Honorata Adamowicz: Czym jest Adwent i jakie jest jego główne duchowe znaczenie?
O. Adam M. Dunst OFM Conv: Adwent jest radosnym oczekiwaniem na przyjście naszego Zbawiciela. To oczekiwanie ma podwójny wymiar. Pierwszym jest oczekiwanie na przyjście Jezusa w ciele, tu na ziemię, czyli na Narodziny Pańskie. Drugim – oczekiwanie powtórnego przyjścia Jezusa podczas paruzji, czyli ostatecznego przyjścia Jezusa w chwale.
Dlaczego Adwent trwa cztery tygodnie i skąd wzięły się jego tradycje?
Pierwsze wzmianki w historii Kościoła na temat Adwentu pochodzą z IV w. z liturgii galijskiej i hiszpańskiej. Mówią one o zachowaniu postu przed Bożym Narodzeniem. Już synod w Saragossie w 389 r. nakładał obowiązek uczestnictwa wszystkich wiernych w nabożeństwach od 17 grudnia do 6 stycznia. Z kolei w Galii biskup Tour Perpetus nakazał wiernym pościć trzy razy w tygodniu (poniedziałek, środę i piątek), od uroczystości św. Marcina (11 listopada) do Bożego Narodzenia. Nieco później wprowadzono okres przygotowań do Bożego Narodzenia w Rzymie. Tu w drugiej połowie VI w. wprowadzono post 40-dniowy, na wzór Wielkiego Postu. Dopiero po reformie papieża Grzegorza Wielkiego okres Adwentu zaczął obejmować cztery poprzedzające niedziele przed uroczystością Narodzenia Pańskiego.
Cztery tygodnie są symbolem 40 lat tułaczki Izraelitów, zanim dotarli do Ziemi Obiecanej. To dla nas znak, że w ciągu tych czterech tygodni mamy podobnie jak Izraelici wyjść z Egiptu – kraju niewoli, w którą wtrąca nas grzech – i wejść do Ziemi Obiecanej – czyli kraju życia, miłości i wolności, bez grzechu, kłótni i nienawiści.
Czytaj więcej: Adwent czy święta – na co i na kogo czekamy?
Jak w codziennym życiu możemy najlepiej przeżyć Adwent, poza uczestnictwem we mszach?
Nie powinniśmy oddzielać życia codziennego od życia religijnego. Mamy jedno życie, a to życie ma być całe zanurzone w Bogu. Musimy pamiętać, że człowiek musi budować relacje w dwóch płaszczyznach: z Bogiem i z bliźnimi. Dlatego najlepszym przygotowaniem adwentowym będzie zacieśnianie obu tych relacji. Z Bogiem poprzez czynne uczestnictwo we mszy świętej, słuchanie Słowa Bożego, porządną spowiedź i Eucharystię. Natomiast w płaszczyźnie z bliźnim trzeba zacieśniać więzy, przebaczać, pomagać innym i więcej czasu spędzać z bliźnimi.
Co oznacza „czuwanie” w Adwencie dla współczesnego człowieka?
Czuwać to znaczy być gotowym. Jeden ze średniowiecznych zwyczajów adwentowych mówi o tym, że podczas każdej roratniej mszy świętej król wnosił palącą się świecę przewiązaną błękitną wstążką, zwaną roratką, i ustawiał ją na ołtarzu, mówiąc: „Gotów jestem na sąd Boży”. To właśnie oznacza czuwanie – gotowość. Dlatego też Adwent jest radosnym oczekiwaniem, bo czekamy na przyjście naszego Pana, naszego Ojca, Zbawiciela, Brata, Przyjaciela. Dla wszystkich, którzy kochają Jezusa, jest to radosny czas, a dla tych, którzy go nie kochają – jest to czas strachu.
Kiedy prawdziwie żyjemy wiarą, regularnie chodzimy do spowiedzi, żywo uczestniczymy w życiu religijnym, to sąd, który ma przyjść, jest dla nas odebraniem nagrody. Natomiast gdy życie mamy niepoukładane, żyjemy w konflikcie, trwamy w grzechu lub całkowicie utraciliśmy relację z Bogiem i Kościołem, to przyjście Jezusa jako sędziego może wzbudzać w nas niepokój.
Jak zachować duchowy sens Adwentu w natłoku świątecznych zakupów i obowiązków?
