Więcej

    Wśród polityków na Litwie nie ma różnic w ocenie okresu sowieckiej okupacji

    „13 stycznia 1991 r. w obronie litewskiej niepodległości stanęło wiele osób o różnych poglądach politycznych” – mówi Laurynas Šedvydis, socjaldemokrata i przewodniczący sejmowej Komisji Praw Człowieka. Mija 35 lat od tragicznych wydarzeń wokół wieży telewizyjnej w Wilnie.

    Czytaj również...

    Antoni Radczenko: 13 stycznia to jedna z najważniejszych dat dla wolności i niepodległości Litwy. W takie dni często mówi się o patriotyzmie. Zwracam się do Pana jako polityka o lewicowych poglądach. Pojęcie patriotyzmu bardzo często jest kojarzone z prawicą. Czy taki pogląd jest zasadny?

    Laurynas Šedvydis: Nie jest. 13 stycznia 1991 r. w obronie niepodległości stanęło wiele osób o różnych poglądach politycznych. 13 stycznia, a także inne święta państwowe, nie należy do prawicy lub lewicy, tylko do wszystkich obywateli. Podobnie jest z patriotyzmem. Tu bardzo ważna jest odpowiedź na pytanie, jak definiujemy patriotyzm. Walcząc o wolność i niepodległość, jakie znaczenie wkładaliśmy w te pojęcia?

    Sądzę, że bardzo ważna jest dyskusja nad tymi istotnymi zagadnieniami. Niestety, na Litwie często unikamy podobnych dyskusji.

    A wracając do pytania, to sądzę, że problem nie polega na tym, czy patriotyzm jest prawicowy lub lewicowy. Problem tkwi w ludziach, którzy siebie ogłosili wielkimi patriotami, chociaż bardzo często ich zachowanie nie przystaje do wartości patriotycznych. Dyskusje o patriotyzmie bardzo często sprowadzają się do wypowiedzi kilku osób publicznych. Moim zdaniem powinna być szersza.

    A więc czym dla Pana jest wolność i niepodległość?

    13 stycznia 1991 r. miałem zaledwie trzy lata. Mój ojciec, nie bacząc na niezadowolenie mojej mamy, która była wówczas w ciąży, był obecny pod wieżą telewizyjną. Ludzie, którzy tam byli, nie bali się złożyć swojego życia i zdrowia na ołtarzu wolności.

    Osobiście dla mnie wolność i niepodległość to możliwość działania, wyrażania swojego zdania oraz wspólnotowość. Wspólnotowość, dzięki której możemy robić i osiągać wysokie wyniki. Najważniejszą rzeczą dla mnie jest możliwość spojrzenia w przyszłość i zastanowienia się, jak zrobić ją lepszą.

    Sedvydis-2026-01-10-2-PORTAL
    12 i 13 stycznia dla upamiętnienia Dnia Obrońców Wolności tradycyjnie rozpalane są ogniska wolności | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Pan wspomniał, że jedną z podstaw wolności jest dyskusja oraz swobodne wyrażanie opinii. Jak się mają na Litwie sprawy ze społeczną dyskusją?

    Litwa naprawdę jest wolnym i niepodległym państwem. Mamy inny problem. Część osób boi się wyrażać swoje zdanie, obawia się reakcji innych osób. Wydaje mi się, że ten strach odziedziczyliśmy po poprzednim ustroju politycznym.

    Ostatnio dużo mówi się o kulturze unieważniania [ang. cancel culture – przyp. red.]. To sytuacja, kiedy czyjeś słowa wywołują burzliwą reakcję publiczną. Spojrzałbym na tę kwestię od strony bardziej praktycznej. Moim zdaniem nie mamy takiego zjawiska, jakie pojawia się w Stanach Zjednoczonych. Jesteśmy niedużym krajem.

    Czasami ktoś wypowiada się w mediach społecznościowych i ta wypowiedź wywołuje burzę. Jednak po tym, jak się rozwieje, nic nie mienia się. Wszyscy zostają przy swoim zdaniu i nic nikomu się nie dzieje. Sądzę, że jeśli ktoś boi się swobodnie wyrażać swoje zdanie, to nie jest to związane z brakiem wolności, tylko z brakiem kultury dyskutowania.

