Apolinary Klonowski: Czym będzie się różnił koncert 45-lecia od tego, który odbył się w 2021 r., jeszcze w czasach pandemii?
Natalia Sosnowska: Nie chcę zdradzać wszystkiego, zostawiamy widzom i słuchaczom trochę do odkrycia. Zespół „Wileńszczyzna” jest zawsze wierny celowi swego powstania – zachować perełki twórczości ludowej podwileńskich wsi i miasteczek. Koncert będzie mozaiką barw, muzyki, śpiewu i tańca, opartą na nutach „Wileńszczyzny”. To kadryle, polki, walce, jak i utwory naszego założyciela G.J. Mincewicza.
Wykonamy i najbardziej popularne utwory – bo część widzów przychodzi specjalnie, żeby usłyszeć konkretny utwór w wykonaniu „Wileńszczyzny”. Zespół cały czas pracuje i zawsze pojawiają się nowe pozycje. Patrzymy na repertuar w świetle nowych możliwości scenograficznych.

Naturalnie wizytówką zespołu są utwory autorstwa Gabriela Jana Mincewicza, założyciela zespołu. Czy wiemy, które z nich zabrzmią na koncercie?
Na pewno zabrzmi „Wileńszczyzny drogi kraj”. Reszta? Najlepiej przyjść i posłuchać, żeby była pewna niespodzianka. Wypracowujemy jeszcze koncepcję, współpracujemy z wybitnymi artystami w branży – Rimas Sakalauskas odpowiada za wideoprojekcje, Audrius Jankauskas za światła. Współpracowali z nam na jubileuszu 40-lecia i stworzyli piękną aurę koncertu. Myślę, że tym razem poziom zadowolenia będzie nie mniejszy.
Poprzedni koncert był jeszcze w pandemii…
Tak, w maseczkach, w listopadzie, trzeba było mieć „paszporty szczepień”. Mówili, że nie ma sensu, bo pandemia, nikt nie przyjdzie. Jednak wierna publiczność była z nami i sala była pełna. Teraz mówią, że zły czas, bo lato, też nikt nie przyjdzie. Zawsze są jakieś problemy, ale wierzymy, że wszystko się uda i nasi kochani widzowie będą z nami.
Zatem – kiedy odbędzie się koncert jubileuszowy, koncert 45-lecia „Wileńszczyzny”?
Koncert jubileuszowy odbędzie się w Litewskim Narodowym Teatrze Opery i Baletu 20 czerwca o godz. 17:00. Bilety do nabycia w każdy wtorek od 18 do 19 w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, a także pod telefonem zespołu: +370 685 21 718.
W takim razie jak moglibyśmy podsumować ostatnie lata działalności?
To, że ten zespół nadal funkcjonuje, to ogromny wysiłek nas wszystkich – tych, którzy przychodzą na próby mimo różnych obowiązków rodzinnych, nauki i pracy. Jak to pisała we wpisie jedna z chórzystek, Brigita Czaplińska: „»Wileńszczyzna« jest moim drugim domem”.
Wszystkie chórzystki wiedzą, że Teresa pomoże w każdej sytuacji: urwał się guzik – do Teresy, potrzebna spinka czy agrafka, to również do Teresy. Dbająca o stroje Teresa Bartusewicz wielokrotnie prała wszystkie bluzki, fartuchy i podspódnice dla całego zespołu.
Małgorzata Kuncewicz jest naszym niezmiennym redaktorem tekstów – ekspertem od ortografii.
Tak samo chłopcy – szable były pokryte lekko rdzą, a Patryk Łaczyński, któremu spełniło się 16 lat, mówi: „Pani, ja wiem, jak to uporządkować!” – zabrał wszystkie szable i razem z bratem Rafałem uporządkowali je w garażu, sami wykazując inicjatywę.
Młodzież prowadzi nasze media społecznościowe – Facebooka, TikToka – to wymaga czasu i poświęcenia się; Rafał Łaczyński, Eliza Pozniak i Daniel Szepet – znajdują czas, żeby tworzyć medialny wizerunek zespołu.
