57
Ministerstwo Oświaty nie ustępuje w sprawie szkół polskich

image-44179

Podczas spotkania grupy roboczej ds. oświaty mniejszości narodowych przedstawiono postulaty zbieżne z postulatami przyjętymi na wiecu 17 marca Fot. Marian Paluszkiewicz

W Ministerstwie Oświaty i Nauki odbyło się kolejne spotkanie grupy roboczej ds. oświaty mniejszości narodowych powołanej w styczniu tego roku w wyniku ustaleń innej grupy roboczej — polsko-litewskiej grupy eksperckiej ds. edukacji mniejszości narodowych.

Po raz kolejny uczestniczący w spotkaniu przedstawiciele szkół polskiej i rosyjskiej mniejszości narodowych mających największą sieć szkół narodowych na Litwie przedstawili resortowi oświaty swoje postulaty o odwołaniu przyjętej rok temu nowej ustawy oświatowej dyskryminacyjnej — ich zdaniem — wobec szkół mniejszości narodowych. Tymczasem przedstawiciele resortu oświaty po raz kolejny oznajmili, że dyskusja w grupie roboczej może toczyć się wyłącznie w ramach ustaleń nowej ustawy oświatowej, zaś jej zmiana, czy tym bardziej odwołanie, nie podlega dyskusji. Dlatego też, podczas spotkania Ministerstwo Oświaty i Nauki przedstawiło uczestnikom spotkania informację o możliwościach dokształcania pedagogów na kursach języka litewskiego, jak też przedmiotowego dokształcania nauczycieli klas początkowych, według specjalnego programu przygotowanego przez Ministerstwo Oświaty i Nauki. Według tego programu nauczycielom oferuje się materiały metodyczne oraz będzie organizowana praktyczna obserwacja zajęć za pomocą Internetu. Tyle konkretów, jeśli to można nazwać konkretami, uważa Mirosław Szejbak, uczestniczący w pracach grupy roboczej koordynator Forum Rodziców Szkół Polskich.

image-44180

Mirosław Szejbak

— Oczekiwaliśmy od tego spotkania, że zostaną przedstawione nam przynajmniej projekty rozporządzeń ministerialnych czy rządowych, które miałyby złagodzić skutki wprowadzania postanowień nowej ustawy oświatowej, o czym zresztą mówi często strona rządowa. Niestety, żadnych projektów nie otrzymaliśmy — mówi „Kurierowi” Mirosław Szejbak. Wobec tego przedstawiciel Forum nie wyklucza, że obietnice rządowe dotyczące ulg są tylko w wypowiedziach ministra oświaty i nauki oraz urzędników jego resortu.

Podczas posiedzenia grupie roboczej udało się jednak ustalić pewne konkrety.

— Chodzi o regulamin roboczy grupy, projekt którego został przedstawiony na pierwszym posiedzeniu grupy w styczniu. Zakłada on, że wypracowane propozycje grupy ds. edukacji mniejszości narodowych będą miały wyłącznie charakter doradczy i to, czy zostaną spełnione, będzie zależało wyłącznie od woli tego albo nowego ministra, lub urzędników — wyjaśnia nam Szejbak. Dodaje, że ważnym punktem regulaminu jest kwestia podejmowania decyzji.

— Ustaliliśmy, że decyzje i propozycje będą przyjmowane poprzez ich akceptację przez wszystkich członków grupy. W przypadku zaś niezgodności, będzie można przedstawić osobny wniosek. Jest to o tyle ważne, że decyzje grupy nie będą przegłosowane przez większość — tłumaczy przedstawiciel Forum. Zauważa też, że skład grupy jest taki, że największe mniejszości narodowe — polska i rosyjska — są w mniejszości, bo oprócz po trzech osób ze strony polskiej i rosyjskiej mniejszości, w skład grupy wchodzi też 7 przedstawicieli resortu oraz również po trzech przedstawicieli szkół białoruskiej i żydowskiej w Wilnie oraz niemieckiej w Kłajpedzie. Szkoły te od samego początku swej działalności wybrały inny model funkcjonowania, który nie odpowiada — jak mówi Szejbak — oczekiwaniom szkół polskiej i rosyjskiej mniejszości. Dlatego też Polacy i Rosjanie złożyli na ręce przewodniczącego grupy, wiceministra Vaidasa Bacysa, postulaty szkół polskich i rosyjskich, które w treści są zbieżne z postulatami zawartymi w rezolucji, jaka została przyjęta na wielotysięcznym wiecu 17 marca.

— Postulujemy o zachowanie nauczania w języku narodowym w szkołach mniejszości narodowych, jak też przywrócenie obowiązkowego egzaminu maturalnego z języka ojczystego. W sumie przedstawione przez nas postulaty są w większości zbieżne z postulatami wiecu przeciw nowej ustawie oświatowej — zauważa Szejbak.

Na posiedzeniu grupy ustalono też, że kolejne spotkanie odbędzie się pod koniec czerwca, a regulamin zakłada, że posiedzenie grupy musi odbywać się nie rzadziej niż jeden raz w ciągu dwóch miesięcy.

Chociaż na kolejnym, już drugim spotkaniu grupy zabrakło konstruktywności i konkretów, Mirosław Szejbak uważa, że nie należy rezygnować z tego formatu spotkań.

— Mamy przynajmniej możliwość przedstawić swoje stanowisko, jak też poznać stanowisko innych mniejszości narodowych odnośnie modelu szkoły mniejszości narodowej i dyskutować w tym temacie — mówi nam Szejbak. Ma też nadzieję, że przynajmniej na kolejne spotkanie ministerstwo przygotuje konkretne projekty konkretnych postanowień.

57 odpowiedzi to Ministerstwo Oświaty nie ustępuje w sprawie szkół polskich

  1. Janek mówi:

    Wiadomo było od samego początku. Obecny rząd LT nie należy traktować jako poważnego partnera do rozmów. Jesienią odbędą się wybory parlamentarne i treba mieć nadzieję, że AWPL uzyska satysfakcjonujący wynik i wejdzie w skład nowej koalicji rządzącej.

