Rząd Litwy tworzy konflikt na tle narodowym

Mamy kryzys migracyjny. O jego rozpętanie oskarżamy Łukaszenkę, pośrednio Putina. Padają mocne słowa, że przeciwko Litwie prowadzona jest wojna hybrydowa, a bronią w tej wojnie są nielegalni migranci. I generalnie wszystko to prawda.

Jednak oprócz kryzysu migracyjnego na naszych oczach wybucha jeszcze jeden konflikt. Konflikt na tle narodowym. I konflikt ten rozpętują nie jakieś siły zewnętrzne, a nasz własny litewski rząd. Rząd konserwatystów i liberałów postanowił, że obozy dla nielegalnych uchodźców rozmieści na Wileńszczyźnie, w miejscowościach kompaktowo zamieszkałych przez Polaków. Na pierwszą linię ognia poszły Dziewieniszki. Tu obóz ma powstać praktycznie na podwórku polskiej szkoły. Rada samorządu rejonu solecznickiego postanowiła, że w rejonie nie może być podobnych ośrodków, ponieważ właśnie przez ten pograniczny z Białorusią rejon i tak przetacza się fala nielegalnych migrantów. Ulokowanie takiego obozu byłoby podwójną karą dla jego mieszkańców. Aktywnie przeciwko pomysłowi rządu protestują zwykli mieszkańcy rejonu. Ale rząd uporczywie stoi na swoim. Po raz kolejny konserwatyści nie chcą słuchać litewskich Polaków.

Czy na Litwie brakuje innych niż Wileńszczyzna miejsc na podobne ośrodki? Nie. Jedne, wręcz idealne mamy w pobliżu Sejmu RL. Mam na myśli nieczynne więzienie na Łukiszkach, które bez trudu można przekształcić w ośrodek dla nielegalnych migrantów.