. To jest podstawa. Bez tego wszystkie inne projekty bez względu na to czy powstaną czy nie, i tak są bez sensu.

    ps: Gratuluję dobrego dnia.

  11. Budzik mówi:

    Tomasz 10
    Nie wiem skąd bierzesz dane odnośnie rentowności biogazowni. Widziałem w swoim życiu kilka analiz efektywności, włącznie z finalnymi: finansowo – ekonomicznymi.
    Niezupełnie rozumiem dlaczego dana technologia miałaby przynosić profity w Polsce a na Litwie miała by być już kompletnie nieopłacalna.
    Czyżby lobby nuklearne na Litwie jest aż tak silne, że potrafi skutecznie nasypać piasek do oczu osobom zainteresowanym wykorzystywaniem biomasy?
    Z pewnością most energetyczny jest ważny dla litewskiej państwowości, tymczasem muszą być przez RL spełnione pewne warunki, które jak przecież wiemy szybko spełnione nie zostaną.
    Tomaszu, dziękuję za gratulacje

  12. pani mówi:

    Budzik pisze “…Czyżby lobby nuklearne na Litwie jest aż tak silne, że potrafi skutecznie nasypać piasek do oczu osobom zainteresowanym wykorzystywaniem biomasy?”.
    Nie jestem pewna,ze to lobby, lecz potrafi! Potrafilo za bytnosc Ign Sil At sprzedawac prad na Bialorus w cenie 4 ct a swoim – 28 ct litewskich za ta sama jednostke. Przy tym potrafilo zablokowac wszystkie alternatywne projekty eenergetyczne. Od polaczen przez RP po wiatrowe silownie z RFN sprowadzane przez producenta katolika pod auspicjami kosciola dobroczynnie.Mowiono wowczas w kuluarach Departamentu Energii Alternatywnej Ministerstwa Gospodarki RL ze winna temu Ignalina.
    Teraz Ignalina juz nie produkuje pradu a alternatywy dalej sa ignorowane. ( )! – to szeroko rozprowadzone w znanym gescie o niezrozumialym moje dlonie.

  13. tomasz mówi:

    do Budzik: Finansowo opłacalne BEZ dopłat? Gdzie takie działają?

    W Polsce jest opłacalna właśnie z dopłatami. Dla mnie to żaden interes i na krótką metę.

    Proszę bardzo.

  14. Budzik mówi:

    Pani 12
    No właśnie – i kto za tym stoi? Przecież to nie krasnoludki.
    W Polsce pomimo presji na energię odnawialną skutecznie utrudniono możliwość budowy ferm wiatrowych poprzez ograniczoną podaż tak zwanych “przyłączy”. W praktyce wielu podmiotom bardziej opłacało się posiadać prawo do “przyłącza” licząc na jego zbycie na rynku wtórnym aniżeli faktycznie inwestować w “zieloną energię”. U nas te “krasnoludki” to podobno rzekome “lobby węglowe”:)

  15. Budzik mówi:

    Tomasz 13
    Dopłaty i zwolnienia tylko astronomicznie windują efektywność biznesową przedsięwzięcia.
    Nawet bez tego jest dobrze, zwłaszcza, że dużo inwestycji tego typu uzyskało dofinansowanie bądź z programów regionalnych, bądź ogólnopolskich.

  16. Budzik mówi:

    Tomasz c.d.
    Wystarczy zajrzeć na listy rankingowe Regionalnych Programów Operacyjnych dla działań wspierających energię odnawialną. Dużo tam biogazowni…

  17. robert mówi:

    Lietuvy na atomówkę nie stać – fakt ale to, że kogoś nie stać wcale nie znaczy, że nie może sobie tego czegoś zbudować. Może zadłużyć się po uszy i zbudować na zasadzie postaw się a zastaw się. A pieniążki mogą nawet łatwiej wyciekać z budowy w trakcie niż z samych planów. Pytanie – jeśli się uda co oni zrobią z energią ? Polska jej nie kupi, dopóki LT jest wrogim państewkiem gnębiącym tamtejszych Polaków. Rosja sama buduje swoją przyszłość na eksporcie energii, Białoruś też stawia atomówkę ( Łukasz postawi ją na 100 % choćby w jakimś Homlu emeryci mieli z głodu konać )rynek wewnętrzny za mały nawet licząc wszystkie kraje bałtyckie. Reasumując myślę ze to projekt bez przyszłości i nigdy nie wejdzie w fazę realizacji, chyba że zostanie podniesiony do rangi lietuvskiej dumy to wtedy wszystko możliwe.

