Staram się być ambasadorem ważnych wspólnych spraw

Edward Piórko jest jednym z czworga tegorocznych laureatów Nagrody Obojga Narodów. W 230. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja otrzymali ją też: dyrektor Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego Jan Malicki, dyrektor Ośrodka „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach Krzysztof Czyżewski oraz pisarka i historyk sztuki Kristina Sabaliauskaite. Nagroda Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy jest przyznawana od 1999 r. za osiągnięcia w dziedzinie nauki, literatury i sztuki, za prace stanowiące znaczący wkład we współpracę Polski i Litwy
| Fot. Džoja Gunda Bbarysaite/sejmo kanceliarijos nuotraukos

Tłumacz jest trochę tak jak saper – też myli się tylko raz. Jeśli to zrobi, nastąpi na jakąś minę, będzie wybuch i koniec – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” tłumacz Edward Piórko, jeden z tegorocznych laureatów Nagrody Obojga Narodów.


W tym roku Zgromadzenie Parlamentarne Polski i Litwy zdecydowało o przyznaniu Panu Nagrody Obojga Narodów. Co znaczy dla Pana to wyróżnienie?

To bardzo prestiżowa nagroda. W poprzednich latach jej laureatami byli m.in. Czesław Miłosz, Tomas Venclova czy Alfredas Bumblauskas. Oczywiście, znalezienie się w takim czcigodnym gronie to ogromny zaszczyt.

Do polsko-litewskiego zbliżenia na polu kultury przyczynił się Pan jako tłumacz. Od przeszło 30 lat tłumaczy Pan przede wszystkim rozmowy litewskich i polskich prezydentów, premierów, marszałków Sejmu i Senatu, ministrów spraw zagranicznych. Wygląda na to, że jest Pan najlepiej poinformowaną osobą o zawiłościach polsko-litewskich relacji…

Chyba ma pani rację… W Sejmie pracuję od 1990 r. Tak się złożyło, że urząd prezydenta nie miał przez długi czas swojego polskiego tłumacza, tak samo jak rząd, więc byłem często zapraszany przez te instytucje, jak również przez litewską telewizję. Rzeczywiście, jeśli tłumaczy się spotkania na szczeblu prezydentów, premierów czy Sejmu, ma się wgląd w całą sytuację, nieuniknione jest to, że zna się punkt widzenia każdej ze stron.

Przez te lata polsko-litewskie stosunki wyglądały bardzo różnie. Bywały okresy łatwiejsze, ale też takie, kiedy były one bardzo napięte. Czy dla tłumacza ma to znaczenie? Czy również Pana praca jest łatwiejsza, gdy sąsiedzkie relacje układają się lepiej?

Czytaj więcej: Konstytucja 3 Maja Obojga Narodów

Tak, to się bardzo odczuwa. Tłumacz jest trochę tak jak saper – też myli się tylko raz. Jeśli to zrobi, nastąpi na jakąś minę, będzie wybuch i koniec. W przypadku, gdy relacje między dwoma krajami są chłodne czy napięte, jest to bardzo niebezpieczne. Jedno słowo przetłumaczone nieprecyzyjnie może mocno zaszkodzić. Na pewno praca tłumacza jest wówczas dużo trudniejsza, trzeba nieustannie uważać, by nie popełnić niezamierzonego błędu.

Czy w tłumaczeniu polsko-litewskim często zdarzają się takie pułapki, zdania, które trudno przetłumaczyć jednoznacznie, dokładnie oddając intencje rozmówców?

Niestety tak. Tłumaczenia polsko-litewskie są bardzo trudne, ponieważ szyk wyrazów w zdaniu jest zupełnie inny. Dla porównania tłumaczenie polsko-rosyjskie, nawet symultaniczne, jest o wiele łatwiejsze. Nie muszę czekać na koniec zdania, mogę tłumaczyć niemal równocześnie. Z litewskim tak nie jest. Najpierw muszę wysłuchać frazy do końca, wcześniej po prostu nie wiem, o co dokładnie chodzi. Nie brakuje też zwykłych nieporozumień. Kiedyś w Sejmie miałem taki przypadek, gdy przewodniczący litewskiej delegacji powiedział, że nie potrzebuje tłumaczenia z polskiego, bo wszystko rozumie. Po wysłuchaniu polskiej delegacji przewodniczący litewskiej odwrócił się w moją stronę i powtórzył dokładnie to samo, niemal takimi samymi słowami po litewsku. Powiedziałem: „tak”, bo myślałem, że chce się upewnić, że dobrze zrozumiał. Okazało się jednak, że chce, bym to przetłumaczył na polski.

