Na stoku nie widać pustek
Choć to środek tygodnia, na stoku nie widać pustek. Są rodziny z dziećmi, młodzież po pracy, a także doświadczeni narciarze, którzy znają stok na Lipówce od lat. Jedni dopiero uczą się skrętów, inni wykorzystują każdą minutę jazdy. Wspólne jest jedno — radość z tego, że wreszcie można jeździć.
— Teraz mamy bardzo dobry czas. Zima jest prawdziwa, a nie tylko kalendarzowa. Sezon w tym roku jak zwykle w ciągu ostatnich lat spóźnił się o prawie miesiąc. Przed laty zaczynaliśmy pod koniec listopada, ale ostatnimi laty zimy praktycznie nie było. Teraz dopiero pod koniec grudnia udało się wystartować. W tamtych latach pracowaliśmy na minusie, czyli bez zysku. Teraz warunki wreszcie są odpowiednie, jaki będzie w tym roku sezon, będziemy mogli odpowiedzieć dopiero pod koniec marca — mówi dyrektor ośrodka narciarskiego na Lipówce, Artūras Bielskus.
Czytaj więcej: Ferie na stoku narciarskim czy na egipskiej plaży?

Tęsknota za śniegiem
Gdy tylko spada śnieg i pojawia się możliwość jazdy na nartach, chętnych nie brakuje. Kolejka do wyciągu nie jest długa, ale stale się odnawia. Każdy chce zdążyć, zanim pogoda znów się zmieni.
— Ludzie tęsknią za zimowym sportem. Na Litwie jest naprawdę wielu miłośników nart. Nie każdy może sobie pozwolić na wyjazd w Alpy czy Tatry, ale nawet ci, którzy wyjeżdżają za granicę, chętnie po pracy przyjeżdżają tutaj. To blisko, szybko i po prostu daje radość — mówi Bielskus.
Dla wielu to wyjątkowa okazja, by choć na chwilę poczuć zimę taką, jaką pamiętają z dzieciństwa. Kilka zjazdów, gorąca herbata z termosu, rozmowy na parkingu — wystarcza, by naładować baterie po całym dniu pracy.
— To jest po prostu niewiarygodne. Kocham ten sport, tę górkę. Przyjeżdżam po pracy. Tylko na nartach moja głowa odpoczywa. Ten, kto nie zna tego sportu, mnie nie zrozumie. To drogi sport, ale nie żałuję ani grosza — mówi Robert, podnosząc gogle po zjeździe.
Kolejna nasza rozmówczyni, Alicja, opowiada, że narty to dla niej całe życie. Cała rodzina przyjeżdża razem.
— Jak tylko spadnie śnieg i jest możliwość zjazdów, pakujemy cztery pary nart, cały niezbędny sprzęt i jesteśmy tu aż do końca sezonu. Mąż po pracy zabiera dzieci ze szkoły, mnie z pracy i przyjeżdżamy. A weekendy? Wtedy wiadomo… Lipówka — śmieje się Alicja.

