27 stycznia Litwa i Polska upamiętniły ofiary Holokaustu. „My, świadkowie, wkrótce odejdziemy, lecz wierzę, że to światło pozostanie z wami” — mówił w Oświęcimiu 97-letni Bernard Offen.
W dniu 27 stycznia świat obchodził Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Data nie jest przypadkowa — tego dnia w 1945 r. Armia Czerwona wyzwoliła obóz Auschwitz-Birkenau. Tegoroczne uroczystości w Polsce i na Litwie przypomniały jednak nie tylko o tym największym symbolu zagłady, ale także o mniej znanych miejscach kaźni, o których wiemy jedynie dzięki garstce ocalałych.
Przedstawiciele RP na obchodach
W tym roku w obchodach 81. rocznicy wyzwolenia Auschwitz uczestniczyło 21 byłych więźniów obozu. Udział wzięli także prezydent RP Karol Nawrocki, minister kultury Marta Cienkowska a także przedstawiciele społeczności żydowskiej i romskiej oraz dyplomaci.
W obchodach głos zabrał 97-letni Bernard Offen, urodzony w Krakowie więzień getta i pięciu obozów niemieckich. Mówił, że „widzi odradzającą się nienawiść”.
„Widzę przemoc, która znów zaczyna być usprawiedliwiana. Widzę ludzi, którzy wierzą, że ich gniew ma wartość większą niż życie drugiego człowieka. Mówię to dlatego, że jestem starym człowiekiem, który widział, do czego prowadzi obojętność. I mówię to także, ponieważ wierzę — naprawdę wierzę — że możemy dokonać innego wyboru” — mówił. Apelował, by pamięć stała się światłem prowadzącym przez ciemność, a droga ku przyszłości wiodła nie przez zemstę, lecz przez empatię.
„My, świadkowie, wkrótce odejdziemy, lecz wierzę, że to światło pozostanie z wami” — mówił.
Głos zabrał także prezydent RP Karol Nawrocki.
„Auschwitz jest dowodem barbarzyństwa ideologii narodowosocjalistycznej, która znalazła dom w Niemczech. Jest symbolem obojętności w tym państwie wobec śmierci niewinnych i obojętności Europy Zachodniej wobec tego, co działo się w Polsce w latach 1939-1941” — mówił prezydent RP.
Prezydent przywołał w wystąpieniu rotmistrza Witolda Pileckiego, związanego z Wilnem. Pilecki na ochotnika udał się do obozu, aby donieść światu o tym, co tam się dzieje. Karol Nawrocki zaznaczył, że raport Pileckiego z Auschwitz „wyznaczył dzisiejsze obowiązki Rzeczpospolitej”, która „jest w istocie kustoszem prawdy o niemieckich zbrodniach i kustoszem prawdy o ofiarach, które poniosły tutaj śmierć”.
Upamiętnienie na Litwie
27 stycznia minister spraw zagranicznych Litwy Kęstutis Budrys uczcił pamięć ofiar Holokaustu w IX Forcie w Kownie — miejscu, gdzie ginęli nie tylko litewscy Żydzi, ale także przywożeni z Francji, Austrii, Niemiec, Czechosłowacji i Polski. Ofiary upamiętnione zostały także w Wilnie, przez Muzeum Historii Żydowskiej im. Gaona i memoriał w Tuskulanach.
Tego samego dnia Konsulat Generalny RL w Królewcu złożył kwiaty przy pomniku Holokaustu w Palmnikach (dziś Jantarnyj w obwodzie królewieckim). To miejsce jednej z najmniej znanych, a zarazem jednej z ostatnich masowych zbrodni na Żydach w czasie II wojny światowej.
Pod koniec stycznia 1945 r. około siedem tys. więźniów ze Stutthofu i innych obozów — głównie żydowskich kobiet i dzieci — pędzono pieszo „Marszem Śmierci” nad morze. Trzy tys. zginęło po drodze z wyczerpania, zimna i głodu. Ocalałych w nocy z 31 stycznia na 1 lutego zapędzono do Bałtyku i rozstrzelano. Przeżyło szesnaście osób — piętnaście dziewcząt i jeden mężczyzna — których zdołali ukryć miejscowi mieszkańcy.
O tej tragedii przez długie lata świat niemal nic nie wiedział. Poznaliśmy ją dopiero ze świadectw ocalałych, w tym z książki Martina Bergau „Chłopiec z bursztynowego wybrzeża” wydanej w 1994 r.
Holokaust „nie spadł z nieba”
Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu ustanowiła Organizacja Narodów Zjednoczonych. W Auschwitz-Birkenau Niemcy zamordowali co najmniej 1,1 mln ludzi, z czego około milion stanowili Żydzi. Zginęło tam również 70 tys. Polaków, 21 tys. Romów i 14 tys. sowieckich jeńców wojennych.
Holokaust był możliwy poprzez wcześniejszą wieloletnią indoktrynację i odczłowieczanie wrogów ideologii. W ten sposób nawet ludzie wykształceni i w dużej mierze empatyczni potrafili dokonywać straszliwych zbrodni, myśląc o tym raczej w kategoriach „naprawy świata”.
Polski historyk żydowskiej narodowości urodzony w Druskienikach, Marian Turski (zm. 2025 r.) mówił podczas jednych z obchodów Dnia Pamięci, że „holokaust nie spadł z nieba” podkreślając właśnie zło, które przez wiele lat się czołgało i podnosiło łeb.

