0
Dom św. Faustyny na Antokolu – miejsce objawień Apostołki Bożego Miłosierdzia

Nieogarnioną tajemnicą wydaje się fakt, że właśnie w Wilnie, w niepozornym drewnianym klasztornym domku przy dzisiejszej ulicy Grybo 29A, w zaciszu Antokola, ma swoje początki kult Bożego Miłosierdzia.

W pokoju, w którym dzisiaj znajduje się relikwiarz, mieszkała kiedyś święta siostra Faustyna Fot. autorka

To właśnie tu został on objawiony świętej siostrze Faustynie ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, która na podstawie mistycznych objawień Jezusa spisała Koronkę do Miłosierdzia Bożego i czuwała nad powstawaniem obrazu „Jezu, ufam Tobie”.
Podobnie, jak w czasach „wojującego ateizmu”, ludzie przychodzili tu na modlitwę, układając na ziemi po kryjomu krzyżyk z kamyków i składając kwiaty, tak też dzisiaj pielgrzymi z różnych stron świata przybywają tu, by niejako u źródeł, punkt o godz. 15.00, odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego.

W domu świętej Faustyny znajduje się dzisiaj Centrum Modlitewno-Pielgrzymkowe Fot. autorka

Po raz pierwszy siostra Faustyna przybyła na krótko do Wilna w lutym 1929 r. i zamiast okazałego klasztoru, zdziwiona, ujrzała „malutkie chałupki porozrzucane” przy ówczesnej ulicy Senatorskiej 25. Zakonnice mieszkały w drewnianym domu z werandą, zachowanym do dziś, choć częściowo zrekonstruowanym.
Tam też zamieszkała siostra Faustyna. Przebywała w nim do czerwca 1929, zastępując inną siostrę zakonną, przygotowującą się do tzw. trzeciej probacji.
S. Faustyna niepotrzebnie obawiała się nieznanego miasta – siostra Justyna, jej przyjaciółka z okresu nowicjatu, na jej przyjazd do Wilna wyszorowała do białości wszystkie podłogi w domku klasztornym. Przybyszka poczuła się więc potrzebna i kochana.

Przechowuje się tu autentyczną stułę i różaniec błog. ks. Michała Sopocki Fot. autorka

Dzisiaj, przed wejściem do drewnianego domku znajduje się tablica informująca w trzech językach – polskim, litewskim i angielskim – „W tym domu w latach 1929, 1933-36 przebywała święta s. Faustyna Kowalska ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia Apostołka Bożego Miłosierdzia”. Na domu, nieopodal wejścia umieszczona jest tabliczka z napisem po litewsku – „Obiekt dziedzictwa kulturowego pod ochroną państwa”.

Do naszych czasów z byłych zabudowań klasztornych zachował się tylko ten jeden dom, w którym mieszkała s. Faustyna, inne zostały zburzone w czasach sowieckich. Drewniany domek z werandą zachował się do dziś jedynie po części, gdyż cała lewa strona budynku spłonęła w dwu pożarach. Przed rekonstrukcją był to widok godny pożałowania. Lewa część domu nie nadawała się zupełnie do użytku, dlatego odbudowano ją na nowo, zachowując pierwotny kształt. Pozostałą część odrestaurowano, zachowując autentyczne fragmenty.

Tak mógł wyglądać pokój św. s. Faustyny Fot. autorka

Dotyk rąk siostry Faustyny pamiętają dziś kaflowe piece (w jednym z nich najprawdopodobniej spaliła zeszyt, w którym prowadziła swój „Dzienniczek”). Drewniane podłogi również pochodzą z początku ubiegłego wieku. We wnętrzach domku zachowały się wiekowe drewniane framugi okien i drzwi.

Klimat Wilna, który odczuła siostra Faustyna po przybyciu do tego miasta, wiernie oddają wiszące na ścianach reprodukcje zdjęć Jana Bułhaka, na których zostały utrwalone kościoły wileńskie, fotografowane przez słynnego wileńskiego fotografa w okresie 1912-1916 r. Zdjęcia służą jako tło dla opowiadań pracowników Petrasa i Ony z mieszczącego się tu obecnie Centrum Modlitewno-Pielgrzymkowego. Przewodnicy z wielkim pietyzmem oprowadzają po domku, opowiadając o życiu i objawieniach siostry Faustyny oraz rodzeniu się w tym zwykłym miejscu wyjątkowego kultu Miłosierdzia Bożego.

