Więcej

    Kulturalnie piękna Krynica-Zdrój

    Urokliwa i skryta pośród gór przez cały rok gości przyjezdnych, którzy pragną poprawić zdrowie, zrelaksować się na łonie natury, poszusować na nartach czy poczuć ducha muzyki, spacerując deptakiem, którym przez lata przechadzali się miłośnicy opery i operetki. Miasto jest niezwykle różnorodne i zachowało urok XIX-wiecznego uzdrowiska. W Krynicy-Zdroju (zwanej też Krynicą Górską) nie sposób się nudzić, jak mówi kierownik biura Stowarzyszenia „Krynicka Organizacja Turystyczna” Daniel Lisak.

    Czytaj również...

    Krynica-Zdrój, ta górska krynica Beskidu Sądeckiego, mimo że jest najbardziej znana w rejonie, nie ma długiej historii. Wcześniej od niej rozwijały się okoliczne miejscowości, choćby Muszyna czy Tylicz (nazywany Miastkiem), które założył Kazimierz Wielki. Dlaczego tak było? Bo Muszyna była na ważnym szlaku handlowym, jest położona nad rzeką. Krynica zaś nie miała takich walorów gospodarczych i komunikacyjnych, co wtedy liczyło się najbardziej. Dopiero w 1547 r. Danko z Miastka (ówczesnego Tylicza) dotarł tutaj, zachwycił się położeniem osady, zaanektował te ziemie, nazywając je Krzenycze. Rodowód tego słowa wywodzi się od nazwy źródełka, których było tu wiele, bulgocących po strumieniach. Miały one „dziwny” kolor brunatno-pomarańczowy, jak się później okazało dzięki zawartych w nim minerałom – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Daniel Lisak.

    W 1866 r. Krynicę odwiedził Józef Ignacy Kraszewski. Pobyt zainspirował pisarza, osadził w mieście akcję dwóch swoich powieści – „Wielkiego nieznajomego” oraz „Koncertu w Krynicy”.

    Perła polskich uzdrowisk

    Rozkwit miasta nastąpił, kiedy nasze ziemie były pod zaborem austro-węgierskim. Wtedy z Wiednia przysłano tu geologów do zbadania tychże wód. Pod koniec XVIII w. urzędnik austriacki Franciszek Stix von Saubergen, świadomy bogactwa tutejszych minerałów, postanowił utworzyć zdrojowisko. W 1793 r. wykupił parcele wokół źródeł i zbudował pierwsze obiekty zdrojowe. Najstarsze odkryte źródło znajduje się pod Pijalnią Główną, pod oszkloną kopułą, którą my tu nazywamy „Małym Luwrem”.

    Już w 1803 r. Krynica otrzymała urzędowy status zdrojowiska, a w 1807 r. sprowadzono do nas pierwszego lekarza i w tymże roku została zabutelkowana pierwsza woda mineralna. Największy rozwój miasta przypada na drugą połowę XIX w. oraz początek XX w. i związany jest z działalnością Józefa Dietla, rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, który stanął na czele Komisji Rządowej opracowującej plan rozwoju uzdrowiska, a jako lekarz docenił dobra zdrowotne wód.

    Z końcem XIX w. Krynica stała się elitarnym uzdrowiskiem odwiedzanym przez wpływowe i powszechnie znane osobistości, zarówno z kręgów politycznych, jak i kulturowych. W 1909 r. zbudowano połączenie kolejowe. Przybywało coraz więcej gości, wśród nich znamienici artyści, aktorzy, pisarze, kuracjusze i narciarze. Bywali tam m.in.: Eugeniusz Bodo, Hanka Ordonówna, Tadeusz Dołęga-Mostowicz, gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Henryk Sienkiewicz, Jan Matejko, Helena Modrzejewska. Na krynickim deptaku można było spotkać Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Juliana Tuwima czy Kornela Makuszyńskiego.

    W 1866 r. Krynicę odwiedził Józef Ignacy Kraszewski. Pobyt zainspirował pisarza, osadził w mieście akcję dwóch swoich powieści – „Wielkiego nieznajomego” oraz „Koncertu w Krynicy”. W ulubionym miejscu pisarza, w parku Zdrojowym, ustawiono ławeczkę z jego popiersiem.

    Czytaj więcej: Rozwój turystyki aktywnej promującej dziedzictwo obszarów przygranicznych

    XX-lecie międzywojenne i Jan Kiepura

    W Krynicy zakochał się Jan Kiepura, słynny tenor, najpopularniejszy gwiazdor scen operowych i operetkowych dwudziestolecia międzywojennego, również aktor. Światową sławę przyniósł mu występ na Broadwayu, gdzie wraz z żoną Márthą Eggerth z Węgier, wystąpili w musicalu „Wesoła wdówka”.