Kilka lat temu, kiedy przeprowadzałam wywiad z posłem Emanuelisem Zingerisem, który zainicjował uznanie 3 maja za dzień pamiętny na Litwie, zauważył on, że to właśnie rozmowy z Panem pomogły mu zrozumieć, że Konstytucja 3 maja jest niezwykle ważnym krokiem w drodze Litwy do Europy. Czy w swojej pracy często miał Pan okazję do wychodzenia ze swoimi inicjatywami i dzielenia się wiedzą i doświadczeniem?

Tłumacz to pracownik, nie polityk, ale to prawda, że gdy miałem okazję, starałem się swoje trzy grosze wtrącić. Tych okazji nie było wiele, ale w rozmowach prywatnych starałem się być zawsze ambasadorem ważnych wspólnych spraw. Konstytucja 3 maja bez wątpienia do takich obszarów należy. Jako Polska i Litwa mamy niewiele momentów w naszej historii, którymi moglibyśmy się poszczycić przed światem, o takim znaczeniu jak ten dokument. Tak rozdmuchiwane zwycięstwo pod Grunwaldem, nie umniejszając jego znaczenia, było przecież walką z zachodnią cywilizacją. Może to nie brzmi dziś poprawnie politycznie, ale tak właśnie było. Konstytucja 3 maja natomiast wyprzedzała tę cywilizację. Była krokiem w kierunku praw człowieka, równości obywateli i demokracji wyprzedzających zdobycze rewolucji francuskiej.

Czytaj więcej: W 2021 r. Litwa przypomni o tradycjach Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów

| Fot. Džoja Gunda Bbarysaite/sejmo kanceliarijos nuotraukos

Tłumaczy Pan nie tylko polityków, lecz także wieszcza. Jak wyglądała Pana praca nad przekładem „Ksiąg narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego” Adama Mickiewicza?

To było bardzo ważne wydarzenie w moim życiu, bo ta książka wiele dla mnie znaczy od czasów wczesnej młodości. Prywatnie uważam, że ten mało znany utwór przewyższa nawet „Pana Tadeusza”. Nie jest długi, ale przekład zajął mi około dwóch lat. Mickiewicz to niezwykły autor, napisał go prozą, ale nie jest to zwykła proza, jest bardzo rytmiczna. Nie jest łatwo to oddać. Kiedy robiłem korektę litewskiego tekstu i czytałem go po raz któryś z kolei, żeby nieco urozmaicić sobie pracę, zacząłem go czytać na głos. Byłem bardzo zadowolony, że także w litewskim języku udało zachować się ten rytm, trochę podobny do płynącego strumyka.

Często można usłyszeć, że dobrych polsko-litewskich tłumaczy bardzo na Litwie brakuje. Skąd taki problem w kraju, gdzie mamy tak wiele osób, które znają oba języki?

To prawda, że dobrych tłumaczy brakuje. Jeśli chodzi o tłumaczenie symultaniczne – do tego trzeba mieć jednak dar boży. To nie jest łatwe i nie każdy może się tego nauczyć. Trzeba mieć dobrą pamięć i dobry refleks, umieć bardzo szybko zdecydować, jakiego słowa użyć. Z tłumaczeniem pisemnym jest oczywiście łatwiej, ale na brak tłumaczy rzutuje zapewne to, że ich się po prostu nie kształci. Brakuje studiów w tym kierunku. Ja, co prawda, jestem z wykształcenia matematykiem, a to taka dziedzina, która bardzo przydaje się w życiu, także tłumaczowi. Uważam, że sposób myślenia, który wypracowałem na studiach, jest bardzo przydatny, bo matematyka uczy po prostu logicznego myślenia i działania. Wydaje mi się, że właśnie dlatego często jest mi łatwej sobie poradzić z niektórymi zadaniami niż filologom. Ale oczywiście, studia dla tłumaczy polsko-litewskich są bardzo potrzebne. Z tego, co wiem, obecnie nie ma takich studiów na Litwie.

| Fot. Džoja Gunda Bbarysaite/sejmo kanceliarijos nuotraukos

Czy jako tłumacz widzi Pan dla siebie jeszcze jakieś ważne zadanie do zrealizowania? Może przekład jakiejś książki czy podręcznika?

Tak, mam już plany na emeryturę. Na pewno chcę opracować słownik geograficzny polsko-litewski, bo jako tłumacz bardzo często borykam się z problemami dotyczącymi tłumaczeń nazw topograficznych. Czasem są one podobne, a czasem zupełnie inne. Kiedyś tłumaczyłem tekst o kajakarstwie i znalezienie na starych mapach polskiego odpowiednika nazwy miejscowości Puvočiai, czyli Puchacze, zajęło mi dwa dni. To oczywiście ogromna praca, ale bardzo potrzebna. Myślę, że zajmę się też tłumaczeniami literackimi, na które teraz mam ciągle zbyt mało czasu.


