Więcej

    W świętującym wiosennym Wilnie odbył się Dzień Muzyki Ulicznej

    Czytaj również...

    Energiczny występ zyskującego coraz większą popularność polskiego zespołu „Will'N'Ska” Fot. Marian Paluszkiewicz
    Energiczny występ zyskującego coraz większą popularność polskiego zespołu „Will’N’Ska” Fot. Marian Paluszkiewicz

    Wilno, sobota, 17 maja. Starówka przepełniona tłumami ludzi, w większości ― młodzieżą. Na ulice ich zwabiło jednak nie tylko słoneczne i upalne sobotnie popołudnie, tak bardzo kontrastujące z piątkowym chłodem i deszczem. Ludzie przyszli po to, by zanurzyć się w świątecznej i pozytywnej atmosferze, którą przyniósł już 8. „Dzień Muzyki Ulicznej” („Gatvės muzikos diena”).

    Krótka wiosenna ulewa, co prawda, była. Jednak zarówno organizatorzy, jak też uczestnicy święta nie przejmowali się tym i zauważyli, że ciepły wiosenny deszcz także stał się jedną z „tradycji” muzycznego święta.
    ― Nie, nie boję się przeziębić. Ciepło już jest, a muzyka grzeje jeszcze bardziej! ― z pomarańczowym parasolem w rękach, ale na boso tańcząc pod hiszpańskie rytmy gitary na ulicy Zamkowej, mówi uśmiechnięta jasnowłosa dziewczyna. — To debiut mojego chłopaka na tym święcie, dotychczas grał tylko w piwnicy i na imprezach dla przyjaciół. Nie jest zawodowym muzykiem. Ale sądzę, że radzi sobie wspaniale, bo mimo kropiącego deszczu tylu ludzi go słucha!
    A chętni bardziej „mocnej” muzyki mogli na ulicę Niemiecką, gdzie grały zespoły rockowe. Z kolei ci, którzy chcieli nie tylko posłuchać muzyki, ale też poruszać się, chętnie brali udział w happeningach i lekcjach tanecznych na Placu Ratuszowym.
    ― Jedyną wadą tego święta jest to, że odbywa się tylko raz do roku… Chciałbym, żeby coś podobnego w mieście działo się każdego weekendu! ― w przerwie między występami mówił Remigijus, gitarzysta jednego z uczestniczących w festiwalu zespołów.

    Festiwal łączy zarówno muzyków zawodowych, jak też amatorów Fot. Marian Paluszkiewicz
    Festiwal łączy zarówno muzyków zawodowych, jak też amatorów Fot. Marian Paluszkiewicz

    Oprócz Wilna festiwal w tym roku odbył się jeszcze w aż 40 miastach Litwy, a także w Gruzji, na Ukrainie, w Holandii i Danii.
    Po raz pierwszy „Dzień Muzyki Ulicznej” odbył się w 2007 roku. Zainicjowany został przez litewskiego wykonawcę i autora piosenek Andriusa Mamontovasa. Festiwal jest otwarty dla wszystkich, którzy lubią grać i śpiewać ― święto łączy zarówno muzyków zawodowych, jak też amatorów. Przez cały dzień na ulicach litewskich miast słychać było muzykę klasyczną, rock, jazz, muzykę awangardową, folklorystyczną, pop i wiele innych utworów, które trudno zaliczyć do jakiegoś konkretnego stylu. Dla wilnian występowały zespoły nie tylko z Litwy, ale też z wielu innych krajów: Polski, Białorusi, Ukrainy, Włoch i in.

    „Nieistotne, czy ktoś jest zawodowym muzykiem, czy amatorem, czy gra z nut, czy umie zagrać tylko kilka akordów, czy ma duży repertuar, czy tylko jedną piosenkę. Najważniejsza jest dobra wola i pragnienie stworzenia świątecznej atmosfery” ― mówi o tradycyjnym już festiwalu jego pomysłodawca Andrius Mamontovas.
    „Dzień Muzyki Ulicznej” w Wilnie został w tym roku tak zorganizowany, że miłośnicy różnych rodzajów muzyki mieli własne strefy. Na ulicy Zamkowej i Niemieckiej brzmiały instrumenty akustyczne. Plac Ratuszowy stał się miejscem imprez towarzyszących, akcji, happeningów itp. Tymczasem ulica Wileńska była strefą „głośnej” muzyki ― okupowały ją zespoły muzyczne i pojedynczy wykonawczy grający na instrumentach ze wzmacniaczami. Z kolei na alei Giedymina można było posłuchać didżejów.

    W 2007 roku, podczas pierwszego i bezprecedensowego wtedy święta, na ulice stolicy wyszło wówczas około 600 wykonawców. Z biegiem lat święto po prostu „zaraziło” wiele innych miast, nie tylko na Litwie, ale też za granicą, dokąd dotarły wieści o tej ciekawej wileńskiej inicjatywie. W tym roku festiwal „Dzień Muzyki Ulicznej” po raz trzeci odbył się też w Gruzji, w Tbilisi i w Danii, w Kopenhadze, a po raz pierwszy na Ukrainie, w Kijowie. M. in. w tym roku, w związku z sytuacją polityczną, festiwal miał też odpowiednie motto: „Start music, end war”, czyli „Gdzie się zaczyna muzyka, kończy się wojna”.
    Należy zaznaczyć, że na występ do Kijowa wyjechało kilka znanych litewskich zespołów i wykonawców: „Biplan”, „Colours of Bubbles”, „Dee & Kamy” oraz Jurgis Didžiulis. Tymczasem z rewizytą do Wilna przybył zespół „Olenky” i piosenkarka Olya Dibrova, które również zaprezentowały swoje występy na stołecznych ulicach.

    Print

    Więcej od autora

    Krótka historia praktycznego orzechołoma

    Gdy słyszy się kombinację słów „dziadek do orzechów”, natychmiast nasuwają się skojarzenia ze wzruszającą baśnią E.T.A. Hoffmanna, z niezrównaną muzyką baletową Piotra Czajkowskiego i z Bożym Narodzeniem. Drewniany dziadek jest jednak znacznie starszy niż bajka o nim. Drewniany zgniatacz orzechów,...

    Wilno dostarczy rozrywki także tej zimy

    Bożonarodzeniowe imprezy, lodowisko, festiwale teatralne i filmowe, międzynarodowe targi książki – to tylko kilka powodów, by nawet zimą nie nudzić się w Wilnie. Wilno ubiera się właśnie w swoją najpiękniejszą szatę, by na ponad miesiąc zanurzyć swoich mieszkańców i gości...

    Umowa podpisana, ale strajk nauczycieli nadal realny

    2 grudnia, po strajku ostrzegawczym pedagogów, podpisana została zrewidowana umowa zespołowa pracowników oświaty i nauki. Dokument podpisał premier Saulius Skvernelis, minister oświaty, nauki i sportu Algirdas Monkevičius oraz liderzy czterech związków zawodowych ze sfery oświaty. Część oświatowców krytykuje jednak...

    Prosty krok, by śmieci zyskały nowe życie

    Konieczność segregacji odpadów nigdy wcześniej nie była tak ważna jak dziś. Śmieci każdy, lecz nie każdy odpowiedzialnie zarządza produkowanymi przez siebie odpadami. Warto więc sobie uświadomić, jak to robić właściwie. Nigdy wcześniej produkowanie i nabywanie rzeczy nie było tak łatwe...