    PS. Szkoda, że na tym posiedzeniu nie było pana Vollaebeka. Na dobroć ze strony Stefanowicza oraz Bacysa, który najchętniej mniejszości narodowe widziałby w szkołach sobotnich, raczej nie ma co liczyć.

  2. Kmicic: mówi:

    LT bardzo konfrontacyjnie.
    Czyli LT dyktat.Nie było żadnych rozmów.
    „LT-..że dyskusja w grupie roboczej może toczyć się wyłącznie w ramach ustaleń nowej ustawy oświatowej, zaś jej zmiana, czy tym bardziej odwołanie, nie podlega dyskusji”
    – Czyli nie ma dyskusji i ŻADNEGO DIALOGU.- ABSOLUTNIE ŻADNEGO DIALOGU.- TO MUSI NATYCHMIAST DOTRZEĆ DO OBWE.
    Wiem ,że Wilniucy nie lubią takich demonstracji , ale czy nie lepszym zachowaniem byłoby po prostu wyjście z „obrad” i zorganizowanie konferencji prasowej?
    Do międzynarodowej opinii publicznej powinien dotrzeć jednoznaczny przekaz ,że lt władze nawet nie chcą rozmawiać na temat.
    Lt muszą się nauczyć ,że o oświacie polskiej mniejszości decydować będzie polska mniejszość , a nie lt antypolacy.
    Polacy nie mogą rozmawiać o tym, czy dać sobie uciąć rękę po kawałku czy od razu, czy z takim znieczuleniem ,czy z innym , czy amputacja ma być na żywca.
    Polacy mają pełne prawo mieć obie zdrowe i swobodne ręce .- Tylko to się liczy.

  3. Kmicic: mówi:

    Powtórzę, bo to ważne.
    Z tego spotkania musi dotrzeć do polskiej i międzynarodowej (media w RP,OBWE, PE)opinii publicznej jeden ,zgodny z prawdą przekaz.
    NIE MA ŻADNEGO DIALOGU Z LT WŁADZAMI.. NIE MA ŻADNEGO DIALOGU Z LT WŁADZAMI.. NIE MA ŻADNEGO DIALOGU Z LT WŁADZAMI.. NIE MA ŻADNEGO DIALOGU Z LT WŁADZAMI..NIE MA ŻADNEGO DIALOGU Z LT WŁADZAMI.. NIE MA ŻADNEGO DIALOGU Z LT WŁADZAMI..

  4. ben mówi:

    Przypomnę, tylko poprzez lansowanie mody na posługiwanie się językiem polskim na co dzień (zamiast miksu) przez polską młodzież może przynieść wymierne efekty w postaci zachowania tego języka wśród mieszkańców RL polskiej narodowości. Czekanie na litość nacjonalistów litewskich i próby wywarcia presji na władzy jak widać nie skutkują. Najwyższy czas, aby polskie szkoły w RL, wszak polskie, zmierzyły się z tym problemem. Nikt za nauczycieli jak czytam tego nie zrobi. Powodzenia!

  5. Jurgis mówi:

    Powoli wyłania się obraz faktycznych zamiarów dotyczących praw mniejszości
    Orkiestra nacjonalistyczno faszyzująca gra pierwsze skrzypce inne instrumenty są albo nieobecne albo zagłuszone.Wiara w konstruktywne rozmowy Polsko-Litewskie powoli gaśnie.Litewska koza nie przybliża się do polskiego woza – raczej zaczyna brykać i kopać nóżkami.Decyzja Pani Prezydent Grybauskaitie wskazuje na minimalny nawet brak dobrej woli -wyrażający się odmową rozmów z Prezydentem Komorowskim.Uważam że jest to fatalny błąd z jej strony bo jest to zlekceważenie zaproszenia i
    manifestowanie braku woli dotrzymania zobowiązań z 1994r.Takie stanowisko niczego nie rozwiązuje i eskaluje spór polsko-litewski.To pewnie nie przyniesie żadnych zysków i na pewno jakieś straty. To jest błędny kierunek i zły sygnał.Ciekawe też czego może dokonać Vollenbak w takiej scenerii.

  6. andrzej mówi:

    język polski , jako urzędowy , to jedyne logiczne rozwiązanie

  7. historyk mówi:

    „Dzisiejszy Świat bez II Wojny Światowej”

    http://historyk.eu/post/projekty/konkursy/wielki-konkurs-historyczny

  8. c. mówi:

    A co ty tak piejesz jak kurek na dachu Kmicic?
    Kogo ty reprezentujesz, by tutaj takie deklaracje za polski rząd składać?
    Zbuduj partię, stań na jej czele, wygraj wybory i wtedy pisz tu, że nie będziesz z nikim rozmawiać.
    Dzieciuch jesteś, bo tu na zimno trzeba, bez histerii.

  9. polak mówi:

    ja mam jedno tylko pytanie, bo czegoś nie rozumiem… to czy Polacy z Litwy gdzie studiują czy się uczą w kolegiach itd??? chyba nie wszyscy wyjeżdżają do Polski po szkole. to co na studiach też trzeba zrobić grupy Litwinów i mniejszości narodowych ??? bo te krzyki są bez sensu głębszego…

  10. Jurgis mówi:

    #8 c
    Jak wiadomo forum służy do wymiany poglądów.Nikt nie ma prawa pytać kto tu kogo reprezentuje i legitymować z pesel i datą urodzenia.
    Każda myśl ,koncepcja i pogląd może być poddany pod dyskusje lub podchwycony jako dobry,lub skrytykowany.
    Nie ma też ograniczeń kto,o czym ,z kim ma dyskutować,co ma deklarować,na jaki temat ma dyskutować lub nie dyskutować.
    Tu nie obowiązuje partyjna dyscyplina.

  11. ben mówi:

    do polak 9:
    Mógłbyś jaśniej? Troszeczkę zagmatwana ta twoja wypowiedź.

