W uroczystości udział wzięli m.in.: Jolanta Szydłowska, prezes szczecińskiego okręgu Światowego Związku Żołnierzy AK; Maria Izolda Kozłowska, córka ppor. Czesława Zajączkowskiego, ps. „Ragner”, która w chwili śmierci ojca miała zaledwie dwa lata; połączone grupy rekonstrukcyjne ze Szczecina, Kielc, Gryfina i Drawska, wierni parafii MB Ostrobramskiej i zaproszeni goście.
Plony krwawych nasion…
Poświęcenie tablicy pamiątkowej poprzedzał apel pamięci, który odczytał Marcin Czerwiński, st. chorąży sztabowy i rzecznik prasowy Centrum Szkolenia Bojowego w Drawsku. „W 81. rocznicę operacji »Ostra Brama« stajemy do uroczystego apelu pamięci, aby złożyć hołd tym wszystkim, którzy począwszy od 1943 r. wchodzili na kresowe, partyzanckie ścieżki Wileńszczyzny i Nowogródczyzny, wiedząc, że podejmują duchową spuściznę po bohaterach Powstania Styczniowego. Znaczenie dziejowe powstania najtrafniej ocenił i przypieczętował własną krwią i życiem naczelny wódz powstania narodowego na Litwie Zygmunt Dołęga-Sierakowski, dając następujący, przedśmiertny testament dla kolejnego pokolenia: »Te krwawe nasiona, one plon wydadzą, one biały kwiat dadzą, Polska żyje, więc dlatego życiu swemu daje znak krwawy, aby o niej wiedziano, że żyje!«. Przywołuję pamięć wybitnych dowódców komendantów okręgu wileńskiego i nowogródzkiego” — zaapelował do zebranych Marcin Czerwiński.
Po wymienieniu nazwisk bohaterów wszyscy zebrani zawołali: „Chwała bohaterom i cześć ich pamięci!!!”.
Aktu poświęcenia tablicy dokonał proboszcz ks. dr Andrzej Posadzy, a po nim głos zabrała Maria Izolda Kozłowska, córka ppor. Czesława Zajączkowskiego. „Dziękuję Bogu Najwyższemu, że pozwolił mi dożyć tego dnia (…). Dla mnie ta ziemia, która wzięta jest z miejsc śmierci mojego ojca oraz wszystkich pozostałych jest swego rodzaju reliktem. Jest to ziemia, dla której ci ludzie żyli, pracowali, walczyli i zginęli, ale niestety nie mają tam swoich grobów. Dzięki księdzu proboszczowi, któremu serdecznie dziękuję, wreszcie w mieście, w którym żyję kilkadziesiąt już lat, jest miejsce, gdzie mogę uczcić pamięć ojca i zapalić znicz. Dzisiejsza uroczystość jest dla mnie naprawdę wzruszająca. Serdeczne Bóg zapłać wszystkim obecnym” — powiedziała wzruszona Maria Izolda Kozłowska.