Mowa Edwarda Piórki wygłoszona w Sejmie RL podczas uroczystości wręczenia Nagrody Obojga Narodów

Szanowni Państwo!

W latach sowieckich, długo przed narodzinami Solidarności i Sąjūdisu, podczas analizy twórczości Adama Mickiewicza moja nauczycielka zalecała przeczytać jego mało znany w owych czasach utwór „Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego”. Było to dla mnie po prostu wstrząsem. Wstrząsem, albowiem była tam napisana prawda. Stąd też kilkadziesiąt lat później bardzo mnie ucieszyła inicjatywa Sejmów Litwy i Polski w sprawie trójjęzycznej edycji tego utworu – po polsku, litewsku i angielsku. Mawiałem wtedy, że to dzieło mojego życia, że nic bardziej znaczącego już nie dokonam. Był to bowiem utwór, w którym Poeta przepowiedział bytność Unii Europejskiej. Proszę tylko posłuchać:
I nagrodził im BÓG, bo wielki Naród, Litwa, połączył się z Polską, jako mąż z żoną, dwie dusze w jednym ciele. A nie było nigdy przedtem tego połączenia Narodów. Ale potem będzie.
Bo to połączenie i ożenienie Litwy z Polską jest figurą przyszłego połączenia wszystkich ludów chrześcijańskich, w imię Wiary i Wolności.
Tak się zbiegło, że książka ta została rozdana naszym posłom w przededniu rocznicy urodzin Adama Mickiewicza dnia 23 grudnia 2008 r. Kilka lat później, 10 kwietnia 2010 r., dochodzi przejmująca wieść ze Smoleńska – katastrofa samolotu prezydenta Rzeczypospolitej! Przeczytałem wiersz współczesnego polskiego poety Juliusza Erazma Bolka. Od razu usiadłem do tłumaczenia, proszę posłuchać:

WSKAZÓWKA

dlaczego tak się stało
dlaczego tak się stało
dlaczego tak się
dlaczego tak
dlaczego
dlaczego
dla czego
dla
cóż za różaniec
cóż to za modlitwa
dlaczego tak się stało
d l a   t e g o
dla Tego
wskazówka
przekleństwa katyńskiego
zatoczyła obrót
i jakby wybiła godzina

E C H O

które nie mogło zabrzmieć
przerwało milczenie
w y b u c h ł o
kolejna sztafeta walczących
zginęła na froncie walki
w męce
o Pamięć
w męce
o Prawdę
w męce
o Przyszłość
z w y c i ę ż y ł a
najwyższą ceną
jest inaczej
zupełnie inaczej
Naród Polski
z ofiar zbudowany
o dwunastej zawyły
lamentem syreny
i zastygła Polska
w zadumie
i zjednoczyła się
Polska
w odwiecznym
własnym dramacie
śmierć rodzi nadzieję
już nikt
nic
za nas
już wszystko my sami
osamotnieni
wyłącznie my
dla przyszłości
dla marzeń

… zrozumiałem wtedy, że nigdy nie bywa najważniejszych prac…

Jesienią zwrócił się do mnie dyrektor Instytutu Polskiego z pytaniem, czy nie podjąłbym się przetłumaczenia tekstów piosenek polskiego musicalu z czasów Solidarności i Sąjūdisu „Kolęda Nocka”. Pomyślałem: a może to dzieło mojego życia? Z powodu pandemii projekt nie został zrealizowany, ale na zakończenie pragnąłbym Państwu odczytać bardzo przejmujący tekst jednej z pieśni, który moim zdaniem nigdy nie przestanie być aktualny:

Ernest Bryll
Kolęda Nocka
Psalm o odwadze

Powstańcie i nie bójcie się
Gwiazda rozwija skrzydła swe
Powstańcie i nie bójcie się
Już ogień w was zapalił się
Stańcie i w oczy sobie popatrzcie
Od najprawdziwszej prawdy zapłaczcie
Stańcie, spróbujcie na nowo
Powiedzieć prawdy słowo
Powstańcie, podźwignijcie się
Niech się jak góra dźwignie śpiew
Powstańcie i nie bójcie się
Gwiazda rozwija skrzydła swe
Stańcie i w oczy sobie popatrzcie
Od najprawdziwszej prawdy zapłaczcie
Stańcie i spróbujcie na nowo
Powiedzieć prawdy słowo…


Niechaj Bóg błogosławi Litwie i Polsce!


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 20(57) 15-21/05/2021