Tu modlił się Jan Paweł II. Wiosna i krokusy na Jasnych Błoniach w Szczecinie

Wczesnym przedpołudniem Jasne Błonia oddychają jeszcze spokojnie. Szeroki, prostokątny zieleniec rozciąga się między monumentalnym szczecińskim gmachem Urzędu Miasta a otwartą przestrzenią Parku Kasprowicza. Na trawnikach pojawiają się pierwsi spacerowicze — jedni z aparatami fotograficznymi, inni z kubkiem kawy, wszyscy z tym samym przeczuciem, że oto zaczyna się coś nowego.

Czytaj również...

Miejsce reprezentacji, spotkań i powojennych manifestacji

W Szczecinie wiosna zawsze przychodzi właśnie tutaj. Historia tego miejsca zapisana jest w układzie przestrzeni. Jasne Błonia powstały w latach 1925-1927 na gruntach przekazanych miastu przez rodzinę Quistorpów. Już wtedy zaplanowano je jako zielony salon miasta — przestrzeń reprezentacyjną, ale otwartą, przeznaczoną do spacerów i odpoczynku. Po obu stronach rozległego trawnika posadzono równe rzędy platanów klonolistnych. Drzewa, które dziś tworzą najbardziej okazałe skupisko tego gatunku w Polsce, rosły wraz z miastem, obserwując jego burzliwą historię i powojenną odbudowę. Ciągłość kompozycji prowadzi wzrok dalej, ku parkom i lasom północnej części Szczecina.

W tej przestrzeni odbywały się powojenne manifestacje, spotkania polityczne, a w 1987 r. — pamiętna msza odprawiona przez Jana Pawła II, w której uczestniczyły setki tysięcy wiernych. Dziś przypomina o tym zarówno nazwa placu, jak i pomnik papieża, stojący nieopodal magistratu. Jeszcze dalej, na osi prowadzącej ku Parkowi Kasprowicza, dominuje Pomnik Czynu Polaków — trzy orły symbolizujące kolejne pokolenia odbudowujące miasto.

Czytaj więcej: Jan Paweł II. Rocznicowe wspomnienia o świętym, papieżu i człowieku

Dzieci bawiące się na Jasnych Błoniach pod Pomnikiem Jana Pawła II | Fot. Leszek Wątróbski

Wyjątkowy okres

Jednak wiosną historia schodzi tu na chwilę na drugi plan. Najpierw pojawiają się pojedyncze plamy koloru. Delikatne, niepozorne krokusy przebijają się przez ziemię, jakby sprawdzały, czy to już bezpieczny moment. Z dnia na dzień jest ich coraz więcej. Fiolet, żółć i biel zaczynają łączyć się w coraz gęstszy wzór. Wkrótce trawniki zamieniają się w dywan, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów Szczecina.

Krokusy nie były częścią pierwotnego projektu Jasnych Błoni. Zaczęto je sadzić dopiero w 2005 r. z inicjatywy miejskich ogrodników. Początkowo skromnie, niemal nieśmiało. Ale miasto szybko pokochało ten widok. Z każdym rokiem przybywało cebulek, aż wiosenny spektakl stał się lokalną tradycją. Przez kilka tygodni Jasne Błonia żyją własnym rytmem: fotografowie kładą się na trawie w poszukiwaniu idealnego kadru, dzieci uczą się, że po kwiatach się nie chodzi, a spacerowicze zwalniają krok, jakby nie chcieli spłoszyć tej ulotnej chwili. Nad fioletowym morzem kwiatów górują platany. Ich masywne pnie, łuszcząca się kora i rozłożyste korony tworzą naturalną architekturę placu. Drzewa pamiętają czasy, gdy Szczecin był jeszcze niemieckim Stettinem, i czasy, gdy po wojnie uczył się na nowo swojej tożsamości. Wiosną ich gałęzie są jeszcze nagie, dzięki czemu krokusy mają pełne światło, a przestrzeń — niezwykłą lekkość.

Jasne Błonia nie krzyczą nowoczesnością. Nie potrzebują atrakcji ani sezonowych instalacji. Wystarczy słońce, kilka cieplejszych dni i setki tysięcy drobnych kwiatów, by miejsce to znów stało się symbolem odradzającego się miasta. Krokusy przekwitną szybko — to ich natura. Ale właśnie ta kruchość sprawia, że co roku czekamy na nie z taką niecierpliwością. Gdy po kilku tygodniach trawniki znów staną się zielone, a platany wypuszczą liście, Szczecin wejdzie w kolejny etap wiosny. Jednak pamięć o tym krótkim, intensywnym spektaklu zostanie na długo. Bo wiosna na Jasnych Błoniach to nie tylko pora roku — to obietnica, że po każdej zimie miasto potrafi rozkwitnąć na nowo.

Afisze

Więcej od autora

„Czekajcie, bo ja jeszcze żyję!”. Jak Hanka Bielicka dała się oswoić Łomży

Gdyby żyła, zapewne zagadałaby nas na śmierć, nie dając dojść do słowa. Wchodziła do pomieszczenia i od razu stawała się duszą towarzystwa — z tą swoją niepodrabialną chrypką, zawrotnym tempem wypowiadanych słów i, oczywiście, burzą piór lub rondem gigantycznego kapelusza zasłaniającym pół świata.

Hołd dla litewskich bohaterów: w Polsce powstaje nowy film o locie „Lituaniki”

Pamięć o ich historycznym locie przetrwała dziesięciolecia i do dziś stanowi piękny pomost łączący nasze narody. 19 lipca w Pszczelniku, na polskiej ziemi, po raz kolejny — z należnymi honorami, oddany zostanie hołd Steponasowi Dariusowi i Stasysowi Girėnasowi w 93. rocznicę katastrofy.

Pamięć, która domaga się prawdy… Szczecin uczcił ofiary ludobójstwa na Wołyniu

Pod pomnikiem Ofiar Nacjonalistów Ukraińskich z lat 1939-1947 w Szczecinie zapanowała cisza. Przerywał ją jedynie szelest sztandarów, wojskowe komendy i dźwięk werbla. W tym miejscu — będącym symbolicznym grobem dziesiątek tysięcy Polaków zamordowanych na Kresach — odbyły się obchody 83. rocznicy apogeum rzezi wołyńskiej oraz Narodowego Dnia Pamięci o Polakach — Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej.