Igor Strawiński, genialny kompozytor o polskich korzeniach

Kompozytor w 1962 r.
| Fot. wikipedia

Chociaż sam niechętnie mówił o swoim pochodzeniu, to był Polakiem z dziada pradziada, a Rosjaninem niejako z wyboru. Ród Strawińskich herbu Sulima, przodkowie Igora, wywodzi się z ziemi trockiej. Jego pradziad Leon Bazyl Strawiński był miecznikiem trockim. Z kolei ojciec Leona, Jan – strażnikiem okręgu trockiego.

W historii Polski znany jest wątek z prapradziadkiem Igora, Stanisławem, który podczas konfederacji barskiej uczestniczył w próbie porwania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Podstępna akcja uprowadzenia króla miała miejsce w Warszawie 3 listopada 1771 r., kiedy to Jego Królewska Mość wracał wieczorem z odwiedzin od chorego krewniaka, kanclerza Michała Czartoryskiego. Całą akcją dowodził Strawiński. Uczestniczyło w niej 26 zaprzysiężonych żołnierzy. Jak opisywał to wydarzenie później warszawski „Monitor”, był też i wątek komiczny całej tej historii. „Króla porwano i powleczono do okopów za miastem. Forsowanie przeszkody sprawiło, że koń pod królem złamał nogę, król znalazł się cały w błocie i podobno w całym tym zdarzeniu futro swoje zostawił”.

Król Stanisław August pozostał cały i zdrów, ale zamach rozniósł się szerokim echem po całej Europie. Stanisław był pierwszym w rodzie Strawińskich, który stał się sławny i zapisał się na kartach historii Polski. Drugim znanym, tym razem zapisanym na kartach historii muzyki światowej klasyki, jest jego praprawnuk Igor.

Chłopiec chłonący dźwięki

Urodził się on 17 czerwca 1882 r. w Oranienbaumie pod Sankt Petersburgiem. Tam znajdował się dom letniskowy Strawińskich, w którym rodzina pomieszkiwała z dziećmi w sezonie letnim. Miejsce to było modną miejscowością dla petersburskiej inteligencji. Mieszkali tam pisarze Tołstoj, Niekrasow, malarze Szyszkin czy Repin, czy sławni muzycy, m.in. Rimski-Korsakow.

Rodzice Igora byli muzykami. Jego ojciec Fiodor był śpiewakiem operowym i gwiazdą petersburskiego Teatru Maryjskiego. Matka, pochodząca z Kijowa Anna Kryłowna Chołodowska, była akompaniatorką męża. Dzieciństwo Igora upływało więc w domu przepełnionym muzyką i to ojciec, wyczulony na dźwięki, odkrył u syna talent muzyczny. 

W pobliżu Sankt Petersburga było dużo miejsc świetnie nadających się na odpoczynek z dziećmi. Strawińscy jeździli więc do urokliwych przysiółków, stamtąd też kompozytor wyniósł pierwsze wrażenia muzyczne, których nie zapomniał do końca życia. „Były to śpiewy wieśniaczek niosące się pod wieczór nad polami. Wysokie głosy dziewcząt odbijały się od lasu i niosły dźwięki do uszu chłopca, który wsłuchiwał się w nie z uwagą. Były zupełnie różne od tych, które słyszał w petersburskich salonach. Chłopiec próbował powtarzać te melodie i wówczas ojciec wyczulony ma dźwięki zauważył, że mały Igor ma wyśmienity słuch” – tak pisał w książce o Igorze Strawińskim słynny polski muzykolog Ludwik Erhardt.

Czytaj więcej: Muzyka renesansu niesie spokój

Szwajcarski kompozytor Conrad Beck, Igor Strawiński orazdyrygent i mecenas sztuki Paul Sacher w Bazylei, 2 października
1930 r. Szwajcar Paul Sacher (1906–1999) dzięki małżeństwu z dziedziczką firmy farmaceutycznej Hoffmann–La Roche dysponował fortuną, którą przeznaczał na
zamawianie utworów u największych kompozytorów XX w. W 1983 r. zakupił wszystkie rękopisy Strawińskiego
| Fot. wikipedia

Nowatorstwo prowadzące do skandalu

Jednak rodzice, mimo że sami związani z muzyką, o takowej karierze dla swego syna nie marzyli. Myśleli bardziej pragmatycznie – aby syn zdobył zawód dający pozycję, prestiż i pieniądze, czyli najlepiej prawniczy. Za namową rodziców Igor rzeczywiście ukończył studia prawnicze, ale jednocześnie uczęszczał na prywatne lekcje fortepianu.

