DKP zaprasza — miłośników historii i nie tylko — na wyjątkowy spektakl pt. „Kryptonim: Kozy”

„Przeszukując historyczne archiwa w poszukiwaniu tożsamości naszej miejscowości, Robert Góra, jeden z założycieli Kojzskiego Kolektywu Artystycznego, natrafił na niezwykły ślad: artykuł o Wileńskich Łączniczkach, których oddział nosił tę samą nazwę, co nasza gmina — »Kozy«. To odkrycie stało się impulsem do powstania tego projektu” — mówi reżyserka Maria Potoczek.

Czytaj również...

Już 24 kwietnia 2026 r. o godz. 18:30 na scenie Sali Teatralnej Domu Kultury Polskiej w Wilnie Kojzski Kolektyw Artystyczny wystawi wyjątkową sztukę, której scenariusz powstał w oparciu o książkę Magdaleny Semczyszyn pt. „Wileńska łączniczka AK. Z Danutą Szyksznian-Ossowską »Sarenką« rozmawia Magdalena Semczyszyn”.

Hołd złożony dzielnym wileńskim patriotkom

„Praca nad tym spektaklem była dla nas procesem odkrywania historii trudnej, bolesnej, a jednocześnie fascynującej. Przygotowując scenariusz, zgłębiliśmy losy Polaków walczących w Wilnie. Jednym z najbardziej wstrząsających i bolesnych odkryć była dla nas historia Ponar. To miejsce, będące niemym świadkiem masowych zbrodni, uświadomiło nam, jak wiele białych plam wciąż istnieje w naszej zbiorowej pamięci” — kontynuuje Maria Potoczek.

Spektakl „Kryptonim: KOZY” to hołd złożony wileńskim dziewczętom, patriotkom narażającym swoje życie i podejmującym się niebezpiecznych zadań. Kobiecą siatkę łączności w Wilnie zorganizowała nauczycielka Maria Tomkiewicz, ps. „Grażyna”. Zaangażowało się w nią około dziesięciu dziewczyn, w tym „Sarenka”, która już w wieku 14 lat została łączniczką okręgu wileńskiego Związku Walki Zbrojnej. Grupa łączniczek z czasem została żartobliwie nazwana „Kozami”. Dziewczęta zajmowały się przerzutem fałszywych dokumentów, podziemnej poczty, meldunków, rozkazów oraz prasy konspiracyjnej. Niekiedy przekazywały broń, żywność i leki innym komórkom. Wiele spośród nich zostało aresztowanych przez Gestapo lub później NKGB, były torturowane i zesłane do łagrów.

Wspólnota, dla której teatr to sposób na życie

„Spektakl spotkał się z wyjątkowym przyjęciem w Gminie Kozy. Trzykrotnie graliśmy przy pełnej widowni, czując ogromne zaangażowanie i wzruszenie widzów. Historia Wilna rezonuje w każdym z nas, dotyka wspólnego mianownika: ceny wolności. Niemal każda polska rodzina nosi w sobie pamięć o kimś, kto przelewał krew za Ojczyznę? — opowiada reżyserka.

Kojzki Kolektyw Artystyczny to przede wszystkim zgrana grupa przyjaciół z malowniczych Kóz na Podbeskidziu, których od dekady łączy nierozerwalna więź i bezgraniczna miłość do sztuki. Zespół tworzą pasjonaci w rożnym wieku i różnych zawodów. Nie są oni aktorami zawodowymi, lecz oddanymi amatorami, którzy na co dzień zajmują się zupełnie innymi profesjami. To wspólnota, dla której teatr to nie tylko pasja, ale przede wszystkim sposób na życie, szczery dialog z widzem i nieustanna radość z tworzenia czegoś wyjątkowego ramię w ramię.

„Drodzy Widzowie, Kochani Mieszkańcy Wilna! Spotkanie z Wami to dla nas wielkie święto! Przywozimy do Waszego wyjątkowego miasta opowieść prosto z serca i już nie możemy się doczekać wspólnego wieczoru w teatrze. Do zobaczenia!” — Kojzki Kolektyw Artystyczny zaprasza na spektakl „Kryptonim: KOZY”.


Inf. DKP w Wilnie

Afisze

Więcej od autora

Migawki z 31. Festiwalu Kultury Kresowej w Mrągowie [GALERIA]

Temat na łamach „Kuriera Wileńskiego” już opisywaliśmy i do tematu jeszcze wrócimy, aby przybliżyć Czytelnikom tegoroczne wyzwania i atmosferę, jaka towarzyszyła naszym artystom z Litwy i nie tylko.https://kurierwilenski.lt/2026/08/16/mragowo-po-raz-31-stolica-kultury-kresowej/Zdjęcia wykonał...

Wyjazd kwalifakacyjny pracowników Centrum Kultury w Rudominie

11 sierpnia administratorzy filii Centrum Kultury w Rudominie oraz pracownicy tej placówki odbyli wyjazd służbowy do Trok, którego celem było podnoszenie kwalifikacji.

Sygnatariusz Aktu Niepodległości skrytykował nacjonalizm, ale też broni niepodległej Litwy

Sygnatariusz Aktu Niepodległości Litwy w rozmowie odpowiada na pytanie, czy po latach uważa swój podpis pod aktem 11 marca 1990 r. za błąd. Pytanie jest zasadne, gdyż były redaktor „Kuriera Wileńskiego” krytykuje litewski nacjonalizm i problemy w państwie.