87
Wszędzie dobrze, bo… w domu (nie)najlepiej

image-11510

Pracownicy lotniska w ubiegłym roku musieli obsłużyć około 30 tys. osób, które emigrowały z Litwy Fot. Marian Paluszkiewicz

Jeszcze nie tak dawno dla wielu mieszkańców Litwy takie miasta, jak Haverhill, Liverpool, Bergen były nieokreślonym punktem na mapie świata. Dzisiaj natomiast wielu naszych rodaków nazywają je swoim domem, w którym pomimo stabilności materialnej nie zawsze jednak czują się najlepiej.

Krystyna i Mirosław należą do tych ok. 30 tys. osób, które w ubiegłym roku pozostawili Litwę i wyruszyli w poszukiwaniu „lepszego chleba”. Młoda para emigrowała do Anglii. On postanowił zrezygnować ze studiów i wyjechał pierwszy. Po kilku miesiącach do męża dołączyła się i Krystyna. Mimo wszystkiego, dzisiaj nie żałują swojej decyzji.

— Byłam na ostatnim roku studiów, kiedy Mirek stracił pracę. Chociaż własne mieszkanie oddaliśmy do wynajęcia i zamieszkaliśmy z moją mamą i tak nam było trudno przeżyć z mego wynagrodzenia pracowniczki sklepu jubilerskiego. Mirek wciąż nie mógł znaleźć odpowiedniej pracy, bałam się, że wpadnie w depresję i może zachwiać się nasze małżeństwo. Otrzymał propozycję od kolegi z uczelni wyjechać do Anglii. Długo nie zastanawiając się, postanowiliśmy, że tak będzie najlepiej. Najpierw wyjechał on. Za kilka miesięcy i ja — dzisiaj wspomina Krystyna.

Podkreśla, że początek nie był łatwy. Haverhill, gdzie wynajęli mieszkanie, był dla nich chociaż przyjaznym, ale zimnym i obcym. Krystyna od razu znalazła pracę, ale bycie daleko od krewnych i przyjaciół było dla niej nie lada wezwaniem.

Mirosław zatrudnił się w hurtowni. Po 12 godzin układał produkty spożywcze na palety, które później wędrowały też  na Litwę. Pracował przez 4 dni, tyle też dni odpoczywał, po czym szedł na kolejne już 4 noce pracy. Dzisiaj pracuje w tym samym miejscu, jedynie obowiązków ma więcej.

— Ja mam inaczej z pracą. Mirek pracuje na firmę, a ja na agencję. Idę, jak mnie wywołają. Pracuję tak samo w sferze logistyki, tylko moje funkcje to klejenie nalepek i barkodów — wyjaśnia rozmówczyni.

Kobieta nie krępując się, mówi o pieniądzach. Przyznaje, że wielu jej znajomych emigrantów zostawiło rodzinne domy z różnych przyczyn, jednak podstawową było poszukiwanie „lepszego chleba”.

image-11511

Ulica Liverpoolu w Anglii, gdzie grupami mieszkają obywatele Litwy Fot. archiwum

— Jedni przyjechali tu, aby zaoszczędzić na mieszkanie, na wesele. Drudzy zwiedzić świat, dokształcić swój język. My, natomiast, szukaliśmy pracy i ją znaleźliśmy. Teraz zarabiamy tyle, że możemy żyć nie licząc każdego grosza. Najpierw jak to z przyzwyczajenia staraliśmy się jak najwięcej zaoszczędzić. Zaczynaliśmy od nowa, więc za te pieniądze nabyliśmy niezbędne do mieszkania meble, lodówkę, pralkę. Kupiliśmy samochód. Teraz nie potrzebujemy pomocy rodziców, to my, w miarę możliwości, im pomagamy. Ja „na ręce” za godzinę pracy otrzymuję 5 funtów, czyli gdzieś w granicach 19 litów. Tyle u nas wynosi minimalna stawka godzinowa, kiedy na Litwie, jeżeli się nic nie zmieniło, nie sięga ona 5 litów.

Mirosław za godzinę otrzymuje w granicy 8,5 funtów (red. — ok. 33 litów, 1 funt — 3,8 Lt). Oprócz tego, może brać dodatkowe godziny pracy, za które płacą 1,5 razy więcej — mówi Krystyna.

— Ale i wydawać pieniądze, też mamy gdzie! — uśmiechając się, mówi Mirosław. — Za wynajęcie mieszkania miesięcznie musimy oddać 525 funtów. Za usługi komunalne płaci się tu za trzy miesiące, a nie jak na Litwie, każdy miesiąc. Są jeszcze tak zwane dodatkowe usługi: za samochód, telewizor. To gdzieś w sumie, kiedy trzeba płacić za usługi komunalne, płacimy około 800 funtów — dodaje Mirosław.

— Anglicy nie lubią gotować i bardzo często sięgają do fast foodów. My natomiast wolimy domowe dania. Produkty spożywcze są tu o wiele tańsze, a i wybór jest większy. Chleb, który na Litwie przy tak marnych zarobkach kosztuje 4 lity, tu można kupić za 0,98 funta. Jest tu mnóstwo sklepików z litewskimi i polskimi produktami — kontynuuje Inesa.
Zdaniem młodej pary, w Anglii jest mnóstwo Polaków, którzy jak wielu innych emigrantów stanowią dla nich konkurencję w pracy. Oprócz tego, zauważalna jest ich antypatia do osób innej narodowości.

— Polacy nie uznają nas jako Polaków. Dla niech jesteśmy nawet nie Litwinami, a tylko Ruskimi. Przyznam, że jeżeli będąc na Litwie, szczyciłam się tym, kim jestem, to tu wolę nie przyznawać się, że jestem Polką. Anglicy, chociaż są zdania, że zabieramy im pracę (chociaż sami nie chcą pracować fizycznie i to za takie grosze) starają się być dla nas uprzejmymi. Nawet czasami ta ich dobroć wygląda sztuczna — mówi Krystyna. — Mimo wszystko, na razie nie zamierzamy wrócić na Litwę. Chcemy nie tylko jeść, ale i żyć, a w litewskich warunkach, bez pracy na razie jest to niemożliwe — dodała ze smutkiem.

26-letni Mantas, który w Liverpoolu mieszka od kilku miesięcy, na koczownicze życie „skazał” siebie, mając 20 lat. Najpierw wyjechał do Londynu, jak mówi do „Angłów”. Później na 3 lata zatrzymał się w Rosji. Obecnie jego domem jest Liverpool, gdzie od kilku miesięcy pracuje przy zbieraniu i sortowaniu używanej odzieży.

— Najpierw roznosiłem ulotki informujące, kiedy i gdzie odbędzie się zbieranie odzieży dla dzieci. Teraz natomiast jeżdżę i odzież tę zbieram. Wczoraj, na przykład, zbieraliśmy i sortowaliśmy ubrania, które dużymi ciężarówkami pojechały na Ukrainę. Pracujemy po 6 dni w tygodniu i tygodniowo po wyliczeniu za wynajem pokoju na ręce otrzymuję 150 funtów. Nie jest to dużo, jednak i tak więcej niż płacą na Litwie. Dni tu czasami mijają jak w okamgnieniu, a czasami jedyny wolny od pracy dzień w nieskończonność dłuży. Tak i żyjemy… — opowiada Mantas.

Razem z 7 osobami z Litwy mieszkają w jednym z domów szefa. Takich domków jest kilka. Z miejscowymi ludźmi komunikują się „minimalnie”, ponieważ nie znają języka angielskiego.

image-11512

Jeden z niewielu sklepów polskich, w którym zakupy lubią robić też miejscowi mieszkańcy Liverpoolu Fot. archiwum

— Większość emigrantów stanowią Litwini, Polacy, Albańczycy, Pakistańczycy. Co dziwne, że Polaków miejscowi nie lubią. Jak powiedział mi pewien turysta z Ukrainy: „Polak — to nie narodowość, to zawód”. Do końca i nie zrozumiałem, co miał na myśli — wzruszając ramionami, powiedział nasz rozmówca.

A jak naszym rodakom powodzi się w Norwegii?

— Na Litwę prawdopodobnie już nie wrócimy. Chociaż w Bergen, gdzie mieszkamy, słowo Litwin brzmi jak przekleństwo, to czujemy się stabilnie finansowo. Mamy dwójkę dzieci w wieku przedszkolnych i zostawiliśmy Litwę, bo nie mogliśmy przeżyć z wynagrodzenia męża, które nieraz się spóźniało. A teraz w czwórkę mieszkamy tu, w Norwegii. Wraz z moim bratem wynajmujemy dom, za który miesięcznie płacimy 4 tys. koron (red. — 1 720 Lt, 10 koron norweskich — 4,3 Lt). Razem z mężem zarabiamy około 26 tys. koron. Ja wieczorami sprzątam w przedszkolu, on pracuje na budowie — mówi Aurelija, matka 3-letniej Mildy i 2-letniego Kostasa.

— Miesięcznie na elektryczność wydajemy około 1 000 koron, na artykuły spożywcze na jedną osobę 1 500-2 000. Za Internet i kablówkę po 250 koron. Roczny podatek drogowy wynosi 3 300 kron, nie zapomnijmy o ubezpieczeniu, na które wydajemy około 6 000 koron rocznie. Oprócz tego, dzieci rosną. Potrzebują nowych ubrań, obuwia. Czasami pieniędzy zostaje, a czasami żyjemy od wynagrodzenia do wynagrodzenia — opowiada nasza rozmówczyni.
Jak powiedziała, jej rodzina nie podtrzymuje żadnych kontaktów ani z miejskimi, ani z innymi emigrantami, których w Bergenie jest mnóstwo. Na ulicach można spotkać wiele osób mówiących po turecku, po polsku, po rosyjsku oraz po litewsku.

— Litwini tu sobie zepsuli reputację. Są znani jako złodzieje, bandyci i oszuści. Norwedzy nie mają tradycji zamykać drzwi w domach, samochodach, a więc znajdują się tacy, którzy to wykorzystują. Pracuję na budowie, więc często zdarza się bywać w sklepach z materiałami budowlanymi. Jeżeli kupuję dla firmy, to wystarczy, że w kasie powiem jej nazwę i już mogę iść z zakupami — szef później płaci. Nie potrzebują tam pokazywać żadnego dokumentu, ale… niektórzy Litwini–oszuści z tego korzystają na całego. A dla nas to stwarza wiele kłopotów. Kiedy szukaliśmy mieszkania, to pytano nas, skąd jesteśmy, a potem po usłyszeniu, że z Litwy, kategorycznie odmawiano wynajęcia — do rozmowy dołącza się Marek, mąż Aurelii.

