Więcej

    Pojechałem z kościuszkowcami, by sprawdzić, czy Litwini też powariowali. Dobra wiadomość – powariowali

    Zabrałem się z litewskimi strzelcami na urodziny Tadeusza Kościuszki. Cel prosty – sprawdzić, czy tym swoim okołokościuszkowym szaleństwem zarazili także Litwinów, bo jakoś mi się wierzyć nie chciało, że oprócz Polaków kogokolwiek tam spotkam. Wyjście z internetu na świeże powietrze czasem potrafi namalować zgoła inny obraz. Warto było.

    Czytaj również...

    Okazało się, że tych szaleńców jest więcej. I nazywam ich szaleńcami nie dlatego, że nimi gardzę, wręcz przeciwnie – uważam, że porwali się na coś, w co jeszcze kilka lat temu bym nie uwierzył, a jest sprawą ważną, oddaję więc należny szacunek. Zobaczyłem Litwinów salutujących Kościuszce i mówiących otwarcie, że Polacy muszą iść z Litwinami, a Litwini z Polakami, inaczej będzie źle.

    Po kolei. Zabrałem się ze strzelcami do Turgiel, aby tam uczcić 280. rocznicę urodzin gen. Tadeusza Kościuszki, patrona 1032. kompanii Litewskiego Związku Strzeleckiego. Czemu Turgiele? Bo ładny kościół, to był argument w sumie główny. Dla lubiących historyczne analogie można przypomnieć, że Turgiele były niepisaną stolicą wileńskich żołnierzy Armii Krajowej.

    Strzelcy zgodzili się mnie zabrać ze sobą. Gdy wsiadłem do samochodu, zobaczyłem zwiniętych sześć proporców sterczących przez całe auto.

    PL+LT+BY+UA+USA

    Zapytałem o te flagi, dowódca Dariusz Litwinowicz z typową sobie rubasznością rzuca wyzwanie: „zgaduj”. No to mówię, że chyba nie ma co zgadywać, to proste: Litwa, Polska, Białoruś, Ukraina.

    – Wymieniłeś cztery nacje. A flag jest sześć – z wyraźną i wręcz podkręcaną satysfakcją mówi Litwinowicz. No to patrzę na flagi i próbuję wywnioskować, wszak one są pozwijane, to nie widać pełnego majestatu. Jedna cała czerwona, druga z wąskimi czerwonymi paskami na białym tle. Aha, czyli amerykańska na pewno. „Co oni z tym amerykanofilstwem tak wyskakują”, myślę. No to pytam:

    – A flaga USA to po co, że NATO niby? – dopytuję. U Litwinowicza z radości aż policzki poczerwieniały, że może kogoś pouczyć (niektórzy lubią tiramisu, inni cepeliny, a dowódca kościuszkowców lubi pouczać, każdy ma coś swojego).

    – Nu co ty, nie wiesz, kogo urodziny świętować będziemy? – pyta i dodaje. – Toż Kościuszko to bohater także Ameryki. Tutaj jeszcze francuską flagę dobrze byłoby dodać, bo i dla nich on ważny.

    I faktycznie, warto przypomnieć, że Kościuszko ma pomnik w Stanach Zjednoczonych, we Francji, na Białorusi (do 2025 r., Łukaszenka usunął), do 1910 r. był na Ukrainie, jest wiele „Kościuszków” w Polsce. Na Litwie nie ma ani jednego pomnika Kościuszce. Trochę wstyd.

    Od słowa do słowa dowiedziałem się, jaka jest ta szósta flaga. To Pogoń, historyczna flaga Litwy. Zatem dyskusji i rozmów mieliśmy na całą podróż aż do Turgiel. Mogliśmy ponarzekać, że ludzie przez socmedia są rozkojarzeni, a co gorsza – źli, poddenerwowani, podejrzliwi, że większość woli do siebie rzucać mięsem, niż chociażby porozmawiać albo po mordzie dać. Nawet udało się „po kosteczkach” omówić stan polskiej społeczności na Litwie, choć nasze oceny nie były zbieżne.