  12. Budzik mówi:

    Ministerstwo Oświaty może nie ustępować ale i tak jasnym pozostaje, że ustąpić musi.
    Należy zapytać ile czasu potrzebuje aby tę prawdę zrozumieć.
    Musi nastąpić przewartościowanie idei. W ramach faktycznej racji stanu Litwy znajduje się kompromis z większym sąsiadem.
    Problemy ekonomiczne oraz nie dająca się oszukać nauka ścisła zwana demografią działa przeciwko chorobliwym, nacjonalistycznym tezom formułowanym w wymiarze państwowym

  13. Astoria mówi:

    Ustawodawscy litewscy przyjęli, prezydent podpisała, a rząd wykonuje ustawę, która nie była skonsultowana z obywatelami Litwy, których bezpośrednio dotyczy. Protesty obywateli w postaci wieców, marszów i petycji podpisanej przez 60 tys. przedstawicieli polskiej mniejszości narodowej zostały kompletnie zignorowane przez posłów, prezydent i rząd Litwy. To ewidentny dyktat etnicznej większości i jej reprezentantów u władzy. Demokracja nie jest rządem większości – bo niczym by się nie różniła od popularnych w swoim czasie rządów faszystów i komunistów – ale rządem większości respektującej prawa mniejszości. Ignorując postulaty swoich mniejszości i dyktując im prawodawstwo, Litwa nie zdaje egzaminu z demokracji i działa jak zwykła tyrania.

    Z drugiej strony,

  14. ben mówi:

    Wniosek niezbyt trafny ponieważ o zmianie ustawy to nie ministerstwo decyduje ale sejmas.
    Pytanie zatem brzmi: Czy po wyborach znajdzie się na tyle silna grupa posłów, dzięki której nastąpi zmiana niekorzystnej dla mniejszości narodowych ustawy oświatowej.

  15. Maur mówi:

    Współczesna OŚ ZŁA biegnie od Phenianu przez Moskwę do Wilna i tu zmienia kierunek na południowy…

  16. Anonim mówi:

    ” polak ” p.9
    Przypuszczam ze sugerujesz ze aby studiowac na litewskich univesytetach niezbedna jest Matura z Litewskiej szkoly.Nie znam LITWY i Bbyc moze takie warunki sa konieczne tam .Jednak w Polsce jak i w calym cywilizowanym swiecie tak nie jest .Wystarczy miec ukonczone odpowiednia ilosc edukacyjnych lat aby moc studiowac wybrany kierunek w wybranym kraju .O poziom zas jezyka w ktorym ty studjujesz musisz martwic sie sam .Zapewne wyjatkiem sa filologie .Tak wiec mozesz studiowac w Europie bez zdawania matury w kraju twojego wyboru .Przykladowo :ktos z mojej rodziny kto urodzil sie i uczyl w Angli w przyszlym roku bedzie studiowal Inzynierie na Politechnice we Wroclawiu . Tak jest w Polsce i calym cywilizowanym swiecie .

  17. Kmicic: mówi:

    Nie oszukujmy się ,żadna opcja polityczna na LT , poza AWPL, nie uzna kompletu prawa dla polskich autochtonów bez wystarczająco mocnej presji. Po wyborach może być tylko nieco łatwiej. Dlatego tak ważny jest każdy głos oddany na AWPL.
    Tak naprawdę, to walka toczy się nie tylko o polską mniejszość, ale i o zwykłe , ludzkie i cywilizowane oblicze tego wielonarodowego, wielokulturowego i wielojęzycznego państwa.- Tak by dało się tu normalnie żyć i wychowywać dzieci…

  18. Piotrek Trybunalski mówi:

    Z tego co wiem młodzież po polskich szkołach bardzo dobrze zdaje egzaminy na studia i świetnie sobie tam radzi. Niektórzy wyjeżdżają do Polski ale większość jednak zostaje na Litwie. Okazuje się, że ich poziom języka litewskiego jest bardzo dobry, bo bez problemów studiują w tym języku. To tylko ktoś tam z góry próbuje wmówić nam, że Polakom na Litwie koniecznie potrzebne są dodatkowe godziny z litewskiego. I zgadzam się z Kmicicem w kwestii AWPL- to jedyna partia na Litwie, która staje w obronie praw mniejszości oraz innych praw uniwersalnych. Nie ma się co łudzić, że jakaś partia litewska szczerze zainteresuje się problemami Polaków, za bardzo boją się stracić swój elektorat zdobyty na antypolskości.

  19. ben mówi:

    Jeżeli nikt poza AWPL tego nie zrobi, to nie wróżę sukcesu w tej sprawie, ponieważ istnieje jedynie nikła nadzieja, że po uzyskaniu dobrego wyniku AWPL znajdzie sojuszników, którym będzie zależało na tym, by Polacy czuli się w RL jako pełnoprawni obywatele. Dobrze że wykorzystują w swoim działaniu niezadowolenie także i innych mniejszości, szczególnie rosyjskiej. Póki co widzę tylko tę drogę, którą opisałem w poście 4.

  20. Marian mówi:

    Po co tyle hałasu o język, którym mówi najwyżej tylu ludzi, ile ma sama Warszawa. Szkoda czasu, lepiej przeznaczyć go na coś bardziej sensownego. Przede wszystkim na naukę języka ojczystego, bo kultura narodu zaczyna się od kultury języka. Coraz więcej młodzieży polskiej wybiera się na studia do kraju, a tam się przyda poprawna polszczyzna.

  21. xyz mówi:

    20:
    Dziwnie piszesz.
    Najpierw twierdzisz, że „Po co tyle hałasu o język, którym mówi najwyżej tylu ludzi, ile ma sama Warszawa”
    A potem dodajesz: „Szkoda czasu, lepiej przeznaczyć go na coś bardziej sensownego. Przede wszystkim na naukę języka ojczystego, bo kultura narodu zaczyna się od kultury języka. Coraz więcej młodzieży polskiej wybiera się na studia do kraju, a tam się przyda poprawna polszczyzna”.
    Zaprzeczasz sam sobie.