— Teraz już mamy, gdzie mieszkać, zarabiamy i możemy swoim dzieciom dać to, na co zasługują. Szybko dzieci pójdą do norweskiego przedszkola. Z każdym rokiem dla nich w tym nowym świecie będzie łatwiej. My jednak, jeżeli tu zostaniemy, to zawsze będziemy tylko emigrantami… Norwegia na razie nie jest naszym domem i nie wiem, czy kiedyś będzie. A emigrantem być nie jest łatwo, wszędzie czujesz się obcy… — ze smutkiem dodaje rozmówczyni.


CORAZ MNIEJ NAS…

W listopadzie roku bieżącego Litwa liczyła 3,333 mln mieszkańców (o 16,5 tys. mniej niż w styczniu). Według danych „Eurostat”, w roku 2060 w naszym kraju będzie mieszkało zaledwie ok. 2,5 mln. Oprócz tego, jeżeli obecnie większą część społeczeństwa stanowią osoby w wieku 15-50 lat, to po upływie pół wieku będzie o wiele więcej osób po sześćdziesiątce. Według danych Departamentu Statystyki, oficjalnie w roku ubiegłym, z Litwy wyjechało ok. 22 tys. obywateli. Nieoficjalnie — ok. 30 tys.

87 odpowiedzi to Wszędzie dobrze, bo… w domu (nie)najlepiej

  1. bobrowniczy mówi:

    Tak sobie czytam i myślę, cóż można tym ludziom powiedzieć-kazdy jest kowalem własnego losu.A co do tożsamości narodowej- każdy jest tym kim chce być mimo wszystkiego złego co go dotyka.

  2. MIKE mówi:

    Pani Krystyna powiedziala cos bardzo ciekawego. Dla wielu Polakow wszyscy na wschod od Polski to „Ruscy”. To przykre. Zreszta nie ma powodu, zeby zle odnosic sie do zadnej narodowosci,w tym Rosjan. Zycze pani i pani mezowi powodzenia na emigracji w Anglii. Rodak z… Anglii.

  3. RB mówi:

    Na emigracji ponoć wszyscy żrą się wzajemnie. Więc nic dziwnego. Chociaż nie wiem, nie byłem i mam nadzieję, że nie będę.

  4. Polak z Gdyni mówi:

    Dla mnie jest Pani, Pani Krystyno bardziej polska niż wielu mieszkających nad Wisłą rodaków.

    Proszę im wybaczyć, bo oni tego nie wiedzą, nawet jeśli mają jakiś dyplom to ich nie uczono o Rodakach na Wschodzie a Wschód kojarzą jedynie z prymitywnym złem, które stamtąd przychodzi.
    Życzę wszystkiego dobrego. Mam nadzieję, że będziecie mieli więcej szczęścia i spotykali mądrzejszych rodaków znad Wisły, którzy zrozumieją Rodaków znad Wilii

  5. Karolina mówi:

    zostal podjety dosc drazliwy temat. mam na mysli to, ze Polacy z Polski uwazaja nas Polakow ze Wschodu za „ruskich”. Studiowalam w Polsce i przyznaje, ze spotykalam sie z tym dosc czesto. Czym to jest podyktowane? Brakiem wiedzy? komplekasami? nie wiem

  6. Walter mówi:

    Polak — to nie narodowość, to zawód. 😀

  7. pruss mówi:

    do Walter:
    sorry, a kto to chachol? Sicz jak znasz troche historie to zbior smieci z mongolow,ruskich,polakow,rusinow i madziarow.To wspaniale korzenie to… wlasnie zawod

  8. czarek mówi:

    Kochani ,obrazac sie o to ze ktos nazywa Was „ruskie ” Czy wiecie jak Polacy w Polsce nazywaja jedni drugich ? Juz ktos tutaj kiedys wspominal o tym .ale ja przypomne i uzupelnie.
    Buraki – mieszkancy wsi
    Burki -mieszkancy malych miast lub dzielnic podmiejskich.
    Hanysy -mieszkancy Gr Slaska
    Gorole -mieszkancy Gr Slaska naplywowi
    Haziaje -przesiedlency zza Buga.
    Krzyzocy-mieszkancy wojewodztwa Pomorsko -Kujawskiego
    Sledziki-mieszkancy Bialistoczyzny
    Pyry-mieszkancy Poznanskiego
    Ruskie -na wschod od Siedlec
    Ukrajnce -na Polodnie od Koszalina.
    Zorki -mieszkancy Kujaw
    Zydy -na Polodnie od Radomia.
    Sasiedzi Polscy to Kacapy,Szwaby ,Pepiczki.
    To co ja pamietam ale lista pewnie jest dluzsza.Zapraszam do uzupelnienia.Mozna sie obrazac ,smiac lub zloscic ale najlepiej ignorowac i samemu nie uzywac tego typu nominacji.

  9. Walter mówi:

    hehe, okrutny sarkazm prussie 😀

  10. Astoria mówi:

    Prosimy o korektę tekstu przed publikacją.

    wielu naszych rodaków nazywają je–>nazywa je

    wyruszyli w poszukiwaniu „lepszego chleba”–>wyruszyli za chlebem

    Młoda para emigrowała do Anglii–>wyemigrowała

    Mimo wszystkiego, dzisiaj nie żałują swojej decyzji.–>Mimo wszystko; mimo to

    z mego–>z mojego

    było dla niej nie lada wezwaniem–>wyzwaniem

    Wystarczy. To jest horror nie pisanie.

  11. jez mówi:

    Chciwosc i zajzdrosc pedzi ludz w swiat.Na chleb mozna zarobic i na Litwie.No a kto chce „lepszego”” zycia nie ma co narzekac.

  12. ku ku astoria mówi:

    ODCZEPSIE,JESTESMY NA lITWIE WLASNIE TAKI NASZ JEZYK

  13. mozna mówi:

    mozna i inaczej. Moj znajomy Polak Wilenski jest profesorem na kilku renomowanych Uniwersytetach zagranicznych, ale na zawsze Wilna nie opuszcza, chociaz mocno doskwieraja mu niektorzy Litwini i Polacy spod czarnej gwiazdy Tomaszewskiego

  14. Astoria mówi:

    ku ku:

    WASZ język mnie nie interesuje, ani mówiony, ani pisany. Interesuje mnie język artykułu opublikowanego w polskiej gazecie. To nie jest żadna gwara wileńska, tylko zwyczajne byki, które powinna wychwycić korekta.

  15. Vlada mówi:

    Bardzo wzruszyl mnie los Krystyny i Mtiroslawa. Moja corka na dziennej magisterce otrzymywala 312 litow stypendium. Za posrednictwem internetu stanela do konkursu na Madryckim Uniwersytecie Complutense i wygrala dalsze studia ze stypendium 1200 eurow plus 1050 eurow za hotel studencki i wyzywienie…

  16. krzysztof mówi:

    Do Karoliny ( 5) : Brakiem wiedzy, Niestety.

  17. cierp duszo... mówi:

    Polskosc -to nietylko narodowosc,to powolanie,misja,przeznaczenie.

  18. cierp duszo... mówi:

    Do Polskosci trzeba dorosnąc.

  19. Polak ze Śląska mówi:

    Do Karoliny (5)
    Brakiem wiedzy to raz.
    Głupotą -dwa
    A czasem celowo,z różnych powodów.Np. Litwa była tak długo w kregu wpływów ZSRR,że jest tam przydzielana „z urzędu”.
    W różnych krajach róznie okresla sie kryterium okreslajace przynalezność np. u Żydów chyba obowiązuje ze strony matki(matka musi być Żydówką-tak mi sie zdaje).
    Przy czym nieraz obowiązuje oficjalnie jedno,a czesc ludzi kieruje sie innym.
    Krótko mówiąc-zdarza się ,że w Polsce w prywatnych opniach ludzi obowiązuje kryterium „miejsce urodzenia”.Gdzie sie urodziłaś tam i przynależysz.Reszta nie ma znaczenia.No i potem wyglada to tak,że traktują cie jak Rosjanke,bo urodziłas się wprawdzie w Wilnie,ale to wtedy było w ZSRR.Oczywiscie mogłas urodzic sie po rozpadzie ZSRR,ale co poniektórzy uznają ,ze Litwa nadal jest na orbicie wpływu Rosji i,że to nic nie zmienia.
    Upraszczając-urodziłas sie 100 metrów za szlabanem granicznym po polskiej stronie jestes Polką.I już.I koniec.Jak nie to nie jesteś.
    Kiedyś słyszałem,jak jedna laska sie skarżyła,że CAŁE ŻYCIE mieszka w Polsce,ale ją za Polkę nie uważali(bo urodziła sie za granicą i przywieziono ją do Polski gdy była kilkumiesiecznym niemowlakiem).Żyła tu całe zycie,ale….
    I nie chodzi o to,że w związku z tym cię wytykają palcami czy zachowują się niegrzecznie,czy traktuja jak gorszą,nie.Pełna kultura-owszem-ale lekka rezerwa.
    Tak,jakby rozmawiali z Niemcem czy Anglikiem.
    To działa oczywiscie we wszystkie strony,urodziłaś sie w Niemczech jestes Niemką i już.A,że dlatego bo mama była na wycieczce w Zgorzelcu i nie zdążyła na porodówkę do Polski…
    To tak jakby Litwin z Puńska pojechał na Litwę a tam go będą uważać za Polaka.Nieważne,że perfekt litewski zna,że za Litwina sie uważa,wazne,że urodził sie w Suwałkach.Koniec.

