Wydarzenie, organizowane w ramach Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Dawnej im. Marco Scacchiego, było także okazją do uczczenia 30-lecia działalności Instytutu Polskiego w Wilnie. Publiczność była wyraźnie zauroczona występem — subtelne brzmienie kontratenora oraz atmosfera barokowej muzyki spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem słuchaczy. Z tej okazji przygotowaliśmy wywiad z dr. Piotrem Drobniakiem, dyrektorem Instytutu Polskiego i ministrem pełnomocnym w Ambasadzie RP w Wilnie, który opowiada o roli Instytutu w promowaniu kultury polskiej na Litwie.
Honorata Adamowicz: Jak zmieniała się rola Instytutu w ciągu tych 30 lat?
Piotr Drobniak: Każda młoda instytucja musi, jak to się mówi, najpierw okrzepnąć, zbudować sobie rozpoznawalność i nawiązać kontakty z kluczowymi dla tego typu działalności podmiotami — takimi jak: muzea, teatry, instytucje naukowe, galerie oraz inne instytucje kultury. Współpracujemy z instytucjami kultury w kraju, w którym działamy, a w tym przypadku — w Litwie. Ten proces trwa i rozwija się latami, a my stale się zmieniamy. Mogą to być też inne zmiany, jak choćby zmiana siedziby — kilka lat temu, jak wszyscy wiedzą, Instytut przeniósł się do nowego miejsca. To także niebagatelna zmiana, ponieważ przede wszystkim trzeba przyzwyczaić ludzi do zupełnie innej lokalizacji.

Czy 30 lat funkcjonowania Instytutu Polskiego w Wilnie to dużo w porównaniu z innymi polskimi instytutami za granicą?
Wydaje mi się, że to naprawdę sporo. Trzeba jednak pamiętać, że Instytut Polski w Wilnie nie należy do najstarszych. Najwcześniej powstał Instytut Polski w Bukareszcie, jeszcze przed drugą wojną światową. Dla porównania, Instytut, w którym pracowałem wcześniej, czyli Instytut Polski w Bratysławie, w zeszłym roku obchodził swoje 75-lecie. Te 30 lat Instytutu w Wilnie to więc taki średni wiek — ani bardzo młody, ani najstarszy. Są też instytuty, które działają dopiero od kilkunastu czy nawet kilku lat. Najmłodszym obecnie jest Instytut Polski w Belgradzie, który został założony zaledwie kilka lat temu.
Jaką rolę odgrywa Instytut w promowaniu współpracy kulturalnej i edukacyjnej między Polską a Litwą?
To jest rola kluczowa. Zajmujemy się promocją Polski i kultury polskiej w Litwie. Nawiązujemy kontakty z instytucjami kultury tutaj na Litwie, a jednocześnie stymulujemy i inicjujemy współpracę litewskich instytucji z instytucjami w Polsce. Często, gdy takie kontakty już powstaną, wspieramy je na różne sposoby — finansowo, merytorycznie, poprzez konsultacje, a czasem także logistycznie. Przykładowo, pomagamy w realizacji przedsięwzięć kulturalnych, zapewniając noclegi czy transport artystów z Polski lub do Polski.
Jakie wyzwania stoją przed Instytutem w najbliższych latach?
Największym wyzwaniem jest chyba przekonanie Litwinów, że wieki wspólnej historii — to, co my nazywamy Rzeczpospolitą Obojga Narodów — były okresem korzystnym dla obu narodów. Wiem, że takie określenie nie zawsze jest chętnie używane wśród Litwinów i że można mieć na ten temat różne opinie, co wychodzi czasem w debatach czy na konferencjach historycznych. Zdaję sobie sprawę, że litewski punkt widzenia może być inny, nam zależy jednak na naszej interpretacji historii. Język czy kultura polska nie były tu przecież narzucane siłą, były atrakcyjne.
Jestem głęboko przekonany, że ślady materialnej kultury, które odnajdujemy choćby w Wilnie — w postaci bogactwa architektury różnych epok — są dziedzictwem tego, że Litwa kiedyś zdecydowała się wejść w unię państwową z Polską. Dzięki temu różne prądy artystyczne dotarły także na Litwę, a tutaj zaczęła rozwijać się wspaniała architektura i szerzej rozumiana kultura o cechach nawet śródziemnomorskich, która przychodziła z zachodu i południa Europy.
Uważam, że choć w tej dziedzinie poczyniliśmy postęp, to wciąż przed nami ogromna praca na kolejne lata, aby przekonywać do pozytywów wspólnej polsko-litewskiej historii.

W jaki sposób Instytut wspiera zachowanie tożsamości polskiej wśród młodego pokolenia Polaków mieszkających w Wilnie i w Litwie?
