11
Bicie dziecka: kiedy kończy się wychowanie, a zaczyna się przemoc?

Aušrinė Burneikienė twierdzi, że niedopuszczalna jest dowolna forma wychowywania dzieci za pomocą kar fizycznych Fot. Marian Paluszkiewicz
image-56201

Aušrinė Burneikienė twierdzi, że niedopuszczalna jest dowolna forma wychowywania dzieci za pomocą kar fizycznych Fot. Marian Paluszkiewicz

Ktoś słusznie zauważył, że dzieci to kwiaty życia. Niestety, zdarza się czasami, że sami rodzice te kwiaty depcą…
Prawdopodobnie, dopóki jest czytany ten artykuł, gdzieś rodzic po raz kolejny bije swoje własne dziecko. Czyni to w celach wychowawczych, podnosi rękę na synka lub córeczkę, bo w dzieciństwie bito jego samego albo po prostu zrywa się na słabszym, który nie może obronić się.

― Niestety, sposób wychowania dzieci za pomocą pasa jest szeroko stosowany w naszym państwie. Ludzie akceptują go, często usprawiedliwiając się tym, że w dzieciństwie sami byli bici przez rodziców i wyrośli normalnymi ludźmi ― mówi nam Aušrinė Burneikienė, tymczasowo pełniąca obowiązki kontrolera Urzędu Ochrony Praw Dziecka.

Ostatnio w mediach pojawia się coraz więcej przykładów przemocy wobec dzieci, które często kończą się tragicznie.
W Dzień Świętego Walentego br. do szpitala w Kownie trafiła 6-letnia dziewczynka z raną ciętą w okolicach skroni. Zatrzymany został jej ojciec, który pobił jeszcze 4 z 11 swoich dzieci. W ubiegłym tygodniu dziewczynka zmarła. Niedawno w Kupiszkach pijany ojciec pobił 11-letniego syna, dziecko doznało mocnych zranień głowy. Już następnej nocy podobna tragedia wydarzyła się w Wilnie. Ojciec, także nietrzeźwy, pobił swego zaledwie kilkumiesięcznego synka. Dziecko obecnie przebywa w szpitalu, gdzie lekarze leczą jego zranioną główkę. Niestety, statystyka dowodzi, że skala problemu jest znacznie wyższa niż przypadek przemocy w rodzinie wobec dziecka raz na tydzień.

Organizacja humanitarna „Ratujmy dzieci” („Save the Children”) informuje, że kary fizyczne są jedną z najbardziej rozpowszechnionych form przemocy wobec najmłodszych. Kary cielesne wobec dzieci są zabronione w 31 państwach, 23 z nich to kraje europejskie. To znaczy, że 95,5 proc. wszystkich dzieci na całym świecie mieszka w państwach, w których nie ma ustaw zabraniających kary fizyczne.
Litwa należy do tych krajów, w których stosowanie kar cielesnych wobec najmłodszych jest akceptowane. Statystyka dowodzi, że większość mieszkańców uważa, że czasami są takie sytuacje, w których „dziecku należy pokazać jego miejsce” albo że „bez pasa dziecko nie zrozumie, co to jest dyscyplina”.

Pani Regina z Wilna nie toleruje przemocy wobec dzieci. Sądzi jednak, że czasami rodzic po prostu powinien skarcić dziecko klapsem.
― Każdego rana wraz z sąsiadką jadę do pracy autobusem. Ona wozi swoją 5-letnią wnuczkę do przedszkola. Dziecko zupełnie nie wie, co to jest dyscyplina i szacunek do starszych ludzi. Nie chce słyszeć, co do niej mówi babcia. Jeżeli starsza pani czegoś nie pozwala, to dziewczynka kopie babcię. Dziecko jest agresywne, po prostu „lezie babci na głowę”, bo wie, że nie będzie ukarana ― opowiada kobieta.
Dodaje, że wie dokładnie, że dziewczynka nigdy nie otrzymywała klapsa za rozrabianie, a tym bardziej nie doznała przemocy ze strony rodziców.
― Nie sądzę, że taktyka wychowania „zupełnie bez kar cielesnych” jest słuszna. Oczywiście, mocno bić dziecka nie wolno, ale w jakiś sposób należy pokazać, jak nie wolno zachowywać się. Niektóre dzieci po prostu nie rozumieją, jeżeli do nich się tylko mówi ― dzieli się swoją opinią pani Regina.