    Oczywiscie nie nalezy generalizować zjawiska ani tym bardziej sie obrażać,bo po pierwsze nie jest powszechne,po drugie edukowanie ludzi,musi potrwać.Tym bardziej,ze Litwa jest młodym bytem państwowym to raz,(w sensie,że tyle lat była częścią składową ZSRR)a ludzi Litwa jako taka niewiele obchodzi i interesuje to dwa.
    Dlatego wiedząc o tym wszystkim strasznie mnie irytowało te gadanie Litwinów,że chcemy im zabrać Wileńszczyznę,uzależnić,rozkazywać itp.itd. etc.
    Naprawdę takie gadanie nie ma sensu,przecież widać gołym okiem jak mało Litwa interesuje Polaków,tak mało,ze myśl o jakimkolwiek rewizjoniźmie nawet by do takowemu polakowi do głowy nie wpadła,bo nibu czemu w ogóle miałaby wpaść,skoro i bez tego Litwa go nie obchodzi?

  20. Polak ze Śląska mówi:

    Przy czym,żeby było jeszcze śmieszniej kryteria te rządza się idiotycznymi nieraz niepisanymi regułami tak zawiłymi,że gdyby węgorz miał płynąć ich śladem to by sobie kręgosłup połamał.Np.może sie zdarzyć dołozenie do tego ram czasowych.Np. od 1945 roku.
    (bo starsze pokolenie inaczej do tego podchodzi,bo np. pamięta gdy Wilno było polskie).A młodsze nie,więc to,że ktoś sie urodził w Wilnie polskim nie ma znaczenia. Naprawdę,ogarnięcie tego wszystkiego jest momentami awykonalne,a podejrzewam,że równie dobrze w gre mogą wchodzić (jeszcze) inne czynniki.

  21. MIKE mówi:

    Ad. 5
    Pani Karolino, ja bym powiedzial, ze po prostu glupota. Moze powie nam pani, co pani studiowala i gdzie pani wyladowala po studiach? Pozdrawiam.

  22. Czesiek mówi:

    Karolina
    Ciekawe, to mówisz. Nigdy się nie spotkałem,żeby Polaków z Litwy w Polsce nazywali „ruskimi”, być może, nie wiem.
    Spotkałem się natomiast z tym określeniem używanym w stosunku do Polaków i Białorusinów wyznania prawosławnego zamieszkujących Białostoczyzne.

  23. Kmicic mówi:

    Przez wiele lat obecnocnosc prwdziwych Polakow na Litwie byla z roznych wzgledow zatajana. Wladze litewskie odgornie postanowily nas nazwac ” zpolonizowanymi Litwinami” i pomoc Sokolowskim,Kleczkowskim,Mazurkiewiczom, Brzozowskim , Grzybowskim powrocic do etnicznych litewskich korzeni. Polska nie chciala poruszac „drazliwego „tematu dla kraju cudem wyrwanego z imperium zla. I tak to jeszcze pokutuje do dnia dzisiejszego .
    Teraz Polacy na Litwie ucza sie , ze w Unii Europejskiej nie mozna mowic szeptem zeby obronic swoje prawa.
    Ze nalezy twardo zadac , pozywac przed europejskie trybunaly.
    A Litwini sa oburzeni na te coraz donoslejsze glosy.
    A Polacy w Koronie cos tam wiedza(teoretycznie), ale jakby to nie ich Rodacy,jakby to nie ich nie dotyczylo..

  24. Kmicic mówi:

    2010-03-19
    Czy Litwa dąży w stronę „Apartheidu”?
    Czy w Republice Litewskiej przestrzega się prawa, jeśliby nawet było kulawe? Oczywiście. Szczególnie, że dostosowuje się je tylko dla potrzeb i zysków gości: bałto-litewskich osadników, nie polsko-litewskiej autochtonicznej większości.

    Jan Mincewicz, twórca zespołu pieśni
    i tańca Wileńszczyzna.
    Fot. Kurier Wileński.
    Problem leży również w tym jak i wobec kogo wygląda jego stosowanie w praktyce. Pisząc „polsko-litewska autochtoniczna większość” należy wyraźnie zaznaczyć, że chodzi o ludzi takich jak Adam Mickiewicz oraz Józef Piłsudski, nie Tomas Venclova. Publikujemy nierozpowszechniany wcześniej referat pana Jana Mincewicza, wicemera Wilna poruszający kwestię dyskryminacji Polaków na Wileńszczyźnie, w 60-70 procentach etnicznie polskiej. Ten polityk i jednocześnie aktywny działacz polskiej kultury kresowej wystąpił z odważnym tekstem poruszającym wspomniany temat. Tę odwagę wypada podkreślić – Mincewicz ma trochę więcej do stracenia niż marszałek sejmu Bronisław Komorowski i senatu Bogdan Borusewicz. Nota bene aktywność obu marszałków, pochodzących również z Wileńszczyzny w obronie ich ziomków jest zapewne tak „tajna”, że aż trudna do zauważenia.
    Wspomniany referat został wygłoszony 3 i 4 grudnia 2009 roku w Wilnie, podczas konferencji zatytułowanej Europejskie standardy ochrony mniejszości narodowych i etnicznych. Problemy związane ze stosowaną przez Litwinów dyskryminacją Mincewicz podaje na konkretnych przykładach. Czytając wspomniany referat trudno jest pisać językiem łagodnym, pozbawionym negatywnych emocji. Wyrażamy tylko nadzieję, że Jan Mincewicz przez naszą publikację tekstu jego autorstwa nie narazi się na większe problemy spowodowane litewską dyskryminacją. W ostatnim czasie nacjonaliści litewscy podali Waldemara Tomaszewskiego, polskiego europosła z Litwy do sądu o „zniesławienie państwa litewskiego”. Zarzut jest oczywiście wyssany z palca. To jednak ilustruje, że nasze obawy względem potencjalnych kłopotów Jana Mincewicza są uzasadnione.

    Sytuacja mniejszości polskiej na Litwie po 20 latach niepodległości Państwa Litewskiego

    Jan Mincewicz

    Przed 20 laty Republika Litewska odzyskała niepodległość. W 2000 roku ratyfikowała Konwencję o Ochronie Mniejszości Narodowych. W 2005 została członkiem Unii Europejskiej. Od dwóch dziesięcioleci Litwa rządzi się według własnego uznania i nikt nie ingeruje w jej suwerenność. Na zasadzie wahadłowej rząd w państwie sprawują na zmianę konserwatyści i lewica. Jednak stosunek władz państwowych do potrzeb społeczności polskiej jest wciąż negatywny i niezmienny niezależnie od partii, która wygrała wybory. Po 20 latach niepodległości założenia wspomnianej konwencji nie są przestrzegane w różnych dziedzinach życia społecznego, zaś prawa i możliwości przedstawicieli mniejszości narodowych na Litwie są w rażącej sprzeczności zarówno z duchem i literą Konwencji, jak też z praktyką stosowaną w krajach Europy.
    Jednym z najbardziej niepodważalnych praw człowieka jest prawo własności. W sytuacji mieszkańców Wileńszczyzny to przede wszystkim prawo własności na ziemię. Jak wygląda zwrot ziemi Polakom, mieszkańcom Wileńszczyzny dziś w porównaniu ze znaną skandaliczną sytuacją przed 10 czy 15 laty? Ano, tak samo. Wtenczas, gdy w innych rejonach na Litwie proces reprywatyzacji ziemi jest dawno ukończony, w rejonie wileńskim zwrot ziemi z wielkim trudem posunął się zaledwie do nieco ponad 70 procent, (ale to włączając również przybyszy z innych rejonów). W samym Wilnie ziemi zwrócono zaledwie 14%. Natomiast ziemię w Wilnie, jak również pod Wilnem, hojnie rozdano różnym prominentom, poczynając od marszałka Sejmu poprzez różnych sygnatariuszy, zesłańców itp. O co chodzi?

    Spójrzmy na intensywne zabiegi władz litewskich w kierunku wywłaszczania polskich rolników. Najpierw 24.04.1996, Sejm przyjął ustawę o Rozszerzeniu Granic Wilna. Zgodnie z założeniami tej Ustawy do obszarów Wilna włączono 10,5 tys. ha Wileńskiej ziemi odbierając ją od podwileńskich rolników. Gdy tego było mało, wymyślono kolejny podły manewr w celu wywłaszczenia mieszkańców podwileńskich. Mianowicie poczyniono perfidny krok otwierający szeroko drogę osadnictwu. W 1997 roku przyjęto ustawę o przenoszeniu ziemi, w myśl której rolnicy z głębokiej Litwy mają prawo należącą im ziemię otrzymać nie tam, gdzie dotychczas mieszkali, lecz w dowolnym miejscu Litwy (czyli na Wileńszczyźnie, bo o to chodziło twórcom tych zaborczych przepisów). Zgodnie z tą ustawą ziemię podwileńską zamiast zwrócić prawowitym mieszkańcom, masowo przydzielano przybyszom z najdalszych zakątków Litwy. A ponieważ nieżyzna ziemia podwileńska posiada niższą kategorię, to zamiast posiadanych 5 ha ziemi w oddalonym rejonie, tu pod Wilnem przybyszom hojnie przydzielano po 30 ha i więcej. Tak pod Wilnem wyrosły całe nowe osiedla litewskie, a skład narodowościowy terenów podwileńskich za te lata drastycznie się zmienił.

    Tryb zwrotu ziemi dobitnie może zilustrować następujący konkretny przykład. Mieszkaniec Waki Trockiej pod Wilnem, Stanisław Czajkowski, przez 17 lat ubiegał się o zwrot swojej ojcowizny. Najpierw dokumentów w języku polskim jemu nie uznawano. Potem ksiądz Litwin wydając mu wyciąg z kościelnych ksiąg metrycznych nie wskazał daty urodzenia, lecz tylko rok, przez co sąd po jakimś czasie dokument ten odrzucił. Następnie w ciągu 17 lat wymyślano mu różne inne utrudnienia. Przeszedł 8 rozpraw sądowych, ciągle nie mogąc udowodnić, że jest synem swego ojca. Dziś schorowany, doprowadzony do ruiny niemal 80-letni spadkobierca ma już udowodnione swoje prawo na ziemię. Tylko, że ziemia pod jego oknem dawno została przydzielona komu innemu, do kogo nigdy nie należała. Została mu najgorsza w rejonie ziemia aż koło Podbrzezia, gdzie według słów mieszkańców tylko „bagna, krzaki, nieużytki”. Nie ma wyboru. Złożył przed rokiem podanie chociaż na te nieużytki. Minął rok. Jak na razie podanie nadal czytają muchy w szufladzie biurowej.

