Hala widowiskowa zawsze pełna
Hala widowiskowa mieszcząca ponad 5 tys. widzów jest zawsze pełna. Trzydniowy pobyt rodaków z Kresów Wschodnich w Mrągowie to uczucia, których nie da się opisać, ale da się pamiętać. Gdy przychodzi dzień rozstania, dziękujemy sobie i mówimy, że pamiętamy.
Dziękujemy za stworzenie w Mrągowie miejsca spotkań serc, które biją po kresowemu, ale zawsze po polsku, dla ludzi rozkochanych w pieśni polskiej, słowie polskim, duchu polskim, za stworzenie przytuliska Polaków, dziś rozsianych po świecie, ale nadal wiernych polskości.
Pamiętamy o tym, jak to się wszystko zaczęło. Było to przed 30 laty. Festiwal Kultury Kresowej w Mrągowie, który tak nagle i skromnie powstał, a dziś jest potęgą w zachowaniu polskości na Kresach.
Dźwięki kresowych melodii
Każdego roku, kiedy rozbrzmiewają pierwsze dźwięki kresowych melodii, gdy unoszą się głosy śpiewające o ziemiach nad Wisłą, Niemnem czy Bugiem — Mrągowo staje się domem. Dla tych, którzy przyjeżdżają z Litwy, Białorusi, Ukrainy, z miejsc, gdzie historia zostawiła głęboki ślad, gdzie mimo to polskość przetrwała. Przetrwała w rodzinnych opowieściach, w modlitwach, w barwie języka i miłości do Ojczyzny, która bywa czasem tylko na mapie, ale zawsze — w sercu.
Festiwal to nie tylko występy — to łzy radości i wzruszenia, uściski po latach, opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie, to kronika pamięci, która nie pozwala zapomnieć. To też pielgrzymka — do tej drugiej Ojczyzny, do Polski, która w Mrągowie przyjmuje ich z otwartymi ramionami jak matka dzieci dawno rozdzielone.
W ciągu minionych lat byłam swoistą kronikarką festiwalu. Każdego roku byłam zauroczona tym spotkaniem serc polskich.

Kroniki z Mrągowa w „Kurierze Wileńskim”
Z każdego przeżytego pięciolecia wydawano w Mrągowie zbiór moich reportaży drukowanych w dzienniku „Kurier Wileński”. Na 30-lecie również je wydano. Zdaję sobie sprawę, że ta książka powinna być czymś więcej niż zbiór wydarzeń — to hołd dla trwania, dla wierności, dla kultury, która — mimo czasu i granic — nie przeminęła. Bo Kresy to nie tylko geografia. To uczucie. To wierność. To miłość do Polski — tej jedynej, prawdziwej, niezapomnianej.
Tegoroczna ekipa z Litwy, jak zawsze, jest najliczniejsza i jak zawsze — zapowiada się pięknie.
— Dla mnie osobiście tegoroczna edycja jest szczególnie ważna. Po raz pierwszy będę brała udział w festiwalu jako koordynatorka ze strony ekipy z Litwy. To nowe wyzwanie, nowa perspektywa, ale i ogromna radość — mówi Krystyna Wołejko, pracownik w Centrum Kultury w Rudominie. — Z festiwalem łączą mnie lata wspomnień. Przez wiele lat występowałam tutaj jako tancerka Zespołu Pieśni i Tańca „Zgoda”. Każdy wyjazd był dla mnie lekcją patriotyzmu. W ubiegłym roku miałam okazję przywieźć zespoły, które też prowadzę, a są to Zespól Tańca Ludowego „Hałas” z Czarnego Boru oraz „Kropelki” z Mariampola. Była to niezapomniana przygoda dla wszystkich uczestników.

Z racji jubileuszu — o dzień wcześniej
W tym roku festiwal odbędzie się w dniach od 7 do 10 sierpnia, czyli o dzień więcej niż w latach poprzednich, a to z racji jubileuszu. Przyjadą zespoły bezsprzecznie najbardziej znane nie tylko na Wileńszczyźnie, ale w wielu krajach europejskich. Są to: niezastąpiona i zawsze oczekiwana „Kapela Wileńska”, Zespół Tańca Dziecięco-Młodzieżowego „Sto Uśmiechów”, Zespół Tańca Ludowego z Niemenczyna „Perła”.
Edward Trusewicz, zastępca prezesa Związku Polaków na Litwie oraz przewodniczący Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, na festiwalu będzie pełnił poważną rolę — jako muzyk z wykształcenia będzie dyrygentem artystycznym występu galowego.
Stali bywalcy „kresówki”, jak co roku oczekują występów gawędziarzy Ciotki Franukowej i Wincuka z Pustaszyszek, czyli prywatnie Anny Adamowicz oraz Dominika Kuziniewicza
Jak co roku pojawią się nasi malarze: Danuta Lipska, prezes Związku Malarzy Polskich na Litwie „Elipsa”, członkowie związku Renata Utowko i Aleksander Subotkiewicz. Nie zabraknie jak zwykle palm wileńskich, bożków przydrożnych w drewnie wyrzeźbionych, chleba wileńskiego. Zapewne wrażeń będzie bardzo wiele.
A w sercach Kresowiaków jest jak zwykle nadzieja — do następnych spotkań.

Czytaj także o festiwalu w 2011 roku: XVII Festiwal Kultury Kresowej Mrągowo — każdy rok coś nowego