Już jako dziewięciolatek rozpoczął naukę gry na fortepianie u pani Kaszpierowej (uczennicy Rubinsteina), później był uczniem Nikołaja Rimskiego-Korsakowa, który to odkrył w nim wielki talent i którego muzyka miała zasadniczy wpływ na rozwój młodego Stawińskiego. Igor nasiąkał atmosferą dźwięków, melodii, rytmów i fascynowali go odwiedzający dom wirtuozi, kompozytorzy, śpiewacy. Mały Igor sam niejako wprowadzał się w środowisko ojca. A u schyłku XIX w. wybitnych nazwisk było wiele, począwszy od Piotra Czajkowskiego.

Pierwsze utwory fortepianowe Igor Strawiński zaczął komponować w 1898 r. W tym czasie poznał Siergieja Diagilewa, który był wybitnym koneserem sztuki. Znajomość ta miała kolosalne znaczenie dla rozwoju kariery młodego kompozytora (prywatnie Diagilew został jego przyjacielem i wielbicielem jego talentu).

W 1905 r. Strawiński ożenił się ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa i zarazem kuzynką, Jekateriną Nosienko, z którą miał czworo dzieci – dwie córki i dwóch synów. Zamieszkał w domu zbudowanym na ziemiach odziedziczonych przez żonę w Uściługu, obecnie na terenie Ukrainy, tuż przy polskiej granicy.

W 1910 r., ze względu na chorobę żony, wyjechali z Rosji. I wówczas Diagilew, który został impresario Baletów Rosyjskich w Paryżu (Ballets Russes), zaproponował Strawińskiemu komponowanie dla baletu. Wtedy też powstały najsłynniejsze utwory kompozytora: „Ognisty ptak”, „Pietruszka” i „Święto wiosny”. Zwłaszcza ten ostatni utwór przyniósł Strawińskiemu ogromną popularność, choć premierowe wykonanie, w Paryżu w 1913 r., zakończyło się jednym z największych skandali w historii muzyki.

Jak opisuje Ludwik Erhard we wspomnieniach o Strawińskim: „Już po kilku minutach od rozpoczęcia prawykonania na sali paryskiego Théâtre des Champs Élysées zaczęły rozlegać się gwizdy i okrzyki niezadowolenia, które narastały jeszcze w trakcie koncertu i trwały aż do jego zakończenia. I mimo iż ogromny chaos próbowano opanować, wyprowadzając z sali ok. 40 osób, przez większość czasu nikt poza dyrygentem nie słyszał muzyki”.

Wzburzenie było reakcją na niezwykle nowatorską formę zarówno kompozycji Strawińskiego, jak i opracowanej przez Wacława Nizińskiego choreografii. „Święto wiosny”, czerpiące inspirację z rosyjskiej muzyki ludowej, zrywało ze wszystkim, do czego przyzwyczajona była kulturalna widownia ówczesnego Paryża. Utwór pozbawiony był klasycznej melodii, a przedstawienie fabuły było niekonwencjonalne. Tancerze łamali zaś wszelkie przyjęte wówczas normy scenicznych zachowań.

Czytaj więcej: Najlepsze filmy, muzyka i poezja. Festiwal Filmu Polskiego wraca do litewskich kin

Zasłużona renoma geniusza

Jednakże już wtedy wielcy kompozytorzy, jak Claude Debussy i Maurice Ravel, właściwie rozpoznali wartość tej kompozycji, a krytyka i słuchacze zrehabilitowali się przy najbliższej okazji. Rok później, po koncertowym wykonaniu „Święta wiosny”, rozentuzjazmowana publiczność wyniosła kompozytora na ramionach na ulice Paryża, a balet wszedł do żelaznego repertuaru scen i sal filharmonicznych na całym świecie. „Święto wiosny” okrzyknięto utworem genialnym, który spotyka romantyczną przeszłość muzyki z jej przyszłością, czyli tym, czym stanie się w XX w. Dzięki temu, że premiera utworu zbiegła się niemal z wybuchem I wojny światowej, co miało miejsce zaledwie rok później, urósł on niemal do symbolu końca XIX-wiecznego świata.

