Barbara Stankiewicz: Właściwy kierunek — to polskojęzyczna Wileńszczyzna wiedzy, kultury i innowacji


Spotkanie dotyczące oświaty mniejszości narodowych
| Fot. Ambasada RP w Wilnie

Rozmowa z Barbarą Stankiewicz, doradczynią ministra oświaty, nauki i sportu RL oraz finalistką konkursu „Polak Roku 2020”

Co oznacza dla Pani bycie Polką na Litwie?

Dla mnie to autentyczne poczucie wielkokulturowej, polskojęzycznej tradycji ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego i współpracy z Polską. To także poznanie małej ojczyzny Miłosza, postrzeganie różnorodności, inne poczucie przestrzeni, historii i nieraz współczesnych priorytetów. Ale najważniejsze w procesie „bycia Polką” są osoby, które polskość dla mnie przekazały – dziadkowie, rodzice i nauczyciele oraz ich zobowiązanie nas do utrwalenia jakościowego i treściowego przekazu polskości dla innych pokoleń.

Czytaj więcej: Rita Tamašunienė: W moim domu rodzinnym zawsze przestrzegaliśmy obyczajów i tradycji

Jaki wpływ na kształtowanie się Pani tożsamości narodowej miały studia historyczne?

Jestem pewna, że kluczowy. Studia na wydziale Uniwersytetu Wileńskiego to była przygoda intelektualna, która trwa do dziś. Brytyjski historyk Peter Burke pod koniec lat 80-tych, zastanawiając się nad pamięcią historyczną, wyłonił dwa podstawowe pytania do zrozumienia tego zjawiska: „Kto chce kogo pamiętać i dlaczego? Kto chce kogo zapomnieć i dlaczego?“. Innymi słowy, jeśli kulturę pamięci można rozumieć jako wybiórczy i subiektywny stosunek grupy do przeszłości, to należy badać stale tworzone i odtwarzane narracje i ich przejawy, a także identyfikować ich cele i motywy. Te pytania ilustrują istotę teorii kultury pamięci, która została opracowana kilka dekad później. Na te pytania musimy jako polska mniejszość narodowa na Litwie również sobie odpowiedzieć, dlatego że konceptualnej i ciągłej narracji Polaków na Litwie na razie nie mamy. Jestem pewna, że podjęcie refleksji nad tymi pytaniami może pomóc zmienić nie tylko punkt wyjściowy naszego myślenia, ale również mentalne jego granice w stronę geopolityki, a nie poziomu samorządu oraz przekonać do tego nie tylko Litwinów, ale przede wszystkim samych siebie. Odpowiedź na te pytania może pomóc w wykrystalizowaniu się strategicznych decyzji, które dzisiaj musimy podjąć, aby zadbać o polskojęzyczną Wileńszczyznę i polskość na Litwie. Tożsamość narodowa nie może być przecież powodem podważania kompetencji do obejmowania najważniejszych urzędów w państwie, a sprawy takie jak choćby pisownia przez „w”, to nie problem mniejszości polskiej, a litewskiej myśli politycznej.

Barbara Stankiewicz
| Fot. Jurgita Kunigiškytė



Od kilku lat bierze Pani udział w Narodowej Ekspedycji. Jak ocenia Pani udział w projekcie? Co on daje?