Dom świętej siostry Faustyny jest odwiedzany przez podróżnych z różnych stron świata Fot. autorka

Pielgrzymi zwracają tu uwagę na dwa pokoje. Centralnym miejscem przyciągania jest ten, w którym mieszkała kiedyś siostra Faustyna. Dziś mieści się tu relikwiarz ze szczątkami pierwszego stopnia dwu Apostołów Bożego Miłosierdzia – św. s. Faustyny i je przewodnika duchowego – bł. ks. Michała Sopoćki.
Jest tu również stuła ks. Sopoćki oraz jego różaniec. Pod reprodukcją obrazu Jezusa Miłosiernego oraz wizerunkiem św. s. Faustyny stoją w wazonie świeże biało-czerwone kwiaty w barwach promieni na obrazie „Jezu, ufam Tobie”.
Drugi pokoik to rekonstrukcja. Znajdują się tu skromne drewniane meble: łóżko, krzesło, stolik. Na ścianach wiszą nieduże obrazki i mały krucyfiks, a na stoliku przy oknie, obok lampy naftowej, leżą modlitewnik, wileńska palma i świeca. Tak mógł wyglądać pokój późniejszej świętej.

– W Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia obowiązywała wtedy zasada, że dwie zakonnice zajmowały jeden pokój. Siostra Faustyna mieszkała w tej części pokoju, gdzie dziś umieszczone są jej relikwie i stoją kwiaty, po przeciwnej stronie mieszkała inna zakonnica. Pokój był przedzielony zawieszonym prześcieradłem. W ten sposób w całym niedużym domku mieszkało 18 sióstr – opowiadał Kurierowi pracownik, kustosz Petras Mackela.

Jak mówił, św. Faustyna żaliła się w swym „Dzienniczku”, że nie ma możliwości zapisywania swych najskrytszych przeżyć, ponieważ co chwila jakaś siostra odsłaniała zasłonę i pytała, co też tam ona robi. Musiała wtedy szybko zamykać zeszyt i chować notatki pod stołem, po czym zdania pisane atramentem stawały się zupełnie nieczytelne.

O tym, że prowadzi „Dzienniczek”, wiedział jedynie jej spowiednik i siostra przełożona. Zarówno niezwykłe doznania siostry Faustyny, jak i ich opis przelewany na kartki zeszytu stanowiły tajemnicę.
Wielką radością było dla niej spotkanie tu, w Wilnie, księdza Michała Sopoćki. Stało się to już podczas jej drugiego pobytu w Wilnie, w 1933 r., kiedy po ślubach wieczystych w Krakowie została znowu skierowana do Wilna, gdzie spędziła kolejne prawie 3 lata. To był niezwykle ważny okres, zarówno w życiu s. Faustyny, jak i w dziejach kultu Miłosierdzia.

S. Faustyna zanotowała w swoim „Dzienniczku”: „Poznałam w ks. Sopoćce – tę pomoc Bożą. Nim przyjechałam do Wilna, znałam go przez wewnętrzne widzenie. W pewnym dniu widziałam go w naszej kaplicy pomiędzy ołtarzem a konfesjonałem. Wtem usłyszałam głos w duszy: „Oto jest pomoc widzialna dla ciebie na ziemi. On ci dopomoże spełnić wolę moją na ziemi”.

– Jezus ukazał s. Faustynie kościół pw. św. Michała w Wilnie, którego siostra nigdy jeszcze nie widziała, oraz księdza idącego od spowiednicy do ołtarza. Po przybyciu do Wilna s. Faustyna poznała kościół i księdza Sopoćkę. To właśnie u niego, w kościele pw. św. Michała, często spowiadały się siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Kiedy Faustyna przy konfesjonale zwierzyła się księdzu Sopoćce, że zna go ze swoich wizji, że Jezus przeznaczył go na jej duchowego przewodnika i pomocnika w dziele malowania obrazu Miłosierdzia Bożego, ksiądz początkowo nic nie odpowiedział – opowiadał Petras Mackela.