Mała mistrzyni na stoku
Moją uwagę zwróciła kilkuletnia dziewczynka, która z dużą pewnością zjeżdżała na nartach, radząc sobie lepiej niż niejeden dorosły. Z ciekawości zapytałam, skąd ma takie umiejętności. Odpowiedź była nie mniej zadziwiająca — jeździ od trzeciego roku życia.
— Kocham narty. Nauczył mnie dziadek. Teraz jeżdżę z tatą, a gdy dorosnę, chcę zostać narciarką — mówi dziewczynka, uśmiechając się pod kaskiem.
Gdy zapytałam o wiek, odpowiedziała bez słów — uniosła dłoń i zaczęła liczyć na palcach. Rękawice skutecznie ukryły odpowiedź, ale nie nalegałam. Widząc, z jaką niecierpliwością spogląda w stronę stoku, nie chciałam jej dłużej zatrzymywać. Po chwili znów była w ruchu, dokładnie tam, gdzie czuła się najlepiej — na nartach.
Każdy zjazd daje spokój
Gediminas przyjeżdża na stok po ciężkim dniu pracy w pogotowiu.
— Praca lekarza potrafi być wyczerpująca, pełna stresu i nagłych decyzji. Tu, na stoku, wszystkie problemy znikają. Śnieg, zimne powietrze, światła odbijające się w puchu… Każdy zjazd daje mi spokój i pozwala odetchnąć. To mój czas na wyciszenie, odpoczynek i naładowanie energii. Nawet godzina na nartach sprawia, że czuję się lepiej. Tutaj mogę być tylko sobą, bez stresu, po prostu cieszyć się zimą i ruchem — mówi mężczyzna.
Jak dodaje, na stoku czuje się jak w innym świecie. Dla niego każdy zjazd to mieszanka adrenaliny i spokoju.
— Tutaj mogę oderwać się od codzienności, od pracy, od telefonu i problemów. Czas zwalnia. W takich chwilach czuję, że żyję naprawdę, że wszystko wokół mnie jest proste i piękne. Obserwowanie innych też daje radość. Dzieci uczą się skrętów, rodziny spędzają czas razem, starsi doskonalą technikę. Wszyscy tu jesteśmy dla tej samej rzeczy — dla pasji, która łączy ludzi i pokolenia. Każda minuta na nartach daje mi energię, spokój i uśmiech, którego nie da się kupić — mówi Gediminas.
Każdy, kto chce nauczyć się jazdy na nartach, może skorzystać ze szkoły. W przypadku braku własnego sprzętu w ośrodku można wypożyczyć narty, buty i kijki.
W szkole narciarskiej pracują profesjonaliści, posiadający międzynarodowe certyfikaty instruktorów sportów zimowych zgodne ze standardami Międzynarodowego Stowarzyszenia Instruktorów (ISIA). Instruktorzy prowadzą zajęcia według jednolitej, w całej Europie uznawanej metodyki, profesjonalnie oceniają poziom przygotowania danej osoby i precyzyjnie pomagają doskonalić technikę. Dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia podczas lekcji narciarstwa stosuje się zasady edukacji nieformalnej.

Szczególna uwaga na dzieci
Instruktorzy szkoły narciarskiej uczą dzieci jeździć na nartach już od 3-4 lat, kiedy mogą rozpocząć zabawy narciarskie i stopniowo uczyć się potrzebnych umiejętności. Nauka jazdy na snowboardzie rozpoczyna się od 6. roku życia.
Zdecydowanie zaleca się, aby dzieci zaczynały od lekcji indywidualnych, a później można tworzyć małe grupy lub dołączać do zajęć grupowych. Aby nauka była przyjemniejsza i bardziej motywująca, instruktorzy często przygotowują tor przeszkód z prostymi figurami, które mogą wypróbować również dorośli.
Czytaj więcej: Widowiskowe oblężenie Lipówki — odrobina relaksu w bezpiecznych warunkach [GALERIA]
ILE KOSZTUJĄ ATRAKCJE NA LIPÓWCE
Ceny biletów bez wcześniejszej rezerwacji:
W dni robocze: 1 godzina — 22 euro; 2 godziny — 27 euro; 3 godziny — 31 euro.
W weekendy i w dni świąteczne: 1 godz. — 27 euro; 2 godz. — 32 euro; 3 godz. — 37 euro.
Dzieci do 6 lat (ceny obowiązują każdego dnia): 1 godz. — 5 euro; 2 godz. — 7 euro; 3 godz. — 8 euro.
Ceny biletów przy zakupie online:
W dni robocze: 1 godz. — 16 euro; 2 godz. — 19 euro; 3 godz. — 23 euro.
W weekendy i w dni świąteczne: 1 godz. — 18 euro; 2 godz. — 24 euro; 3 godz. — 28 euro.
Dzieci do 6 lat (ceny obowiązują każdego dnia): 1 godz. — 5 euro; 2 godz. — 7 euro; 3 godz. — 8 euro.
Zakup biletów online pozwala na szybszy dostęp do wyciągów i unikanie kolejek przy kasach.
Ceny dla dzieci do 12 lat, osób z niepełnosprawnością i emerytów:
W dni robocze: 1 godz. — 11 euro; 2 godz. — 13 euro; 3 godz. — 24 euro.
W weekendy i w dni świąteczne: 1 godz. — 13 euro; 2 godz. — 16 euro; 3 godz. — 18 euro.