Tymczasem Aušrinė Burneikienė twierdzi, że niedopuszczalna jest dowolna forma wychowywania dzieci za pomocą kar fizycznych.
― Oczywiście, klapsa nie warto traktować jako przemoc. Jednak granica jest bardzo cieniutka, praktycznie niezauważalna. Sprawa bowiem polega na tym, że fizyczne kary zwykle z biegiem czasu stają się coraz mocniejsze. Ciągle „wychowywane” w ten sposób dziecko jest coraz mniej wrażliwe na zwykłe klapsy, rodzic więc chwyta pas… ― tłumaczy przedstawicielka Urzędu Ochrony Praw Dziecka. ― W niektórych państwach kary fizyczne w rodzinie oraz szkołach są nawet ustawowo zatwierdzone, pod warunkiem, że kary będą „rozumne” i „umiarkowane”. Komitet Praw Dziecka ONZ krytykuje takie ustawy, gdyż faktycznie one tworzą przesłanki dla przemocy.

Dziecko nie powinno urzeczywistniać niespełnionych marzeń rodziców, nie wolno na nie patrzeć jak na inwestycję w przyszłość Fot. Marian Paluszkiewicz
image-56202

Dziecko nie powinno urzeczywistniać niespełnionych marzeń rodziców, nie wolno na nie patrzeć jak na inwestycję w przyszłość Fot. Marian Paluszkiewicz

Niepokoi fakt, że na Litwie rejestruje się coraz więcej przypadków przemocy wobec dzieci właśnie w rodzinie. Na przykład w roku ubiegłym z rąk rodziców biologicznych lub przybranych ucierpiało 978 dzieci. Zaś w roku 2011 odnotowano 767 takich przypadków.
― Co prawda, to nieobowiązkowo ma znaczyć, że przypadków przemocy wobec dzieci rzeczywiście staje się coraz więcej. Chce się wierzyć, że cyfry są wyższe, ponieważ w społeczeństwie maleje tolerancja w sprawie przemocy, ludzie stopniowo stają się mniej obojętni i dlatego częściej zawiadamiają odpowiednie instytucje, gdy widzą, że dziecko w rodzinie jest bite ― mówi Aušrinė Burneikienė.
Jednak istnieje też inna niepokojąca tendencja. W rodzinach, czyli w swoim najbliższym otoczeniu, dzieci doznają przemocy częściej niż od osób nieznajomych. W ubiegłym roku takich przypadków odnotowano 615.
― Także w porównaniu z rokiem 2011 odnotowano więcej przypadków przemocy seksualnej wobec najmłodszych ― z 44 liczba wzrosła do 67. Te liczby prawdopodobnie są wyższe, gdyż po tzw. skandalu pedofilii społeczeństwo jest bardziej uwrażliwione na temat molestowania dzieci ― powiedziała Burneikienė.

Statystyka dowodzi, że kary fizyczne wobec dzieci najczęściej stosują osoby po 35. roku życia, mające mniejsze niż średnie dochody, mieszkańcy małych miasteczek i rejonów. Specjaliści jednak podkreślają, że to nie znaczy, że w pomyślnych i finansowo stabilnych rodzinach przemoc nie istnieje.
― Także należy pamiętać, że oprócz cielesnych form kar istnieją też psychologiczne, które również poniżają i lekceważą osobowość dziecka. Żądanie, aby dziecko było najlepsze np. w nauce, całkowita kontrola jego życia, ciągłe wtrącanie się w stosunki dziecka z przyjaciółmi i traktowanie go jako własności ― to właśnie można zaliczyć do przemocy psychologicznej ― mówi Burneikienė. ― Dziecko nie powinno urzeczywistniać niespełnionych marzeń rodziców, nie wolno na nie patrzeć jak na inwestycję w przyszłość.
Przedstawicielka Urzędu Ochrony Praw Dziecka mówi o potrzebie kształtowania w społeczeństwie nawyków pozytywnego rodzicielstwa, czyli oświacie rodziców. Twierdzi, że rodzice często nie wiedzą, jak należy prawidłowo wychowywać dzieci, mają zbyt mało informacji o kształtowaniu się psychiki młodej osoby.