  18. tomasz mówi:

    do Budzik 16: Wszystkie z dopłatami. Zresztą co mnie tam. Jak ktoś chce opierać swój interes na corocznych decyzjach zapadających w Brukseli to jego sprawa. Moim zdaniem obecna sytuacja coraz bardziej wskazuje na to że dopłaty mogą się skończyć. A energia w UE coraz droższa poza nią dużo tańsza i …bez dopłat.

  19. Maur mówi:

    Panowie, na Litwie obowiązują inne przeliczniki.
    Zobaczcie w art. obok. “Pyra” spod Poznania 1,8 L/kg; -rodzima =4L/kg, truskawka PL 5-6L/kg; -rodzima 14L/kg.
    Lekko licząc ze dwa razy droższe.
    Przy takim podejściu nic się nie opłaca.

    Tylko kto to kupi?

  20. Tadi mówi:

    Z artykułu wynika, że Litwa to bardziej taka republika bananowa niż kraj europejski.
    Przepychanie ustaw buldożerem, quasi korupcyjne zdobywanie poparcia sejmowego w zamian za zamiatanie pod dywan malwersacji finansowych, faktyczny interes ekonomiczny kraju bez znaczenia dla rządzących bo dla nich najważniejsze jest utrzymanie się przy korycie, itd.

  21. kartownik mówi:

    Rosja przegrała pierwszą wstępną batalie o uniemożliwienie budowy elektrowni atomowej na Litwie. Nie ma to tak wielkiego znaczenia ponieważ decydujące będą sprawy finansowania projektu. Na razie rząd Litwy popisał się tylko ambitnymi projektami. Z tego co wiem realizować chce jednocześnie budowę EA; terminal gazowy; kabel podmorski do Szwecji i magistrale przesyłowe prądu i gazu przez terytorium Polski.. Każdy z tych projektów teoretycznie jest już niemal w fazie realizacji a cechą wspólna jest to że jeszcze na żaden z nich nie trzeba było wydawać innych kwot niż tylko symboliczne. No ale po wyborach trzeba będzie płacić za budowę każdego z nich albo porzucić te na które nie ma środków. Dodajmy, że aby zachować resztkę twarzy wobec sojuszników Litwa podjęła zobowiązanie o stopniowym zwiększaniu wydatków na obronę. Różnica pomiędzy obecnymi wydatkami poniżej 0,9% a zobowiązaniami w wysokości 2% budżetu to ponad 550 mln dolarów rocznie. No i jeszcze taki kwiatek jak brakujące 550 mln euro na likwidacje starej EA której to kwoty Unie nie chce dać między innymi dlatego, że są niejasności co do wydatkowania poprzedniej dotacji w kwocie 1 miliarda na ten cel. Wszystkie wymienione powyżej kwoty nie figurowały w dotychczasowych budżetach
    Biorąc pod uwagę, że Litwa miała w zeszłym roku deficyt finansów publicznych na poziomie 5,5% GDP i że dąży do zmniejszenia go do poziomu poniżej 3% oraz że obecnie banki komercyjne nie chcą bez dodatkowych zabezpieczeń finansować budowy EA a także potężny kryzys finansowy w Europie trudno mi wyobrazić sobie zdobycie środków na budowę EA w ciągu najbliższych kilku lat. Zdominowana przez ekologów Unia na EA dotacji nie daje.
    Rząd Litwy złapał cztery energetyczne sroki za ogon tylko nie widać skąd weźmie środki na realizacje. Natomiast nie złapał piątej która miałaby duży realny wpływ na niezależność energetyczną Litwy. Otóż Litwa mając energetykę opartą na gazie nie ma dużych zbiorników na rezerwy. Chyba ,że o nich nic nie wiem co też jest możliwe. Pamiętamy jak Ukraina wszczynała już kilka razy awanturę gazową z Rosją a atutem który jej to umożliwił były olbrzymie, wręcz gigantyczne, podziemne zbiorniki gazu odziedziczone po ZSRR. Ten projekt który bałby Litwie rzeczywiście częściową niezależność energetyczną od Rosji jakoś nie jest rozpatrywany.
    No i zaczyna się robić nieciekawie na innym froncie. Litwa od kilku lat utrzymuje stały kurs waluty względem euro. Tymczasem niemal w każdym roku ma inflacje wyższą niż w strefie euro. Ta dysproporcja się kumuluje i tylko patrzeć jak zacznie dusić gospodarkę. Przykładem dyskutowane tu różnice w cenach warzyw i owoców między Polską a Litwą.
    Że będą kłopoty to widać już z notatki która pojawiła się na delfi.pl wczoraj , informującej że do podpisania umowy między Hitachi a Litwą to tak od razu nie dojdzie.
    A do „opłacalności” gazu z fermentacji polecam dane w artykule :
    http://biznes.onet.pl/w-2011-r-niemiecki-biogaz-dwa-razy-drozszy-od-gazu,18567,5169444,news-detal