    A ja po prostu uważam, że ben ma rację.
    Może być to trudne do upowszechnienia, ale w efekcie będzie skuteczniejsze niż gardłowanie. Są polskie szkoły, są nauczyciele? No to do roboty!

  22. Kmicic: mówi:

    xyz 21:
    marian 20 nie zaprzecza sobie,wręcz przeciwnie. Czytaj uważniej 🙂
    O propagowaniu czystości i powszechności języka polskiego można poczytać w sprawozdaniach ze zjazdów w poszczególnych regionów http://www.AWPL.lt
    – To czyni się od zawsze , ale być może ,że konsekwencja bena w przypominaniu o tej oczywistości też wpłynęła na tak wyrażnie postawiony priorytet.

  23. Wereszko mówi:

    W ostatnich latach rząd irlandzki wykłada olbrzymie pieniądze na promocję,wspieranie języka irlandzkiego.Żadnych efektów!jest coraz gorzej! Irlandczycy NIE CHCĄ uczyć się i rozmawiać w tym języku,wolą po angielsku.Analogicznie:rząd RP wykłada olbrzymie pieniądze na wspieranie polskiego szkolnictwa na Wilenszczyżnie.I jaki efekt? Jaki procent Wilniuków,poza klasą szkolną,rozmawia po polsku? np.w domu? na ulicy?na dyskotece?
    Smutne to,ale czy nieprawdziwe?

  24. ben mówi:

    do Kmicic:
    Mam to rozumieć jako komplement z twojej strony? 🙂

  25. Kris mówi:

    Wszyscy po trosze macie rację. Moim zdaniem najważniejszą rzeczą jest pielęgnowanie swojej tradycji, kultury i języka czyli ochrona szkół polskich. Każdy z nas może w wydatny sposób przyczynić się do tego dzieła a wystarczy trochę zaangażowania i determinacji. Mój pomysł który realizuję konsekwentnie to nawiązywanie kontaktów ze szkołami na Wileńszczyźnie i łączenie w partnerstwo ze szkołami w Polsce. Dzięki takim kontaktom wzrasta świadomość sytuacji w jakiej funkcjonują szkoły polskie na Litwie. To co dla nauczycieli szkoły z polski na początku jest szokiem to dla Wilniuków chlebem powszednim. Brakuje na podstawowe rzeczy jak kreda, środki czystości, trochę farby do odnowienia klasy. Nie mówiąc o atrakcyjnej ofercie współczesnych książek dla dzieci i młodzieży. Nauczyciele poza programem uczą dzieci polskiej historii a nie mają z czego bo nie ma jednolitych przystępnych opracowań, które w zrozumiały i ciekawy sposób opowiadają o naszych skomplikowanych polskich dziejach.
    Ktoś może powiedzieć że państwo polskie powinno się bardziej postarać i zaoferować Polakom z Wileńszczyzny odbiór polskiej telewizji – pewnie że powinno, tylko że my nie możemy czekać na to co zrobi rząd a samemu zabrać się do roboty i działać tam gdzie czujemy że możemy się przydać. Ja udzielam się jako osoba prywatna ale są stowarzyszenia które chętnie „zagospodarują” ludzi z energią. Zauważyłem że ostatnio dość aktywnie działa stowarzyszenie „Odra – Niemen” z Wrocławia i chwała im za to co robią.
    Każdy z nas może mieć duży udział w krzewieniu polskości oraz pomocy naszym rodakom, choćby tylko przez to że uświadamia Polaków z kraju o tym w co naprawdę gra rząd Lietuvy.

  26. ursus mówi:

    Do ben: Tak powracajac do tej poprawnej codziennej polszczyzny, o ktora sie upominasz : Moje doswiadczenie zyciowe sprawilo, ze musze sie bic w piersi i przyznac, ze w niektorych swoich zimowych postach przesadzilem z krytyka wobec polskiej wilenskiej mlodziezy i ich codziennego jezyka. Owszem w codziennym obcowaniu trudno by bylo podebrac jakiegos „filtra” dla oczyszczania naszego wilensko-polskiego jezyka od nalecialosci obcojezycznych i tu jest problem. Sam potocznie to tu , to tam wepchne jakies niezupelnie polskie slowo, lubie tez ten nasz dialekt polnocnokresowy, o ile nie jest przesadnie zasmiecany. Pozytywnie zdziwilo mnie jednak to ,ze jak sie okazalo, nawet ci co na wilenskim blogu internetowym „Pulaki z Wilni” popisuja sie gwarowym jezykiem, potrafia doskonale pisac i mowic po polsku. A to na swoj sposob sprawdzilem. Z caloksztaltem Twoich wypowiedzi sie zgadzam – o jezyk polski ten literacki trzeba dbac.

  27. ben mówi:

    do ursus:
    Wysoko cenię sobie twoją opinię. Pozdrawiam

  28. Wereszko mówi:

    ursus
    Czy to nie jest tak:
    Na LT (w tym na Wileńszczyżnie)są nauczane w szkołach RÓŻNE języki obce – angielski,francuski,niemiecki itd. Również język polski.Tubylcy wileńscy nie rozmawiają między sobą na co dzień po angielsku,francusku,niemiecku,polsku.Czy Anglia,Niemcy,Francja finansują naukę tych języków na LT? Nie.A Polska finansuje.Dlaczego?
    Dla Wilniuków j.angielski przydaje się ,przede wszystkim,gdy wyjeżdżają do EU,niemiecki gdy do Niemiec,francuski gdy do Francji,polski gdy do Polski.
    Mimo pompowania przez RP,przez lata,milionów zł w szkoły polskie na Wil. to jednak procent Wilniuków posługujących sie j.polskim „w domu i zagrodzie” nie wzrasta,wprost przeciwnie,maleje.