― Bardzo pomocne byłyby tutaj różne projekty szkoleniowe dla ludzi szykujących się do rodzicielstwa lub mających małe dzieci. Podobne usługi obecnie już istnieją, ale są trudno dostępne, szczególnie mieszkańcom rejonów. Ten temat stanowczo potrzebuje więcej uwagi. Niestety, w naszym państwie tradycyjnie brakuje środków… ― tłumaczy Burneikienė.
Kontynuując temat przemocy wobec dzieci w rodzinie Aušrinė Burneikienė zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt. Jej zdaniem, więcej uwagi należy poświęcać nie tylko rehabilitacji dzieci, które doznały przemocy, ale też dla rodziców, który podnieśli rękę na potomstwo.
― Agresor w pewnym sensie także jest ofiarą ― mówi Burneikienė. ― Jeżeli rodzice będą tylko karani, to nie pomoże ani dla nich, ani dla dziecka. Dorosła i dojrzała osoba powinna zrozumieć, że dyscyplina nie jest osiągalna poprzez przemoc. Pomoc specjalistów jest potrzebna dla wszystkich członków rodziny, w której była użyta przemoc.

Co na to psycholodzy?
Svetlana Misevičienė i Raminta Dumskytė, psycholożki z Wileńskiego Centrum Pomocy Psychologicznej Rodzinie, twierdzą, że trudno jest wskazać jedyną przyczynę, dlaczego rodzic podnosi rękę na dziecko. Svetlana Misevičienė tłumaczy, że używający kar fizycznych rodzice często posługują się autorytarnym stylem wychowania ― czyli sądzą, że wiedzą, co jest najlepsze dla ich potomstwa i rzadko biorą pod uwagę to, czego potrzebuje samo dziecko. Misevičienė także podkreśla, że przemoc wobec najmłodszych zdarza się w różnych warstwach społeczeństwa.

― Jeżeli rodzice w dzieciństwie byli wychowywani „pasem”, to często sami wykorzystują ten model wychowania. Jednak to nie znaczy, że bić swoje dziecko będzie każdy rodzic, który doznał przemocy ― tłumaczy Misevičienė. ― Jasne jest jedno ― stosując kary cielesne nigdy nie uda się wyjaśnić dla dziecka, co złego ono zrobiło i jak powinno spełniać oczekiwania rodziców. Przemoc powoduje jedynie dodatkowe konflikty i niszczy wzajemne zaufanie.
Raminta Dumskytė w swoją kolej podkreśla, że bardzo ważne jest wysłuchać niegrzecznie zachowujące się dziecko. Twierdzi, że poprzez nieodpowiednie zachowanie młoda osoba może w swoisty sposób przesyłać sygnał, że z nią dzieje się coś złego ― w nieadekwatnym zachowaniu dziecka zwykle kryje się coś więcej niż zwykła niechęć posłuszeństwa wobec rodziców. Może to być potrzeba większej uwagi, krzywdy doznane w szkole itd.

― Małym dzieciom jest trudno wyrazić swoje chęci i potrzeby poprzez słowa, dlatego więc realizują to poprzez zachowanie ― dodaje Raminta Dumskytė.
A więc czy rodzice sami rozumieją przyczynę własnych działań w przypadku bicia dzieci? Rodzicom praktykującym kary cielesne wobec dzieci jest trudno wydostać się z zaczarowanego koła „nieposłuszeństwo ― kara”. Dlatego, zdaniem Raminty Dumskytė, często wyciągają wniosek, że są złymi rodzicami, skoro nie mogą uporać się się z własnym dzieckiem.

