Ekspert USA oraz media zachodnie o spotkaniu Biden—Putin

Rezultaty europejskiej wizyty Bidena i szczytu z Putinem powinny ostudzić obawy Polski na temat polityki tej administracji — powiedział Polskiej Agencji Prasowej były amerykański dyplomata i ekspert „German Marshall Fund” — Michael Kimmage. Jak dodaje, mniej powodów do zadowolenia ma Ukraina.

| Fot. EPA-ELTA

„Myślę, że ten szczyt, zwłaszcza w kontekście całej podróży Bidena do Europy, powinien uspokoić obawy Polski. Biden bardzo jasno — bardziej niż np. Obama — podkreślił zobowiązania sojusznicze, chęć współpracy z europejskimi sojusznikami, nie było też żadnego resetu z Rosją” — powiedział Kimmage, ekspert i profesor Katolickiego Uniwersytetu Ameryki w Waszyngtonie.

W ocenie Kimmage’a, genewski szczyt zakończył się „tak korzystnie, jak realistycznie można było liczyć”. Jak zauważył, choć w Genewie nie doszło do żadnych konkretnych ustaleń, na uwagę zasługują dwie rzeczy: ostrożny, lecz pozytywny ton wypowiedzi obu liderów, oraz powrót do rozmów na poziomie grup roboczych w sprawach takich jak kontrola zbrojeń, czy cyberbezpieczeństwo.

„To, czy z tego coś wyjdzie, dowiemy się pewnie za 6-12 miesięcy. Wtedy też będzie wiadomo, czy ten szczyt był rzeczywiście znaczący, czy był tylko ćwiczeniem PR-owym” — ocenia ekspert.

„Dla Bidena spotkanie miało strategiczny sens, po pierwsze dlatego że będzie mógł przynajmniej powiedzieć że spróbował ustabilizować relacje z Rosją, a po drugie sygnalizuje ono powrót — po czterech latach odmiennej polityki Trumpa — do umieszczenia relacji z Rosją w kontekście szerszych relacji transatlantyckich” — dodaje.

Putin skorzystał, ale nie zmienia to wiele

Kimmage przyznaje, że pewne korzyści odniósł też Putin, podnosząc dzięki szczytowi swój prestiż jako lidera światowego mocarstwa i otrzymując okazję do głoszenia swojej propagandy przed globalną widownią.

„W praktyce niewiele to jednak zmienia, bo Putin i bez tego jest w stanie to robić” — mówi były dyplomata. Jak dodał, Rosjanin nie pokazał się przy tym z lepszej strony niż prezydent USA.

„Chciał się zaprezentować jako bardziej energiczny, młodszy, dominujący lider ale nie za bardzo mu to wyszło. Biden na konferencji pokazał, że jest pewny siebie, jasno nakreślił interesy USA, nie ma złudzeń co do reżimu Putina, a spotkanie z Putinem go nie onieśmiela. To było jedno z lepszych wystąpień Bidena podczas jego prezydentury” — ocenił ekspert.

Według Kimmage’a, który pod koniec drugiej kadencji Obamy był odpowiedzialny za politykę wobec Rosji i Ukrainy w resorcie dyplomacji, w odróżnieniu od Warszawy, z rezultatów spotkania mogą nie być zadowolone władze w Kijowie. Jak zauważył, temat Ukrainy został poruszony jedynie zdawkowo, co może sygnalizować przedłużenie obecnego impasu.

„Oczywiście, mocniejsze podkreślenie kwestii Ukrainy niewiele w praktyce by zmieniło, ale Ukraina może odczuć pewny niepokój, że jej sprawy zeszły na dalszy plan” — ocenia ekspert.

Jak dodaje, brak wzmianek o gazociągu Nord Stream 2 podczas podróży Bidena sygnalizuje, że — o ile w niemieckich wyborach jesienią nie wygrają Zieloni — gazociąg powstanie, a obecna administracja zaakceptowała to jako fakt dokonany.

Czytaj więcej: Prezydent USA Donald Trump spotkał się z przywódcami państw bałtyckich

„Dyplomatyczna normalność”

USA i Rosja mają przywrócić swoich ambasadorów w Moskwie i Waszyngtonie (wezwanych do swoich krajów wcześniej w tym roku), co „ma zmniejszyć napięcia między krajami” — zauważa w czwartkowym wydaniu największy fiński dziennik „Helsingin Sanomat”, podkreślając słowa Putina.

Podczas szczytu mocarstw w Genewie, Putin „spoglądał w sufit”, a na twarzy Bidena malował się „zastygły uśmiech”. Spotkanie przywódców USA i Rosji „napięte” — jak oczekiwano — ale „otworzyło pole do dialogu”. Inaczej niż podczas szczytu „Helsinki 2018”, nie było „wygranej na punkty” — komentuje „Helsingin Sanomat” oraz eksperci.

Dziennik porównuje również szczyt „Genewa 2021” do „Helsinek 2018”, tj. do spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Szczyt w stolicy Finlandii, zorganizowany — podobnie jak w Genewie — z rozmachem z punktu widzenia mediów i bezpieczeństwa, przeszedł jednak do historii jako „polityczne upokorzenie USA”.

„To m.in. dlatego, mimo oferty organizacji kolejnego spotkania przez władze fińskie, mocarstwa wybrały Szwajcarię. Wspólna konferencja Trump-Putin była medialna, a w Genewie każdy z prezydentów wyszedł do dziennikarzy osobno — dzięki temu szwajcarski szczyt przebiegł przynajmniej zgodnie z „harmonogramem, a nawet szybciej” — akcentuje helsińska gazeta.

„To było celowe i rozsądne” — skomentował szef fińskiego Instytutu Polityki Zagranicznej Mika Aaltola w wieczornym programie telewizji Yle. Dzięki temu nie zrodziło się poczucie „wygranego i przegranego” — dodała Hanna Smith badaczka z Europejskiego Centrum Doskonalenia Ds. Przeciwdziałania Zagrożeniom Hybrydowym w Helsinkach.

Cyberataki po obu stronach

Cyberbezpieczeństwo było też jednym z tematów poruszonych przez przywódców. Biden powiedział, że stosunki między dwoma krajami muszą być „przewidywalne” i podkreślił, że cyberataki będą mieć swoje „konsekwencje”. Jednak z wypowiedzi Putina — pisze „Helsingin Sanomat” — dowiedzieliśmy się, że to „Rosja jest ofiarą” działań cybernetycznych, także ze strony amerykańskiej.

Spotkanie — podsumowuje helsiński dziennik — nie było rezultatem znaczących wysiłków dyplomatycznych, ale możliwym początkiem znalezienia „najmniejszego wspólnego mianownika”. Zapowiedzi utworzenia amerykańsko-rosyjskiej grupy roboczej ds. cyberbezpieczeństwa fiński szef MSZ Pekka Haavisto uznał w rozmowie z „Helsingin Sanomat” za jeden z sukcesów genewskiego szczytu.

Czytaj więcej: Paradoks Donalda Trumpa


Na podst.: PAP, własne