  22. Maur mówi:

    do 21, kartownik;

    Tylko do ostatniego zdania. Wszystko co wczesniej -słuszne jak najabrdziej.

    Co do 2x droższego biogazu w Niemczech.
    W Polskich warunkach należy uwzględnić realną siłe pieniądza. W wielu przypadkach co w Niemczech jest w Euro w Polsce jest w zł. Z parytetem podobnym do kursu. W zależności do czego biogaz zostanie użyty różny będzie koszt 1kWh energii. Najtańszy będzie koszt energii cieplnej (kuchnie gazowe + CO), najdroższy energii elektrycznej. Ten pierwszy zamknie się w kosztach produkcji na poziomie ca 0,1zł/1kWh. EE z sieci kosztuje powyżej 0,54zł/kWh. Ten drugi, czyli przetworzenie biogazu na EE da sumaryczny koszt ca 0,15 do 0,30 zł/1kWh. Dlaczego taka rozpiętość? Zależy od skali produkcji. Jeżeli bedzie to robił np. jeden rolnik tylko na własne potrzeby, to będzie miał nadmiar niewykorzystanych mocy generatora EE i wysoki koszt stały. DLa innych nie sprzeda bo mamy sprawę monopolu na przesył.Ale na własne potrzeby i tak wyjdzie mu bilans kosztów na poziomie około połowy. W przypadku gazu nie ma monopolu na przesył. Więc jest tu pole do racjonalnego gospodarowania i znacznego zmniejszenia kosztów energii ogółem.

  23. pani mówi:

    Koszty i zyski nie naleza do praw natury. To tylko umowne ludzkie sprawy. Zalezno od sprzedaz uslug, towarow a, najwazniejsze – rozumienia czym jest pieniadz.
    PS: Jeszcze 10 lat temu, jak pamietam, profesorowie od finasow twierdzili, ze nikt tego nie wie …

  24. Budzik mówi:

    Tomasz 15
    Tomaszu proszę Ciebie…
    Wszystko co dotyczy prowadzenia działalności gospodarczej, w jakiejkolwiek formie prawnej zależne jest od decyzji urzędnika.
    Czy to dotyczy płatności VAT, czy zwolnień od opodatkowania w ogóle…:)
    Tak czy owak stabilność należy liczyć raczej w trybie krótkoterminowym, bowiem reszta jest skutkiem odwagi… przedsiębiorcy. Stąd wielu (co zrozumiałe) jest wstanie podjąć ryzyko w kwestii podjęcia działań, przynoszących 100%wą rentowność w ciągu kilku…KILKU następnych lat.
    Reszta bowiem jest hazardem, nie zaś ryzykiem
    Tymczasem jak piszesz czerpanie energii spoza kraju a także spoza Unii Europejskiej jest objawem choroby, która toczy organa decyzyjne w przedmiotowej sprawie.
    Choroby, która może być nadzwyczaj profitowa dla osób gotowych podjąć kontrowersyjne “lobby”

  25. tomasz mówi:

    do Budzik 23:
    Zyski też?! Moim zdaniem jednak spora w tym rola choćby handlowców.