  29. ursus mówi:

    Do Werszko: Tubylcy wilenscy (Wilniucy) ROZMAWIAJA na co dzien po polsku. Byc moze nie wszyscy, niestety. Poslugujemy sie co prawda najczesciej tym jezykiem gwarowym, Ale: Nawet ten jezyk polski gwarowy nie bylby w stanie przetrwac, gdyby nie funkcjonowaly szkoly polskie, ktore jakies tam podstawy polszczyzny w nas formuja.
    Owszem maleje procent tych poslugujacych sie j. polskim literackim. Mnie tez to bardzo niepokoi. A Polska , jak juz kiedys pisalem, spija smietanke polskiej inteligencji z Wilenszczyzny, jak to zawsze robila. Problem tylko obecnie polega na tym, ze przez wieki panowal proces wymiany polskich intelektualistow pomiedzy Litwa, a Korona: Produkowalismy poetow, politykow, filozofow, a importowalismy z Polski naukowcow, lekarzy, inzynierow…Produkcje kontynuujemy, ale zasoby nasze sie wyczerpaly. Importujemy obecnie z Polski glownie tania kielbase.
    A ja tam w swoich podwilenskich „Kruzewnikach” do dzis dnia po polsku rozmawiam.

  30. Adam81w mówi:

    Widać, że państwo litewskie chce żeby część jej obywateli była z nim skłócona. Obywatelskie nieposłuszeństwo to jedyna droga.

  31. Jurgis mówi:

    Nasuwa się refleksja jacy my wszyscy w swojej masie jesteśmy głupio optymistyczni, naiwni i łatwowierni.
    Mało kto doceniał zapiekłą wrogość wobec Polaków na Litwie.

  32. Zagłoba mówi:

    Ważny jest język (codzienny a także ten literacki), ważna jest kultura i pielęgnowanie tradycji, ale w obecnym momencie najważniejsza wydaje się obrona polskiego szkolnictwa na Wileńszczyźnie przed oczywistymi zakusami lituanizacji i asymilacji polskich dzieci. Jak widać Liwtwini w swoich działaniach oświatowych nie ustępują ani na krok i tylko pozorują dialog.

  33. Budzik mówi:

    Jurgis 31
    Jesteśmy w swojej masie faktycznie naiwni głupio optymistyczni.
    Tymczasem najbardziej realna jest praca oraz poprawa warunków własnych celem poprawy egzystencji własnej familii. Liczy się poprawa stanu własnego, najbliższego otoczenia. TO jest mądre. Taka postawa pozwala przetrwać wszystko, także na Litwie.
    Stąd warto wysnuwać budujący optymizm na najbliższą przyszłość

  34. ursus mówi:

    Budzik ma racje!

  35. Kmicic: mówi:

    do internautów:
    24 -go w najbliższy wtorek będzie bezpośrednia transmisja on-line z obrad w Brukseli- Snarski.
    Godzinę i link podam póżniej.

  36. Wereszko mówi:

    ursus
    Kilka lat temu organizowałem pobyt młodych Polaków z Wileńszczyzny w Polsce.Przez 2 tygodnie obserwowałem jak ci z Wileńszczyzny z trudem,i niechętnie, rozmawiają z naszymi po polsku.Między sobą,na boku,szeptem, rozmawiali w jakimś misz-masz polsko-ruskim lub wprost po rusku.Wszyscy oczywiście Polacy,uczniowie polskich szkół od maleńkości,od kilkunastu lat.

    Piszesz:
    „Tubylcy wilenscy (Wilniucy) ROZMAWIAJA na co dzien po polsku. Byc moze nie wszyscy, niestety.Poslugujemy sie co prawda najczesciej tym jezykiem gwarowym”
    Wydaje mi się,ursus,że nie chcesz przyjąć do wiadomości prawdy.Czytałem gdzieś wyniki badań z których wynika że zaledwie (chyba) ok.30 % zdeklarowanych Polaków na Wil. mówi w DOMU po polsku (nieważne literackim czy gwarowym),większość mówi w domu po rusku.Jeśli tak jest to należałoby się zastanowić czy w ogóle jest sens utrzymywać szkoły polskie? skoro można być Polakiem na Wil. rozmawiając w domu po rusku? W końcu i w USA większość Polaków też nie rozmawia na co dzień po polsku,a jednak uważają się za Polaków jak najbardziej.

  37. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Wereszko: polskie szkoły jak najbardziej mają sens. Uczą nie tylko języka polskiego ale też wychowują. Wszyscy chyba pamiętamy jak „wychowała” litewska szkoła Kasię Andruszkiewicz.

  38. ben mówi:

    Komuś jeszcze z głowy PRL nie wywietrzał. 🙂
    RODZICE MAJĄ OBOWIĄZEK wychowywać, a nie szkoła. Ona ma za zadanie WSPOMAGAĆ, a nie zastępować dom w tym procesie.
    Co do „wychowania” Kasi Andruszkiewicz, to właśnie skutek ww. modelu, pozwalającego na to, by rodzice, być może dość chętnie, wyzbyli się obowiązku, jaki na nich spoczywa. Przypomnę, że równie dobrze można przypiąć podobny „kwiatek” placówce polskiej, która „wychowała” autora „samodzielnej pracy konkursowej”.
    Moim zdaniem, zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku można mówić o błędach wychowawczych nie szkoły, ale rodziców, którzy godzili się i być może godzą na takie postępowanie. Nie potępiam więc dzieci, ale tych, którzy będąc rodzicami, odpowiadają za ich wychowanie i przed Bogiem, i przed ludźmi.