― Jedni rodzice będą winili siebie, inni ― otoczenie, telewizję, społeczeństwo lub same dzieci. W rzeczywistości pod warstwą złości zwykłe kryją się inne, bardziej głębokie emocje, takie jak smutek, poczucie bezsilności, wstyd. Właśnie one zmuszają nas czuć się winnymi i znowu zachowywać się nieodpowiednio ― mówi psycholog. ― Dlatego, aby przemoc w rodzinach się nie powtarzała, należy zwracać się do specjalistów. Ale przede wszystkim sami rodzice muszą przyznać, że problem istnieje i wyrazić chęć poprawy.

PRZEMOC OSŁABIA DNA
Brytyjscy uczeni udowodnili, że DNA dzieci, które doznały przemocy, staje się słabsze i zbliża się do stanu DNA osób w wieku podeszłym. Okazało się, że doznana w dzieciństwie przemoc
ponad dwa razy zwiększa stopień skracania się telomerów (telomer to element strukturalny chromosomu zapewniający mu stabilność i związany z długością życia). Znaczy to, że napięcie z powodu przemocy przyśpiesza proces niszczenia się tych elementów, czyli powoduje szybsze starzenie się.

11 odpowiedzi to Bicie dziecka: kiedy kończy się wychowanie, a zaczyna się przemoc?

  1. Kmicic mówi:

    Znowu lt hipokryzja.
    Aušrinė Burneikienė, tymczasowo pełniąca obowiązki kontrolera Urzędu Ochrony Praw Dziecka niech się w pierwszej kolejności zajmie dyskryminacją i ewidentną krzywdą polskich dzieci konsekwentnie realizowaną przez lt instytucje oświatowe.

  2. Wereszko mówi:

    Przeczytałem.Wyciągam wniosek z wypowiedzi tych różnych mądrali psychologów:ich zdaniem rodzice są głupi,nie potrafią wychowywać dzieci,dlatego powinni “zwracać się do specjalistów”.
    Ale przecież są DOMY DZIECKA,gdzie dzieci wychowywane są BEZ rodziców,WYŁĄCZNIE przez tych mądrych,najmądrzejszych “specjalistów”. I jakie są wyniki tego wychowania?
    Każdy wie,że Domy Dziecka to wylęgarnia demoralizacji,przemocy fizycznej i psychicznej,chuligaństwa itp. Dlaczego tak jest,skoro te dzieci są w rękach tych właśnie mądrych,wybitnych,najmądrzejszych “specjalistów”? Powinny stamtąd wychodzić jednostki IDEALNE,a nie wychodzą. Moje przypuszczenie:A może ci “specjaliści” nie są tacy mądrzy jak sami nam się przedstawiają? Może to są zwykli propagandyści na usługach totalitarnego Panstwa?
    W RP (w RL chyba też)w Ministerstwie Oswiaty,w Kuratoriach,Wydziałach Oświaty i szkołach pracują SAMI SPECJALIŚCI pedagodzy i psycholodzy.I jakie są efekty ich “wychowania”? Dochodzi do tego,że POLICJA patroluje teren szkoły!
    Pani Aušrinė Burneikienė powinna zamilknąć!
    Popieram Kmicica 1.

  3. Kapsztad mówi:

    Burneikiene najpierw niech spojrzy na samą siebie,przecież wygląda jak Klaus Kinsky hollywoodzki aktor urodzony w Sopocie,a zmarły w Kalifornii.Na jej widok przecież wszystkie dzieci w płacz: polskie i żdmudzkie bez wyjątku.

  4. Wereszko mówi:

    @ Kapsztad
    Ty to masz oko! Rzeczywiście Kinsky!
    Widząc jej zacięty wyraz twarzy,podejrzewam,że SWOJE dzieci po prostu katuje.

  5. Kapsztad mówi:

    Wereszko,
    Znajomemu mojemu ta pani Burneikiene przypomina jeszcze innego aktora Maxa von Sydow,albo taki miks Kinsky-Sydow,w każdym razie widzimy,że jest to typ niebezpieczny w procesie prawidłowego rozwoju dziecka.

