Przemysław Namsołek: Wołanie o prawdę to nasza powinność

Przemysław Namsołek
| Fot. Wiltor Jusiel , L24

O Dniach Ponarskich i nowych informacjach na temat polskich ofiar zbrodni w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” opowiada Przemysław Namsołek, wiceprezes Stowarzyszenia Rodzina Ponarska.


Jest Pan historykiem, a także wiceprezesem Stowarzyszenia Rodzina Ponarska. Czy Pana zainteresowanie tematyką Ponar wiąże się również z Pana rodzinną historią?

Nie mam bezpośrednich więzi rodzinnych z ofiarami. Nikt z moich krewnych nie był zamordowany w Ponarach ani nie był osadzony w więzieniu na Łukiszkach. Mam natomiast wileńskie korzenie i od kilkunastu lat działam w Gdańsku na rzecz popularyzowania historii Wileńszczyzny w Gdańsku. Właśnie w ten sposób nawiązałem kontakt z Panią Marią Wieleoch, prezes Stowarzyszenia Rodzina Ponarska i to ona zachęciła mnie do włączenia w jego działania. Ponary to dla mnie bardzo ważny temat. Wołanie o prawdę, nagłaśnianie tej zbrodni, uważam za swoją powinność.

Tegoroczne Dni Ponarskie, organizowane przez stowarzyszenie, dobiegają końca. Jakie wydarzenia w czasie tego tygodnia spędzonego na Wileńszczyźnie uważa Pan za najważniejsze?

Oczywiście takim najbardziej podniosłym punktem naszego programu była połączona z apelem pamięci msza święta przy pomniku upamiętniającym polskie ofiary. Za bardzo znaczącą uważam również naszą konferencję naukową, która jak co roku pozwoliła na zaprezentowanie wyników najnowszych badań naukowych. Tegoroczne uroczystości są w szczególny sposób poświęcone Tadeuszowi Sakowiczowi, który przekazał poprzez swoje zapiski niezwykle cenne wiadomości o zbrodni. Bardzo się cieszę, że w naszej konferencji wzięła udział pani Iwona Zygmuntowicz, krewna żony Tadeusza Sakowicza, która przygotowała bardzo interesującą prezentacją na temat „Nieznane życie Marii i Kazimierza Sakowiczów”. Ja z kolei mówiłem o nieznanych ofiarach Zbrodni Ponarskiej, których nazwiska udało mi się odnaleźć w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej.

W jaki sposób udało się Panu ustalić tożsamość kolejnych ofiar? Dlaczego wcześniej badacze nie ustalili ich nazwisk?

Informacja o nazwiskach kolejnych ofiar odszukałem w Archiwum IPN, które, jak wiadomo, dysponuje ogromnym zasobem, który ciągle opracowywany jest przez archiwistów. Materiały, które pozwoliły mi na ustalenie tożsamości ofiar, były częścią tego zasobu, ale wcześniej nie były dokładnie opisane, więc prawdopodobnie dlatego historycy nie mogli znaleźć w nich informacji na temat zbrodni. Ja zacząłem po prostu zamawiać dokumenty dotyczące osób, które zostały zamordowane w czasie II wojny światowej i przeglądając bardzo wiele teczek natrafiłem na kolejne nazwiska ofiar Ponar. To bardzo długa, żmudna praca.

Czytaj więcej: Na Wileńszczyźnie rozpoczynają się Dni Ponarskie

Przedstawiciele Stowarzyszenia Rodzina Ponarska podczas tegorocznych Dni Ponarskich
| Fot. Wiltor Jusiel , L24

Szacunki liczby ofiar Ponar są bardzo zróżnicowane, jednak w każdej z podawanych statystyk polskie ofiary liczone są w tysiącach. Tymczasem obecnie znanych jest niecałe pięćset nazwisk zamordowanych w Ponarach Polaków. Czy jest szansa, że będziemy odnajdywać kolejne informacje?

Liczyłbym jeszcze na uzupełnienie listy o kilkadziesiąt nazwisk. Na pewno warto o to zabiegać, choć jak już mówiłem, wymaga to bardzo czasochłonnych poszukiwań, choćby ze względu na to, by te ofiary zostały uczczone. Podejmowanie tego rodzaju starań to nasza powinność jako Stowarzyszenia Rodzina Ponarska. Bardzo chciałbym także, by kolejne nazwiska Polaków pojawiły się też na symbolicznym pomniku polskich ofiar w Ponarach.

Obecnie na tablicy w Ponarach znajduje się o wiele mniej nazwisk niż we spisach ofiar, jakimi dysponuje Rodzina Ponarska. Dlaczego?

Taka rozbieżność wynika z procedur, jakie stosuje Muzeum Gaona Wileńskiego w Wilnie, które opiekuje się całym miejscem pamięci w Ponarach. Zgodnie z tymi procedurami na tablicach mogą być umieszczone jedynie nazwiska ofiar, których śmierć w Ponarach potwierdzają dokumenty źródłowe, wytworzone przez niemiecką administrację. My natomiast dysponujemy także informacjami od rodzin zamordowanych, które jednak nie znajdują potwierdzenia w dokumentach źródłowych. My ustaliśmy przeszło 460 nazwisk, natomiast na tablicy pamiątkowej jest ich ok. 330.

Historia Ponar znana jest na Wileńszczyźnie, ale czy znają ja również Polacy w Polsce? Czy ta tematyka interesuje mieszkańców Gdańska?

Na pewno nie jest to tematyka znana ogólnie. Oczywiście najwięcej wiedzą o Zbrodni Ponarskiej osoby, które mają swoje korzenie na Wileńszczyźnie. Poza tym wydaje mi się, że bardzo niewiele osób wie o tych wydarzeniach, a także – niewiele osób chce swoją wiedzę na ten temat pogłębiać. Oczywiście staramy się jako Stowarzyszenie zmieniać tą sytuację poprzez nasze działania edukacyjne.

Niedługo po naszej rozmowie uczestnicy Dni Ponarskich opuszczą Wilno. Czego, jako członkowie stowarzyszenia, oczekujecie od mieszkańców Wileńszczyzny?

Na pewno apelujemy o to, by Polacy z Wileńszczyzny pamiętali o tym miejscu nie tylko w czasie uroczystości, ale także na co dzień. By je odwiedzali, dbali o nie przez cały rok. Zapraszamy również do współpracy ze Stowarzyszeniem „Rodzina Ponarska” i włączenia się w różnego rodzaju formy upamiętniania ofiar.

Czytaj więcej: Turysta, ale także historyk. Prof. Mirosław Golon o Wilnie


Las Ponarski to miejsce największej na Litwie zbrodni Holokaustu. Dokładna liczba ofiar pozostaje nieznana. Szacowano ją przez lata na około 100 tys. osób. Dr Monika Tomkiewicz, autorka wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej monografii na temat zbrodni ponarskiej, ocenia natomiast, że liczba zamordowanych sięgnęła 80 tys. osób, w tym 72 tys. Żydów i 1,5–2 tys. Polaków. Zbrodni dokonał w latach 1941-1944 oddział specjalny utworzony i kierowany przez niemieckie SS, złożony w przeważającej części z litewskich ochotników. Według Heleny Pasierbskiej i prof. Piotra Niwińskiego w Lesie Ponarskim zginęło od 2 000 do 20 000 Polaków. Zbrodnia w Ponarach została dokonana przez okupantów niemieckich i ich litewskich kolaborantów, w czasie II wojny światowej w latach 1941–1944.