| Fot. Leszek Wątróbski
Pokolenia i ich zadania
Kolejnym mówcą był Romuald Sadowski, szef Klubu Historycznego Rok 1863, który powiedział: „Losy kolejnych pokoleń Polaków zobowiązywały, narzucały czasami bardzo trudną drogę. Losy, którymi podążali oraz czasy i ścieżki, którymi podążali »Krysia«, »Ponury«, „»Szczerbiec« czy inni dowódcy były naznaczone ogromnym poświęceniem i bardzo często śmiercią. Kolejne pokolenie miało zupełnie inne zadanie. Pokolenie pani Marii Kozłowskiej miało za zadanie tę pamięć zachować dla następnego pokolenia i zrealizować ją w czasach szczególnie trudnych, kiedy o tej pamięci kazano nam Polakom zapomnieć. To, że dzisiaj tu jesteśmy, to, że odsłaniamy tablicę, oznacza, że pokolenie pani Marii wykonało swoje zadania. Nasze pokolenie zostało wezwane do tego, aby ogłaszać światu tę historię o tych niesamowitych i wspaniałych ludziach. My możemy to robić w tej chwili w sposób otwarty, co nie znaczy, że łatwy. Nasi poprzednicy mieli zdecydowanie trudniej i nie narzekali. My też nie możemy narzekać. Nie możemy się oglądać, czasami na urzędniczą niechęć czy powolne ocenianie sytuacji. Nie, my działamy tu i teraz. Bo to wszystko, co będziemy odkładać na później, może nam się nie udać. A najważniejszym dziś zadaniem jest przekazać tę wiedzę i pamięć kolejnemu pokoleniu, aby i ono stanęło na naszym miejscu za lat dwadzieścia i w ten sam sposób, z tą samą energią, odniosło się do pamięci o ludziach, którzy ojczyźnie oddali wszystko. Nie dlatego, że jest piękna i bogata, ale dlatego, że jest nasza”.

| Fot. Leszek Wątróbski
O realizacji projektu
O pomyśle i realizacji tego projektu, związanego z odsłonięciem tablicy pamiątkowej, opowiadał Wojciech Prusaczyk, szef Klubu „Szlakiem Narbutta”.
„Od pięciu lat docieramy na pogranicze litewsko-białoruskie. Obecny tu kolega Romuald jest szefem grupy rekonstrukcyjnej z Kielc i wraz z małżonką i córką przyjechali, wzmacniając nasze szczecińsko-gryfińsko-drawskie środowisko rekonstrukcyjne. Pierwszy cud się zdarzył, kiedy w nasze ręce wpadł rozkaz o śmierci porucznika »Krysi«. Ten rozkaz ocenił jeden z polskich historyków, mówiąc, że jest to jedyny taki rozkaz, o którym nie miano pojęcia. Ten cud polegał na tym, że wspomniany rozkaz wpadł w nasze ręce wieczorową porą, w małym miasteczku w Ejszyszkach. Później było spotkanie z paniami Jolantą Szydłowską i Marią Kozłowską. To był kolejny sukces. I teraz stoimy pod poświęconą już tablicą. Powiem szczerze, mieliśmy dużo różnych problemów z jej odsłonięciem, ale nie ma rzeczy, których nie potrafimy zrobić. I na koniec zdobycie i przywiezienie tu ziemi z miejsc, na których oni czterej zginęli… To, co się wydarzyło w związku z akcją jej przywiezienia, zasługuje na film sensacyjny. Może kiedyś uchylimy rąbka tajemnicy i opowiemy ze szczegółami, jak to było? Dziś jest to nadal wielką tajemnicą…” — opowiedział szef Klubu „Szlakiem Narbutta”.
I wreszcie podziękowanie złożyła organizatorom i przybyłym Jolanta Szydłowska, prezes szczecińskiego okręgu Światowego Związku Żołnierzy AK: „(…) Szczególne słowa podziękowania kieruję pod adresem twórców, kreatorów tego dzisiejszego wydarzenia. Panie Romualdzie, panie Wojciechu, gdyby nie Wy, to by się nie zadziało, co się zadziało. Także na Wasze ręce składam ogromne podziękowania, przede wszystkim dla ludzi, których udało się zmotywować do wypełnienia tego dzisiejszego zadania. Dziękuję również świadkom historii, którzy są jeszcze ciągle wśród nas obecni. Myślę, że ważne jest, tak jak Maria to podkreśliła, że wreszcie ma gdzie postawić światełko pamięci. I dziękuję Państwu za to, że jesteście tutaj z nami i tworzycie sztafetę pamięci po to, by pamiętać”.

| Fot. Leszek Wątróbski
Czytaj więcej: „My nie przyjezdni, życie oddaliśmy Litwie”. W 81. rocznicę „Ostrej Bramy” wspominamy jej bohaterów