0
Związkowcy odrzucają reglamentację odpraw i proponują swoją

Proponowany przez rząd nowy model socjalny państwa premier określa jako modernistyczny, związkowcy oceniają go jako ograniczający prawa pracownicze Fot. Marian Paluszkiewicz

Proponowany przez rząd nowy model socjalny państwa premier określa jako modernistyczny, związkowcy oceniają go jako ograniczający prawa pracownicze Fot. Marian Paluszkiewicz

Przedstawiony w marcu nowy model socjalny państwa jest dziś najczęściej dyskutowanym tematem nie tylko w mediach, ale i w różnych  instytucjach państwowych, biznesowych oraz na forum zrzeszeń resortowych. I choć wszyscy uczestnicy dyskusji są zgodni, że obecny model jest przestarzały, jednak nowy każda ze stron widzi inaczej.

„Uważam, że nowy model socjalny zabezpieczy interesy zarówno pracodawców, jak i pracowników. Jest on współczesny i modernistyczny” ― powiedział premier Algirdas Butkevičius w czwartkowym (2 kwietnia) wywiadzie dla „Žinių radijas”. Wyraził też nadzieję, że jeszcze w maju pakiet nowelizacji zmieniających socjalny model państwa trafi pod obrady Sejmu.

― Najpierw należy określić, co to znaczy „modernistyczny”, bo w odniesieniu do praw pracowników takim on nie jest ― powiedziała w rozmowie z „Kurierem” Gražina Gruzdienė, prezes Związków Zawodowych Przemysłu Spożywczego, która w trybie rotacyjnym przewodzi też Radzie Trójstronnej.

Właśnie Rada, składająca się z przedstawicieli pracodawców, pracowników i rządu, ma dojść do porozumienia ws. projektu nowego modelu społecznego. Dopiero po wspólnej aprobacie pakiet nowelizacji prawnych trafi do Sejmu. Gruzdienė nie widzi możliwości, żeby nastąpiło to już w najbliższym czasie, jak tego chce premier.

― Premier może chcieć, ale nie żartujmy z tym, bo są to setki stron dokumentów, reglamentacji, które musimy uzgodnić ― zauważa nasza rozmówczyni. Jej zdaniem, kolejne, drugie posiedzenie Rady 21 kwietnia, będzie raczej dopiero początkiem długotrwałej dyskusji ws. reformy modelu socjalnego.

― Na pewno nie będzie to koniec dyskusji ― zauważa Gruzdienė.
Jednym z kluczowych zagadnień sporu są odprawy pracownicze i zasiłki dla bezrobotnych, a raczej ich wielkość i termin płacenia.
Obecny Kodeks Pracy (KP) przewiduje, że odprawa dla zwalnianego pracownika może wynosić od 1 do 6 miesięcy wynagrodzenia w zależności od stażu pracy. Proponowana przez grupę roboczą Ministerstwa Opieki Socjalnej i Pracy zmiana KP proponuje jednomiesięczną odprawę w przypadku pracownika, który przepracował powyżej roku i półmiesięczną, jeśli zatrudnienie trwało do roku. Zrzeszenia pracodawców entuzjastycznie przyjęły tę propozycję. Związki zawodowe ― na bakier.

Przedstawiciele pracodawców zgadzają się z autorami propozycji, że przyczyni się ona do wzrostu liczby nowych miejsc pracy, gdyż pracodawcy nie będą już obawiali się perspektywy niesienia ogromnych kosztów w przypadku potrzeby ewentualnych zwolnień. Pośrednio jednak tym obawom zaprzeczył sam premier. W wywiadzie radiowym przedstawił on statystyki, że u szczytu wielkiego kryzysu sprzed kilku lat pracę straciło 40 tys. osób, lecz tylko 7 tys. z nich otrzymało odprawę. Zdaniem premiera, ten przykład pokazuje, że obecny Kodeks Pracy nie działa, zaś nowy będzie bronił przede wszystkim interesów pracownika.

― Ale dlaczego ma bronić kosztem tegoż pracownika? ― retorycznie pyta prezes Gruzdienė. ― Dlaczego na nowej regulacji mają tracić pracownicy, którzy mają duży staż pracy ― dopytuje nasza rozmówczyni. Jak mówi, związki zawodowe od dawna zgadzają się z uwagą pracodawców, że nie muszą oni ponosić ogromnych kosztów zwolnienia pracowników.

― Dlatego też od dłuższego czasu proponowaliśmy w ramach Rady Trójstronnej uregulować tę kwestię w sposób, który odpowiadałby interesom zarówno pracowników, jak i pracodawców ― mówi nam Gruzdienė. Jak wyjaśnia, związki zawodowe proponowały i nadal proponują utworzenie specjalnego funduszu gwarancyjnego, z którego byłyby wypłacane odprawy pracownicze powyżej jednomiesięcznego wynagrodzenia. Jednomiesięczna odprawa pozostawałaby w obowiązkach pracodawcy.
― To nie jest nic nowego, bo podobny mechanizm działa w innych krajach Unii Europejskiej. Tymczasem za unijne pieniądze przygotowano i proponuje się nam liberalną regulację na wzór amerykański ― zauważa nasza rozmówczyni.

Związkowcy proponują też, żeby odprawy były płacone z już istniejącego Funduszu Gwarancyjnego, z którego są prowadzone rozliczenia z pracownikami bankrutujących spółek. Składki na ten fundusz, w wysokości 0,2 proc. od wynagrodzeń, płacą pracodawcy prywatni. Obecnie na koncie Funduszu jest ponad 11 mln euro.
― Problem dotyczy sektora budżetowego, który nie płaci składek do Funduszu Gwarancyjnego, dlatego aprobując tę propozycję w budżecie należałoby przewidzieć dodatkowe środki na składki ― wyjaśnia prezes związkowców.
Dlatego też strona rządowa niechętna jest propozycji związkowców. Podczas posiedzenia Rady Trójstronnej 24 marca, gdzie strona związkowa po raz kolejny przedstawiła swoją propozycję, strona rządowa stanowczo z tym się nie zgodziła.

Leave a Reply

Your email address will not be published.