  6. Wereszko mówi:

    @ Kapsztad
    Moi znajomi mieli kiedyś taką sytuację:
    Ich mały 2/3 letni synek GRYZŁ inne dzieci.Gdziekolwiek zaszli – to samo! Wszystkie dzieci uciekały od niego. Po wielu różnych próbach wreszcie zastosowali metodę PRZEMOCY: za każde ugryzienie – synek dostawał klapsa w doopę. Poskutkowało,przestał gryźć.Z początku był zdziwiony ale potem,jak pies Pawłowa,skojarzył:gryzienie – doopa,gryzienie – doopa.
    Dzisiaj,zapewne,ci znajomi byliby aresztowani przez panią Burneikiene i jej pomagierów oraz pozbawieni praw rodzicielskich a synek w Domu Dziecka pod opieką “specjalistów” wyrósłby na bandytę.
    A ten gryzący synek jest dzisiaj wybitnej klasy specjalistą lekarzem i porządnym człowiekiem.
    Co byłoby z nim i z tą rodziną gdyby wtedy wkroczyła pani Burneikiene?

  7. Kapsztad mówi:

    Wereszko,
    Jeżeli kobiety pokroju pani Burneikiene wychowują żmudzkie dzieci to nie dziwmy się,że hulali jak diabli strzelcy ponarscy i ta ich zwariowana sauguma.

  8. Wereszko mówi:

    Najczęściej z przemocą spotykają się dzieci w SZKOŁACH,a nie w rodzinach.W szkołach,które zatrudniają samych “specjalistów”.Ci “specjaliści” tolerują “prawo dżungli” czyli pastwienie się silniejszych uczniów nad młodszymi.

    A sprawcy seksualnego wykorzystywania dzieci to często nauczyciele – 100 razy częściej niż księża (wg raportu dla amerykańskiego Departamentu Edukacji). Myślę,że w Polsce jest podobnie.

  9. anonim mówi:

    Nie wolno bić dzieci. Ja swojego psa owaczarka niemieckiego nigdy nie uderzyłem. Użycie agresji w stosunku do własnego dziecka jest aktem bezsilności i porażki w wychowaniu dziecka. Ja bez bicia mam córkę lekarza, która jest chwalona przez pacjentów. Także mnie szanuje. Wygląd człowieka nie świadczy o osobie i jej charakterze. Kapsztad i Wereszko Wasze wypowiedzi na temat wyglądu świadczą tylko o Was i braku taktu. Miłego dnia.

  10. Wereszko mówi:

    @anonim, Marzec 25, 2013 at 08:27 –
    “Nie wolno bić dzieci…” itd.

    Nie wolno,przede wszystkim,wtrącać się Państwu w wychowanie dzieci,bo dzieci nie są Państwa lecz Rodziców.Takie wtrącanie się Państwa przynosi więcej szkody niż pożytku.Przykładów można podać aż nadto.
    A propos wyglądu:
    Akurat w przypadku tej pani jej wygląd,wyraz twarzy,zgadza się z tym co głosi.Nie chciałbym oddać swego dziecka w jej ręce. Brrr!

  11. Kapsztad mówi:

    anonim,
    Napisałeś swój komentarz w obronie aparycji pani Burnikiene zupełnie bezpodstawnie.Nie wiesz że wygląd jest odzwierciedleniem charakteru człowieka(po rusku: “duszy człowieka”)?Spójrz na twarz Tuska albo Putina.Ile tam dobroci i piękna duszy dostrzeżesz?W kryminalistyce(nauce o przestępstwie) obowiązywała przez kilkadziesiąt lat tzw.teoria Lombroso,która zalecała właśnie według rysów twarzy determinować przestępcę,kwalifikować zbrodniarza.Teoria Lombroso dzisiaj została zakwestionowana przez liberalne tendencje w nauce,ale w dalszym ciągu ma ona swoich zwolenników na świecie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.