Pokolenia Polaków mieszkających w Litwie są dla nas bardzo ważne, ale nie stanowią głównej grupy docelowej naszej działalności. Najważniejszą grupą są Litwini, zwłaszcza ci, którzy nie znają języka polskiego lub znają go słabo, a także ci, którzy mają niewielką wiedzę o Polsce. Zależy nam, aby Polska — kraj przyjazny i bliski Litwie geograficznie, historycznie i kulturowo — była tutaj rozpoznawana i doceniana.
Jednocześnie absolutnie nie zamykamy drzwi przed liczną społecznością polską mieszkającą w Litwie. To właśnie odróżnia nas od innych polskich instytutów na świecie. Nasza działalność w tym zakresie uzupełnia działalność innych instytucji, takich jak Dom Kultury Polskiej, który został stworzony specjalnie dla Polaków mieszkających w Wilnie i na Wileńszczyźnie.
Promujemy kulturę polską szerzej i serdecznie zapraszamy wszystkich Polaków mieszkających w Wilnie, na Wileńszczyźnie i w całej Litwie do udziału w naszych wydarzeniach i projektach, w których występujemy choćby jako partner. Na przykład tej jesieni planujemy wznowienie Festiwalu Filmu Polskiego. Jestem pewien, że oprócz Litwinów zainteresowanych współczesnym kinem polskim, pojawi się wielu Polaków, którzy pielęgnują tradycyjne formy kultury, ale także chcą śledzić, co nowego dzieje się w Polsce, na przykład jakie powstają nowe filmy.
Przygotowywany przez nas festiwal będzie dużym wydarzeniem, które zgromadzi zróżnicowaną publiczność — zarówno litewską, jak i polską, a być może także Białorusinów i Ukraińców mieszkających w Litwie, którzy również interesują się kulturą polską.
Co osobiście sprawia Panu największą satysfakcję w pracy na stanowisku dyrektora Instytutu?
Największą satysfakcję odczuwam z faktu, że wykonuję pracę, którą naprawdę lubię. Wyjaśnię to w ten sposób — zawsze interesowałem się kulturą, mam wykształcenie humanistyczne, jestem z zawodu polonistą, więc od zawsze fascynowały mnie książki. Jednym z naszych zadań jest promocja języka polskiego i literatury polskiej, a to idealnie wpisuje się w moje zainteresowania.
Moją pasją jest również muzyka klasyczna i sztuki piękne. Obecnie jestem kuratorem wystawy, która zostanie otwarta w kwietniu w Litewskiej Bibliotece Narodowej. To wszystko są dziedziny, na których się znam i które lubię, dlatego udział w wydarzeniach Instytutu nie jest obowiązkiem — przychodzę na nie z prawdziwą przyjemnością.
Drugim aspektem, który przynosi mi satysfakcję, jest kreatywność tej pracy. Możemy wymyślać własne projekty albo dołączać do realizacji pomysłów innych, wnosząc swoją „cegiełkę” i sprawiając, że wydarzenie staje się jeszcze ciekawsze.
Największą radość daje mi moment, gdy przychodzę na koncert, spektakl, wystawę czy debatę przygotowaną przez nas lub przy naszym udziale i widzę, że uczestnikom dane wydarzenie się podoba. To jest właśnie ta satysfakcja z pracy, która naprawdę cieszy i motywuje do dalszego działania.

Jakie są Pana priorytety na najbliższe lata i w jakim kierunku chce Pan rozwijać Instytut?
Jeśli chodzi o priorytety naszej działalności, to jednym z nich jest, jak już wspomniałem, stałe odwoływanie się do wspólnego dziedzictwa historycznego, zwłaszcza w kontekście obecnej współpracy w ramach Unii Europejskiej. Drugim priorytetem jest utrzymywanie równowagi pomiędzy dziedzinami sztuki, którymi się zajmujemy. Dbamy, aby proporcje pomiędzy promocją literatury, teatru, filmu, sztuk plastycznych a projektami z zakresu dyplomacji historycznej były zachowane.
Chciałbym również, aby Litwini mieli szersze spojrzenie nie tylko na polską kulturę, ale na Polskę jako kraj bardzo ciekawy i dynamicznie rozwijający się. Obserwuję, jak wielu Litwinów odwiedza Polskę — zatrzymują się w Warszawie czy innych miastach i korzystają z bogatej oferty kulturalnej i gastronomicznej. Te podróże powinny być jeszcze częstsze. Zbyt długo byliśmy odwróceni od siebie plecami — teraz to się wreszcie zmienia.
Polska jest krajem dużym i zróżnicowanym — zarówno geograficznie, jak i kulturowo. Posiada bogactwo zabytków, różnorodność kultury regionalnej i szeroką ofertę turystyczną. Widać to w stale rosnącym ruchu turystycznym — liczba gości zagranicznych z roku na rok wzrasta w sposób imponujący. Chciałbym, aby wśród tych gości było również wielu Litwinów, ponieważ z mojego doświadczenia i badań wynika, że bezpośredni kontakt z Polską — podróż, skosztowanie polskiej kuchni, rozrywka, odwiedzenie atrakcji turystycznych — od razu przekłada się na lepsze postrzeganie naszego kraju.