    Drugim, nie mniej ważnym problemem społeczności polskiej na Litwie jest szkolnictwo. Tu aż roi się od wszelkiego rodzaju naruszeń. To przede wszystkim niejednakowe podporządkowanie szkół polskich i litewskich w zależności od narodowości uczących się w nich dzieci. Takie zróżnicowanie istnieje w rejonie wileńskim, gdzie Polacy stanowią 79 procent. W tych rejonach szkoły mniejszości narodowych należą, jak i powinno być, do samorządów. Skromne budżety samorządów powodują nędzną wegetację tych szkół. Zaś szkoły z litewskim językiem nauczania do samorządów nie należą. Te szkoły litewskie, niczym święte krowy, posiadają odrębny status i pomijając samorządy, należą bezpośrednio do struktur rządowych. One są znacznie lepiej wyposażone, dla nich buduje się ekskluzywne budynki szkolne znacznie przekraczające zapotrzebowanie, im przeznacza się więcej autobusów szkolnych, otrzymują więcej środków finansowych od rządu, są na wszelkie sposoby pieszczone i otaczane opieką. Taka dyskryminacja jest w rażącej sprzeczności nie tylko z Konwencją Praw Człowieka, już nie mówiąc o elementarnej ludzkiej uczciwości. Takiej nierówności nie znajdziemy w żadnym cywilizowanym kraju.

    Dziś na Litwie likwiduje się powiaty. Instytucje dotychczas podlegające powiatom, przekazuje się samorządom. Zdawałoby się wreszcie samo życie położy kres tej dyskryminacji. Ależ nie! Rząd za wszelką cenę usiłuje tę dyskryminację zachować. Nie bacząc na kryzys w państwie, tworzy się specjalny dodatkowy departament przy Ministerstwie Oświaty, który te szkoły będzie hołubić i pieścić. Dla nich żaden kryzys nie jest groźny.

    Systematycznie rząd przyjmuje długofalowe plany pod zakamuflowaną nazwą „Plan Rozwoju Szkolnictwa Litwy Wschodniej”. Bardzo szlachetny tytuł. Szkopuł jednak w tym, że jest to plan budownictwa, remontów i wyposażenia tylko szkól litewskich. Obecnie świeżo zatwierdzono taki kolejny plan na lata 2009-2012. Zgodnie z uchwałą, rząd przeznacza 43 miliony litów na budownictwo nowych szkół litewskich w Majszagole (15 mln.), Rudominie, Lawaryszkach i Jęczmieniszkach (rejon wileński) oraz infrastruktury szkół litewskich w Grygiszkach (rejon trocki) i Solecznikach. Na tym dotacje dla szkół litewskich się nie kończą.
    358 tys. przydzielono na renowację litewskiego przedszkola w Majszagole, 553 tys. – w Rudominie, 408 tys. – w Pogirach, 553 tys. na dodatkowe uposażenie litewskiego przedszkola w Mickunach. A propos przedszkola w Mickunach. W działającym w Mickunach i tak dobrze wyposażonym litewskim przedszkolu uporczywie w ciągu 20 lat nie tworzy się polskiej grupy, mimo zgłaszania podań od rodziców. Polskiego przedszkola w Mickunach dotychczas wcale nie ma, a w działającym dla Polaków stale „nie ma miejsca”. A weźmy na przykład Marijampol, gdzie Polacy stanowią 80% mieszkańców i gdzie dotychczas była tylko szkoła litewska i polskie dzieci były zmuszone uczyć się po litewsku. Tam w roku bieżącym mimo trudnej sytuacji kryzysowej samorząd rejonu wileńskiego przy wsparciu Wspólnoty Polskiej wybudował szkółkę, na którą rządowy Państwowy Program Inwestycyjny, tak hojnie fundujący litewskie szkolnictwo, tu nie dał ani centa.

    Dążąc do likwidacji polskiego szkolnictwa rząd Litwy podejmuje coraz nowe przedsięwzięcia. Jednym z nich jest wprowadzenie obligatoryjnej normy uczniów w klasach, poniżej której założyciel szkoły (samorząd) nie ma prawa klasy utrzymywać. Nie zważa się na to, że dzieci miejscowości podwileńskich dzielą się na trzy językowe grupy (litewski, polski i rosyjski) i normy im muszą być trzykrotnie mniejsze. Natomiast na podstawie wspomnianej uchwały rządowej przedstawiciel rządu regularnie podaje do sądu samorząd rejonu wileńskiego za nieprzestrzeganie tej dyskryminacyjnej uchwały. Na dzień dzisiejszy zgodnie z tą uchwałą w rejonie wileńskim musiano by zamknąć 107 klas, które nie odpowiadają wymogom uchwały. To oznaczałoby zlikwidowanie polskiego szkolnictwa w rejonie.
    Koszyczek ucznia dla szkół polskich na Wileńszczyżnie od września jest indeksowany tylko o 15%, co nie pokrywa dodatkowych potrzeb tych szkół. Żeby było śmieszniej, litewskie szkoły na terenie Wileńszczyzny również dostają 10%-owy dodatek, chociaż nie mają ani więcej przedmiotów, ani dodatkowych podręczników czy nauczycieli.

    I to jest sprzeczne nie tylko z 12 artykułem Konwencji, w którym zapisano: Strony zobowiązują się stworzyć jednakowe możliwości osobom należącym do mniejszości narodowych zdobyć wykształcenie na wszystkich poziomach nauczania, lecz sprzeczne również ze zdrowym rozsądkiem i elementarną uczciwością.

    W innych krajach europejskich sytuacja prawna uczniów szkół mniejszości narodowych jest całkiem inna. Przed rokiem Administracja naczelnika Powiatu Wileńskiego wraz z Ministerstwem Oświaty zorganizowały podróż metodyczną „Przodujące doświadczenie krajów Unii Europejskiej w organizowaniu oświaty mniejszości narodowych”. Zwiedziliśmy Polskę, Czechy i Francję. Cośmy zobaczyli?

    W Polsce „koszyczek ucznia” w szkołach litewskich jest zwiększony o 50, 100 i nawet 150 procent w zależności od miejscowości i liczby uczniów w szkole. Gdy na Litwie w polskich szkołach zniesiono egzamin z języka ojczystego, tam język litewski na maturze jest obowiązkowy. Udaliśmy się do województwa opolskiego, gdzie są szkoły dla mniejszości niemieckiej. W tej szkole również obowiązkowe egzaminy są zarówno z języka państwowego, jak też z ojczystego niemieckiego. Poza tym, egzaminy maturalne z innych przedmiotów, w tej liczbie z matematyki, abiturienci składają w trybie obowiązkowym w języku, w jakim się uczyli, czyli po niemiecku. To samo widzieliśmy w innych odwiedzanych państwach. Na przykład w Strasburgu (Francja) w szkole dla mniejszości niemieckiej abiturienci składają zarówno państwowy język francuski, jak też obowiązkowo język niemiecki, zaś wszystkie pozostałe egzaminy składają po niemiecku. Tak samo wygląda sytuacja w Niemczech w szkołach dla mniejszości duńskiej, w szkołach włoskich w Austrii, w szkołach węgierskich w Słowacji, w szkołach szwedzkich w Finlandii i praktycznie we wszystkich krajach różnojęzycznej Europy. Poza tym, w szkołach w Polsce poczynając od klasy 7 nie dopuszcza się łączenia klas, niezależnie od ilości uczniów. Nauczycielom zaś wykładającym przedmioty w języku mniejszości narodowej wypłaca się dodatek w wysokości 20% do otrzymywanego wynagrodzenia.

    W krajach Europy wyraźnie zauważa się wzrost liczebności szkół mniejszości narodowych. Na przykład, w województwie opolskim w Polsce w roku 1993 były 24 niemieckie szkoły podstawowe, zaś w 2006 – już 186. W roku 2001 były 34 gimnazja, zaś 2007 – 57. Ten wzrost jest szczególnie widoczny na przykładzie przedszkoli: w 2004 r. było tam 14 niemieckich przedszkoli z 410 dzieci, obecnie zaś jest 51 przedszkole, do których uczęszcza 1242 dzieci. Rośnie prestiż i popularność szkół mniejszości narodowych w różnych krajach Europy i świata, zwłaszcza gdzie są skupiska mniejszości narodowych. Zaś rządy tych krajów udzielają wszechstronnej pomocy i stwarzają jak najlepsze warunki dla rozwoju i działalności szkół mniejszości narodowych – nie dążąc do ich asymilacji, jak to się dzieje na różne sposoby u nas na Litwie ze strony Ministerstwa Oświaty i rządu.

    Przytoczę tu jeszcze taki dość pikantny szczegół nieźle ilustrujący panującą u nas demokrację i tolerancję. Po powrocie ze wspomnianej wyprawy zorganizowano w dniach 29-30 listopada 2007 r. międzynarodową konferencję pt. „Oświata w środowisku wielokulturowym w wymiarach europejskich”. W ciągu dwóch dni wygłoszono około 20 referatów, w tej liczbie również mój. Nie kryję, że moje wystąpienie zabrzmiało dysonansem w stosunku do wypowiedzi organizatorów konferencji. Ale czyż nie po to organizuje się konferencje, aby tam wypowiadano różne zdania? Niestety. Jako pokłosie konferencji wydano zbiór referatów i wypowiedzi niemal stenograficznie odtwarzających przebieg konferencji. Tylko, oczywiście, mego referatu tam się nie okazało, ponieważ tam zostało wyrażone odmienne zdanie. Czyż nie wybitny przykład „tolerancji i demokracji” w litewskim wydaniu?

    Absolwenci szkół z polskim językiem nauczania swobodnie wstępują na litewskie uczelnie wyższe i świetnie tam dają sobie radę. Z każdym rokiem coraz więcej absolwentów szkół polskich wstępuje na wyższe uczelnie. W roku 2006 spośród 1155 absolwentów na wyższe uczelnie wstąpiło 1062, co stanowi 68,3%. Zaś w roku 2008 na wyższe uczelnie wstąpiło 79,6% absolwentów szkół polskich. Ten wskaźnik jest znacznie wyższy od przeciętnego w skali całej Litwy.

