0
Sejmowa ustawa zwiększyła liczbę bezpańskich zwierząt

Ze względu na wysokie koszta znakowania zwierząt nie wszystkich gospodarzy stać na tę powinność Fot. Marian Paluszkiewicz

Wiele zwierząt w schroniskach czeka na nowych właścicieli Fot. Marian Paluszkiewicz

Sejm Litwy zajął się problemem rosnącej liczby bezpańskich zwierząt. Temu tematowi była poświęcona konferencja, która odbyła się w parlamencie w tym tygodniu. Konferencja została zainicjowana przez posła Kęstutisa Daukšysa z Partii Pracy.

Wzięła w niej udział kierowniczka jednego z największych schronisk dla na Litwie, dyrektor spółki publicznej „SOS gyvūnai” Ilona Reklaitytė-Mezenceva oraz zastępca dyrektora Państwowej Służby Żywnościowej i Weterynaryjnej Vidmantas Paulauskas.

— Na konferencji zasygnalizowano problem rosnącej liczby bezpańskich zwierząt. Sytuacja ta zaostrzyła się wraz z przyjęciem Ustawy o Przymusowym Czipowaniu Zwierząt, która weszła w życie wraz z 1 stycznia. Uważam, że pupil domowy musi być nie tylko oznakowany, ale też poddany sterylizacji lub kastracji, inaczej jeszcze długo liczba bezpańskich zwierząt na Litwie nie będzie się zmniejszała — powiedziała Ilona Reklaitytė-Mezenceva w rozmowie z „Kurierem”.

Ze względu na wysokie koszta czipowania zwierząt nie wszystkich gospodarzy stać na podporządkowanie się nowej ustawie. Jest to jedna z przyczyn rosnącej liczby bezpańskich psów i kotów, o czym mówiono na konferencji.

— To prawda, liczba porzuconych zwierząt wzrasta. O konkretne cyfry na razie trudno, ponieważ ustawa weszła w życie dopiero z początkiem roku. Mogę tylko powiedzieć ogólnie: liczba bezdomnych zwierząt rośnie. Pomysł rejestrowania i znakowania zwierząt był dobry, ponieważ w razie zguby ułatwiało to znalezienie ich domu i gospodarza. Ale jeżeli czipowanie będzie kosztowało od 15 do 50 euro – większość ludzi nie będzie tego robiło, a zwierzątko zostanie na ulicy i ucierpi. Dlatego popieramy znakowanie, ale boli serce, że zostanie skrzywdzone wiele zwierząt, które miały dom i gospodarza – mówiła Ilona Reklaitytė-Mezenceva.

W schronisku „SOS gyvūnai” przy al. Minsko 33 w Wilnie jest dzisiaj 80 porzuconych psów i 40 kotów. Ta liczba jest zmienna, gdyż codziennie trafiają tu nowe znajdy lub odwrotnie — porzucone zwierzęta odnajdują nowych gospodarzy. Część zwierząt, którym potrzebna jest szczególna opieka (np. ze szczeniętami lub kociętami) trafiają do domów wolontariuszy lub ich znajomych.

— To prawda, że porzuconych zwierząt jest obecnie więcej. Otrzymujemy dużo więcej telefonów lub maili od ludzi, że obok ich domów błąkają się „niczyje” koty lub psy. Ktoś zauważył samochód, z którego wyrzucono pieska. Ktoś znajduje je w lesie, dużo jest porzuconych wprost na ulicy szczeniaków, znajdujemy też zwierzęta podrzucone w pudłach koło schroniska. Trafiają do nas bezpańskie zwierzęta, wyłapane przez odpowiednie służby z Wilna i okolic. Jeżeli porównać liczbę zwierząt, które trafiały do nas w ubiegłym roku, z tegoroczną — to wzrosła ona nawet o połowę, może więcej – opowiada wolontariuszka Anżelika.

Jak mówiła dyrektor spółki „SOS gyvūnai”, gdyby znakowanie, kastrowanie i sterylizacja zwierząt były przeprowadzane nieodpłatnie, przykładowo z pomocą środków europejskich, ludzie chętnie by na to przystali. Na razie na Litwie nie ma takich warunków.
— Ceny w klinikach weterynaryjnych są wysokie – i ja to rozumiem, gdyż kliniki muszą się utrzymywać, z drugiej strony poziom życia na Litwie jest niski i ludzie nie są w stanie płacić za znakowanie pupila, na skutek czego cierpi niewinne zwierzę – mówiła Ilona Reklaitytė-Mezenceva.

Bezdomnymi zwierzętami opiekują się wolontariusze w schroniskach.
Tofi, Juta, Marta, Lora, Kofi, Baffi, Boss i wiele jeszcze innych zwierząt czeka na nowych właścicieli.
— W schronisku karmimy zwierzęta, sprzątamy klatki lub wybiegi, sprawdzamy czy zwierzęta są zdrowe, wozimy do kliniki weterynaryjnej, jeżeli zachorują, szukamy gospodarzy, np. robimy zdjęcia naszym podopiecznym, umieszczamy je na naszej stronie internetowej. Naszą pomoc przy zwierzętach można ująć w dwóch zdaniach, ale pracy wystarcza dla niejednego wolontariusza. Poza tym każdego pupila trzeba podrapać za uchem, pogłaskać, porozmawiać z nim – opowiada wolontariuszka Anżelika ze schroniska „SOS gyvūnai”.

Schronisko „SOS gyvūnai” jest spółką użyteczności publicznej, utrzymuje się z datków ofiarodawców, firm, przyjaciół, pomocy wolontariuszy.
— Jest to moje hobby, które daje mi wiele radości. Niektórzy nie mają pojęcia, ile satysfakcji daje pobyt na przyrodzie i obcowanie ze zwierzętami. Nie zastąpi tego żaden komputer – mówi Anżelika, która już od kilku lat w wolnym czasie poświęca się pomaganiu w schronisku dla zwierząt.
— Najważniejsze, że na konferencji został przedstawiony problem bezdomnych zwierząt, teraz będziemy czekali na rezultaty – podsumowała Ilona Reklaitytė-Mezenceva.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.