Jak próbowano zrobić Polaka sowieckiego

W latach 20. i 30. ubiegłego wieku władza sowiecka postanowiła wychować na swoją bolszewicką modłę polską mniejszość w Białoruskiej i Ukraińskiej SRS. Powstały dwie autonomie narodowo-kulturalne: jedna pod Mińskiem, w 1932 r., którą nazwano im. Dzierżyńskiego (popularnie Dzierżyńszczyzną), druga, w 1926 r., pod Żytomierzem (z miastem Dołbyszew, a potem Marchlewsk, jako „stolicą”), jej dano nazwę im. Marchlewskiego (Marchlewszczyzna).

Przez kilka lat rozwijały się polskie szkoły i kultura, jednakże profil tego rozwoju był jednostronnie internacjonalistyczny (z komunistycznego „ciasta” chciano wyrobić Polaka sowieckiego). W autonomiach wychodziły polskie gazety o sowieckiej treści – język polski był skażony bolszewicką narracją. Kułaków (a więc bogatych gospodarzy) wywieziono na „białe niedźwiedzie” w początkowym okresie władzy sowieckiej. Pozostałych próbowano formować na prawdziwych homo sovieticus.

Naturalnie polskich autonomii nie ominęły kolektywizacja, donosy, posądzenia, aresztowania i wszystko to, co wiąże się z systemem sowieckim. Ludzie nie chcieli poddać się sowieckiemu wychowaniu i tresurze. Eksperyment nie powiódł się, skutkiem czego autonomie zostały zlikwidowane, a losy polskiej ludności – przesądzone.

Do dziś dokładnie nie wiemy, co stało się z Polakami spod Mińska. Niektórzy przypuszczają, że część z nich leży w uroczysku Kurapaty pod Mińskiem. Polakom z Marchlewszczyzny „poszczęściło” się bardziej. W 1936 r. zostali wywiezieni towarowymi wagonami do północnego Kazachstanu. Repatriacją Polaków z Kazachstanu do Polski zajmuję się od 1991 r., obecnie działam w zarządzie Związku Repatriantów RP. Do dnia dzisiejszego w Polsce znalazło się 10–12 tys. repatriantów, co stawia nasze państwo w bardzo wstydliwym świetle. Niemcy przyjęły w ciągu 50 lat ponad 2 mln swoich ziomków z Kazachstanu i Rosji!

W tym roku minęło 90 lat od tragicznych wywózek do Kazachstanu. Nasz Związek wraz ze Wspólnotą Polską zorganizował specjalny, V Zjazd Repatriantów w „Domu Polonii” w Pułtusku. 12–13 września 2026 r. przybyło do Pułtuska ok. 200 repatriantów z całej Polski. Zjazd otworzyła prezes Związku Repatriantów RP, Aleksandra Ślusarek, w obradach uczestniczyli przedstawiciele departamentów w Rządzie RP, zajmujących się sprawami emigracji i repatriacji. Obecni zadawali gorzkie pytanie: kiedy weźmiecie pozostałych Polaków? Czy trzeba będzie czekać kolejne 30 lat?


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 39 (113) 03-09/10/2026