Rafał Narkiewicz zatańczy w półfinale popularnego tanecznego show

Już wkrótce poznamy zwycięzców emitowanego w telewizji LRT programu „Tańcz z gwiazdą” („Šok su žvaigžde”). W tegorocznej edycji popularnego show udział bierze Polak z Wileńszczyzny Rafał Narkiewicz. Jego taneczną partnerką jest solistka operowa Jomantė Šležaitė-Paukštė. Para trafiła do półfinału!

Taneczną partnerką Rafała Narkiewicza jest solistka operowa Jomantė Šležaitė-Paukštė
| Fot. LRT

Justyna Giedrojć: Na starcie projektu tanecznego opowiadałeś o swoich skromnych marzeniach — nie wypaść, zanim nie zatańczycie w trzecim odcinku. Jomantė zaś pragnęła dotrwać do piątego. Czy wówczas zakładaliście, że traficie do półfinału?

Rafał Narkiewicz: Mieliśmy skromne marzenia, które się spełniły. W sobotę, dzięki widzom, tańczymy w półfinale! Na razie trudno nam w to uwierzyć, że dotarliśmy tak daleko. Na początku naprawdę nie myśleliśmy, że dojdziemy aż do 11 odcinka show. Każdą sobotę wychodzimy na parkiet z poczuciem, że to może być nasz ostatni raz, dajemy więc z siebie wszystko. Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, bo zaprezentowaliśmy publiczności wszystkie dziesięć tańców towarzyskich.

Co zadecydowało o tym, że dotarliście do półfinału?


Myślę, że przede wszystkim wsparcie widzów. Było parę odcinków, kiedy myśleliśmy, że na pewno wypadniemy. Wtedy, zgodnie z tabelą wyników ocen komisji, byliśmy na końcu, ale widzowie nas podtrzymali i dzisiaj jesteśmy w półfinale. Nie ma chyba lepszego uczucia aniżeli to, gdy po ciężkim tygodniu, spędzonym na treningach w sali, w sobotę wieczorem po występie czytam miłe i ciepłe komentarze. Wtedy uśmiecham się i czuję, że wszystko, co robię, nie idzie na marne.

Czy walka na tanecznym parkiecie jest ostra?

Na pewno, każdy z uczestników chce iść dalej, nikt nie chce wypadać, zwłaszcza teraz, gdy w grę wchodzi bilet do finału. Mimo wszystko uczestnicy są bardzo przyjaźni, nie szczędzą uśmiechów, jeżeli ktoś potrzebuje pomocy, to chętnie pomagają. Walczymy chyba bardziej sami z sobą, bo każdy z nas chce wystąpić jak najlepiej.

— Do półfinału doszliśmy dzięki głosom widzów, którzy wierzą w naszą parę — mówi Rafał
| Fot. LRT

Jak Ci się układa w parze z Jomantė?


Poznaliśmy jeden drugiego bardzo dobrze i jesteśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi. Mam nadzieję, że ta przyjaźń będzie trwała także wtedy, gdy projekt dobiegnie końca. W ostatnich miesiącach było wszystko, nie zabrakło kryzysów twórczych i niesamowitego przemęczenia. Jednak nigdy nie kłóciliśmy się z Jomantė, odwrotnie, w ciężkich chwilach wspieraliśmy się nawzajem. Ostatnio tańczy się nam też o wiele lżej, rozumiemy się wspaniale.

Ile godzin dziennie ćwiczycie na parkiecie?

Każdego dnia po kilka godzin. Tydzień na przygotowanie tańca to bardzo mało czasu, więc nawet nie ma mowy o dniach wolnych. Od września chyba jeszcze nie mieliśmy ani jednego dnia, kiedy nie tańczyliśmy. Ponieważ w dzień pracujemy, ćwiczymy wieczorami. Zdarza się, że wychodzimy z sali o północy.

Czytaj więcej: Taniec nie tylko zmienia życie, taniec zmienia człowieka

Pomimo projektu i pracy w zawodzie masz sporo innej działalności. Co Cię inspiruje, dodaje sił?


Kiedy robisz to, co lubisz, nie przychodzą nawet myśli, że może zabraknąć sił. Przecież żyjemy tylko raz, więc cieszmy się życiem. Motywację czerpię nie tylko z działalności, ale też od ludzi. Jestem otoczony dobrymi ludźmi, którzy zawsze chętnie mi pomogą lub wesprą, to jest właśnie największa inspiracja.

Czy zdarzały się waszej parze na parkiecie jakieś wpadki?

Tak, na pewno! Mieliśmy dwa trudne odcinki. Gdy tańczyliśmy cza-czę, pomyliliśmy kroki i urywek zatańczyliśmy nie w takt muzyki. Komisja nas za to ukarała i wylądowaliśmy na 3 miejscu od końca. Wtedy uratowały nas głosy widzów. Podobna sytuacja była z innym tańcem, fokstrotem. Zatańczyliśmy niezbyt dobrze technicznie, w wyniku czego zajęliśmy przedostatnie miejsce. I znowu widzowie nas uratowali. Już wspominałem, że do półfinału doszliśmy dzięki głosom widzów, którzy wierzą w naszą parę.

Jak oceniasz, czasami ostrą, krytykę jurorów?

Są to światowej sławy profesjonaliści, więc przysłuchujemy się do każdego słowa. Ich wskazówki są naprawdę ważne, pozwalają doskonalić nasze występy. Myślę, że w każdej dziedzinie powinniśmy pozytywnie odbierać krytykę, jeżeli jest zdrowa i rozsądna.

Para zaprezentowała już publiczności dziesięć kompozycji tanecznych
| Fot. LRT

W jakim nastroju przystępujecie do półfinału?

Zdaje się, że ktoś nam przypiął skrzydła, bo jesteśmy zmotywowani jak nigdy. Sił mamy więcej niż kiedykolwiek, uśmiechy nie znikają z naszych twarzy nawet późnym wieczorem, gdy po kilkugodzinnym treningu, ledwo przebierając nogami, ruszamy do domu. Czekamy soboty i postaramy się zatańczyć na całe 120 procent!

Fani aktywnie głosują na waszą parę. Co chciałbyś im powiedzieć?

Nie ma takich słów, które opisałyby, co czuję i jak jestem im wdzięczny. Dziękuję dla każdego z Was! Wiem, że podtrzymują nas bliscy mnie ludzie, ich przyjaciele, moi koledzy, koledzy z klasy i ze szkoły, w której się uczyłem, nauczyciele, którzy mnie uczyli, moi koledzy z byłej i teraźniejszej pracy, koledzy z drużyn koszykarskich, moi uczniowie, mieszkańcy Landwarowa, skąd pochodzę, oraz wiele osób, których nawet nie znamy. Wszystkim dziękuję jeszcze raz za to, że podarowaliście nam półfinał, a jak będzie w sobotę, zobaczymy. Może święty Mikołaj w tym roku przyniesie dla nas finał w tegorocznej edycji konkursu „Tańcz z gwiazdą”.

Czytaj więcej: Rafał Narkiewicz w popularnym, tanecznym show z gwiazdami