Daniel Szepet – student trzeciego roku medycyny w Kownie – historię zespołu zna lepiej ode mnie. Wszystkie wzmianki o zespole ma zebrane, posegregowane i uporządkowane z lekarską dokładnością. Jeśli mam wątpliwość, jaki utwór był kiedyś wykonywany – zwracam się do Daniela.
Eliza Pozniak i Rafał Łaczynski prowadzą zajęcia dla najmłodszej grupy tanecznej.
Starsi tancerze służą radą i pomocą młodszym.
Wiktoria Szarejko pomaga młodszym chórzystom w opanowaniu partii wokalnych.
Grzegorz Rungo jest ekspertem od szybkiego składania strojów i uczy nowych chłopców, jak błyskawicznie je złożyć tak, żeby wyglądały jak dopiero co po uprasowaniu.
To szczególna młodzież, która interesuje się folklorem i jest pozytywnie zakręcona. Cieszą ją wspólne wyjazdy, gdzie uczy się odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i za cały zespół. A rodzice i dziadkowie, którzy wybrali dla swoich dzieci nasz zespół, tworzą fundament na rzecz kontynuacji wielkiego dzieła naszego założyciela, Maestro dr. G.J. Mincewicza. Są rodziny, w których nawet trójka rodzeństwa bierze udział w koncercie jubileuszowym. Rodziny Łaczyńskich, Gulbinowiczów i Błażewiczów to są przykłady tego, jak można mądrze ukierunkować zainteresowania swoich dzieci.
Doceniamy wszelkie staranie, poświecenie i zaangażowanie i wkładamy dużo wysiłku w organizowanie dalszych wyjazdów festiwalowo-turystycznych. W ostatnich latach zespół koncertował i zwiedzał: Francję, Hiszpanię, Turcję, Bułgarię. Za parę tygodni, 18 kwietnia, zespół wyrusza do Turcji na jeden z takich festiwali. 30 czerwca, tydzień po koncercie 45-lecia, zespół jedzie na dwutygodniowy festiwal folklorystyczny do Gruzji.
A co ze strojami wileńskimi? Czy takowe zespół posiada?
Nasze stroje, w których zespół „Wileńszczyzna” występuje już prawie 40 lat, były odtworzone przez Instytut Etnograficzny w Warszawie. Pani Barbara Kaznowska, pracownik naukowy tego instytutu, pieczołowicie badała materiały archiwalne „Wileńszczyzny” i pracowała niejeden rok, aby wszystkie elementy stroju męskiego i żeńskiego były maksymalnie przybliżone do autentycznych strojów końca XIX w. To praca zrobiona dawno temu – stroje zostały uznane za wzorcowe dla tego regionu i w nich występujemy.
Ile osób liczy zespół „Wileńszczyzna”?
Zespół liczy ok. 70 osób. Na jubileuszu wystąpi 150, od 5-letniej Rozalii po weteranów zespołu, którzy występowali na pierwszym koncercie „Wileńszczyzny”.
To pytanie samo się nasuwa. Najstarszy uczestnik?
To Jarosław Tomaszewski, Zofia Dubicka, Irena Dźwinel i inni.

A może zespół eksperymentuje też ze śpiewem białym?
Z racji mojego wykształcenia – pedagogika wokalna i chórmistrzostwo – prowadzę chór tak, żeby mógł wykonywać nie tylko utwory ludowe, lecz także klasykę i muzykę sakralną. Jedną z charakterystycznych cech zespołu „Wileńszczyzna” jest to, że co najmniej dwa razy do roku bierzemy udział w śpiewach liturgicznych – podczas dni Opieki Matki Bożej Ostrobramskiej i Tygodnia Miłosierdzia w wileńskim Sanktuarium Miłosierdzia. Żeby to móc robić, głosy muszą być odpowiednio kształcone.
Zespół „Wileńszczyzny” jest organizatorem także Festiwalu „Ciebie Boże wysławiamy” – co nowego w tym roku?
Festiwal odbędzie się 10 maja o godz. 15:00 w Domu Kultury Polskiej, w sali kameralnej. To będzie XXXIV edycja, serdecznie zapraszamy.
Z festiwalem nierozłącznie od lat jest związany zespół Hieronima Czernisa. Cieszy też, że pojawiają się nowe twarze. Wydawałoby się, że to niszowy festiwal – nie jest to ani wielka muzyka, ani bardzo widowiskowe wydarzenie – ale ludzie przychodzą z roku na rok.