    To o czym piszesz czyli krótkoterminowa stabilność jest prawdą. Zgadzam się z tym. Przy inwestycji rzędu kilku-kilkudziesięciu tysięcy. Kiedy jednak chodzi o setki tysięcy czy miliony. Wtedy konieczne jest już planowanie kilkuletnie lub kilkunastoletnie przynajmniej. A tutaj poleganie na tym że zysk jest dzisiaj i za lat kilka li tylko z tytułu dopłat jest moim zdaniem nie do przyjęcia. W taki interes bym nie wszedł. Gdyby zysk tak czy siak był a dopłata/ulga podatkowa tylko go zwiększała to tak. Tylko że tak nie jest. Podziwiam prywatnych przedsiębiorców (dość nielicznych bo najczęściej to są gminy itd) którzy w to wchodzą.

    Zgadza się. UE mogłaby być samowystarczalna (no może przesadzam – mocno niezależna) jeśli chodzi o energię. Np wykorzystując atom i węgiel. Ale ma silne wewnętrzne (być może inspirowane z zewnątrz) lobby ekologiczne. Co to proponuje wiatraki, rzepak, baterie od ślimaków i tym podobne sprawy. Natomiast inni mają gdzieś “porozumienie z Kioto” i tak dalej. Produkują energię z “zakazanych” w Europie źródeł/surowców (węgiel/atom) a to co im zostaje sprzedają za ciężką kasę frajerom z Europy. I jeszcze niektórzy są przekonani że to dobrze robi na środowisko globalne. :)))
    Ta…. akurat. Jak nie ma 2 ciepłowni węglowych w Polsce za to jest dziesięć w Rosji (8 dla Rosjan 2 dla sprzedaży Polsce) to w skali globu tych elektrowni jest dalej 10. Tylko kto inny na tym zarabia. Śmierć frajerom…

  26. Budzik mówi:

    Tomasz 25
    Tomaszu witaj po przerwie. Pytasz ..”zyski też”…. odpowiadam, że także w pewnej mierze, bowiem w praktyce po dokonaniu opłat z tytułu składek obowiązkowych, w tym podatku dochodowego, VAT – pozostaje w sumie to co możemy zepsuć. Po zsumowaniu należności okazuje się, że to co możemy zepsuć swoimi decyzjami nierzadko znajduje się w mniejszości w stosunku do tego, co oddać po prostu musimy:)
    Tymczasem arbitralne sądy urzędnicze często przybierają formę “języczka uwagi” w stosunku do tego, co ma szansę stać się “realnym zyskiem”.
    Tomaszu: to są proste rzeczy, których mógłbyś doświadczyć, choćby na standardowym szkoleniu zamykającym się w 36 godzinach wykładu. Wiesz o tym doskonale. Cenię sobie Twoją inteligencję, stąd nie wiem skąd wzięły się te sztuczne wątpliwości.
    Wszystko wskazuje na to, że zysk nawet przez tych “wielkich” uczestników rynków jest wartością szacowaną krótkoterminowo, gdyż dotyczy zjawiska parabolicznego cyklu koniunktury rynkowej. Szacowanie długoterminowe jest raczej domeną polityki aniżeli faktycznej ekonomiki. Zakładając rentowność przedsięwzięcia bierze się pod uwagę wiele aspektów, lecz kluczowym staje się możliwość “przeorientowania” (małe i średnie przedsiębiorstwa), bądź “zamknięcia” czy “przeniesienia” kramiku (przedsiębiorstwa duże + tzw. koncerny).
    Słusznie Tomaszu piszesz “śmierć frajerom” odnośnie gospodarki zasobami energetycznymi. Cena i jakość dyktuje podaż, choć wielu próbuje jakby iść na przekór logice. Jasnym jest, że 1KWt energii wytworzonej przez elektrownię wiatrową ma taką samą jakość jak ten wytworzony przez elektrownię jądrową, czy węglową. Zatem na drodze może stanąć tylko polityka. Zapewnienie obywatelom dostępu do źródeł energii jest ważnym elementem funkcjonowania państwowości. Jeśli któryś z notabli umacnia społeczność w przekonaniu, że decyduje jedynie cena a nie kierunek dostaw…to może stać się pasażerem kolejnego mało lotnego “tupolewa”.
    Tomaszu – a gdzie są pozostałe artykuły pod którymi prowadziliśmy polemikę?
    Załatw proszę aby nie schodziły z wokandy zanim nie wyczerpiemy dyskusji:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.