Chodniki w stolicy Litwy zapachniały kawą

Fusy z kawy pozwolą ochronić delikatne łapy czworonogów, którym szkodzą mieszanki piaskowo-solne
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Wilno poszło za przykładem Lwowa, który już od miesiąca realizuje eksperyment z alternatywą posypywania chodników – zamiast piasku i soli używa zużytych odpadów kawy – fusów. Podobne plany mają i polskie miasta – Warszawa i Kraków. Specjaliści nie mają jednak jednoznacznego zdania w sprawie tego eksperymentu.

Kawa jest jednym z najpopularniejszych napojów docenianych na całym świecie. Teraz okazuje się, że fusy z powodzeniem mogą zastąpić piasek i sól stosowane na chodniki w zimie. Fusy z kawy skutecznie pozwalają pozbyć się problemu śliskich, oblodzonych chodników, ale też wykorzystać odpady, poprawić jakość gleby, ochronić delikatne łapy czworonogów.

Reklama

Eksperyment w Wilnie

W stolicy rozpoczął się eksperyment, którego inicjatorem jest odchodzący do prywatnego biznesu dyrektor administracji samorządu Povilas Poderskis. Chodniki na poszczególnych odcinkach miasta nie są posypywane tradycyjną dotychczas mieszanką piasku i soli (dokładniej chlorkiem sodu, czyli solą drogową), a fusami od kawy. Wkrótce na ulicach Wilna będzie się unosić aromat kawy. 

Fusy użyźnią zieleń

Pomysł dyrektora chwali spółka samorządowa Grinda. Na swojej stronie internetowej napisała, że „fusy kawowe są doskonałą alternatywą dla posypywania chodników i schodów dotychczasowymi środkami bezpieczeństwa na trasach poruszania się przechodniów”.
„Jako że fusy kawowe są używane jako kompost, wiosną nie będzie potrzebne ich zbieranie i wywożenie, a staną się produktem użyźniającym drzewa i krzewy” – napisano w internetowym wpisie Grindy.

Czytaj więcej: Chrońmy ptaki zimą!

Skrzyń „do kawy” będzie więcej 

Obecnie żółte plastikowe skrzynie, do których zazwyczaj jest wsypywany piasek z solą, z których korzystają dozorcy, są już ustawione na alei Giedymina, ulicach Tatarskiej (Totorių) i Niemieckiej (Vokiečių). Do tych minikontenerów są wysypywane odpady kawowe z pobliskich kawiarni. Tymczasem jedna z sieci stacji paliwowych w Wilnie zapowiedziała, że mogłaby miesięcznie dostarczyć nawet do 5 ton fusów.
Jak nas poinformowano w samorządzie wileńskim, jeżeli eksperyment się sprawdzi, to wówczas i w innych miejscach stolicy zostaną rozmieszczone skrzynie na odpady kawowe: „Fusy nie tylko roztapiają lód, ale są też środkiem antypoślizgowym, co pozwala zmniejszyć ryzyko poślizgnięć i urazów przechodniów”.

Lwów poszedł drogą Skandynawów

„W krajach skandynawskich ta metoda jest stosowana i w ten sposób walczy się z lodem w parkach. Pomyślałem, dlaczego nie zrobić tego u nas? Przecież Lwów jest uważany za kawową stolicę Ukrainy, mamy wiele kawiarni” – opowiedziała o swoim pomyśle – pilotażowym projekcie realizowanym od miesiąca we Lwowie, doradczyni burmistrza Lwowa Iryna Orszak.
Jak zaznaczyła, kawa jest wykorzystywana jedynie do posypywania chodników, a nie dróg czy ścieżek rowerowych. Wyjaśniła, że fusy wyglądają estetyczniej, są organiczne, poprawiają jakość gleby i nie mają negatywnego wpływu na łapy zwierząt domowych. Przedsiębiorstwa komunalne twierdzą, że przyjemniej posypać fusami niż piaskiem, bo „aromat kawy dodaje siły do pracy”.