Zachowanie duchowego sensu w przygotowaniach do świąt to trudne zadanie. Po pierwsze, musimy zmienić perspektywę patrzenia. Musimy patrzeć na innego człowieka jak na Chrystusa. Bo to właśnie w drugim człowieku mamy służyć Jezusowi. Dlatego każda jałmużna adwentowa, każde wyrzeczenie powinno być ukierunkowane na drugiego z perspektywą patrzenia na Jezusa. Po drugie, wszystkie prezenty, które kupujemy bliskim na święta, mają być dla pożytku tej osoby, np. żeby ulżyć jej w pracy lub codziennym życiu. Tak jakbyśmy mieli ulżyć Jezusowi, który jest naszym członkiem rodziny. Nie oznacza to, że mamy teraz na prezenty wybierać tylko roboty kuchenne czy samojeżdżące odkurzacze. Prezenty po prostu mają być od serca, przemyślane i ukierunkowane na konkretną osobę.
Jakie tradycje adwentowe mają prawdziwe znaczenie duchowe, a nie tylko dekoracyjne?
Symbolami Adwentu są: wieniec adwentowy, cztery świece i roratka. Wszystkie z nich mają głębokie znaczenie. Zielony wieniec symbolizuje nadzieję i jedność. Nadzieję na szybkie przyjście Jezusa i jedność Kościoła. Jedność wspólnoty, która zbiera się podczas mszy świętej, by uczestniczyć w tym, co Jezus nam zostawił i co nam polecił słowami: „To czyńcie na Moją pamiątkę”. Cztery świece symbolizują czas, który płynie i oznajmia nam przyjście Pana. Im bliżej przyjścia, tym więcej światła, tym więcej ciepła. Światła, które rozprasza mroki naszego sumienia, ujawnia prawdę o naszych sercach. Ciepła, które jest symbolem miłości, ale też ognia wypalającego to, co złe w naszym sercu. I w końcu roratka – symbol Maryi, tej która jest wzorem oczekiwania na Jezusa. Tej, która niosła Jezusa do Elżbiety, by podzielić się wspaniałą wiadomością, że na świat przyszedł Zbawiciel.
Jak można włączyć dzieci i młodzież w świadome przeżywanie Adwentu?
Zdecydowanie dobrą praktyką jest, by dzieci uczestniczyły w roratach. Owszem, jest to wysiłek. Trzeba wcześniej wstać, ale jest to też hartowanie ducha. Wspólne przygotowywanie lampionu to też wspólne spędzanie czasu. Zrobienie kalendarza adwentowego pozwoli dzieciom nauczyć się, że na niektóre rzeczy trzeba poczekać, że nie wszystko można dostać od razu.
Czy Adwent może być okazją do działań charytatywnych lub pomocy potrzebującym?
Uważam, że nie tylko może, lecz także musi. Jest rzeczą oczywistą, że są dwie strony działań charytatywnych: jedna strona pomaga, druga przyjmuje pomoc. Każda ze stron na swoje ważne zadanie. Żadna ze stron nie jest mniej ważna. Ważne jest natomiast to, w jaki sposób dajesz i w jaki otrzymujesz. Dawaj z radością i szczodrze, przyjmuj z wdzięcznością i pokorą serca. Pamiętajmy, że często ludzie bardziej cierpią nie z braku rzeczy materialnych, ale z braku miłości, drugiej osoby, poświęconego czasu.
Jak Adwent może pomagać w budowaniu relacji rodzinnych i wspólnotowych w dzisiejszych czasach?
Najpierw trzeba by było odpowiedzieć sobie na pytanie, czym właściwie jest relacja między ludźmi. Czy znajomość zainteresowań jest już relacją? A może znajomość czyiś potrzeb albo obaw można nazwać relacją? Czy relacja to dopiero uczucie miłości albo przywiązania do drugiej osoby? Na relacje składa się wiele czynników. Jednak jeden jest wspólny i musi znajdować się w każdej relacji – decyzja. Decyzja, która mówi: ta osoba jest dla mnie ważna.
Każdy z nas może relacje przeżywać na inny sposób. Jeden potrzebuje spędzania czasu, drugi dobrego słowa, inny gestów czułości. Do nas należy odkrycie, w jaki sposób zbudować relację z drogą mi osobą. Czas Adwentu jest czasem zbliżania się Boga do nas. Niech też będzie czasem zbliżania się ludzi do siebie.
Czytaj więcej: Nie bój się Adwentu!
Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 48 (137) 29/11-05/12/2025