Jakie nowe projekty, inicjatywy lub formy współpracy planujecie w ciągu najbliższych lat?
O jednym z nowych — choć w pewnym sensie już znanych — projektów mówiłem wcześniej: jest to wznowienie Festiwalu Filmu Polskiego, który zaplanowany jest na jesień tego roku.
Drugim projektem jest wernisaż malarstwa Katarzyny Karpowicz, zaplanowany na 17 kwietnia. Wystawa nosi tytuł „Dar”, a jej podtytuł to „Poezja Czesława Miłosza w obrazach Katarzyny Karpowicz”. To bardzo oryginalny projekt łączący malarstwo i literaturę, prezentujący dzieła krakowskiej, uznanej artystki, przygotowane specjalnie dla Wilna.
Co więcej, ta wystawa w czerwcu pojedzie także do Kiejdan, które w tym roku pełnią rolę litewskiej stolicy kultury. Wydaje mi się, że tam również spotka się z bardzo ciepłym przyjęciem, ponieważ Kiejdany to przecież ziemia rodzinna Czesława Miłosza, bardzo blisko Szatejn. W Kiejdanach pamięć o Miłoszu jest wciąż żywa, a w czerwcu będziemy obchodzić 115. rocznicę jego urodzin.
Jakie wyzwania uważa Pan za najtrudniejsze w obecnym zarządzaniu instytutem i jak je pokonuje?
Jednym z największych wyzwań, o którym już wspominałem, jest przekonanie Litwinów — zwłaszcza tych, którzy nie do końca dobrze odnoszą się do wieków wspólnej polsko-litewskiej historii — że był to okres pozytywny, do którego powinniśmy sięgać, mówiąc o historii, a zwłaszcza o rozkwicie sztuki w czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Drugim wyzwaniem jest sytuacja języka polskiego w Litwie. Jak wiadomo, problem obecności języka polskiego w przestrzeni publicznej trwa od wielu lat. Sukcesy, które społeczność polska osiągnęła do tej pory, są znaczące, ale nie w pełni satysfakcjonujące. Chciałbym, aby obecność języka polskiego w codziennym życiu była czymś zupełnie naturalnym — na przykład poprzez dwujęzyczne nazwy miejscowości i ulic, tak jak w innych krajach europejskich i aby wszyscy tutejsi Polacy byli dumni z tego, że mówią po polsku, w jego pięknej, lokalnej wersji.
Odnosząc się do kultury, chciałbym, aby przy wspólnych polsko-litewskich wystawach zawsze pojawiały się napisy zarówno w języku litewskim, jak i polskim, tak jak ma to miejsce na dopiero co otwartej wystawie wawelskich gobelinów ze zbiorów Wiśniowieckich i Sanguszków w Pałacu Wielkich Książąt Litewskich, do odwiedzenia której bardzo zachęcam. Podobnie powinny być oznaczone zabytki Wilna — tabliczki informacyjne o najważniejszych zabytkach powinny być również w języku polskim, a nie tylko w litewskim czy angielskim.
To pokazuje, że wciąż mamy przed sobą wyzwania nie tylko dla Instytutu, ale też dla polskiej dyplomacji i całej społeczności polskiej, dla wszystkich, którym zależy na obecności języka i kultury polskiej w Litwie.

Czym dla Pana osobiście jest praca w Instytucie Polskim w Wilnie?
Wspomniałem już o wystawie Katarzyny Karpowicz, która zostanie otwarta 17 kwietnia w Litewskiej Bibliotece Narodowej im. Mažvydasa. Ma tytuł „Dar”. Ta praca jest dla mnie prawdziwym darem — czuję się wyjątkowo uprzywilejowany, mogąc pracować w Wilnie, mieście tak historycznym i pięknym.
Wilno nigdy mi się nie nudzi — zawsze odkrywam tu coś nowego. Zawsze interesowałem się historią, a obserwowanie postaci historycznych, pamiątek, architektury czy nawet spacery po cmentarzach były dla mnie ważne. Tutaj mam to wszystko na wyciągnięcie ręki. Cenię też zieleń i przyrodę, a tej jest tutaj sporo. Jak wielokrotnie mówiłem, to wyjątkowe uczucie codziennie przechodzić uliczkami Starego Miasta obok wspaniałych zabytków historii, ale też miejsc związanych z życiem duchowym. Codziennie mijam na przykład Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, gdzie znajduje się obraz ważny dla katolików na całym świecie. Dodam, że pochodzę z Płocka — miasta, w którym dokładnie 95 lat temu św. Faustyna miała swoje widzenie będące początkiem całej, późniejszej historii powstania obrazu namalowanego przez Eugeniusza Kazimirowskiego. To tworzy dla mnie osobistą więź z Wilnem.