Widzowie i słuchacze szukają skupienia i zadumy. Cieszę się też, że pan Aleksander Śnieżko, nasz wybitny poeta, wielokrotnie wychodzi ze swoją refleksją, literackim spojrzeniem na duchowość, wiarę i osobisty stosunek z Bogiem. W podstawach filozofii pojawia się stwierdzenie, że religijność to jedna z cech dojrzałej osobowości, i to jak najbardziej odzwierciedla się w wierszach A. Śnieżki.
Jaka jest struktura festiwalu?
To koncert trwający półtorej do dwóch godzin – ograniczamy czas, żeby nie było za długo. Będziemy mieli niespodziankę – zespół z Polski, „Promyczki Dobra” z Nowego Sącza, zespół doświadczony, mający nagrania płyty z piosenkami maryjnymi.
Tak samo pojawią się osoby, które gdy nie były jeszcze tak znane, występowały na festiwalu „Ciebie Boże wysławiamy” – niech to także będzie inspirująca zagadka. Chcielibyśmy, żeby ludzie przyszli i zobaczyli te gwiazdy litewskich scen, które wiążą swoje pierwsze kroki artystyczne m.in. ze sceną naszego festiwalu.
A festiwal to inicjatywa zespołu czy Pani osobiście?
Zespół „Wileńszczyzna” występuje jako jeden z organizatorów. Razem z Iloną i Adamen Jurewiczami, Jarosławem Królikowskim po odejściu pana G.J. Mincewicza stwierdziliśmy, że to dzieło zasługuje na kontynuacje.
Początki festiwalu sięgają lat 70. Podczas letnich obozów religijnych, które odbywały się z inicjatywy G.J. Mincewicza, były wieczory, podczas których uczestnicy czytali wiersze o tematyce religijnej. Ta inicjatywa później przybrała formę festiwalu piosenki i poezji religijnej „Ciebie Boże wysławiamy”.
Członkowie „Wileńszczyzny” pomagają w organizacji. Mamy Daniela Szepeta i Ariane Puncevičiūtė, krórzy są chórzystami i pięknie wywiązują się w funkcji prowadzących.
Czy koncert 45-lecia też oni poprowadzą?
Możliwe. Jesteśmy w trakcie opracowania programu. Jeden z punktów maratonu przygotowań to 12 kwietnia – koncert w Glinciszkach, w sali dworku. Wstęp wolny, tam również zapraszamy. Dzisiaj rano miałam telefon z Sanktuarium Miłosierdzia z zaproszeniem do uczestniczenia naszego chóru w liturgii dnia 11 kwietnia o godz. 16:00 podczas tygodnia Miłosierdzia Bożego.
Jak „Wileńszczyzna” współpracuje ze szkołami? Macie swojego faworyta?
Tradycyjnie – zespół powstał w Niemenczynie i tam był pierwszy koncert w 1981 r., na początku maja. Większość pierwszych uczestników to byli uczniowie szkoły w Niemenczynie, dziś Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego. Ale w szkole są też zespoły takie jak „Jutrzenka” i inne, które funkcjonują w ramach gimnazjum. „Wileńszczyzna” nie ogranicza się do Niemenczyna – przyjeżdżają ludzie z okolic Niemenczyna: Bezdan, Kabiszek, Drużyl, Gryciun, Sakiszek, Rukojń, Landwarowa, z Kowna, z Podbrzezia,
Mamy też grupę, która ćwiczy w Wilnie, w Gimnazjum Inżynieryjnym im. Joachima Lelewela – to jest taka nasza siedziba niepisana od ponad 30 lat. Ci, co cenią to, co robi „Wileńszczyzna”, nie znają przeszkód w odległościach i czasie – po prostu przyjeżdżają.
Rotację macie dużą?
Oczywiście, w zespołach, w których występuje młodzież, która kończy szkołę i jedzie studiować, wszystko dynamicznie się zmienia. Również demograficzna sytuacja na Litwie nie sprzyja zespołom młodzieżowym. Ponad sto zespołów polskich, siłą rzeczy, nie może w pełni scenicznie się rozwijać. Taka sytuacja i niż demograficzny stwarzają problemy, bo podcinają możliwości nie tylko zespołów.
