Turysta, ale także historyk. Prof. Mirosław Golon o Wilnie

S. Michaela Rak i Mirosław Golon  
| Fot. I. Lewandowska

Rozmowa z prof. Mirosławem Golonem, dyrektorem Oddziału IPN w Gdańsku.


Spotykamy się w Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki. Dlaczego w czasie wakacyjnej wizyty w Wilnie odwiedza Pan to miejsce?

To wyjątkowe miejsce. Hospicjum odwiedzam głównie ze względu na moją żonę, która jest pedagogiem specjalnym i w czasie naszego pobytu w Wilnie bardzo chciała zobaczyć to miejsce. Wiele o nim słyszeliśmy, zarówno o jego działalności na rzecz chorych, jak też o związku z kultem Miłosierdzia Bożego. Patron hospicjum, bł. ks. Michał Sopoćko to wyjątkowa postać w naszej historii, kapłan o ogromnym wpływie na Kościół i oczywiście – wybitna postać, która wyrosła z Wileńszczyzny.

A Pan, czy w swojej pracy zawodowej ma Pan czasem kontakt z Wilnem?

Jestem dyrektorem Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku, ale też profesorem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Moją specjalizacją są relacje polsko-sowieckie okresu końca wojny i historia Polski Ludowej, więc nie jest to tematyka wileńska, ale bardzo głębokie związki z tymi terenami mają obie instytucje, w których pracuję. W naszym oddziale IPN pracują historycy, których badania są bardzo ściśle związane z Wilnem, jak np. dr Piotr Niwiński, który zajmuje się losami polskiego podziemia w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu oraz opozycji antykomunistycznej na Wileńszczyźnie, a także aparatem represji na Pomorzu po 1945 r. oraz dr hab. Monika Tomkiewicz, która jest autorką monografii poświęconej zbrodni ponarskiej. Obecnie trwają bardzo zaawansowane prace nad drugim wydaniem tej, uważam, bardzo ważnej książki i mam nadzieję, że zostanie ona przetłumaczona kiedyś na język litewski, który uważam, że w tej sprawie jest najważniejszy, a potem także na angielski, rosyjski czy hebrajski.

Czy w czasie tego pobytu w Wilnie odwiedził Pan Ponary?

Tak. To miejsce tragiczne, gdzie mordowano w okrutny sposób ludność żydowską, Polaków, a także osoby innych narodowości. Stanąłem przy pomniku polskich ofiar, przy którym znajduje się tabliczka z nr XVIII, tak, jakby była to XVIII stacja drogi krzyżowej. Warto chyba podkreślić, że upamiętnienie, jakie tam dziś się znajduje, to w zasadzie początek badań. Kilkaset nazwisk, podczas gdy ofiar były tysiące, to w zasadzie zaproszenie do ogromnego wysiłku badawczego, by dowiedzieć się o tej zbrodni jak najwięcej. Ten brak solidnych badań, to w dużej mierze skutek okresu komunistycznego. Zauważmy, że wielu zamordowanych w Ponarach Polaków nie pasowało do sowieckiej narracji. Byli wśród nich kapłani, profesorowie, osoby związane z podziemiem. Również w komunistycznej Polsce rzadko można było spotkać tablice podające konkretne nazwiska ofiar, nawet, gdy sprawcami byli Niemcy. Przykładem może być np. las piaśnicki, miejsce kaźni ludności polskiej na Pomorzu, gdzie imienne upamiętnienie pojawiło się zaledwie kilka lat temu. Ta pewnego rodzaju anonimowość jest na pewno wielkim wyzwaniem dla historyków.

Czytaj więcej: Ks. Paweł Brzostowski: Człowiek, który nie bał się wolności

Wilno przypomina o Rzeczpospolitej Obojga Narodów
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Na Wilno patrzy Pan jako turysta czy też jako historyk?

Jestem tutaj teraz turystą, ale jednak z wykształceniem historycznym. Nawet teraz na to podwórko hospicyjne patrzę jako historyk. Kiedy staniemy przy pomniku św. s. Faustyny i spojrzymy do góry, widzimy tragiczny obraz. Z jednej strony jest to arcydzieło architektury sakralnej, a z drugiej – ukazuje cały dramat tych terenów – nie tylko zniszczenia, ale także drut kolczasty więzienia, na który kościół i klasztor zostały przekształcone w czasach sowieckich. Jako Polacy doświadczyliśmy tego dramatu nie raz w naszej historii, bo przecież już wcześniej zaborcy przekształcali nasze świątynie na więzienia czy szpitale psychiatryczne. Ten fragment Wilna, gdzie jesteśmy, nadal nosi bardzo silne ślady sponiewierania w czasach niewoli. Schodząc w dół widzimy przecież kościół Misjonarzy, który już po powstaniu listopadowym został zamieniony na więzienie, w czasach sowieckich był tu szpital, a dopiero teraz 30 lat po odzyskaniu przez Litwę niepodległości, pojawia się powoli nadzieja, że miejscu temu zostanie przywrócony należyty wygląd. Bardzo wzruszył mnie także cmentarz antokolski. Byłem tam po raz pierwszy i wielkie wrażenie zrobiły na mnie groby polskich żołnierzy, którzy polegli w wojnie polsko-bolszewickiej. Ten polski fragment cmentarza w bardzo symboliczny sposób koresponduje z jego częścią szczególnie ważną dla Litwinów, czyli z grobami ofiar 13 stycznia 1991. Te groby dzieli narodowość, 70 lat historii, a łączy walka z faktycznie tym samym zagrożeniem, z ogromnym barbarzyństwem, które w XX w. stanowiło zagrożenie dla naszej wolności. Wilno to też pamiątka po Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Oczywiście dla mnie to miasto Mickiewicza, przez pewien okres Słowackiego, ale także Lelewela. Dla mnie te więzi są wyjątkowo czytelne również ze względu na tradycje Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, którego podstawy dał wileński Uniwersytet Stefana Batorego.

Czy miał okazję Pan dostrzec polskie ślady również we współczesnym Wilnie?

Tak, i to w wyjątkowo okazały sposób. Zupełnie przypadkowo byliśmy świadkami wyjątkowego wydarzenia, odtańczenia przez polskich maturzystów Wilna poloneza na placu Katedralnym. To będzie moje najpiękniejsze wspomnienie z tego pobytu – zobaczyć tak piękną uroczystość przed tą piękną, polsko-litewską katedrą, która niesie w sobie tak wiele z naszej historii. Ci młodzi ludzie to przecież wielka nadzieja nie tylko Polaków na Litwie, ale także całej Litwy.

Czytaj więcej: Po kulturę do Solecznik


Prof. dr hab. Mirosław Tadeusz Golon – dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku. Jest autorem ok. 90 pozycji: książek, monografii w pracach zbiorowych, książki pod współredakcją, ponad 50 artykułów i innych publikacji. Wydał także kilkanaście artykułów i notatek popularyzatorskich. W 2010 odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za zasługi w dokumentowaniu i upamiętnianiu prawdy o najnowszej historii Polski. W 2020 otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.