  39. ursus mówi:

    Do Wereszko: Ja tam za wszystkich odpowiadal nie bede, bo jak kto chce tak sobie i rozmawia. Osobiscie mnie to mocno boli, gdy slysze jak moi rodacy Wilniucy rezygnuja z jez. polskiego na rzecz rosyjskiego albo nawet tak zwanego „prostego”. Jestem natomiast przekonany, ze ten podawany prze Ciebie odsetek rozmawiajacych po polsku bylby o wiele skromniejszy, gdyby nie istnialy tu polskie szkoly.
    Teraz o sensownosci wspomagania przez Polske polskich szkol na Wilenszczyznie. Juz Ci tlumaczylem – Polska cos z tego ma. Podam tez przyklad: znam z 10 osob, ktore wyjechali po polskiej szkole na studia do Polski. Po studiach w Polsce pracowac pozostali: 2 nauczycielki, lekarz, oficer policji, prawnik, 2 dziennikarki, 2 teologow. Przypominam sobie tylko jedna osobe ktora powrocila pracowac na Wilenszczyzne.
    Podalem Ci przyklad ze swojej malenkiej miejscowosci. Podejrzewam natomiast, ze cala Wilenszczyzna pozostawia tam w Polsce najlepszych z najlepszych. Zrob teraz wniosek, czy potrzebne sa Polsce polskie szkoly na Litwie.

  40. Wereszko mówi:

    ursus
    „Jestem natomiast przekonany, ze ten podawany prze Ciebie odsetek rozmawiajacych po polsku bylby o wiele skromniejszy, gdyby nie istnialy tu polskie szkoly.”

    Może tak,może nie,nie wiadomo.Na razie to nakłady RP na polskie szkolnictwo na Wil. rośną,a liczba Wilniuków mówiących w domu po polsku maleje.Czyli może to jest związek przyczynowo-skutkowy:im więcej daje RP, tym mniej Wilniuków mówiących po polsku?

  41. Astoria mówi:

    W sprawie języka litewskich Polaków, czy raczej języków, którymi się oni posługują, moim zdaniem, to prywatna sprawa każdego człowieka, jakiego języka, jakiej mieszanki językowej, jakiej gwary czy dialektu używa na co dzień w domu, na ulicy, w interakcjach z sąsiadami, rówieśnikami, itp. Natomiast celem polskiej szkoły jest nauczenie ucznia polskiego literackiego (polskiego standardowego) na jak najwyższym poziomie. Nie dlatego, żeby znajomość polskiego literackiego zrobiła z kogoś lepszego Polaka, wpisała go automatycznie do narodu polskiego czy zapewniła mu szczęście osobiste, ale z powodów czysto praktycznych: 1) polski literacki jest linguą francą Polaków, którzy na co dzień posługują się różnymi odmianami polskiego i różnymi innymi językami. Polski literacki umożliwia im wszystkim łatwą komunikację we wspólnym języku; 2) polski literacki jest podstawowym językiem kultury polskiej – językiem literatury, gazet, telewizji, kina, prac naukowych i wyroków sądowych – przez co jego znajomość ułatwia uczestnictwo w polskiej kulturze.

    Moje dość ubogie doświadczenia z litewskimi Polakami skłaniają mnie jednak do opinii, że polskie szkoły na Litwie uczą literackiego polskiego słabo. Słabo w tym sensie, że nie zakrzewiają w uczniach głębszego przywiązania do tego języka, jak też słabo w tym sensie, że uczą polskiego na niskim poziomie – przez co uczeń nie czuje się w tym języku swobodnie i od niego i kultury w nim tworzonej ucieka.

    Jedynym moim bezpośrednim kontaktem z polskim Litwinem był niedawny kontakt z chłopakiem z Wilna, który skończył Lelewela raptem kilka lat temu i wyemigrował z rodzicami do USA. Ten chłopak uważa się absolutnie za Polaka narodowo i za Litwina w sensie kraju pochodzenia, acz nie za Litwina w sensie obywatelstwa, gdyż się ubiega o obywatelstwo amerykańskie, co będzie oznaczać automatyczną utratę obywatelstwa litewskiego. Na początku wydał mi się bardzo inteligentnym, otwartym i obytym w świecie młodym człowiekiem. Ale po kilku dalszych rozmowach ten czar nieco prysł. Chłopak np. nie miał bladego pojęcia, że Stalin był masowym mordercą i zamordował kilkaset tysięcy Polaków. Byłem zszokowany, że absolwent polskiej szkoły średniej w Wilnie może być aż takim ignorantem w podstawowej wiedzy historycznej, którą – jak wywnioskowałem – uczono go w Lelewelu, kilkanaście lat po odzyskaniu przez Litwę niepodległości, wciąż chyba na modłę sowiecką. Względem znajomości polskiego, nie miałem żadnych trudności z komunikowaniem się z nim na podstawowym poziomie. Ale miał wielkie braki w znajomości bardziej wyszukanego słownictwa, którego używa się w języku pisanym. Nie wiem, jak ten chłopak pisze po polsku, ale z jego braków językowych wnioskuję, że umie pisać po polsku słabo. Uderzyło mnie też to, że nigdy nie zwrócił się do mnie per pan albo per ty, chociaż o tą ostatnią formę go prosiłem, preferując ciągle formę wy. Mówił więc: „wy wiecie, że…”, „co wy myślicie o…”, itp. – co mi nie przeszkadzało, ale wydało mi się przesadnym używaniem rusycyzmu, który szkoła polska powinna w uczniu raczej wyeliminować.

    Oczywiście ten chłopak mógł być przypadkiem indywidualnym, z którego nie powinienem wnosić o jakości nauczania polskiego literackiego i historii w Lelewelu. Ale wydaje mi się, że Polacy na Litwie, biegle posługujący się polskim literackim – tacy np. jak naczelny tej gazety, bracia Radczenko czy Ewelina Mokrzecka – należą do wyjątków, tym bardziej że niektórzy podreperowywali polszczyznę na studiach w Polsce.