Pracując z nowymi ludźmi, zdajemy sobie sprawę, że na wysoki poziom trzeba lat. Zasady są proste – przy prawidłowym kształceniu głosu na podstawowy rozwój wokalny i taneczny trzeba 7–8 lat. Gdyby rotacja była mniejsza, kierownicy zespołów mogliby pracować dużo produktywniej.
Ale „Wileńszczyzna” jest zespołem, który nie boi się wyzwań. Przez pół roku przerobiliśmy cały repertuar jubileuszowego Święta Pieśni 2024 r. i uczestniczyliśmy w najbardziej spektakularnym koncercie w Górnym Parku. To były dwie godziny zupełnie nowego repertuaru dla „Wileńszczyzny”. Teraz, kiedy niektórzy uczestnicy pytają o udział w kolejnym Święcie Pieśni, widzę, że z obecnego składu tylko połowa osób brała udział w 2024 r. – aczkolwiek są osoby związane z zespołem ponad 30 lat.
Taka sytuacja wymaga od kierownictwa bycia szybkimi i elastycznymi – w maksymalnie krótkim czasie nadrabiania tych technicznych rzeczy, które pomogłyby chórzystom i tancerzom opanować podstawy repertuaru. To nie są te czasy, kiedy masz parę lat na przygotowanie nowych uczestników. Na szczęście teraz przychodzą do zespołu młodzi ludzie – ci, co chcą i mają dużą motywację. Każdy oczywiście ma pracę domową – indywidualne zadania wokalne, techniczne zadania dla tancerzy. Bez tego proces trwał dużo dłużej. Jako kierownictwo musimy wykazywać starania i umiejętności, żeby poziom zespołu pomimo rotacji został utrzymany.

Do „Wileńszczyzny” można dołączyć, czy to dość zamknięty krąg?
Można dołączyć! W niedzielę dostałam telefon od dziewczyny, która chodziła kiedyś do zespołu, potem kilka lat mieszkała w Polsce, a teraz chce wrócić. Na moje pytanie, dlaczego właśnie „Wileńszczyzna”, gdy dookoła tyle jest różnych inicjatyw, odpowiedziała, że czuje, iż za mało wysiłku w to wkładała, a teraz, gdy jest bardziej dojrzała, chciałaby to przeżyć jeszcze raz razem z zespołem.
Jaka jest więc procedura dołączania?
Trzeba do nas zadzwonić, 068521718 to telefon kontaktowy do zespołu. Grupy taneczne ćwiczą w Niemenczyńskim Centrum Kultury pod kierownictwem Leonardy Klukowskiej i w „Lelewelu” pod kierownictwem Natalii Kowaliowej.
Próby chóru odbywają się w środy o 18:30 w „Lelewelu”, a w poniedziałki i soboty w Niemenczynie. Prób teraz mamy więcej, bo jesteśmy na ostatniej prostej przygotowań do naszego jubileuszu.
Pani choreograf Leonarda Klukowska to osoba od 45 lat związana z zespołem „Wileńszczyzna”. Najpierw jako tancerka, gdy choreografem była jeszcze Danuta Mieczkowska. „Wileńszczyzna” zaczęła się od tego, że chór „Jutrzenka” przy szkole w Niemenczynie działał i rozwijał się. Ci, co kończyli szkołę, chcieli śpiewać dalej – powstał pomysł utworzenia chóru dla dorosłych, a potem dołączona została grupa taneczna. Pani Leonarda najpierw tańczyła, potem skończyła wyższe studia choreograficzne w Kłajpedzie, studium instruktorów polonijnych zespołów artystycznych w Lublinie i od 1987 r. jest kierownikiem i choreografem grupy tanecznej.
Pani Natalia Kowaliowa z kolei dołączyła do nas w 2018 r. Ukończyła studia Państwowym Leningradzkim Instytucie Choreografii i Baletu i byłą wieloletnia tancerka Państwowego zespołu „Lietuva”.
Życzymy zatem udanego koncertu!
Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 11 (31) 21-27/03/2026