Z kolei ks. Sopoćko zanotował w swoim „Dzienniczku”, że tego dnia był bardzo zmęczony i niezupełnie zdawał sobie sprawę z wagi tego wyznania.
Ale druga i trzecia spowiedź s. Faustyny wywołały w nim zmieszanie i przestrach. Wizje? Rozmowy z Chrystusem? Po naradzie z siostrą przełożoną zdecydowano, że siostra Faustyna zostanie poddana ekspertyzie psychiatrycznej. Ta zawyrokowała, że siostra jest zdrowa. Ks. Sopoćko szybko zrozumiał, że niewykształcona (skończyła zaledwie 3 klasy szkoły początkowej) siostra nie może znać pewnych teologicznych terminów i wyrazów. Uznał wtedy, że to Bóg przemawia przez nią. Z uwagą zaczął wysłuchiwać zwierzeń zakonnicy, szperać w literaturze teologicznej. Odkrył, że pojęcie miłosierdzia Bożego, które starała się przekazać Faustyna, już wcześniej było objawione innym świętym – św. Katarzynie z Sieny oraz św. Franciszkowi.
W Kościele jednak przeważało przekonanie o Sądzie Ostatecznym, karze za grzechy, piekle i potępieniu. O miłości Bożej nie mówiło się wcale lub niewiele.

W latach 2005-2008 dom świętej siostry Faustyny został zrekonstruowany z zachowaniem autentycznych fragmentów Fot. autorka

„Z początku nie wiedziałem dobrze, o co chodzi, słuchałem, nie dowierzałem, zastanawiałem się, badałem, radziłem się innych – dopiero po kilku latach zrozumiałem doniosłość tego dzieła, wielkość tej idei i przekonałem się sam o skuteczności tego starego wprawdzie, ale zaniedbanego i domagającego się w naszych czasach odnowienia wielkiego, życiodajnego kultu” – o swoich rozterkach, które przekształciły się w głębokie przekonanie, pisał w „Dzienniczku” ks. Sopoćko.

– Ksiądz Sopoćko, który był niezwykle mądrym profesorem teologii, zrozumiał, że Bóg, za pośrednictwem nowych form, chce ukazać ludzkości swoje miłosierdzie. Jednym z nich miał być obraz „Jezu, ufam Tobie”. Ksiądz był również ciekaw, jakiego też Jezusa widzi w swych wizjach s. Faustyna – opowiadał Petras Mackela.

Ks. Sopoćko mieszkał wówczas na ul. Rossy, w miejscu, gdzie jest dziś Hospicjum bł. ks. Sopoćki i swą siedzibę mają siostry ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego. Miał tu służbowe mieszkanie na piętrze.
Na parterze tego domku malarz, Eugeniusz Kazimirowski, miał swą pracownię. Artysta od razu przystał na propozycję namalowania obrazu według propozycji zakonnicy. Tak od 2 stycznia 1934 r. s. Faustyna dwa razy tygodniowo wyruszała z Antokola na Rossę, by udzielić malarzowi wskazówek, jaki ma być ten obraz, i poprawiając jego robotę. By praca nad malowaniem, np. ułożenie fałd szaty Chrystusa, przebiegała sprawniej, ks. Sopoćko wkładał albę i pozował malarzowi. Twarz Jezusa malarz odtworzył wiernie z Całunu Turyńskiego.

S. Faustyna z wielkim żalem mówiła, że nie udało się przedstawić wizerunku Jezusa tak pięknie, jak ona Go widzi. Jezus miał jej powiedzieć: „Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej”

