— Chcemy uratować demografię? Musimy postawić na politykę prorodzinną, m.in. w sposób ekonomiczny odradzać nieposiadanie dzieci — mówi Kurierowi prof. Bogusław Grużewski, ekonomista, socjolog, dyrektor Litewskiego Centrum Nauk Społecznych.
W obliczu pogłębiającego się kryzysu demograficznego wśród ekspertów pojawiają się sugestie zaostrzenia polityki prorodzinnej. Zdaniem prof. Bogusława Grużewskiego, odpowiednio zaprojektowana polityka prorodzinna wpływa na decyzję o posiadaniu dzieci. Socjolog zauważa, że wsparcie finansowe nie jest wystarczającym narzędziem do trwałej poprawy sytuacji demograficznej.
— Złotych rozwiązań na poprawę sytuacji demograficznej nie ma i żadne państwo nie może ich zaproponować. Nawet takie bogate obecnie państwa jak Korea Południowa faktycznie od początku XXI w. zmagają się z problemem niżu demograficznego. W
ciągu 25 lat wydano tam ponad 270 mld dolarów na walkę z najniższym wskaźnikiem dzietności, a dzisiaj faktycznie mają najniższy poziom urodzin w swoim kraju. To pokazuje, że tradycyjne rozwiązania polityki demograficznej nie są skuteczne dla wielu państw i nie mają bezpośredniego wpływu na dzietność.
Jeżeli chodzi konkretnie o Litwę, to już jutro istotnych zmian nie możemy zapewnić, ale powinniśmy bardziej zwiększyć wymagania społeczne. Jest to bardzo trudne, bo od naszego wstąpienia do Unii Europejskiej była realizowana bardziej liberalna polityka demograficzna. Wszystkie środki, które były stosowane w kontekście polityki demograficznej, to były środki zachęcające, czyli ulgi, lepsze warunki dla młodych mam, dłuższe urlopy, możliwości urlopów dla ojców. Ale okazało się, że dzisiaj musimy zmagać się nie tylko z tradycyjną koncepcją demograficznych zmian, czyli chodzi tu o warunki materialne, mieszkaniowe, zdrowie kobiety, odpowiednie stosunki w rodzinie, ale przede wszystkim musimy zmagać się ze zmianą ogólnego nastawienia do wartości społecznych — mówi prof. Bogusław Grużewski.
Zauważa, że kiedyś małżeństwo oraz posiadanie dzieci było normą społeczną.
— Tymczasem w ciągu ostatnich 20-30 lat, a w krajach Europy Zachodniej w ciągu 40-50 lat, ten tradycyjny obraz został zburzony. Współczesne podejście do życia społecznego nie zobowiązuje do zakładania rodziny czy posiadania dzieci. Z kolei dla młodej osoby coraz bardziej narzucane jest „przyjemne życie”, czyli styl życia często oparty na podróżach, sukcesach i nieustannym szczęściu. Dlatego m.in. coraz bardziej znaczący jest problem zachorowań psychicznych wśród młodzieży, ponieważ to „szczęście” na pokaz nie ma absolutnie żadnej wartości, nie wnosi stabilności do życia osoby starszej, kiedy człowiek już dochodzi do pewnej świadomości. Ale często bywa, że już jest za późno — nie ma normalnych relacji, człowiek jest samotny. Jeżeli w kraju, gdzie doszło do tak istotnych zmian wartości kulturowych, nie ma migracji ludności z krajów azjatyckich i muzułmańskich, sytuacja demograficzna niechybnie pogarsza się — wyjaśnia rozmówca.
Stwierdza, że w tym kontekście polityka państwa musi być bardziej agresywna.
— Ale pod warunkiem, że państwo postanowi, iż naród ma wartość, że potrzeba nam obywateli litewskich, a nie tylko mieszkańców, których możemy mieć więcej dzięki migracji. Faktycznie w takim wypadku trzeba zwiększyć finansowe zobowiązania osób, które nie posiadają dzieci. Kosztem osób bezdzietnych można np. zwiększać ulgi rodzinom, które posiadają dzieci.
Musimy w sposób ekonomiczny odradzać nieposiadanie dzieci. Inaczej państwo nie da rady— podsumowuje prof. Bogusław Grużewski.