Od tej pory świat stał otworem przed Strawińskim, a on ugruntował swoją pozycję w środowisku francuskiej elity artystycznej, utrzymując bliskie kontakty m.in. z Claude’em Debussym, Maurice’em Ravelem, Erikiem Satie czy Jeanem Cocteau. W następnych latach, przebywając w Szwajcarii, skomponował kolejny nowatorski utwór pt. „Historia żołnierza” (1919). W tym czasie inspirował się też jazzem.

W okresie międzywojennym Strawiński zaczął komponować inaczej. Był jednym z tych, którzy do muzyki światowej wprowadzili tzw. neoklasycyzm. Z kolei początkiem trzeciego okresu jego twórczości stanowiło otwarcie się na muzykę awangardową.

Poza komponowaniem Strawiński poświęcał się też dyrygenturze i występom fortepianowym, podczas których prezentował swoje utwory. Przez całe życie artysta wzbudzał kontrowersje w ocenach, miał zarówno gorących zwolenników, jak i zaciekłych wrogów. Wielu nie doceniało jego występów.

Gigant XX w.

W 1939 r., nie tyle z powodu wybuchu II wojny światowej, ile raczej w związku ze śmiercią pierwszej żony, Strawiński wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie osiadł na stałe, choć w dalszym ciągu dużo podróżował i koncertował. Mimo sukcesów zawodowych nie ominęły go życiowe tragedie. Pod koniec lat 30. w krótkim czasie zmarły jego matka, żona i córka. Po śmierci żony w 1937 r. ożenił się ponownie z Wierą de Bosset, byłą tancerką baletową.

Postać Strawińskiego może być świetnym przykładem ogromnych przemian, jakie dokonały się w muzyce w latach 1900–1971, w którym to roku kompozytor umarł. Zmarł 6 kwietnia w Nowym Jorku na zawał serca, ale pochowany został na wyspie San Michele w Wenecji, nieopodal grobu przyjaciela, Diagilewa.


Strawiński a Polska

Igor Strawiński (z prawej) oraz Mścisław Rostropowicz, wybitny rosyjski wiolonczelista, podczas
rozmowy, 1962 r.
| Fot. wikipedia

„Być może dlatego, że utracił bezpośredni kontakt z ojczyzną, stał się może bardziej kompozytorem europejskim niż rosyjskim” – zapisał Ludwik Erhardt. Jako dojrzały już człowiek muzyk Igor Strawiński podjął starania o obywatelstwo polskie, argumentując, że majątek pierwszej żony znajdował się na terenie Polski. Jednak zaniechał tego projektu. Według jednej wersji – z powodu skomplikowanych formalności i długich kolejek oczekujących w konsulacie polskim w Paryżu. Według innej – zniechęcił go obojętny stosunek jakiegoś urzędnika, który potraktował go jak jednego z wielu emigrantów rosyjskich nachodzących wówczas wszystkie placówki dyplomatyczne.

W Polsce Strawiński wystąpił dwukrotnie. 4 i 6 listopada 1924 r. w Warszawie dyrygował „Scherzem fantastycznym” i suitą z baletu „Pulcinella”, a także zagrał swój koncert fortepianowy z orkiestrą warszawskiej filharmonii. Po raz drugi przyjechał do Warszawy w 1965 r. Znów wystąpił z zespołem warszawskiej Filharmonii Narodowej. 28 i 29 maja dyrygował „Symfonią psalmów” i finałem z „Ognistego ptaka”.

Ciekawy z polskiej perspektywy wątek pojawia się w książce Charlesa M. Josepha „Strawiński – geniusz muzyki i mistrz wizerunku”, w rozdziale dotyczącym obecności Strawińskiego w dokumentach filmowych. Okazuje się, że w archiwach w Stanach Zjednoczonych jest kilkanaście godzin taśm z wizyty Strawińskiego w Warszawie w 1965 r., gdy spaceruje i z łezką w oku wspomina to piękne miasto sprzed wojny.


Stworzeniem drzewa genealogicznego rodziny Strawińskich zajmuje się genealog Józef Pławski, od którego otrzymałam wiele informacji i który okazał się niezwykle pomocny w napisaniu tego artykułu. Udało mu się pozyskać wiele unikatowych dokumentów, m.in. dokument emigracyjny Igora Strawińskiego i jego drugiej żony Wiery de Bosset, zaświadczenie o naturalizacji artysty z 1945 r. wraz z jego podpisem. Ostatni nabytek to wiza turystyczna kompozytora do Brazylii z 1963 r. wraz z jego fotografią i podpisem, które za pozwoleniem pana Pławskiego dołączamy.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 24(69) 12-18/06/2021