Wreszcie po półrocznej pracy, w roku 1934 r. obraz był skończony. Siostra Faustyna przekazała polecenie, że obraz musi być wystawiony w Ostrej Bramie i publicznie czczony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Po raz pierwszy „święty wizerunek”, jak go nazwał papież Jan Paweł II podczas swej wizyty na Litwę w 1993 r., był publicznie wystawiony w Ostrej Bramie 22 kwietnia 1935 r. Po raz pierwszy wówczas w swym kazaniu ks. Sopoćko mówił o Miłosierdziu Bożym. S. Faustyna nie posiadała się z radości.
Zanotowała później w „Dzienniczku”, że widziała, jak promienie z obrazu rozchodzą się „na żywo”, dotykając wszystkich ludzi, jednych mniej, innych bardziej.
– Te słowa s. Faustyny mocno utkwiły w mojej pamięci. To tylko od samego człowieka zależy, w jakim stopniu jego serce jest otwarte na przyjęcie Miłosierdzia i Miłości – wyznał Petras.
Jak mówi, ważnym dokumentem pisanym, żywym świadectwem Bożego Miłosierdzia jest właśnie „Dzienniczek” s. Faustyny, pisany na prośbę jej spowiednika i duchowego powiernika, ks. Michała Sopoćki.
– „Dzienniczek” św. s. Faustyny jest dla mnie odpowiedzią na nurtujące pytania. Otwieram książkę, czytam i widzę, że są to słowa skierowane właśnie do mnie – wyznaje Petras.
W nocy z 13 na 14 września 1935 s. Faustyna przeżywa w wileńskim drewnianym klasztornym domku wizję. Widzi „anioła, wykonawcę gniewu Bożego”, który miał surowo „dotknąć ziemię”. S. Faustyna z wielką mocą modli się o zaniechanie kary słowami z Koronki do Miłosierdzia Bożego, podyktowanymi jej przez Jezusa. Nazajutrz rano, kiedy wbiegła jak zwykle do kaplicy, by przywitać się z Najświętszym, wewnątrz usłyszała słowa, że modlitwa ta musi być zapisana i rozpowszechniona na całym świecie.
– Ta modlitwa wraca teraz codziennie do tego miejsca, w którym powstała. Dom św. Faustyny w Wilnie odwiedzają ludzie ze wszystkich stron świata, różnych narodowości, o różnym kolorze skóry. Są tacy, którzy odmawiają Koronkę byle szybciej, są tacy, których modlitwa płynie od wewnątrz, z duszy – ta modlitwa ma niezwykłą moc. To się czuje – opowiadał Petras. Wspomina też pewną podróżniczkę, która kiedyś mu wyznała: „Ten domek widocznie przetrwał po to, by ktoś odnalazł tu Boga”.
Spotykam przypadkiem w domu św. Faustyny turystów z Łochowa z parafii św. Kazimierza – małżeństwo Beaty i Romana Harczenko z synem Rafałem.
– Jesteśmy zdumieni, że tyle jest kościołów w Wilnie, widać sacrum, duchowość miasta. To jest taka nasza pielgrzymka marzeń do Wilna. Wrażenia są ogromne, bo s. Faustyna to bliska orędowniczka Bożego Miłosierdzia. Ma się takie odczucie, jakby siostra była tu z nami – mówiła Pani Beata.

Ciekawa jest historia budynku, w którym mieszkała s. Faustyna. Jak podaje ks. Mariusz Marszałek w książce „Wilno – Betlejem Bożego Miłosierdzia”, w Wilnie w 1909 r. Zgromadzenie Matki Bożej Miłosierdzia zakupiło daczę generała Bykowskiego na Antokolu. przy ul. Senatorskiej 25 (obecnie Vinco Grybo) i tam 7 listopada 1909 r. odbyło się poświęcenie Domu. Jego przełożoną została matka Aniela Emilia Popławska. W Wilnie zakonnice opiekowały się byłymi więźniarkami i kobietami ulicy. Od 1937 r. opiekowały się skazanymi dziewczętami, dla których prowadziły internat. Dom Zgromadzenia przetrwał w Wilnie do 1941 r. Następnie zakonnice zostały wyrzucone z klasztoru, po czym przeszły w stan diaspory. Po II wojnie światowej na tym terenie nowe władze umieściły dom dziecka.
W 1962 r. drewniany domek postanowiono zburzyć. Dyrekcja domu dziecka przekonała jednak władze, że domek potrzebny jest w charakterze zaplecza gospodarczego. Tak ocalał. W 2005 r. przystąpiono do prac remontowych, w 2008 r. na mocy dekretu kard. Audrysa Juozasa Bačkisa, arcybiskupa metropolity Wilna, uruchomiono tu Centrum Pielgrzymkowo–Modlitewne pod opieką Fundacji Miłosierdzia Bożego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.