    Kiepura robił międzynarodową karierę, śpiewał na najważniejszych scenach światowych od Wiednia aż po Rio de Janeiro, rozsławiał Polskę i Krynicę. Był bardzo lubiany, gdyż nigdy nie odmawiał, gdy go poproszono, by zaśpiewał. A śpiewał wszędzie: na ulicy, z dachu taksówki, z balkonu czy na schodach gmachów operowych. Dzięki niemu też Krynica stała się takim ośrodkiem celebryckim. Przyjeżdżały tu osoby, aby się lansować, pokazać, a za nimi podążały rzesze fanów i paparazzi tamtych czasów.  Załatwiano też tu swoje interesy, bo bywali tu i politycy, i biznesmeni.

    W latach 30. Kiepura był już osobą bardzo znaną oraz bogatą i stwierdził, że zbuduje swoje gniazdko w Krynicy-Zdrój. I w ten sposób powstał hotel „Patria” (wybudowany w ekspresowym tempie w latach 1932–1934). Był miejscem, gdzie gromadził się kwiat przedwojennej elity. Mówiło się, że do Krynicy zawitała Europa. To tam bawiła kilkakrotnie, incognito, przyszła królowa Holandii, księżna Juliana z mężem. Monarchini miała tu leczyć bezpłodność. Jej pobyty były owocne, bowiem Juliana doczekała się czwórki dzieci. To były piękne i szalone lata 20., lata 30.

    Potem wybuchła II wojna światowa, która przyhamowała tempo działalności kurortu, ale po wojnie znów odzyskał on świetność. Tylko w innym wymiarze. Większość budynków została znacjonalizowana. Powstały nowe elity. W czasach komuny każdy zakład, fabryka czy huta za cel stawiały sobie, aby mieć w Krynicy Górskiej swoje sanatoria zakładowe. W latach 70. przyjeżdżała tu cała świta komunistyczna. Te czasy cechowały się specyficzną i jakże inną atmosferą…

    Nikifor, ikona Krynicy-Zdroju

    Nikifor Krynicki był osobowością, a nawet można rzec, osobliwością miasta. Wyobraźmy sobie drugą połowę lat 40. XX w. Między ażurowymi willami przechadzają się tłumy turystów. Widzą podstarzałego człowieka, który na murku przy ruchliwej ulicy uwił sobie skromną pracownię malarską. Wielu go widzi, ale niewielu naprawdę dostrzega. Miejscowi mówią na niego Nikifor, a on skupiony wtapia się w pejzaż. Jest bardzo niskim i drobnym mężczyzną. Nosi stare, zniszczone ubranie i połamane, sklejone okulary. Siedzi przygarbiony, wynędzniały, ale uśmiechnięty. I maluje. To Nikifor Krynicki, malarz samouk.

    Pochodził z łemkowskiej rodziny. Bardzo szybko został sierotą, maluje za kawałek chleba. Jest osobliwością miasteczka. Przedstawia się jako Nikifor Krynicki, Nikifor Matejko… Czasem toleruje się jego „dziwactwa” i pozwala w spokoju malować, innym razem ktoś przegania go za włóczęgostwo. Jest trochę jak człowiek widmo. Żyje poza nawiasem społeczeństwa, nie ma dokumentów. Kuracjusze kupowali jego rysunki za jakieś drobne, traktując je jako „oryginalną” pamiątkę z Krynicy.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Jego życie odmieniło się dopiero w latach 50., kiedy zainteresowali się nim państwo Banachowie, kustosze sztuki z Krakowa. Zwrócili uwagę na wyjątkowość prac Nikifora i dostrzegli w nich wartość i artyzm. To był przełom w jego życiu. Jego prace były prezentowane w Narodowej Galerii Sztuki „Zachęta” w Warszawie, a potem w innych słynnych galeriach świata. Mimo zdobytej niespodziewanie popularności Nikifor Krynicki pozostał tą samą osobą – codziennie przechadzał się alejkami uzdrowiska, malując kolejne obrazy. Do końca pozostał symbolem miasteczka, rozpoznawanym zarówno przez jego mieszkańców, jak i odwiedzających go kuracjuszy. Zmarł 10 października 1968 r. w sanatorium gruźliczym.

    Na bazie jego historii życia powstał film fabularny w reżyserii Krzysztofa Krauzego, „Mój Nikifor”. Główną rolę odegrała w nim wspaniała Krystyna Feldman. Przy krynickim deptaku stoi willa „Romanówka”, w której działa Muzeum Nikifora.

    Czytaj więcej: Podróżnik z Solecznik, Marek Kołosowski: „Do trzydziestki chcę zaliczyć 50 krajów”

    Co jeszcze zachwyca w Krynicy-Zdroju

    Na pewno warto zaprosić na europejski Festiwal im. Jana Kiepury, najważniejsze wydarzenie kulturalne odbywające się corocznie w Krynicy-Zdroju, począwszy od 1967 r. Przez prawie 30 lat dyrektorem i prowadzącym festiwale był popularyzator oraz znawca opery i operetki, Bogusław Kaczyński.