Narodowa Ekspedycja jest telewizyjnym projektem popularyzującym historię Litwy i współczesne spojrzenie na nią, na to, jak przekłada się na współczesne stosunki Litwy z jej sąsiadami. Przez te kilka lat zdarzyło się naprawdę dużo. Ekspedycja odwiedziła już ponad 20 państw. Patrząc na odwiedzane miejsca z perspektywy historycznej pokazała ona również polsko-litewskie relacje na przestrzeni dziejów, w których stare czy nowe kłótnie między Polakami i Litwinami na Litwie, jak też między Litwą i Polską w skali europejskiej, wyglądają jak niepotrzebne wojny domowe. Uważam, że spojrzenie na tę wspólną historię jest nam niezbędne, ponieważ bez obalenia barier pamięci historycznej, politycznych i gospodarczych ani Litwa, ani Polska nie potrafią ocalić swych europejskich korzeni ani sprostać wyzwaniom przyszłości. Bez tej refleksji pozostaje jedynie finlandyzacja lub samobójstwo nacjonalistyczne.
Od ponad roku jest Pani doradcą ministra edukacji. W jakich obszarach koncentrują się Pani działania? Co udało się osiągnąć?
Pracowałam z wiceminister Jolantą Urbanowicz w dwóch podstawowych obszarach – problematyką oświaty mniejszości narodowych oraz wczesnego nauczania. Mieliśmy bardzo krótki czas na wdrożenie strategicznych działań, ale niektóre sprawy udało się rozwiązać. Podpisaliśmy deklarację z Polską dotyczącą oświaty mniejszości litewskiej w Polsce i polskiej na Litwie, zatwierdziliśmy harmonogram wdrażania tej deklaracji oraz ogłosiliśmy publiczny konkurs na wyłonienie komisji, która będzie monitorować wdrażanie i będzie powołana już niebawem. Wydaliśmy zezwolenie na okres przejściowy korzystania z podręczników z Polski oraz możliwość zdawania języka polskiego jako państwowego od 2022 r. Do tych decyzji i prac przyczyniło się wiele osób, nie są to osobiste nasze sukcesy, co świadczy o tym, że przy współpracy i codziennym lobbowaniu problematyki mniejszości narodowych można przekonać nawet wrogów i odnieść zwycięstwo w nierozstrzygalnych sprawach.

Czytaj więcej: Jarosław Królikowski: Jestem staromodny, ale to mi nie przeszkadza

Czego potrzebują według Pani polskie szkoły na Litwie? Jak to osiągnąć?

Polskie szkoły są unikatowym modelem przykładu oświaty mniejszości narodowych na świecie. To jest wielka zasługa oświatowców mniejszości narodowych i polskich polityków, którzy zadbali, aby taki model powstał i został zachowany. Jednak taki model potrzebuje nie tylko utrwalenia status quo, ale również refleksji i zadbania o konkurencyjność. Jestem pewna, że polskojęzyczna Wileńszczyzna wiedzy, kultury i innowacji to właściwy kierunek rozwoju. Te czynniki są niezbędne do wzmocnienia i wzbogacenia tożsamości polskiej na Litwie, dające Polakom możliwości do stawiania czoła wyzwaniom nowego tysiąclecia wraz ze świadomością wspólnych wartości oraz przynależności do wspólnej przestrzeni społeczno-kulturowej w skali nie tylko lokalnej, ale również europejskiej. Aby to się stało, musimy być nie tylko aktywni, ale i konkurencyjni, otwarci na wszystko, co mamy i czego nie mamy w swojej społeczności, również na te więzi poza Litwą, które nieraz są utracone z różnych powodów. Jednak podstawowym elementem jest znaczenie edukacji, nie tylko nauczania języków, ale i innych przedmiotów, aby powstała jakościowa współpraca edukacyjna, zorientowana na postrzeganie osobnych potrzeb każdego ucznia dla rozwoju stabilnego, demokratycznego i konkurencyjnego społeczeństwa polskiego na Litwie. Sądzę, że tylko przy dobrej edukacji możemy być spokojni o rozwój kulturalny i ekonomiczny polskojęzycznej Wileńszczyzny, która rywalizuje z szybko rozwijającą się litewskojęzyczną Wileńszczyzną.

Praca w ministerstwie się kończy. Jakie są Pani plany na przyszłość? Czy jest w nich miejsce na działalność związaną ze sprawami Polaków na Litwie?

Praca z problematyką mniejszości narodowych jest dużym wyzwaniem i odpowiedzialnością. Jednak jak każda praca potrzebuje gromadzenia wiedzy, regularnej praktyki, dużej motywacji i konkretnej współpracy, co po roku w ministerstwie doskonale rozumiem. Wraz z wiceminister Jolantą Urbanowicz czujemy szczególną odpowiedzialność wynikającą z przynależności do polskiej mniejszości na Litwie i osobiste zobowiązanie, aby wykorzystać uzyskaną wiedzę i praktykę do dalszego rozwoju naszej społeczności. W jakiej formie będziemy podejmowały działania w przyszłości – okaże się już niebawem.