Koronawirus nie odstrasza od chińskiej produkcji

147
Na przełomie roku 2019 i 2020 zakażenia wirusem odnotowano w Chinach, Azji, Europie, Ameryce Północnej i Australii Fot. EPA-ELTA

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że świat powinien się przygotować na ewentualną pandemię koronawirusa. Litewscy politycy chcą ogłosić sytuację ekstremalną w kraju. Mimo zagrożenia mieszkańcy Litwy nadal chętnie zamawiają internetowo towar w Chinach.

Wśród litewskich konsumentów cieszą się popularnością sklepy internetowe, takie jak AliExpress, gdzie są sprzedawane tanie towary z Chin. Cena na tego typu platformach jest kilka razy mniejsza niż w kraju. 64 proc. wszystkich przesyłek obsługiwanych przez Pocztę Litwy pochodzi z Chin. Co prawda, ostatnio liczba przesyłanych paczek się zmniejszyła.

Ludzie nadal korzystają z przesyłek

Poczta Litwy poinformowała, że na razie paczki z Chin są przyjmowane bez problemu.
– Ostatnio potok przesyłek z Chin zmalał. Jest to związane przede wszystkim z sytuacją w samych Chinach. Z powodu koronawirusa wydłużono tam urlopy zimowe, to spowodowało pewne problemy logistyczne. Jednak sklepy internetowe nadal przyjmują zamówienia – informuje „Kurier Wileński” Vaida Budrienė, kierownik Departamentu Spraw Korporacyjnych Poczty Litwy.
Litewskie oddziały nie stosują żadnych dodatkowych środków ostrożności względem przesyłek z Chin.

– Nie stosujemy, ponieważ nie ma żadnych dowodów na to, że wirus może być przekazywany za pośrednictwem paczek. Poza tym, poczta chińska dezynfekuje wszystkie paczki pochodzące z tego kraju – zapewnia Budrienė.

W poniedziałek odbyło się posiedzenie Państwowej Komisji ds. Sytuacji Ekstremalnych. Komisja zaapelowała do rządu, aby w kraju została ogłoszona sytuacja ekstremalna. „Analizując rozpowszechnienie wirusa w Europie, Państwowa Komisja ds. Sytuacji Ekstremalnych w celach prewencyjnych zaproponowała ogłoszenie sytuacji ekstremalnej na poziomie krajowym. Ostateczną decyzję podejmie rząd” – oświadczyła minister spraw wewnętrznych Rita Tamašunienė.
Obecny na posiedzeniu wiceminister zdrowia Algirdas Šešelgis dodał, że rosnąca liczba chorych w północnych Włoszech jest niepokojąca, ponieważ w tym regionie tradycyjnie odpoczywa dużo mieszkańców Litwy.
Głos zabrał również mer Wilna Remigijus Šimašius.
„Będąc gospodarzem miasta, mogę zapewnić, że jeśli będą potrzebne dodatkowe środki, to na pewno będą zastosowane. Mamy odpowiednie plany. Całą informację upublicznimy natychmiast. Nic nie będziemy ukrywali. Na razie nie będzie żadnych ograniczeń dotyczących czasu pracy w szkołach, pracy transportu publicznego oraz organizacji imprez masowych” – napisał na Facebooku Šimašius.
Do rządu zaapelował również doradca prezydenta Simonas Krėpšta.
„Rząd powinien przyjąć odpowiednie decyzje. Kiedy nie ma w kraju ministra i premiera, to ich obowiązki przyjmują inne osoby. Te osoby mogą podjąć odpowiednie decyzje. Apelujemy o natychmiastowe przyjęcie odpowiednich decyzji w takiej lub innej formie. Mieszkańcy nie muszą obawiać się sytuacji ekstremalnej, ponieważ ta nie należy do zjawisk rzadkich i jest ogłaszana np. podczas letniej suszy. To jednak ważny krok, który pozwala instytucjom na bardziej elastyczne działania. W tym również finansowe” – mówił we wtorek dla Žinių radijas Krėpšta.

Poczta Litwy poinformowała, że na razie paczki z Chin są przyjmowane bez problemu. Fot. Marian Paluszkiewicz

Sytuacja w Unii

W poniedziałek Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała, że na razie nie można mówić o pandemii, ale musimy być na nią przygotowani. „Używanie słowa »pandemia« nie pasuje do faktów” – oświadczył podczas konferencji prasowej Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny WHO.
Zdaniem szefa WHO „wirus nie wymknął się spod kontroli” i na razie „nie powoduje śmierci na szeroką skalę”. „Musimy się skupić na powstrzymaniu rozprzestrzeniania się wirusa, przygotowując się do potencjalnej pandemii” – podkreślił Ghebreyesus.
Poziom zagrożenia koronawirusem w Unii Europejskiej określany jest obecnie jako umiarkowany, z wyjątkiem Włoch, gdzie został podniesiony do wysokiego, o czym zdecydowali w poniedziałek eksperci z Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób.

Z powodu wirusa wywołującego ostre zapalenie płuc, który pojawił się w Chinach pod koniec 2019 r., na dany moment zmarło ponad 2,6 tys. osób. Zarażonych jest prawie 80 tys. We Włoszech koronawirus zabił siedem osób oraz zainfekował kolejnych 229.

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób ma na bieżąco monitorować sytuację w całej UE i uaktualniać informację. Podczas narady eksperckiej przedstawiciele krajów członkowskich poinformowali o wprowadzonych środkach bezpieczeństwa – gotowości personelu medycznego, szpitali, o planach kryzysowych na wypadek zwiększonej liczby zarażonych, a także o sugestiach dotyczących podróżowania czy o wymogu 14-dniowej kwarantanny po powrocie z Chin oraz Włoch.

Co wiemy o koronawirusie?

Wirus COVID-19 (Corona-Virus-Disease-2019) zdiagnozowano w grudniu 2019 r. w chińskiej prowincji Hubei. Za epicentrum wirusa uważa się stolicę prowincji, miasto Wuhan. Symptomy u osób zarażonych są podobne do grypy: wysoka gorączka, kaszel, płytki oddech, trudności w oddychaniu, ból mięśni i zmęczenie. Rozwijające się zakażenie wirusem prowadzić może do zapalenia płuc, zespołu ostrej niewydolności oddechowej, posocznicy i wstrząsu septycznego oraz możliwej śmierci. Koronawirus przenosi się pomiędzy ludźmi drogą kropelkową. Nie istnieje jeszcze szczepionka ani żadne lekarstwo bezpośrednio wycelowane w wirusa, jednak wiadomo już o ponad 24 tys. osób, które wyzdrowiały. Najczęściej wirus atakuje osoby w starszym wieku.
Pochodzenie wirusa nie jest znane. Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że nosicielami wirusa są dzikie zwierzęta. Po wybuchu epidemii chińskie władze tymczasowo zakazały handel dzikimi zwierzętami w całym kraju.
Na przełomie roku 2019 i 2020 zakażenia wirusem odnotowano w Chinach, Azji, Europie, Ameryce Północnej i Australii. Poza Chinami najwięcej zakażonych jest w Iranie, Japonii, Włoszech, Singapurze, Tajlandii, Libanie, Omanu, Bahrajnie, Kuwejcie.