    Niestety, na Litwie nie umiemy prowadzić sporów publicznie. Bardzo często polemikę lub uwagę pod swoim adresem odbieramy osobiście. Dlatego publiczna dyskusja sprowadza się do rozmowy osób ze sobą się zgadzających. Mamy do czynienia z rytuałem wzajemnej adoracji.

    Moim zdaniem musimy częściej patrzeć krytycznie na to, co i jak mówimy w przestrzeni publicznej. Czy możemy zgodzić się z oponentem i czy możemy zintegrować ludzi o odmiennych poglądach na politykę lub przekaz publiczny? Czy możemy wciągnąć szersze grono do dyskusji na temat podejmowanych decyzji politycznych? Musimy zrozumieć, że różne poglądy są czymś pozytywnym. Najgorszą rzeczą, która może się przytrafić społeczeństwu, jest sytuacja, kiedy wszyscy myślą jednakowo i nikt nie słucha tych, którzy są z czegoś niezadowoleni.

    13 stycznia 1991 r. przed wieżą telewizyjną i przed Sejmem zjawili się ludzie o różnych poglądach. Kto dla Pana jest twarzą niepodległości i wolności Litwy?

    Trudne pytanie. Takich ludzi było sporo. Cofnąłbym się do wcześniejszego okresu. Moim zdaniem nie do końca doceniamy odwagę, która cechowała ruch dysydencki. Działalność w ruchu narażała tych ludzi na poważne konsekwencje, ponieważ system czuł się silniejszy. Wygrana „Sąjūdisu” zaćmiła działalność wcześniejszych pokoleń. Ruch dysydencki był też bardzo różnorodny, to było spektrum osób – od działaczy katolickich do Grupy Helsińskiej.

    Sedvydis-2026-01-10-3-PORTAL
    Pamięć o zabitych w wydarzeniach styczniowych 1991 r. jest ważnym elementem tożsamości Republiki Litewskiej | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Często w dyskursie publiczny używa się pewnych łatek, słów kluczy. Przykładowo socjaldemokraci bywają nazywani partią postkomunistyczną, natomiast konserwatystów określa się mianem ugrupowania postsąjūdisowskiego. Na ile ten podział jest zasadny?

    Trzeba pamiętać, że „Sąjūdis” skupiał bardzo różnych ludzi. Tam byli zarówno członkowie partii komunistycznej, jak i odrodzonej partii socjaldemokratycznej. Taki podział, jako pewien schemat, być może pasuje politologom.

    Od tego czasu minęło naprawdę wiele lat. W tym okresie zaszło niemało zmian we wszystkich dużych i tradycyjnych partiach. Nie sądzę, że można przełożyć poglądy sprzed 35 lat na dzień dzisiejszy. Bo jeśli spojrzymy na poglądy klasy politycznej, nieważne z którego ugrupowania, na tamte wydarzenia, to różnice nie będą duże. Zarówno pogląd socjaldemokratów, jak i konserwatystów na ZSRS jest bardzo podobny. Nie ma takich różnic w ocenie tamtego okresu. Co najwyżej można wskazać różnice w retoryce, w mówieniu o wspomnianym podziale.

    Sedvydis-2026-01-10-4-PORTAL
    Pieta przy kwaterze obrońców wieży telewizyjnej, poległych w 1991 r., na cmentarzu antokolskim | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Czytaj więcej: Sprawa 13 stycznia nadal budzi emocje


    Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 01 (03) 10-16/01/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Film, który stał się rzeczywistością

    Wyróżnia się czas kalendarzowy i czas historyczno-polityczny. Oba funkcjonują równolegle, lecz niekoniecznie się pokrywają. Wiek kalendarzowy zawsze rozpoczyna się 1 stycznia pierwszego roku nowego stulecia. Formalnie więc wiek XX...

    Mamy zwyciężczynię plebiscytu „Polak Roku 2025”! Konkurencja była emocjonująco wyrównana

    8 stycznia br. w redakcji „Kuriera Wileńskiego” zebrała się Kapituła Plebiscytu Czytelników „Polak Roku 2025”. Zgodnie z zasadami plebiscytu Polaka lub Polkę Roku wybierają czytelnicy oraz kapituła składająca się...