W oczekiwaniu na ostatni dzwonek

156
Datę zakończenia roku szkolnego szkoły mogą wybrać same Fot. Marian Paluszkiewicz

Na wakacje wszyscy czekają w tym roku nieco inaczej niż w poprzednich latach. Nie chodzi o to, żeby przestać chodzić do szkoły, ale – odzyskać przestrzeń domową, którą zajęło zdalne znacznie. Kiedy to nastąpi?

Minister oświaty Algirdas Monkevičius, uważa, że szkoły mają prowadzić zdalne nauczanie do 1 czerwca. Nie jest to jednak jednoznaczne z zakończeniem roku szkolnego.
„Do 1 czerwca proponujemy spokojną, zdalną pracę, bez zakłóceń, a potem, każda szkoła ma własny plan i w oparciu o niego, wspólnie z administracją, ustali datę zakończenia roku szkolnego” – powiedział w środę, 22 kwietnia, w czasie zdalnej konferencji Komitetu oświaty i nauki Algirdas Monkevičius.
Według ministra, plany kształcenia nie zawierają jednej, wspólnej daty zakończenia roku, przewidują jedynie czas trwania nauczania, i szkoły mogą różnie organizować swoją pracę.
„Wiele szkół pracuje intensywnie, i przewidziało zakończyć prace do 10 czerwca, inne do 15. Nie ma jakiejś zatwierdzonej daty zakończenia roku szkolnego, jednakowej dla wszystkich, nawet, jeśli nie byłoby kwarantanny” – zauważył minister.
Być może uczniowie będą mogli wrócić do szkół 1 czerwca. Najpierw mają wznowić działalność przedszkola, być może również wcześniej do szkół wrócą maturzyści, którzy w tym roku rozpoczną zdawanie egzaminów 22 czerwca. Wszystko zależy jednak od rekomendacji lekarzy.
Od 30 marca program nauczania realizowany jest w ramach zdalnego nauczania.

Minister Algirdas Monkevičius uważa, że szkoły mają prowadzić zdalne nauczanie do 1 czerwca Fot. Dainius Labutis, ELTA

– Dla większości nauczycieli realizacja programu w warunkach kwarantanny nie jest problemem. Lekcje się odbywają, a uczniowie zdobywają kompetencje – mówi Anna Pawiłowicz-Janczys, założycielka facebookowej „Polskiej Szkoły Wirtualnej na Litwie”, w której nauczyciele dzielą się doświadczeniami na temat zdalnego nauczania.

Jak zauważa, system nauczania na odległość ujawnił także szereg problemów, jakie mają uczniowie, których skutki, w trakcie zwykłej edukacji szkoły potrafiły zminimalizować.

– Uczniowie i nauczyciele otrzymali naprawdę bardzo dużą pomoc ze strony ministerstwa. Przede wszystkim, zapewniono im sprzęt potrzebny do zdalnego nauczania, jeśli go wcześniej nie mieli. Nie wszyscy jednak rodzice zechcieli taką pomoc przyjąć. Po prostu zdarzają się sytuacje, że ludzie mieszkają w warunkach, w których nie mogą wziąć odpowiedzialności za wypożyczony komputer czy tablet. Pozostają wtedy najprostsze narzędzia komunikacji, jak telefon. Ale do efektywnej nauki potrzebne jest też miejsce, które niestety, nie wszyscy mają – zauważa rozmówczyni „Kuriera Wileńskiego”.
Niestety, na razie nic nie wskazuje na to, że zdalne nauczanie jest wyzwaniem chwilowym. Do pracy w ten sposób warto się przygotować, bo po tej pierwszej fali pandemii nastąpić mogą kolejne, a szkoła na odległość może być potrzebna o wiele dłużej, niż byśmy sobie tego życzyli.