    Polski podatnik pokrywa połowę kosztów remontów szkół polskich na Litwie. Susydiuje też pomoce naukowe, w tym komputery. Uczniowie polskich szkół na Litwie mają do dyspozycji więcej komputerów od uczniów szkół litewskich i uczniów w szkołach w Polsce. Za pieniądze polskiego podatnika dokształcane jest polskie ciało pedagogiczne na Litwie. Niestety, efekty tej pomocy wydają się być mizerne. Polskie szkoły na Litwie nie potrafią ani zakrzewić w uczniach przywiązania do języka polskiego ani nawet nauczyć tego języka na przyzwoitym poziomie. Przy tym z polskich szkół na Litwie masowo rezygnują rodzice polskich dzieci. To szkolnictwo wymaga gruntownych reform. Niestety nic nie wskazuje na to, żeby organizacje i osoby za to szkolnictwo odpowiedzialne miały jakiekolwiek plany reformatorskie.

  42. Astoria mówi:

    *Subsydiuje

  43. wioskowy mówi:

    Panie Astorio, ma Pan racje w wielu sprawach, ale poczuc i zobaczyc jak jest spychany j.polski na marginez, jak uzywanie j.polskiego jest nie mile widziane, jak Lietuwisow wykreca kiedy slysza po polsku, jak w „urzedasach” gdzie sa tylko litewsko brzmiace nazwiska ktore nic ci nie zalatwia jesli nie powiesz po „ichniemu”, to trzeba byc na miejscu widziec i czuc. Sytuacja jest taka ze w dniu dzisiejszym dla nich miejscowy Polak to czlowiek drugiego gatunku, gorszego jasne. Nie tak dawno rozmawialem z jednym „apolitycznym” o dziewczynach:))), temat nie polityczny wcale, i kiedy mowilem ze sa ladne w Niemenczynie, wysmial mnie, powaznie stwierdzajac ze w tych „polskich” wioskach to jest nie mozliwe… nie wiedzial zem z wioski i ze Polak jestem:))), glupi. Minimum raz na tydzien slysze podobne perelki kiedy jestem w takim towarzystwie. Opinija o Polakach jest na tyle zepsuta, ze jeszcze kilka lat temu nie uwierzyl bym, ze tak moze byc. Ktos wylozyl sporo kasy na ta sprawe i dalej lozy, bo proces trwa i nie widac konca. Ja nie chce prognozowac, ale powrot do normalnosci jest prawie nie mozliwy. W takiej sytuacji polskie szkoly walcza o przetrwanie, jest gorzej niz za czasow Sowietow. Dobrze ze te szkoly jeszcze sa!!! Dzieki nauczycielom co tam pracuja!!! Gdzie jest ich wina jesli przeciwko tej szkole pracuje cala antypolska machina Lietuvy.

  44. ben mówi:

    Skoro nie jest mile widziane używanie języka polskiego przez polską młodzież, tym bardziej należy lansować modę na jego użycie. Jeżeli szkoły polskie tego nie robią, to kto ma to zrobić?
    Podtrzymuję to, co napisałem w poście 4.

  45. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Astoria: stworzyłeś obszerną „diagnozę” na podstawie jednostkowego przypadku. Są lepsi i gorsi uczniowie, a z twojego opisu jasno wynika, że ten chłopak do orłów nie należał. Ignorantów w podstawowej wiedzy historycznej znajdziesz i w najlepszych szkołach amerykańskich. Później co prawda mówisz, że na podstawie jednego człowieka nie powinieneś oceniać itp ale ogólne wrażenie (twoje podejście do polskiej oświaty na Litwie)pozostało. Chyba taki miałeś cel niestety.

  46. Budzik mówi:

    Lansować modę na Polskość można wyłącznie wtedy kiedy posiada się „twardy kręgosłup”.
    W warunkach litewskich prawdopodobnie jest to bardzo trudne, gdyż na szali znajduje się wiele czynników takich jak: edukacja, kariera, kontakty, akceptacja środowiska itd. Wszystkie te czynniki pozostają zmienne i wprost zależne od dominującej większości litewskiej. Stąd zapewne powszechna pokusa oportunizmu w zasadniczych kwestiach.
    Podejrzewam, że „lansować modę na Polskość” na Litwie są wstanie jedynie osoby o bardzo silnych charakterach. Tym bardziej należy je podziać za hart ducha i wspierać. Alternatywą jest lansowanie „mody na Polskość” na przekór lansowanej, państwowej modzie „na obniżanie wartości Kultury Polskiej”. Tymczasem taka „moda” może zostać utrwalona wyłącznie w wyniku silnych emocji wywołanych jakimś „poważnym” wydarzeniem odwołującym się swoim przesłaniem do masowej zbiorowości – Polaków na Litwie

  47. ursus mówi:

    Do Budzik: Tym „twardym kregoslupem” musialaby byc polska inteligencja, ktora osiada glownie w Polsce. Ci zas studiujacy na Litwie sa przekabacani w ten czy inny sposob na poslugiwanie sie jez, litewskim albo rosyjskim. Jezyk gramatyczny polski po prostu nie ma tutaj codziennego uzytku oprocz szkol. Ja tutaj, ze tak powiem, juz jeden raz tlumaczylem…potem drugi… z trzeciego razu juz i samemu „doszlo” 🙂 Bez mocnego szkieleta polskiej inteligencji na nic sa wszystkie wysilki. Narod „prosty” i jezykiem sie posluguje „prostym”, tak tutaj na Kresach od wiekow bylo. Nie chce nikogo obrazic, aczkolwiek i sam za szlachcica sie nie uwazam, ale ja widze wlasnie w tym przyczyne zanikania polskosci na Wilenszczyznie. A tym „szlachetnym” utozsamiajacym sie z narodem i kultura polska przeciez nie zabronimy wyjezdzac z Wilenszczyzny.
    ” Zwalanie” jednoznacznie wszystkich win na litewskich nacjonalistow uwazam gruba przesada. Niektorzy ci nacjonalisci sami potrafia bardzo pieknie po polsku mowic i sa bardziej ciekawi tego co sie w Polsce dzieje niz tutejsi Polacy.