    Jeszcze jeden nabrzmiały problem, którego dawno nie musiałoby być. W ciągu wielu lat ubiegaliśmy się o zawarcie porozumienia w kwestii wzajemnej uznawalności dyplomów wyższych uczelni. Wreszcie w 2005 r. podpisano międzynarodową polsko – litewską umowę i dołączono wykaz uczelni, których dyplomy w obu krajach są uznawane bez nostryfikacji. I co? Ano umowa została bezużytecznym papierem. Dyplomów ukończonych po 2005 r. w Polsce uczelni, wymienionych we wspomnianej umowie, na Litwie nadal się nie uznaje, żąda się nostryfikacji, a w trakcie tej ostatniej – odrzuca się.

    Kilka słów dotyczących innych kwestii

    Artykuł 11 Konwencji głosi: strony zobowiązują się do uznawania praw należących do mniejszości narodowej do używania swego imienia i nazwiska w języku mniejszości oraz prawo do tego, aby one były oficjalnie uznawane. Wbrew tym założeniom mieszkańcy innych narodowości na Litwie nie mogą swoich nazwisk i imion używać w oryginalnej wersji, lecz tylko w wersji zlitewszczonej. Nawet w słowie Anna nie mogą napisać dwóch liter „n”, lecz muszą pisać „Ana”, co po litewsku znaczy „tamta” i jest obraźliwe dla osoby. Nie mówiąc już o pisaniu innych liter w imionach i nazwiskach.
    Ostatnio przyjętego oznaczenia Sądu Konstytucyjnego o możliwości zapisania nazwiska w oryginalnej wersji na osobnej kartce w dowodzie, inaczej niż kpiną nazwać nie można.

    W artykule 10 Konwencji zapisano: Strony zobowiązują się uznać prawo każdej osoby należącej do mniejszości narodowej swobodnie i nieskrępowanie, prywatnie i publicznie, ustnie i pisemnie używać języka swojej mniejszości, (…) stworzyć warunki do używania języka mniejszości w obcowaniu w urzędach z władzami administracyjnymi. Zaś artykuł 11 głosi: Strony (…) usiłują też robić w języku mniejszości napisy tradycyjnych nazw mniejszości, ulic oraz innych nazw topograficznych. U nas zaś kartek wyborczych podczas głosowania nie wolno wydrukować dla ludzi (zwłaszcza w podeszłym wieku) w języku mniejszości, w wyniku czego naruszane są prawa wyborcze mniejszości narodowych.

    Co zaś dotyczy ewentualnie napisów w języku mniejszości, to w przyjętym w dniu 30 stycznia 2009 r. orzeczeniu Najwyższy Sąd Administracyjny jeszcze raz stwierdził niedopuszczalność obok napisów litewskich umieszczania napisów z nazwami ulic, bądź innych napisów w języku mniejszości, nawet w rejonie solecznickim, gdzie Polacy stanowią 80% ludności. Wszystkie napisy muszą być tylko i jedynie po litewsku. Sąd wyjaśnił również, że artykuły 4 i 5 aktualnie obowiązującej litewskiej Ustawy o Mniejszościach Narodowych, dotyczące używania języka, nie mają mocy prawnej, a założenia ratyfikowanej przez Litwę Konwencji posiadają jedynie charakter doradczy. Za nieposłuszeństwo dyrektor administracji samorządu rejonu solecznickiego za umieszczenie polskich napisów obok litewskich został ukarany grzywną.

    O respektowanie praw europejskich Polacy na Litwie walczą od 20 lat. Wielokrotnie zwracaliśmy się o różnych europejskich i międzynarodowych organizacji, zawsze jednak bezskutecznie. Europa uporczywie nie chce nas słyszeć.
    http://www.polskiekresy.pl

  25. Czesiek mówi:

    Kmicic
    Porażający,prawdziwy i bardzo dobry referat!!

  26. Patrycja mówi:

    Bardzo trafne określenie panie Kmicicu ,zatajane,.z historii naszej rodziny mój pradziad uczył swych dzieci wraz z sąsiedzkimi po polsku,a było to w czasie caratu na Litwie.Czym groziło – zesłaniem na sybir…Zwycięstwo jest takie – przez pokolenia z dumą mówimy że jesteśmy Polakami.Pamiętam jak dziadkowie oraz rodzice opowiadali jak ciemnota sowiecko-litewska opanowała Wilno…ciemnota i jest niszczycielem kultury ,cywilizacji

  27. Jaro z Roztocza mówi:

    Głupota ludzka jest naprawdę straszna. Jako jeszcze niedawny student UMCS-u w Lublinie miałem kontakt z Polakami z Ukrainy, Białorusi czy Kazachstanu
    ( niestety nie z Litwy !). Szkoda że gtłupie stereotypy powodowały, że nazywali byli oni potocznie „ruskimi”. Tak się składa, że niejeden z nich był dużo większym polskim patriotą niż ten niby „rdzenny” Polak! Tak samo pewnie wygląda sytucja na zachodzie Europy. Ci niby „rdzenni” Polacy – którzy np. nie znają słów „Roty”- cwaniakują w stosunku do młodych Polaków z Kresów. Mam nadzieję że Polacy z Wileńszczyzny przerbywający obecnie w Anglii czy Irlandii nie zapomną o swoim polskim pochodzeniu.
    Tak naprawdę Polska jest tam gdzie są Polacy !!!

  28. Izydor mówi:

    Potocznie mowi sie, ze ktos wyjechal „do Anglii”. W rzeczywistosci przynajmniej w artykule wypadaloby uzywac nazwy panstwa – Wielka Brytania. Najwyzej chce sie podkreslic, ze sie mowi o Anglii, a nie Szkocji lub Wales.

  29. Darek Prus mówi:

    Bardzo dobry referat. Oby tylko przeczytali go i zrozumieli nasi politycy …

  30. octopus mówi:

    Ja tam nigdy nie spotkałam się z określeniem „rusków” w stosunku do Polaków z Litwy, chociaż słyszałam o takich wypadkach. zwykle pierwsza reakcja na to że jestem z Litwy jest pytanie czy jestem Litwinką, zwykle powórzone dwa razy żeby się upewnić 😉

  31. italiana mówi:

    Co to jest „patriotyzm”? Z jakiej epoki pochodzi?

  32. Kmicic: mówi:

    Italiana:
    jezeli chcesz poczuc (pokojowy) patriotyzm , to wybierz się 2-go maja na pokojowy pochód Polaków na Litwie ulicami Wilna. Warto!
    I jezeli masz dzieci , zabierz je koniecznie jeżeli chcesz by czuły się Polakami.

  33. italiana mówi:

    Kmicic:
    Jaki sens jest tego pochodu? Pokazac siebie, popatrzec na innych, jacy jesteśmy „patrioci”?
    Dzieci nie mam (chociaż może już sam czas), bo swoich dzieci „patriotyzmem” nie nakarmię.
    Słowa szacunku dla tych, co nie zważają na tzw.patriotyzm i wyjeżdżają tam, gdzie można pełnowartościowo życ.

  34. Kmicic: mówi:

    Italiana:
    czyli Italiana bez korzeni 🙁
    w tanim ,komercyjnym, nijakim kosmopolityzmie zanurzona 🙁
    Ależ wolno , żyjemy w wolnym świecie.
    Życzę szczęścia i…
    Wesołych Świąt Wielkanocnych .
    I mokrego dyngusa 😀

  35. MIKE mówi:

    Na pochod mozna pojsc. A Polakiem moznq byc wszedzie. W Polsce na Litwie, czy jeszcze gdzies indziej.

  36. Czesiek mówi:

    A czy Ty Kmicicu będziesz z dziećmi na pochodzie 2 maja?

  37. Kmicic: mówi:

    Czesiek:
    tak bedę, a Ty?

  38. MIKE mówi:

    Na pochod mozna pojsc. A Polakiem mozna byc wszedzie, w Polsce, na Litwie, czy jeszcze gdzies indziej.

  39. Czesiek mówi:

    No chyba wezmę rodzinkę i podjadę , bo jeszcze nie byłem na pochodzie

  40. Kmicic: mówi:

    zapraszam 😀

  41. Czesiek mówi:

    Kmicic
    A co przewidywana jest zwarta grupa czytelników KW bądź forumowiczów?

  42. Czesiek mówi:

    jak tak, to przywiozę Vidoqowi fajną dużą polską flagę, a to boję się,że przyjdzie bez flagi i moją może mi wyrywać 🙂

  43. Kmicic: mówi:

    znajdziemy się, i w międzyczasie zorganizujemy ;-D

  44. Kmicic: mówi:

    Zorganizujemy się, a na razie wiec 0 16-ej w najbliższy czwartek przed Samorządem Miasta na pl.Europy 😀

  45. Tomek z Warszawy mówi:

    1. Trochę mnie w tym wszystkim niepokoi fakt, że ci łodzi ludzie wyjeżdżający za granicę rzucają studia (tak to z kontekstu wynikało). Czyżby nie cenili edukacji? Może w tym tkwi m.in. względna słabość Polaków z Kresów? Uwarunkowana też faktem powojennej i późniejszej migracji elit miejscowych rodaków do Polski?
    2. Dlaczego Polacy nie potrafią tak się organizować, jak Żydzi, Ormianie…
    3. W Polsce centralnej chyba zawsze wiedza o Kresach była nie najmocniejsza. Pewnie to też i wina edukacji w Polsce i polityki władz polskich względem Rodaków na Wileńszczyźnie. Trochę brak pomysłu: czasem mówi się, że to Ruscy, czasem ulega litewskiej propagandzie państwowej, a czasem chce podrzymywać ubogimi środkami polski skansen. I wychodzi „ni pies ni wydra, coś na kształt świdra”. Brakuje mi w Polsce pomysłów na pomoc w kształtowaniu autentycznych liderów nowoczesnej społeczności polskiej na Litwie oraz podtrzymywania silnych więzi – na przykład organizowania regularnych spotkań studentów polskich z Polski z kolegami i koleżankami ze społeczności polskiej na Litwie.