Dotychczas ulice i chodniki w Wilnie były posypywane mieszanką piasku i soli drogowej|
| Fot. Marius Morkevičius, ELTA

W Polsce też chcą „kawowych” chodników

W Warszawie i w Krakowie też posypią część chodników fusami od kawy zamiast solą i piaskiem.
Zastępca burmistrza warszawskiej dzielnicy Ursynów Bartosz Dominiak poinformował, że służby miejskie będą posypywać oblodzone chodniki przy ratuszu fusami z kawy zamiast soli czy piasku. Urząd stołecznej dzielnicy chce w ten sposób sprawdzić, czy to rozwiązanie faktycznie działa, a także zebrać opinie mieszkańców.
Jak przekazał, urząd już zaczął zbieranie fusów kawowych z urzędowych ekspresów. „Naszym celem jest przede wszystkim zebranie na przyszłość doświadczeń oraz opinii mieszkanek i mieszkańców” – wyjaśnił cel tego eksperymentu wiceburmistrz.
Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie również chce na oblodzone chodniki sypać fusy z kawy zamiast piasku.
„Zainspirowani przez lwowian podejmiemy się eksperymentalnie użycia fusów z kawy do zimowego utrzymania ścieżek i alejek w jednym z naszych parków w Krakowie” – napisał na swoim Facebooku.
Do eksperymentu przystąpiło już kilka kawiarni, które oddały kilkadziesiąt kilogramów fusów.

Czytaj więcej: Zwierzęta zimą – bliżej nas

Fachowcy wątpią w „cudotwórczość”

Tymczasem Rasa Šlinkšienė, docent katedry chemii nieorganicznej Kowieńskiego Uniwersytetu, twierdzi, że dotychczas nie zapoznała się z „poważnymi badaniami na ten temat”.
„Osobiście bardzo sceptycznie odnoszę się do tego pomysłu. Być może odpady kawy mogą posłużyć jako dodatkowe składniki do posypywania chodników i dróg, ale nie jako podstawowy środek zapobiegający oblodzeniu, jakim jest sól” – mówi.  

Kawa może zabijać dżdżownice

Z kolei, jak twierdzą inni specjaliści, stosowanie fusów z kawy może drastycznie ograniczać wzrost roślin:

„W długiej perspektywie kawa może działać jak nawóz i zwiększać ilość biomasy uprawianych roślin, niemniej, jeżeli będzie stosowana co roku w dużych ilościach, to wątpliwie, żeby było to dobre dla środowiska”.

Kofeina ma działać toksycznie na mikroflorę gleby i może wpływać na wyższą śmiertelność dżdżownic i drobnoustrojów w wodzie. Badania przeprowadzone w Anglii pokazały, że kofeina jest czwartym najpopularniejszym związkiem organicznym w wodach gruntowych: „Na 2 650 zbadanych miejsc aż w ponad 900 kofeina była obecna. Tego typu działania mogą niestety zwiększyć zawartość kofeiny w wodach podziemnych”.

Co z kolejnym problemem?

W ciągu ostatnich dni w Wilnie i innych miastach Litwy odnotowano zwiększone zanieczyszczenie powietrza z powodu ogrzewania drewnem i węglem budynków mieszkalnych. Wicemer Wilna Valdas Benkunskas zwrócił się do ministerstwa ochrony środowiska z propozycją zakazu takiego ogrzewania w tych obszarach stolicy, w których istnieje możliwość podłączenia do miejskich sieci ciepłowniczych.
W Wilnie mamy do czynienia z paradoksem – mieszkańcy stolicy pracujący w centralnej części miasta każdej zimy toną w smogu, bo duża część osób nadal ogrzewa się drewnem lub węglem. Takie rozwiązanie jest nie tylko nieekologiczne, ale także bardzo szkodliwe dla zdrowia ludzi” – podkreśla Benkunskas.
Aby takie rozwiązanie nie stało się dużym obciążeniem dla mieszkańców, proponuje się również zapewnienie środków finansowych na wymianę starych, zanieczyszczających urządzeń grzewczych na nowe.