    Mamy cztery Pijalnie Wód Mineralnych i Leczniczych, które dla kuracjuszy sanatoriów są w pakiecie, a pozostali mogą ją zakupić dostarczając organizmowi niezbędnych minerałów. Można też zrobić sobie wycieczkę, czy to na Górę Parkową, czy do licznych źródełek, które są wokół Krynicy, w Muszynie, Tyliczu, gdzie tych wód ocembrowanych jest bardzo dużo.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Mamy też Szlak Architektury Drewnianej z urzekającymi cerkiewkami. Spotkać je można w każdej wiosce, w każdym miasteczku w Beskidzie Sądeckim i w Beskidzie Niskim. To są pamiątki po społeczności łemkowskiej, która licznie zamieszkiwała te tereny.

    W sąsiedniej miejscowości Muszynka, która jest wioską graniczną, są pozostałości związane z konfederacją barską, zachowane są bardzo dobrze okopy „Obozu Koronnego”, w których konfederaci bronili się na górze Jawor. Notabene dowódca konfederacji barskiej Kazimierz Pułaski również przebywał w Krynicy-Zdroju.

    Do współczesnych atrakcji Krynicy-Zdroju zaliczyć trzeba 49,5-metrową wieżę widokową w koronie drzew. Ta niesamowita drewniana konstrukcja wykonana jest z robinii akacjowej. Kiedy powstawała, była to też największa tego typu konstrukcja na świecie. Prowadzi do niej ponadkilometrowa ścieżka przyrodniczo-edukacyjna, z której ogląda się nie tylko przepiękne widoki, ale spacer nią daje nam spokój i odprężenie.

    Kolejną atrakcją jest Jaworzyna Krynicka, najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego (1114 m n.p.m.), który można zdobyć, wspinając się, ale można też wjechać na nią kolejką gondolową. Na szczycie Jaworzyny jest platforma widokowa – dach Beskidów, z którego rozpościera się obszerny widok sięgający Tatr, Pienin, a przy dobrej pogodzie również Bieszczad.

    Ulubionym miejscem spacerów jest znajdująca się w mieście Góra Parkowa. Na nią też prowadzi jedyna tego typu w Polsce kolej linowo-terenowo-piesza. Powstała w 1937 r. krynicka kolejka była wtedy drugim tego typu obiektem w Europie. Otwarcia jej dokonała wdowa po Marszałku – Aleksandra Piłsudska.

    Sercem miasta jest kultowy krynicki deptak. Tu właśnie są zlokalizowane najważniejsze i najpiękniejsze krynickie atrakcje turystyczne. Wzdłuż deptaka znajdują się m.in. pijalnie wód mineralnych, urokliwe drewniane wille, z których każda kryje niebanalną historię.

    Ze współczesnych atrakcji mamy parki linowe, trasy rowerowe, spływ pontonowy Doliną Popradu (która jest jedną z najpiękniejszych dolin w Polsce). A zimą sankostrady i bazę narciarską różnego stopnia aktywności – Słotwiny Arena to 10 tras zjazdowych o różnej skali trudności. Zapraszamy.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Czytaj więcej: Czy podczas podróży zachowujemy się (nie)odpowiedzialnie?


    | Fot. KRYNICKA ORGANIZACJA TURYSTYCZNA


    Na Litwie, w Kowieńskiej Galerii Obrazów Narodowego Muzeum Sztuki im. M.K. Čiurlionisa, prezentowana jest obecnie wystawa dzieł Nikifora Krynickiego pt. „Nikifor. Mistrz polskiej sztuki naiwnej”. Wystawa potrwa do 11 czerwca br. Partnerem projektu jest Instytut Polski w Wilnie.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 19(55) 13-19/05/2023

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    Czy Wilno pokocha pisarkę, która to miasto ukochała?

    Brenda Mazur: Pani książki same przez siebie mówią o tym, że Wilno i Wileńszczyzna zauroczyły Panią. Jak to się zaczęło? Ewa Sobieniewska: Sama pochodzę z małego polskiego miasteczka w województwie świętokrzyskim, ale w moim rodzinnym domu pełno było Wilna i...

    Każdy dzień na wagę złota: o tych, którym śpieszno na świat, czyli o wcześniakach

    Pod wpływem tego radosnego, ale i zarazem dramatycznego wydarzenia, uświadomiłam sobie, jak ważny jest każdy dzień bycia „dłużej w brzuchu mamy”, jak istotne jest każde 100 gramów wagi noworodka, gdyż to właśnie do samego końca całego procesu ciąży kształtuje...

    O miłości do dwóch kółek i o najpiękniejszych trasach rowerowych w Polsce

    Rower uznawany jest za najbardziej ekologiczny i ekonomiczny środek transportu – nie emituje spalin i jednocześnie daje jego właścicielowi możliwość zadbania o kondycję fizyczną. Poza tym tempo rowerowe jest idealne do spokojnego oglądania nowych miejsc. Na dwóch kółkach można...

    Zostanie ojcem to łatwe zadanie. Bycie tatą – to dopiero wyzwanie!

    Dariusz Cupiał – założyciel Fundacji Cyryla i Metodego, inicjator Tato.Net, trener. Absolwent KUL, stypendysta Institute for Ecumenical and Cultural Research, Saint John’s University w Collegeville w USA, należy do Stowarzyszenia Innowatorów Społecznych ASHOKA i Stowarzyszenia Diakonia Światło-Życie. Bierze udział...