  46. Polak ze Śląska mówi:

    Właśnie kończe czytać Angorę.jest artykuł p.t. „Jak kochają nas sąsiedzi”,dotyczy Litwinów i-rzecz jasna-autor sobie ironizuje bo tak naprawde chodzi mu o to jak nas nienawidzą.
    Żeby było śmieszniej artykuł opiera sie na tekstach a raczej komenatrzach internautów z KW,Delfi itp.
    Częśc nicków brzmi znajomo np.
    „z Polski”,czy „Vidoq” (aż dwa razy cytowany !!! cholera tacy sławni pisza o nich polskie media,wkrótce dostana zaproszenia do Kuby Powiatowego Show,czy Szymona Majewskiego do Polsatu i TVN-u-będa zbierac tysiace litów za wywiady-jak ja im zazdroszczę 🙂 )
    Co prawda części z nich w ogóle nie pamiętam,ale też i nie czytam wszystkiego.
    Niektóre są ciekawe jak no. post „z Polski”,że nasz kraj to nienormalny twór Stalina,bekart i takie tam.
    Ale wiecie co? To dobrze ,ze tak piszą.Bo jak tam w artykule napisali na poczatku,Polacy uważaja Litwę za ojczyzne Mickiewicza,ziemie rodzinna wspaniałych braci Budrysów itp.
    Polacy nie maja w ogóle pojęcia,ze gloryfikuja kraj który marzy o tym by całą Polske i jej obywateli szlag trafił i to w jak najwiekszych meczarniach.
    Jeszcze wiele artykułów musi sie ukazać,zeby sie to zmieniło,ale kiedyś Polacy ockną sie i zaczna wreszcie Litwinów traktowac wrogo.

  47. Polak ze Śląska mówi:

    Ale wiesz co? Przywieź mu jednak te flagę.Takiego upokorzenia i hańby gość nie przeżyje.Flaga od najwiekszego wroga narodu litewskiego,od Polaka.Nawet jej publiczne natychmiastowe spalenie nie będzie w stanie zmazać tej hańby.
    A swoja drogą mam troche pretensji do Angory.Rozumiem powody pojawiania się takich a nie innych artykułów,ale dlaczego ciagle cytuje sie tych co nas nienawidzą,inni też chcą być w gazecie.Byłoby co potem wnukom pokazać,albo na pamiątke artykulik wyciąć.Czy bluzganie jest konieczne? To mogę pobluzgać na Litwinów. :-))))

  48. Broda mówi:

    @czarek, Marzec 20, 2010 at 00:03 –

    zapomniales o „scyzorykach” z kielc

    lubelakach z lublina

    ,Kmicic, Marzec 20, 2010 at 18:16 –

    w „koronie” praktycznie od 20 lat zamarla nauka historii. Obecnie srednio to 1 godzina tygodniowo (a czesto to nawet nie to). Nauka historii jest na poziomie gorszym (choc trudno w to uwierzyc) niz w czasach komuny. Ponad 30% mlodych ludzi nie slyszalo slowa „Katyn” a slowo RON to dla nich jakis nieznany skrot.

  49. Czesiek mówi:

    Broda
    No nie wiem, patrząc na rokroczną liczbę chętnych do historycznej olimpiady pt „chwała oręża polskiego..” (kilkadziesiąt tys. uczniów)
    Wiem, bo się interesowałem, a mój syn jest laureatem 🙂

  50. Czesiek mówi:

    W zeszłym roku w olimpiadzie wzięło udział ponad 70.000 uczniów.

  51. Mądry mówi:

    Gdy czytam te litewskie antypolskie wpisy to tylko się uśmiecham. Litwa to marginalne państwo zajmujące 65 tysięcy kilometrów kwadratowych, czyli około 20% tego co zajmuje Polska. Wypadałoby by mieć trochę więcej pokory.

  52. bobrowniczy mówi:

    Też nie macie co czytać-Angora a cóż to za gazieta?A co do zdziwienia ,że ktoś kto mówi ze wschodnim akcentem brany jest za ruskiego.Taki sposób myślenia jest typowy dla Polaków z centrali,Wielkopolski,Małopolski i Górnego Śląska.

  53. bobrowniczy mówi:

    Mądry- ciekawe w jakim sensie?
    A co do Litwy i jej mieszkańców-dziś kazdy może sobie pomazyć o czym chce i to bez zadnych ograniczeń.I dlatego Litwini sobie marzą i piszą.Dlaczego?Bo Europa jest teraz bez granic.

  54. Czesiek mówi:

    No , no , cytują Vidoqa w tygodniku o nakładzie prawie 500.000!!!
    Gratulacje!!!

  55. Broda mówi:

    49.Czesiek, Marzec 22, 2010 at 12:34 –

    moze i tak ale zwroc uwage ze wiekszosc nigdy nie slyszala nazwisk takich jak:

    Józef Bożek – konstruktor-mechanik, wynalazca, nazywany często „polsko-czeskim Stephensonem”. Jako pierwszy na kontynencie europejskim skonstruował powóz z napędem parowym.

    Stefan Władysław Bryła – jeden z najwybitniejszych inżynierów Polski międzywojennej, pionier nowości technicznych w naszym budownictwie, ekspert w dziedzinie stalowych konstrukcji spawanych.

    Jan Czochralski – opatentował metodę hodowli kryształów, które są podstawą w produkcji używanych obecnie procesorów.

    Michał Doliwo-Dobrowolski – pionier techniki prądu trójfazowego. Opracował pierwszą prądnicę prądu przemiennego trójfazowego, trójfazowy silnik indukcyjny oraz transformator trójfazowy.

    Stefan Drzewiecki – wynalazca, pionier lotnictwa i żeglugi podwodnej. Od 1888 roku konstruował okręty podwodne o napędzie elektrycznym po tym, jak dowiedział się, że Edison skonstruował ołowiane akumulatory. Jako pierwszy na świecie wpadł na pomysł, by okręt podwodny wyposażyć w peryskop.

    Kazimierz Funk – biochemik amerykański pochodzenia polskiego, twórca nauki o witaminach. Jako pierwszy wyodrębnił witaminę B, oraz wprowadził termin witamina.

    Janusz Groszkowski – wszechstronny elektronik i radiotechnik, był konstruktorem pierwszego na świecie magnetronu metalowego z katodą tlenkową stanowiącego podstawę współczesnych radarów, oraz unikatowych próżniomierzy jonizacyjnych do pomiaru najniższych ciśnień.

    Rudolf Gundlach – w 1934 roku skonstruował czołgowy peryskop odwracalny, który bez zmiany pozycji obejmował pole widzenia o wartości 360 stopni. Wynalazek stosowany do dzisiaj, opatentowano we Francji, wielkiej Brytanii i Szwecji. Plany peryskopu wykradli Niemcy i Rosjanie.

    Kazimierz Stanisław Gzowski – inżynier kanadyjski pochodzenia polskiego, budowniczy dróg i mostów, adwokat i nauczyciel. Budowniczy International Bridge – mostu ponad Niagarą, łączącego Kanadę ze Stanami Zjednoczonymi.

    Jan Heweliusz – gdański astronom. Był autorem pierwszego w kartografii naukowej topograficznego atlasu Księżyca „Selenographia”. Budował teleskopy, był pomysłodawcą peryskopu.

    Józef Hofman – żył w latach 1876-1957. Amerykański pianista, kompozytor, także wynalazca, pochodzenia polskiego. Jeden z najwybitniejszych pianistów XX wieku. Jest autorem m.in. wycieraczek szyb samochodowych i resorów.

    Jacek Karpiński – inżynier elektronik i informatyk, skonstruował minikomputer – K-202 na nim wzorowali sie i korzystaly z jego doswiadczen firmy tworzace w późniejszych latach komputery klasy PC. Wyprzedził swoją epokę co najmniej o 10 lat. Niedoceniany i szykanowany przez władze komunistyczne.

    Stanisław Kierbedź – polski inżynier. Budowniczy wielkich mostów żelaznych, działający głównie w Rosji.

    Józef Stanisław Kosacki – inżynier i saper. W roku 1941 skonstruował ręczny wykrywacz min działający na zasadzie elektromagnetycznej.

    Paweł Kosieradzki – w latach 1929-1934 opracował metodę kąpieli cyjanowych, które hartowały stal i chroniły ją przed korozją.

    Tadeusz Jan Krwawicz – jeden z najwybitniejszych na świecie autorytetów w dziedzinie okulistykil. Jako jeden z pierwszych naukowców w Polsce, zajął się plastycznymi operacjami rogówki w celu wyrównania wad refrakcji.

    Stanisław Ignacy Łaszczyński – prekursor hydroelektrometalurgii w Polsce. Wynalazł materiał wybuchowy – miedziankit.

    Ignacy Łukasiewicz – farmaceuta, wynalazca lampy naftowej i pionier przemysłu naftowego w Europie.

    Jan Łukasiewicz – polski matematyk, w 1920 roku opracował „polski odwrotny system notowania” (RPN – Reverse Polish Notation) – stosowany do dziś w markowych kieszonkowych kalkulatorach.

    Stefan Feliks Manczarski – był jednym z pierwszych na świecie twórców telewizji. W 1929 roku skonstruował pierwszy polski telewizor.

    Marian Mazur – w latach 1935-1939 zbudował pierwszy na świecie system telefonii automatycznej.

    Ludwik Mękarski – inżynier francuski, polskiego pochodzenia. W roku 1873 opatentował pierwszy na świecie silnik na sprężone powietrze.

    Ignacy Mościcki – opracował metodę umożliwiającą produkcję kwasu azotowego z powietrza (stosowanego do produkcji barwników, środków farmaceutycznych i materiałów wybuchowych).

    Aleksander Teodorowicz Możajski – oficer marynarki wojennej, pionier awiacji, Polak i jednocześnie obywatel Rosji, zbudował pierwszy na świecie samolot.

    Gabriel Narutowicz – wybitny konstruktor oraz inżynier. Jego prace naukowe oraz realizacje spowodowały, że został uznany za jednego z najwybitniejszych europejskich twórców elektrowni wodnych i świetnego znawcę zagadnień geologicznych. Pierwszy prezydent Rzeczypospolite.

    Jakub Natanson – chemik organik. Prowadził prace w dziedzinie syntezy organicznej, w roku 1856 otrzymał sztuczną substancję barwną, która jak się okazało była jednym z pierwszych barwników syntetycznych – fuksyna.

    Kazimierz Noiszewski – prekursor badań nad sztucznym wzrokiem. Jeszcze przed I wojną światową skonstruował urządzenie, które przewodziło prąd o różnym natężeniu pod wpływem wiązki światła.

