Więcej

    Plebiscyt „Polak Roku 2025”. Rozmowa z Danielem Naumovasem

    Zawsze podkreślałem, że jestem Polakiem. Bycie Polakiem na Litwie wiąże się też z wielojęzycznością. Teraz znam pięć języków i uczę się szóstego — to ogromna zaleta — mówi Daniel Naumovas, wiceminister zdrowia, kandydat do tytułu „Polak Roku 2025” w Plebiscycie Czytelników „Kuriera Wileńskiego”.

    Czytaj również...

    Antoni Radczenko: Znalazł się Pan w finałowej dziesiątce kandydatów do tytułu „Polak Roku 2025”. Jak się Pan dowiedział o nominacji?

    Daniel Naumovas: Przeglądałem Facebooka i zajrzałem na stronę „Kuriera Wileńskiego”. Zobaczyłem, że ogłoszono listę kandydatów do tytułu „Polak Roku 2025”. Postanowiłem sprawdzić, czy może trafił tam ktoś ze znajomych. Rzeczywiście byli znajomi, ale ku mojemu zaskoczeniu — znalazła się tam także moja osoba. To było bardzo nieoczekiwane, ale niezwykle miłe.

    Teraz jest Pan wiceministrem zdrowia. Wcześniej zaś kierował Pan biobankiem klinik Santaros. Na ile te stanowiska są podobne, a na ile różne?

    Jest sporo podobieństw, ale też jedna zasadnicza różnica. Zacznę od tego, że zanim trafiłem do ministerstwa, nie znałem osobiście pani minister Mariji Jakubauskienė — zostałem polecony przez kogoś. Moja praca w sektorze medycznym zawsze była związana z innowacjami. Teraz w resorcie, oprócz farmacji i digitalizacji, odpowiadam również właśnie za innowacje. Wiele osób wie, że są potrzebne, ale nie zawsze rozumie, co dokładnie oznaczają. I to w pewnym sensie jest dobre — bo kiedy polityk zna się na jakiejś dziedzinie, często próbuje forsować własne rozwiązania. Tymczasem w przypadku sztucznej inteligencji czy medycyny personalizowanej wiedza polityków nie jest duża, więc nie utrudniają wdrażania nowych rozwiązań. To są podobieństwa między moją wcześniejszą a obecną pracą. Natomiast ogromną różnicą jest biurokracja. Swoją karierę zaczynałem w firmie farmaceutycznej Thermo Fisher, gdzie wszystko było nastawione na rezultat. Kiedy zostałem kierownikiem biobanku, pojawiło się sporo biurokracji, ale w porównaniu z ministerstwem — to naprawdę nic. Mimo to nadal czuję się naukowcem, bo wykładam na uniwersytecie i piszę pracę doktorską.

    Jakiemu więc tematowi jest poświęcony doktorat?

    Temat dotyczy medycyny innowacyjnej, a dokładniej — medycyny regeneracyjnej. Regeneracja polega na odnawianiu komórek człowieka. Celem jest stworzenie banku komórek pobranych od superdawcow, czyli takich, których komórki mogłyby być używane do leczenia (trabsplantologii) wielu innych ludzi nie wywołując reakcji immunologicznej. Takie pobrane próbki w laboratorium przerabiam na komórki macierzyste i zamrażam przy temperaturze —196 stopni Celsjusza na przyszłe badania.

    W naszej rozmowie często Pan używa słowa „innowacja”. Jak ważne są innowacje w medycynie i jak innowacyjna jest litewska służba zdrowia?

    Litwa, jeśli chodzi o innowacje w medycynie, jest państwem wzorowym. Inaczej wyglądają jednak innowacje z perspektywy pacjentów, a inaczej z perspektywy lekarzy. Dla pacjentów to przede wszystkim nowe leki. W tym roku zatwierdziliśmy wiele innowacyjnych leków onkologicznych i wszyscy onkolodzy podkreślają, że zmiany są ogromne. Co ważne — są to leki refundowane przez kasę chorych. To innowacje, które pacjenci odczuwają bezpośrednio. Dla lekarzy innowacje to przede wszystkim narzędzia pracy: robotyka w chirurgii czy algorytmy sztucznej inteligencji, które pomagają w diagnozowaniu, analizie zdjęć cytologicznych i rentgenowskich. Warto też wspomnieć o digitalizacji. Wiemy, że portal e-sveikata.lt nie zawsze działa idealnie — dodaliśmy wiele nowych funkcji, a twórcy systemu nie doszacowali jego obciążenia. Pracujemy nad naprawą usterek. Mimo wszystko nasz system jest jednym z najlepszych w Europie — osoby z receptą elektroniczną mogą kupić leki w dowolnym kraju UE. Pod tym względem wyprzedzamy nawet Niemcy czy Francję. Mam nadzieję, że wkrótce wdrożymy kolejne nowoczesne rozwiązania.

    Daniel Naumovas (pierwszy z prawa) jest absolwentem Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Jest Pan absolwentem wileńskiego Gimnazjum im. Jana Pawła II. Czy polska szkoła pomogła w karierze?

    Zawsze podkreślałem, że jestem Polakiem. Bycie Polakiem na Litwie wiąże się też z wielojęzycznością. Teraz znam pięć języków i uczę się szóstego — to ogromna zaleta. Jedyny minus był taki, że na początku studiów mój język litewski nie był idealny, ale szybko to nadrobiłem. W pracy i na uczelni znajomość polskiego zawsze była odbierana pozytywnie. Koledzy często prosili mnie, żebym uczył ich polskich słów — czy to na przerwach, czy podczas wspólnych obiadów. Największy problem mieli ze słowem „szczęście”. Dla nas to proste, dla nich — duże wyzwanie. Język polski bardzo się przydaje również zawodowo. W ministerstwie odpowiadam za współpracę międzynarodową. Gdy mam spotkanie z polską delegacją i mogę mówić po polsku, współpraca przebiega znacznie sprawniej.

    Osoby, które śledzą Pana w mediach społecznościowych i czytają litewskie media, często widzą Pana w towarzystwie dużej papugi…

    Tak, to papuga z Polski. W dzieciństwie miałem małe papużki. Ostatnia zmarła, kiedy byłem na pierwszym roku studiów, i bardzo to przeżyłem. Postanowiłem wtedy, że nie chcę ponownie przechodzić przez taką stratę, więc zrezygnowałem z domowych zwierząt. Po 13 latach zrozumiałem jednak, że czegoś mi brakuje. Psy i koty nie wchodziły w grę — mieszkam sam i często wyjeżdżam służbowo, więc byłyby zbyt długo same. Dlatego wybrałem papugę. Szukałem egzotycznych papug w całej Europie i trafiłem do Warszawy, do jedynego w Europie Środkowej sklepu specjalizującego się w takich gatunkach. Wybrałem papugę Pionę, pochodzącą z Amazonii — jest bardzo cicha. Mam ją dopiero trzy miesiące, a już zdążyła pojawić się w telewizji.

    Afisze

    Więcej od autora

    Rosja szykuje się, ale czy ma siłę, by zaatakować NATO? „Teraz mamy oficjalną odpowiedź od Gabbard”

    Ze Stanów Zjednoczonych napływają sprzeczne sygnały o gotowości Rosji już w najbliższej przyszłości do wojny z państwami NATO. Zdaniem rozmówcy Kuriera Wileńskiego litewskiego eksperta ds. wojskowości Egidijusa Papečkysa Rosja oczywiście ma plany dotyczące zajęcia całej Ukrainy oraz wojny z państwami NATO –jednak nie ma wystarczających sił do realizacji tych planów.