    Na miejscu zaczął się harmider, wybieranie flag. Była kuchnia polowa, przygotowywana do pomszowego obczęstowywania przybyłych. Do mszy jeszcze trochę zostało, to udało się porozmawiać z niektórymi strzelcami. Dowiedziałem się, że na mszy będzie śpiewała przybyła część chóru Litewskiego Związku Strzeleckiego. Tak, mają swój chór! Co ciekawsze, śpiewają w nim brat i siostra. Wspomniany brat, Saulius, jest autorem hymnu Kompanii im. gen. Tadeusza Kościuszki, który strzelcy po mszy wykonają.

    Odnotowano w polskich mediach

    Obrodziło reporterami. „Kurier Wileński” wysłał aż trzech dziennikarzy na to wydarzenie, żeby od każdej strony zbadać, czym to pachnie. Fotoreporter Marian Paluszkiewicz – aby jak zwykle dokładnie udokumentować na zdjęciach przedsięwzięcie. Honorata Adamowicz – aby zrelacjonować wydarzenie i u organizatorów wyciągnąć najważniejsze szczegóły oraz opinie – jej reportaż mieli Państwo możliwość czytać w wydaniu codziennym „Kuriera Wileńskiego”. Dziennikarka szczegółowo opisała zdarzenie i padające wypowiedzi; to ważne, ponieważ w swojej relacji celowo „główne akcenty” pominę, gdyż chcę zwrócić uwagę na mniej widoczne sprawy.

    No i byłem też ja, na doczepkę, z osobistej ciekawości. Do tego był oczywiście jeden z naczelnych fotokronikarzy Wileńszczyzny i naszego polskiego poletka, Waldemar Dowejko (który zresztą po ceremoniach musiał pospieszyć do Gimnazjum im. Józefa Kraszewskiego w Nowej Wilejce, bo tam robił zdjęcia na wieczorze absolwentów).

    Lubię spotykać na wydarzeniach naszych fotografów, wspomnianego Mariana Paluszkiewicza i Waldemara Dowejkę. Prócz tego, że ich zdjęcia są pod względem jakości świetne, to jeszcze są serdecznymi nauczycielami. Pan Marian nigdy nie przepuści okazji, aby coś o fotografii pokrytykować, coś zaproponować, dzięki czemu ja, fotograf hobbysta (samouk bez szkoły), mogę powolutku stopniowo poszerzać swoje zrozumienie świata fotografii. Tym razem pozwolił przetestować jego obiektyw z dużą ogniskową (mówiąc prościej – z dużym przybliżeniem), czym zafundował mi nieprzespane noce śnienia o tym potężnym narzędziu. Ale nic, zaoszczędzę sobie i będę miał podobny.

    Z kolei pan Waldemar przy każdym spotkaniu na naszych polskich wydarzeniach zawsze ma coś do polecenia – to książkę, to film. Nauczyłem się już, żeby nie przyznawać się, jeśli o którejś z polecanych pozycji nie wiem; pan Waldemar od rozmówców oczekuje obeznania w świecie kultury i literatury. Jako młokos kiwam więc dyplomatycznie głową.

    Fot. Apolinary Klonowski

    Dwujęzyczna msza

    Strzelcy weszli do kościoła w sposób zorganizowany. Wszystkie sześć przywiezionych flag – przypomnę: Polska, Litwa, Ukraina, Białoruś, USA i Pogoń – stanęło przy ołtarzu. Mszę w dwóch językach celebrował ks. Marian Apryszko. We mszy wzięli udział: minister spraw wewnętrznych Władysław Kondratowicz, doradca ministra Andrzej Junda, konsul generalny RP na Litwie Dariusz Wiśniewski, wicemer rejonu solecznickiego Algis Vaitkevičius.

    Niestety, okazało się, że w kościele jest zimniej niż na zewnątrz. Był to efekt wcześniejszych siarczystych mrozów, które zawsze do kościoła, z racji materiału budowlanego, dociera z opóźnieniem, nawet jeśli na zewnątrz zdążyło się ocieplić.