    Julian Ochorowicz – filozof, psycholog, lekarz, publicysta i wynalazca w jednej osobie „ojciec telewizji” . Pierwszy czlowiek ktory okreslil zasady szerogowej transmisji obrazu (stosowanej obecnie w TV)

    Karol Olszewski – chemik, fizyk, kriogenik, współautor metody skroplenia powietrza. Wspólnie z Zygmuntem Wróblewskim w roku 1883 w Krakowie skroplił powietrze.

    Stefan Pieńkowski – wynalazł lampę fluoroscencyjną (świetlówkę).

    Sylwester Porowski (wraz z zespołem) opracował w Centrum Badań Wysokociśnieniowych PAN niebieski laser. Wiązka takiego lasera pozwala czterokrotnie zwiększyć ilość informacji zapisywanych na płycie CD. Niestety, aż pięć lat trwało przygotowanie tego produktu do sprzedaży, co spowodowało, że przestał być pożądaną nowością na rynku.

    Kazimierz Prószyński – skonstruował pierwszą na świecie kamerę filmową. Dzięki jego wynalazkowi powstała pierwsza lotnicza kronika wojenna (1918 rok).
    W roku 1898 Prószyński zademonstrował bipleograf gdzie wyświetlane były jednocześnie dwie taśmy, dzięki czemu prawie całkowicie zredukował migotanie przy odtwarzaniu filmu. Źródłem światła była lampa łukowa.
    W roku 1899 skonstruował dla amatorów kamerę-projektor.
    Pod koniec 1908 roku Prószyński przenosi się do Paryża, gdzie kolejny jego wynalazek – projektor – został oceniony niezwykle pozytywnie przez francuską Akademię Nauk. Zastosowana w nim migawka trójlistkowa redukująca migotanie jest stosowana w zasadzie po dziś dzień.
    Następnym jego wynalazkiem, który powstał w latach 1907-1910 była pierwsza w świecie ręczna filmowa kamera zdjęciowa tzw. aeroskop, która odtąd pozwalała wykonywać zdjęcia filmowe w dowolnym miejscu i czasie, a w dodatku szybko zmieniać miejsca filmowania. Jego urządzenie znalazło zastosowanie na frontach I wojny światowej, zdarzało się w związku z tym, że ich operatorzy ginęli – przysporzyło to aeroskopom ponurej nazwy „kamer śmierci”.
    Jeszcze do roku 1935 kręcono filmy przy ich użyciu, aż do wprowadzenia filmu dźwiękowego.

    Trzeba tutaj wspomnieć o kolejnym wynalazku który zapewnił jego twórcy miano pioniera telewizji, a mianowicie tzw. telefot czyli urządzenie służące do przesyłania obrazu na odległość.
    Jeszcze jednym wynalazkiem o którym warto wiedzieć było „oko” czyli amatorski aparat filmowy, niewielkie urządzenie do nakręcania jak i wyświetlania filmów amatorskich. Bardzo ciekawie rozwiązał tutaj sposób zapisu na taśmie – z metra taśmy o szerokości 12 centymetrów można było uzyskać około dwudziestu minut projekcji. Klatki filmu miały wymiary zaledwie 5 x 7 milimetrów, rozmieszczone były w rzędach po piętnaście i skanowane od lewej do prawej. Doskonałą ostrość obrazu osiągano dzięki wynalezionej również przez Prószyńskiego żarówce projekcyjnej o mocy 450 watów.

    Tadeusz Sendzimir – w latach 1933-1934 zbudował walcownię blach, w której ze stalowej płyty grubości 1 cm produkowano milimetrową blachę. Metodę tę opatentowano w Wielkiej Brytanii, Francji i USA.

    Kazimierz Siemienowicz – polsko-litewski szlachcic (herbu Ostoja), generał, inżynier wojskowy i artylerzysta, który w 1650 roku opublikował w Amsterdamie „Wielkiej sztuki artylerii część pierwsza” – przez prawie 200 lat podstawowy podręcznik artylerii w Europie.

    Maria Skłodowska – pionierka fizyki jądrowej. Wspólnie z mężem wyizolowała w paryskim laboratorium rad.

    Abraham Stern – mechanik, samouk – wybitny konstruktor i uczony, wynalazca „machiny liczącej”.

    Jan Szczepanik – opatentował urządzenie do fotoelektrycznego zapisu dźwięku na taśmie filmowej. Dzięki jego wynalazkowi możliwy był rozwój filmu.

    Alojzy Świętosławski – w 1935 roku skonstruował superczuły termometr, zwany ebuliometrem Świętosławskiego, który pozwalał mierzyć temperaturę wrzących cieczy z dokładnością do 0,005 stopnia Celsjusza.

    Czesław Tański – polski malarz, konstruktor lotniczy, prekursor szybownictwa w Polsce. Na szybowcu własnej konstrukcji dokonał krótkich skoków – pierwszych w historii światowego szybownictwa wzlotów z terenu płaskiego.

    Władysław Tryliński – w 1929 roku wspólnie ze Stefanem Władysławem Bryłą zbudował pierwszy w Europie most spawany nad rzeką Słudwią (niedaleko Łowicza). W 1935 roku opatentował twardą nawierzchnię z sześciokątnych płyt, od jego nazwiska nazywaną trylinką. Opatentował też żelbetonowe podkłady kolejowe (używane na całym świecie).

    Erazm Witelo – Witeliusz, Witello – średniowieczny przyrodnik, matematyk i filozof urodzony pod Wrocławiem. Opisał budowę oka i podjął próbę wyjaśnienia procesu widzenia.

    Mieczysław Władysław Wolfke – fizyk, prekursor telewizji i holografii. W roku 1889 opracował „telektroskop” – jedno z pierwszych urządzeń poprzedzających o ćwierć wieku odkrycie Johna Bairda – telewizję.

    Zygmunt Florenty Wróblewski – fizyk, pionier kriogeniki. W 1883 roku w Krakowie wspólnie z K. Olszewskim skroplił powietrze.

    Witold Zglenicki – filantrop, geolog, nafciarz, ojciec nafty bakijskiej. Stworzył fundację, z dochodów której w każdej guberni Królestwa Polskiego miał zostać wybudowany kościół katolicki i szkoła techniczna, w której niezamożni uczniowie mieli pobierać naukę za darmo.

    Kazimierz Żegleń – polski ksiądz, mieszkający na stale w USA. Wynalazł między innymi kamizelkę kuloodporną, pracował nad materiałami kompozytowymi.

  56. Czeslaw57 mówi:

    Chwała Angorze za wybór złośliwych komentarzy Litwinów, cały artykuł możemy załączyć jako podrozdział do projektowanej „Białej Księgi” o litewskim nacjonaliźmie i szowiniźmie wobec naszych rodaków na Litwie(chyba ten pomysł jeszcze nie upadł?);
    a propo nazewnictwa repatriantów z Kresów, na zachodzie Polski bardziej powszechnie stosowana była nazwa „zabugole”, „zabugowcy” ale w miarę dorastania pokolenia urodzonego już w Polsce praktycznie od bardzo wielu lat już nie jest używana

  57. Czesiek mówi:

    Broda
    wybacz, ale pozwolę sobie skorygować jeden z błędów, ale dzięki za przypomnienie tych Wielkich Polaków.

    „Tadeusz Jan Krwawicz – jeden z
    najwybitniejszych na świecie autorytetów w dziedzinie okulistykil. Jako jeden z pierwszych naukowców w Polsce, zajął się plastycznymi operacjami rogówki w celu wyrównania wad refrakcji.”
    Prof. T. Krwawicz jest znanym autorytetem w świecie okulistycznym nie z powodu „plastycznymi operacjami rogówki w celu wyrównania wad refrakcji.”,
    ( keratotomią radialną nigdy się nie zajmował), a z powodu wynalezienia nowej metody operacji zaćmy tak zwanej „cryoextractio”, która stała się rewolucyjną, powszechną i uznaną za standard w latach 60-tych i 70-tych na całym świecie.W latach 60-tych był bardzo poważnym kandydatem do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, ale z przyczyn politycznych jej nie dostał.

  58. bobrowniczy mówi:

    @Cześka.
    Gołe baby też są w tym nakładzie razem z vidoqiem- a tak na marginesie to juz taka internetowa publicystyka.Bez wychodzenia z domu można przeprowadzić wywiad i go opublikować.Nawiasem są tu też tacy co sami do siebie piszą ,sami też sobie pochwały piszą.Takie mamy czasy kiedy zawiasy mamy z kiełbasy.

  59. tomasz mówi:

    Uwaga! Bobrowniczy znowu ma fazę. To jest regularny nawrót. 🙂
    Zaraz sie dowiemy kto jest aktulanie „tomaszem”. 🙂 🙂 🙂

  60. krzysztof mówi:

    Bobrowniczy : Właśnie przejrzałem „Angorę” i zobaczyłem tam ani jednej gołej baby. Mam wrażenie, że krytykujesz dla zasady, nie czytając w ogóle artykułu. Nie wiem też co masz przeciwko publicystyce internetowej. Internet jest dzisiaj najnowocześniejszym narzędziem komunikacji masowej i trzeba przyjąć to do wiadomości. Publicystyka internetowa natomiast dobra jak każda inna publicystyka.

  61. Czesiek mówi:

    Broda
    Podaję link , bardzo ciekawe fragmenty autobiografii prof. T. Krwawicza.
    http://www.wiw.pl/wielcy/kwartalnik/KrwawiczTadeusz.asp

  62. bobrowniczy mówi:

    Ech Panowie intelektualiści-byście tak chcieli-tak wprost jak chłop krowie na rowie.To jest włąśnie internetowa publicystyka.

    @tomaszu coś masz chyba najwyrażniej na sumieniu skoro się odzywasz nie proszony.Tok tu mi?Tok tu mi?

  63. tomasz mówi:

    do bobrowniczy: Co musisz ty mieć na sumieniu to wolę nawet nie myśleć biorąc pod uwagę twoje wpisy. 🙂

  64. tomasz mówi:

    No i patrz. Niech to szlag! Zapomniałem poprosić bobrowniczego o zgodę na odezwanie się. Na ale jago faza choć jest regularna to mija do… nastepnej fazy. :))

  65. bobrowniczy mówi:

    @Tomaszu- znasz bajke o wężu?