  48. ben mówi:

    do 46:
    Nie wiem, kogo cytujesz, pisząc tu pod tym artykułem o lansowaniu mody na polskość? Chyba nie mnie, poniewaz świadczyłoby to znowu oo jednym, braku rozumienia czytanego tekstu. Czytaj uważniej! Przy okazji, „polskość” piszemy małą literą. 🙂
    do ursus:
    Oczywiście że jest to gruba przesada, by za wszystkie bolączki związane zatracaniem tożsamości narodowej wśród Polaków w RL obwiniać litewskich nacjonalistów.
    Napiszę więcej, BYĆ MOŻE, gdyby nie ich „gorliwość”, mogłoby być z tą polskością jeszcze gorzej.

  49. Budzik mówi:

    Ursus 47
    „Inteligentem” podobno zostaje się dopiero w 3cim pokoleniu. W Polsce jest zbyt wiele osób, które według mojej opinii uzurpują sobie prawo do nazywania się „inteligencją”.
    Absolwenci wyższych uczelni, czy nawet osoby z tytułem profesorskim co nagminne mentalnie pozostają pomiędzy przysłowiowym „żłobem” a „wychodkiem”. Tymczasem bycie „inteligentem” oznacza swojego rodzaju służbę, rodzaj zobowiązania, które spłaca się dożywotnio.
    „Inteligentem” nie można się stać z chwilą odebrania dyplomu. Na ten status trzeba zasłużyć pracą na rzecz lokalnej społeczności oraz danego środowiska. Właśnie ta „możliwość przekabacania” o której piszesz, że absolwent nie jest z automatu „inteligentem”.
    Trzeba mieć charakter oraz motywację.
    Obserwując zmiany postępujące wśród społeczności wiejskiej w Polsce stwierdzam, że szybko dokonują się zmiany upodabniające ją do ludności miejskiej. Dotyczy to zarówno stanu posiadania, mentalności oraz potrzeb, także tych wyższego rzędu. Przypuszczam, że na Litwie zachodzą podobne procesy. Stąd pojawia się myśl, że to nie poziom wykształcenia determinuje przywiązanie do jakiejś grupy społecznej ale świadomość wspólnego aspirowania do poszerzania stanu posiadania. Zatem to czynnik ekonomiczny buduje świadomość wspólnoty, także wśród mniejszości narodowych.
    Tylko czynnik ekonomiczny może pośrednio przyczynić się do promocji polskości. „Silne emocje” o których pisałem w poprzednim poście mogą być skutkiem wyłącznie negatywnych zdarzeń, co może być skuteczne, choć niekoniecznie pożądane.
    Tymczasem jestem zdania, że nie należy piętnować „prostego języka”, gdyż ten jest częścią kresowego dziedzictwa kulturalnego. Ważne jest tylko to aby literackiego języka polskiego nie wulgaryzować

  50. Budzik mówi:

    Ursus
    W poście 48 ujawnił nam się taki samozwańczy „inteligent”.
    W tym miejscu mój post nr 47 został podparty dobrym przykładem.
    Samo kształcenie, czy też uzyskane wykształcenie nie uprawnia automatycznie do samoistnego nabycia rzeczowego statusu. Przeważająca część osób wykształconych nie realizuje ani funkcji państwotwórczej ani tym bardziej kulturotwórczej.
    Stąd moja teza, że Wileńszczyźnie nie są aż tak bardzo potrzebne osoby wyedukowane, jak osoby z silnym charakterem oraz ugruntowanym kręgosłupem moralnym.
    Tymczasem są to cechy, które nie nabywa się w trybie procesu edukacji. Są to cechy, które są dobrem wyniesionym z rodziny.
    Zatem tylko silne, świadome rodziny mogą być źródłem zarówno kultury polskiej, jak i nośnikiem innych, pozytywnych wartości

  51. ben mówi:

    Zatem zacznij te cechy nabywać, ponieważ nie znajdujesz się na początku tejże drogi. 🙂

  52. Budzik mówi:

    Znasz internautę Tomasza? Pewnie tak, zwłaszcza, że jak piszą „dla niego robisz”.

    Otóż internauta Tomasz napisał kiedyś na forum pewną sentencję, którą tak przy okazji literalnie zacytuję: …”nie rób takiej kociej mordy”…

    …którą to czynność jak mniemam przyjętą w danym środowisku polecam także Tobie ku chwale i ogólnemu ogólnemu, niezmąconemu „inteligenckiemu” samozadowoleniu

  53. Wereszko mówi:

    ben
    Budzik
    Cześć chłopcy!

    Jak się macie?

  54. ben mówi:

    Dzięki takim wpisom czujesz się bardziej dowartościowany budziku? 🙂

  55. Budzik mówi:

    Wereszko, witaj. Rozmawiamy sobie z Ursusem na temat roli „inteligencji” w procesie budowania świadomości narodowej.
    Tymczasem zgryz pojawił się w momencie, kiedy trzeba było ustalić czy aby „inteligencja” jako grupa społeczna przypadkiem nie jest grupą zanikającą wprost na naszych oczach.
    Być może warto wnieść „inteligencję” do spisu gatunków zagrożonych wyginięciem?

  56. ben mówi:

    do Wereszko:
    Jak się czujesz w skórze „litewskiego agenta”? 🙂
    Awansowałeś, ponieważ do tej pory byłeś jedynie „prowokatorem”! 🙂

  57. Wereszko mówi:

    ben
    no rzeczywiście ,trochę mnie ten lewak jewropejec brukselowiec Astoria zbił z pantałyku,przez moment. 🙂 Spodziewałem się że mogę być ag.ruskim ,niemieckim,żydowskim… ale litewskim? Potraktowałem go zatem jak na to zasługuje czyli jak jakiegoś wykolejeńca seksualnego który chce żeby chłop żenił się z gąsiennicą.No kto to słyszał?! No zrozumiałbym – z gorylicą! ale z dżdżownicą?! albo z brzozą? zwłaszcza pancerną?No czubek całkowity!
    Coś mi się zdaje że ta jego mundrość jest mocno przereklamowana tu na Forum.To zwykły jewropejski prostaczek,a jeszcze nie mogący wytrzymać żeby nie wyzwać od „buraków”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.