    Gdy po mszy wyszliśmy z kościoła, to poczuliśmy, jakbyśmy weszli do cieplejszego pokoju z kominkiem. Tam, przed kościołem, była kontynuacja ceremonii. Głos zabrali rekonstruktorzy, sami strzelcy (wręczyli podziękowania najbardziej aktywnym członkom), goście specjalni. Konsul generalny Dariusz Wiśniewski zapytał dowódcę kompanii, czy będzie tłumaczył na litewski (większość uczestników to byli Litwini). Odpowiedź była krótka: „Mówić po polsku, wszyscy tu rozumieją!”. Więc konsul mówił po polsku. I wszyscy rozumieli.

    Salutówka robi „bum”

    Rekonstruktorzy oddali uroczyste salwy. Najpierw wystrzelono z „salutówki”. To mała armatka, z której się strzela wyłącznie w celach ceremonialnych, byle było głośno i dymnie. Oddano strzał, wszyscy niemal ogłuchli. Później strzelano z samopałów i muszkietów – wtedy wszyscy ogłuchli do reszty.

    Mnie, jako chórzystę z zamiłowania, bardziej ciekawiła część muzyczna. Chór strzelców, ze strzelcem z gitarą, Sauliusem i jego siostrą dyrygentką na czele, wykonał po raz pierwszy publicznie hymn 1032. Kompanii im. gen. T. Kościuszki. Styl bardzo utworu bardzo podobny do piosenek zespołu Skylė, w którym śpiewa Aistė Smilgevičiūtė (reprezentantka Litwy na Eurowizji 1999). Wpierw śpiewał sam Saulius (po śpiewie i grze na gitarze słychać było, że ma wykształcenie muzyczne, zresztą naucza muzyki w szkole, jeśli dobrze pamiętam), a na refren dołączał chór. Zrobiło to niemałe wrażenie, bo jednak na ceremoniach chóry są rzadziej niż spluwy.

    Przyszedł czas na jedzenie z kuchni polowej. Danie podobne do bigosu, z ciepłą bułką i kawą, skutecznie ogrzało zmarzłych wiernych i strzelców. Cieszyły rozmowy o Rzeczypospolitej Pawłowskiej, która mieści się niedaleko Turgieli. Jak powiedział organista kościoła Andrzej, „przez lata nikt nimi nie interesował się, ale coś jakoby zaczyna się zmieniać”. Choć przyznał, że nadal jest to teren i temat zapuszczony, niepromowany szerzej poza lokalną wspólnotą. A przecież mieli własną konstytucję, własną policję, skarb, ideały wolności…

    Po ceremoniach strzelcy porozjeżdżali się, ale udało się jeszcze złapać rekonstruktorów. – Dotychczas nie pracowaliśmy z tą kompanią, nie zdarzało się. Ale teraz będzie się zdarzało coraz częściej. Przecież Kościuszka jest nasz bohater! Jak mogliśmy go tak zapomnieć! – powiedział mi jeden z rekonstruktorów. Jak doczytałem później na jednym z emblematów, możliwie z Kowna.

    Czytaj więcej: 280. rocznicę urodzin Tadeusza Kościuszki w Turgielach: Hołd dla bohatera

    Afisze

    Więcej od autora

    Roberta Metsola na Dzień Niepodległości przemówiła w Wilnie. Spotkała się m.in. z przedsiębiorcami

    Przewodnicząca PE wzięła udział w uroczystej ceremonii podniesienia flag państw bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii) na Placu Simonasa Daukantasa (Szymona Dowkonta) w Wilnie, gdzie wygłosiła przemówienie. W ciągu dnia...

    Nagrody w Dzień Odrodzenia Państwa Litewskiego. Wśród odznaczonych Zdzisław Tuliszewski

    Rozpoczynając uroczystą ceremonię wręczenia odznaczeń, Prezydent zaznaczył, że wielkie wyzwanie — zbudowanie od podstaw państwa, jego wyposażenie i ochrona — przyciągnęło wielu aktywnych, energicznych i przedsiębiorczych ludzi, którzy nie szczędzili...

    Facebook zablokował dezinformujące grupy wymierzone w Litwę. Ponad 80 proc. kont z Afryki i Azji

    Zablokowana grupa siała dezinformację na temat poligonu w Kopciowie, potęgując strach, podziały i spiskowe narracje. Firma Meta poinformowała, że aż 2 tys. podejrzanych kont użytkowników Facebooka, aktywnie uczestniczących w...