  66. Broda mówi:

    @ 57. Czesiek, Marzec 22, 2010 at 14:40 –

    zgadza sie podobnie zreszta jak w przypadku „polskiego Edisona” czyli Jana Szczepanika najwiekszym jego wynalazkiem byla kolorowy film ale najwiecej zarobil na sprzedazy patentu fotografi barwnej malenkiej (wtedy) firmie Kodak :). Choc trudno tak jednoznacznie zdecydowac czy aby wiekszym wynalazkiem nie byl telektroskop – czyli cos w co sie ludzie gapia po kilka godzin dziennie nie mowiac nawet autorowi wynalazku „dziekuje” 😉

  67. Czesiek mówi:

    wracając do Angory, to chyba Vidoqowi medal się należy za „otwieranie oczu” polskiemu społeczeństwu na stosunek Litovców do Polaków.
    Vidoq!!, masz u mnie medal z kartofla!:)

  68. tomasz mówi:

    do bobrowniczy:Skoro chcesz żeby traktować cię jak trolla to proszę bardzo : Obiecałem. 🙂

  69. tomasz mówi:

    A wracając do Angory. Tak sobie myślałem czy udałoby się stworzyć taki artykuł z cytatów Litwinów pisujących na tym forum tylko inny.Odpowiadający wyobrażeniom większości Polaków z Polski o Litwie i Litwinach. No wiecie. Mickiewicz, braterstwo, wspólne wielkie dzieła, strategiczne partnerstwo i tym podobne ble, ble. I moim zdaniem nie udałoby się. A przecież tych cytatów jakie są dzisiaj podane nie jest wcale tak wiele. Nie sadzę aby udało się zebrać cytaty odwrotne (z tego forum) pisane przez Litwinów i to z okresu jak tutaj jestem. Czyli będzie jakieś pięć lat.

  70. tomasz mówi:

    do Czesiek: I ot chodzi, o to chodzi. 😉

  71. krzysztof mówi:

    Wprawdzie Vidoq jest najbardziej znanym polakożercą na tym forum, ale moim skromnym zdaniem, palma pierszeństwa wśród polakożerców cytowanych w „Angorze” należy się owemu Litwinowi, który pisał swoje brutalno-obseniczne wypociny na Delfi.
    Mam zatem propozycję ( i prośbę zarazem) do internautów znających język litewski : Czy podjąłby się ktoś sporządzenia zestawu tłumaczeń na język polski polakożerczych wpisów na Delfi ? Zawsze gdzieś można to później opublikować. Myślę, że wielu takich „delfinów” powaliłoby w swojej polonofobicznej furii naszego Vidoczka na łopatki.

  72. tomasz mówi:

    Popieram „krzysztofa”. Warto gromadzić taki materiał. A tym którzy sądzą że druga strona podobnego „materiału” nie gromadzi – śmieję się w nos swoim śmiechem perlistym. 🙂

  73. Czesiek mówi:

    Tomasz
    Uważam ,że zadaniem Rady powinno być namówienie Vidoqa do pisania komentarzy do polskich gazet, najlepiej na pierwszą stronę.Nic i nikt nie może więcej zrobić dla uzdrowienia stosunków polsko-litewskich.

  74. Broda mówi:

    ale @Vidoq nie pisze tak od siebie. To pracownik faszystowskich sluzb specjalnych litwy. Jak dostanie rozkaz pisal bedzie a jak nie to nie.

  75. tomasz mówi:

    do Czesiek i Broda: Zawsze uważałem że najwiąkszą szkodę Litwie przynoszą tego rodzaju osobnicy. Dobrze że ktoś potraktował to poważnie.I nie chodzi tu o to aby szkodzić Litwie tylko aby pokazać tych którzy to robią. Jasno i bez ściemy.

  76. bobrowniczy mówi:

    @tomaszu.
    Widzę że musisz odreagować tyle psów na Tobie ostatno powiesili.

  77. JJ mówi:

    Jeszcze wrócę do wypowiedzi Astorii (10).
    Podpisuję się pod tymi uwagami obiema rękami! Czytam „Kurier” od zawsze, od czasów, gdy był on jeszcze „Czerwonym Sztandarem”, mam do niego sentyment i dużo tolerancji. Dlatego takie kaleczenie języka sprawia mi po prostu fizyczny ból. Mam wrażenie, że niektórzy dziennikarze nie czytają książek ani prasy polskiej, taki „niepolski” styl króluje w ich artykułach. Nie jestem polonistką, ale zauważam bardzo dużo błędów. Rozumiem trudne warunki istnienia „Kuriera” i chwała tym, co go trzymają przy życiu. Ale może nie byłoby ponad siły Redakcji zatrudnić wykwalifikowanego pracownika, który by nie dopuszczał na łamy gazety artykułów na takim poziomie (nie chodzi mi o treść, tylko o polszczyznę) bez stosownych poprawek.

  78. tomasz mówi:

    do bobrowniczy:Koniec dyskusji.

  79. Lady Chapel mówi:

    Odnosze wrazenie, ze wiekszosc artykulow o emigrantach ma za zadanie niesc przestroge i zniechecenie dla przyszlych potencjalnych wyjezdzajacych. Pisze sie w tych artykulach o tym jak to na emigracji jest zle, ciezko(przynajmniej na poczatku), jak to zle sa oni traktowani czy postrzegani. Czesto wypowiadajacymi sie w takich artykulach sa ludzie, ktorzy nie sa do konca zadowoleni z tego gdzie musza zyc. I owszem, zgadzam sie z tym, ze sa tacy ludzie – nie do konca zadowoleni z tego gdzie sa i co robia ale sa jeszcze inni i jest ich nie malo. Mam na mysli ludzi, ktorzy postanowili zyc gdzie indziej niz tam gdzie przyszlo im sie urodzic. Jest tyle pieknych miejsc na ziemi, ze szkoda zycia na zycie w Polsce czy na Litwie (chyba, ze komus te miejsca sie podobaja), mamy jedno zycie i dlaczego nie przezywac go w jak najwspanialszych miejscach? Takich ludzi, ktorzy wybrali sobie inne miejsce na ziemi niz to, w ktorym sie urodzili jest nie mniej niz tych, ktorzy w pogoni za materializmem, za kasa wyjechali do tak paskudnego miejsca na ziemi jak np. UK. Tacy przyslowiowi emigranci zarobkowi przewaznie beda niezadowoleni z tego co robia, gdyz robia to wbrew sobie – dla pieniedzy, MAMONY.
    I dobrze im tak.

  80. Jaro mówi:

    Jak może być inaczej z wiedzą o Polakach ze wschodu jeśli program nauczania Historii w Szkołach jest po łebkach. Dzieciaki i młodzież dobrze jeszcze że pamiętają kiedy był chrzest Polski, Bitwa pod Grunwaldem czy napaść III Rzeszy na nasz kraj. Poziom nauczania historii jest już nie żenujący a katastrofalnie zatrważający co trzeci Polak nie wie kto mordował w Katyniu. O czymś to wszystko świadczy. Jest to wynikiem rządów Żydokomuny która w ten sposób pozbawia własny naród myśli patriotycznej i produkuje bezwiedną konsumpcyjną szarą masę. Sorry za ostre słowa ale tak ja to rozumiem. A wszystkich Polaków znad Wilii zapewniam o naszej przyjaźni i pamięci do Was i o Was. Życzę Wam powodzenia i wytrwałości w dążeniu do własnych celów :).

  81. Czesiek mówi:

    Wiesz Jaro!,może i po części masz racje, ale jest w Polsce również młodzież, których wiedza historyczna może powalić z nóg, nawet historyka.
    mam przed oczami grupę 15-latków, którzy dyskutowali we własnym gronie prze finałem olimpiady historycznej na temat szansy opóźnienia agresji hitlerowskich niemiec poprzez sojusz wojskowy II RP z Czechosłowacją.
    Powiem szczerze, byłem w absolutnym szoku i nie chodzi o samą wiedzę ale o sposób argumentacji, tezy, umiejętność dobierana faktów na poparcie własnych tez. Nawet nie zdawałem sobie sprawy ,że w wieku 15 lat można mieć tak wyrobione poglądy i tak dojrzale dyskutować w temacie zupełnie przypadkowym.

  82. ferdydurke mówi:

    Do Jaro
    Dlaczego Zydo-komuna?

  83. Kamil mówi:

    ferdydurke : Zapytaj o to w zaświatach Jakuba Bermana. On będzie wiedział dlaczego żydo-komuna.

  84. bobrowniczy mówi:

    Drogi JARO.
    Z nauką histori jest tak jak z miłością w rodzinie.Jedni kochają mocniej drudzy słabiej.Dla jednych wazne jest to a dla drugich tamto.
    Ogólnie większość młodych ludzi nie lubi pamietać o przeszłości, dlaczego?Bo myślą o dniu dzisiejszym.Dużo,szybko i przyjemnie.

  85. Kmicic mówi:

    Chcialem przywiesc do Wilna najnowsza Angore, ale tu nikogo taka „tworczosc” nie wzruszy. Mamy to ,nie w takim niewinnym wydaniu, na co dzien.
    Ciekawy natomiast bylby, obejmujacy kilkanascie ostatnich lat, zbior wypowiedzi politykow litewskich i ich obietnic. Mysle, ze naklad Angory mozna by po takiej publikacji znacznie zwiekszyc.

  86. maur mówi:

    No cóż. Gdzieś się pochwaliłem, że mi posty wchodzą „bez pudła”. Przegiąłem… i wcięło mi długi post do bohaterów artykułu. Ne będę go powtarzał.. bo a nuż się pojawi. To krótko: 1. Bądźcie patriotami – inni ich szanują i wyżej cenią. 2. Ignorujćie głupotę i nieuctwo, nie tylko rodaków. 3. Róbcie swoje- byle dobrze i zawsze możecie powiedzieć, że tego nauczono Was w domu. Polskim.
    Robiłem tak będąc w Szwecji. I zostawiłem dużo dobrego wrażenia o Polakach.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia 😉

  87. messi mówi:

    A teraz nasz Kochany Daniel zostal biznesmenem nie przyznaje sie do Ruskich i współdziala z bardzo poważnym gangiem z …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.